|
|
Meksykańska skrzynka pocztowa (59)
Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
Pani Beato Właśnie przeczytałam Pani książkę W dżungli życia i znalazłam w niej wiele podobieństw do własnego życia. Podobnie jak Pani ciągle próbuję się odchudzać i skutek jest zawsze taki sam. Wytrzymuję kilka dni i wracam do jedzenia słodyczy. Zrobiłam listę swoich wad i zalet i oczywiście tych pierwszych jest znacznie więcej. Jestem brzydka, gruba, nieśmiała, bezbarwna, boję się, że inni powiedzą o mnie coś niemiłego. Ubieram się zawsze na czarno, bo nie chcę zwracać na siebie uwagi. Wolę być niewidzialna, niż być obiektem plotek. Zalet jest kilka, ale i tak większość traktuje je jako wady. Dobrze się uczę, czytam mnóstwo książek, ale to powoduje, że uważają mnie za nieszkodliwą wariatkę (chyba, że potrzebują mojej pomocy). Być może powinnam znaleźć sobie nowych znajomych, ale nie umiem. Pani książka pokazała mi, że można zmienić swoje życie, więc przynajmniej mogę o tym marzyć, bo na nic więcej się nie odważę. Pozdrawiam. Vea
Droga Veo, ale przecież dobrze wiesz, że jesteś "niewidzialna" tylko dlatego, że sama trochę boisz się samej siebie. Ludzie polubiliby się natychmiast, gdybyś tylko dała im szansę i spróbowała najpierw polubić samą siebie. Nie zalamuj rąk i nie poddawaj się :) Jesteś silna i mądra - jeśli po przeczytaniu mojej książki sama tak trafnie potrafisz zdiagnozować swoje życie. Do dzieła więc :) Spraw, żeby Twoje zycie było piękne jak Ty sama :) Tego Ci zyczę na Nowy Rok!
Witam Pani Beatko! Ciesze się Ogromnie że Jest na świecie ktoś taki jak Pani ;o)bardzo lubie takich ludzi co robią to co lubią i dążą do tego i robią to całym swoim sercem . Takich co dają z siebie właśnie serce ,dusze .Podziwiam Pania-naprawde. Jest Pani dla mnie autorytetem i wzorez do naśladowania.Dziękuje za to...Dziękuje za to że Pani tak poprostu i naprawde Jest.Pozdrawiam Panią Bardzo serdecznie i marze o tym aby kiedyś się z Panią spotakć tak twarzą w twarz.Dziękuje za to co Pani robi i ż ema Pani taką odwage aby to robić- bo niekżdy ma taką odwage.Dziekuje i pozdrawaim bardzo ciepoło.Chciałabym aby Pani chociarz pare słów odpisała. POprostu napisała cokolwiek chociaż tytle że u Pani wszystko ok..? pozdrawiam
Basiu, dziękuję i życzę Ci wielu cudów w nadchodzącym Nowym Roku :) Żeby każdy dzień przynosił radość, a marzenia się spełniały :)
Dobry wieczór! Chciałabym się dowiedzieć, czy organizuje Pani wyprawy dla początkujących globtroterów? Właściwie to kraj nie ma dla nas znaczenia, ponieważ w każdym z krajów można przecież zobaczyć coś ciekawego. Taką wyprawę na 2-3 tygodnie planujemy albo w styczniu 2007 (wiem, wiem, trochę późńo:(, albo w październiku 2007). 5-7 osób znających różne języki, mających świadomość, że podróżowanie to przede wszystkim 0 narzekania i chęć chłonięcia przebywania tak daleko... Ze względu na szczepienia mamy obawy, że styczeń się nie uda... Chyba, że mogłaby Pani pojechać dzieś, gdzie szczepienia nie są wymagane. Czy mogłaby Pani nam przesyłać np. ,,wolne miejsca" na terminy wypraw, którym Pani przewodniczy.
Będę wdzięczna za szybką odpowiedź, Pozdrawiam Agnieszka
Pani Agnieszko, jestem własnie w trakcie ustalania szczegółowych planów na przyszły Rok. Mam zamiar zorganizować cztery wyprawy - na safari do Tanzanii w marcu, do Indii w październiku, do Peru w sierpniu i na Saharę w grudniu. Wszystkie szczegóły będe publikować na bieżąco tu na mojej stronie www.beatapawlikowska.com
Pani Beato!
Dzis udalo mi sie dokonczyc czytanie napisanej przez Pania ksiazki: ’W dżungli życia’. Jestem pod wielkim wrazenie tej ksiazki. Naprawde pomogla mi zrozumiec wiele rzeczy. I uswiadomila, ze zycie znanych ludzi wcale nie jest lub nie bylo kolorowe. Dzieki temu, ze tresc ksiazki oparla Pani na wlasnych doswiadczeniach udalo mi sie szybciej zrozumiec pewne kwestie. Dziekuje za ta ksiazke. I za wszystko co jest w niej napisane. Zycze kolorowego zycia i mnostwa dalekich podrozy!
P.S. Juz zaczelam pisac do siebie listy. Pierwszy powinnam otworzyc za 5 lat!
Brawo! Czasem najtrudniej jest uświadomić sobie to, co jest w zyciu najwazniejsze, ale kiedy to się uda, to potem droga staje się prosta i jasna, bo prowadzi do celu :) Zycze w Nowym Roku spełnienia wszystkich ukrytych i ujawnionych marzeń :)
Zawsze wydawało mi się że ludzie występujący w telewizji, czy w radio tworzą grupę zupełnie niedostępną dla innych, dlatego nie będę zdziwiona, jeśli ten mail nigdy nie będzie przez nikogo odczytany.. W każdym razie zupełnie nie o to mi chodziło gdy zaczęłam pisać.
Natknęłam się na tą stronę, gdy przeglądałam materiały o Ameryce Południowej, od źródła do źródła trafiłam tutaj. Informacji o Ameryce Południowej zaczęłam szukać, gdyż wokół niej krąży temat mojej pracy maturalnej. Ale gdy zaczęłam przeglądać artykuły i książki o tym kontynencie, zafascynowałam się… I chciałabym się dowiedzieć czy to jest w ogóle możliwe dla młodej polki pojechać w tak egzotyczną podróż?? I nie chodzi mi tu o pobyt w luksusowym hotelu, ale zwiedzenie kontynentu (a przynajmniej jego części) od podszewki. Po prostu polecieć tam jedynie z bagażem, bez żadnych kontaktów i bez fury pieniędzy..? Tak prywatnie?
Tak, to jest jak najbardziej możliwe :) Ja sama tak własnie zaczynałam podróżowac i tak podróżuję najchętniej do dziś. Na pierwsza podróż do Ameryki Poludniowa radzę zabrac kogoś z chocby niewielkim doświadczeniem, dobrze jest tez mowic choc troche po hiszpańsku, bo to bardzo ulatwia zycie. Trzeba też zabrac ze sobą dobry przewodnik, dużo samodzielności, szacunku dla innych ludzi, otwartości i ciekawości swiata :)
Witam, trafiłam na Pani stronę przez przypadek. O jakie szczęście! Muszę napisać te parę słów bo podziwiam w Pani szacunek odkrywania, kobiecość i męstwo. Nie siedzę w domu i nie zazdroszczę, tylko chłonę, bo nie urodziłam się podróżniczką, ale dzięki Pani mogę zobaczyć to co szalenie ciekawe. Chciała bym również życzyć Wesołych Świąt. Dziękuję jeszcze raz. Emilia
Dziękuję! Zyczę pieknych, ciepłych świąt i spełnienia wszystkich mArzeń w Nowym Roku :)
Dzień dobry! Pozdrowienia od fanki Pani książek i programu "Świat według Blondynki". Kiedy ukaże się Pani następna książka? Czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam Vea
Moja nowa książka ukaże się jak zwykle na wiosnę :) Wlasciwie nawet nie jedna, tylko trzy: bedzie to wznowienie mojej pierwszej książki pt. "Blondynka w dzungli", bedzie kieszonkowa wersja książki "Blondynka na Kubie" i Coś Całkiem Nowego, o czym jeszcze nie mogę nic powiedzieć - to będzie niespodzianka wydana przez National Geographic:)
Dziękuję za wszystkie Pani książki. Bardzo chciałabym pojechać w takie egzotyczne miejsca jak Pani, ale narazie jest to niestety wykluczone (czternastolatki nie jeżdża do dzungli :-(((). Dzieki Pani książkom i programom mogę przynajmniej marzyć. Pozdrawiam. Podróżniczka (narazie tylko palcem po mapie)
Droga Podróżniczko, marzenia pomyslane pod koniec roku mają magiczna moc, wiec nie przestawaj marzyc :) Zyczę Ci spelnienia wszystkich marzen, tych podróżniczych także i serdecznie pozdrawiam :)
Witam,
bardzo Panią lubię przeczytałem kilka Pani książek "Blondynka u szmana" "Blondynka Tao" "W dżungli życia" " i są naprawde bardzo ciekawe !!! takze interesuję się podróżami, najbardziej tymi na zimną skandynawię super słucha się pani opowieści w programie "Podróże z żartem".
widziałem Pani zdjęcia z "National geographic" i bardzo mi się podobały Chciałbym zapytac Panią jak miejsce odwiedza Pani najchętniej?
Pozdrawaim serdecznie
Dziękuję :) najbardziej lubie wracac do dzungli amazońskiej, bo to jerst jedno z ostatnich miejsc, gdzie naprawdę człowiek jest tylko gościem i może odnaleźć zakątki nietknięte nigdy ludzka stopą :) Zycze na Nowy Rok wielu fascynujących podróży do zimnych okolic i odkrycia smaku tropików :)
Witam.
Nie, nie, może inaczej: Dzień Dobry, Pani Beatko. Nie powinnam się tak spoufalać. Przecież wcale się nie znamy! Przepraszam. Jednak mimo wszystko, pozwolę sobie mówić „Pani Beatko”, ponieważ to naprawdę ładny zwrot, nie sądzi Pani? Moja mama również nazywa się Beata i gdyby nie była moją mamą, to mówiłabym do niej: Beatko.
Kultura osobista wymaga, bym się na początku przedstawiła, a ponieważ, ze wszystkich sił będę się starać być kulturalną, to oczywiście się przedstawię. Nazywam się Monika i mam tylko piętnaście lat. Mam nadzieję, że nie będzie mnie Pani uważać za gówniarę (przepraszam za ten wulgarny wyraz, ale tylko on doskonale oddaje to, co mam na myśli) i małolatę, bo poczułabym się upokorzona. Naprawdę. Przed komputerem siedzi teraz po turecku brunetka, średniego wzrostu, o zielonych, naprawdę ładnych i dużych oczach, z wąskimi ustami, włosami związanymi w nieokreślonego kształtu koczek, a niesforne kosmyki opadają jej na twarz. Jej palce (zdewastowane „obgryzaniem”) szybko uderzają w klawiaturę. Uśmiecha się pod nosem. I pisze do Pani list. Cała ja. Podałam swój opis, ponieważ chciałabym, aby mogła Pani sobie mnie wyobrazić. Osobiście uważam, że jeśli można wyobrazić sobie swojego rozmówcę, (którego nie można zobaczyć w danej chwili), to dużo łatwiej zrozumieć, o co mu tak naprawdę chodzi. Z wielką chęcią podałabym pani swoje nazwisko, bo wiem, że takie osoby traktuje się wtedy ciut inaczej, aniżeli osoby, które podały jedynie imię. Niestety nie zrobię tego, bo nie wiadomo, jakie siły wyższe nad nami panują i kto może przechwycić ten list (kosmici, prezydent USA, albo seryjny morderca). Mimo wszystko dużo bardziej podoba mi się imię Yao i jeśli, by to Pani, Pani Beatko, nie przeszkadzało to może sobie Pani myśleć o mnie jako o Yao, nie jako o pospolitej Monice.
Zapewne wypiła już Pani yerba mate, prawda? Wyobrażam sobie, że smakuje ono jak aztecka gorąca czekolada. Troszkę ostre, albo pikantne, na pobudzenie zmysłów…
Powinnam Pani coś wyjaśnić na początek. Mianowicie dużo bardziej wolałabym napisać do Pani na zwykłym papierze, piórem, włożyć takowy list w żółtą lub oliwkową kopertę, opatrzyć jakimś ciekawym znaczkiem i oczekiwać na odpowiedź. Oczywiście nigdzie nie mogłam znaleźć Pani adresu, ale pomyślałam, iż jeśli ciągle Pani podróżuje, wysyłanie takich listów jest bezsensowne. Dużo lepiej zrobić to pocztą elektroniczną, tak też więc postępuję, jednocześnie prosząc, by list ten nie ukazał się w Oliwkowie. Pragnę, by tylko Pani go przeczytała, bo skierowany jest do Pani i żywię głęboką nadzieję, że prośba ta Pani nie urazi.
Należy się Pani, Pani Beatko, jeszcze jedno wyjaśnienie. Otóż, może się Pani wydawać, że piszę w tym momencie bzdury i głupoty, lecz tak nie jest. Piszę w sprawie, która ma dla mnie ogromne znaczenie i chcę, aby Pani wiedziała, że w taki sposób przekazuję to, co w danej chwili czuję. Mam nadzieję, że lubi Pani czytać, ponieważ to dopiero wstęp…
Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę żyjemy na tym świecie, zupełnie go nie znając. Uczymy się o innych krajach z podręczników i posiadając jedynie suchą wiedzę i nic nieznaczące fakty, śmiemy się nazywać: „człowiekiem?”… To żałosne. Pragnę podróżować, zwiedzać, poznawać, uczyć się, dziwić, fascynować… I wiem, że mi się uda. Nigdy w to nie zwątpiłam i nie zamierzam. Jestem świadoma własnej siły i uporu. Wiem, że chcieć to móc. Gdy tylko usamodzielnię się finansowo, wyruszę na spełnienie moich marzeń i nic mi w tym nie przeszkodzi. Ja w to wierzę. Jednak nie wierzy w to moje otoczenie. Kiedy opowiedziałam o tym rodzicom, przytaknęli, ale i tak wiem, że nie wierzą, że mi się uda. W ich mniemaniu, czy dziewczyna spod Płocka może porwać się na samodzielne podróżowanie? Zostawienie rodziny? Już nie próbuję ich przekonać, że może. Trudno. Jeszcze się przekonają.
Moją pasją jest pisanie. Moja mama twierdzi, że byłam samoukiem i w wieku pięciu lat samodzielnie nauczyłam się pisać i czytać. Ja żyje czytaniem. Kocham książki. One dają mi siłę i energię, to właśnie dzięki nim, moje marzenia są takie, a nie inne. To właśnie one ukazują magię istnienia. Pięć lat temu postanowiłam, że ja też mogę tworzyć. Na początku były to zwykłe rymowanki. W wieku 12 lat napisałam pierwszą książkę (teraz twierdzę, że jest beznadziejna, ale cóż…) i zdobyłam za nią wyróżnienie w konkursie międzyszkolnym. Potem moje pomysły, słownictwo, styl pisania uległ diametralnej zmianie. Przez półtora roku zaczęłam cztery inne książki, niestety żadnej nie skończyłam. Obecnie pracuje nad książką fantastyczną, bo w takiej tematyce czuję się najlepiej i mam zamiar ją skończyć, dopracować i wysłać do wydawnictwa, żeby mi, chociaż powiedziano, czy mam jakikolwiek talent. Myśli Pani, że się uda? Osobiście czytałam Pani książki i stwierdzam, że są rewelacyjne. Jest Pani świetnym fotografem, za pomocą zdjęć można naprawdę dużo przekazać… Jak patrzę na zdjęcia tych wszystkich egzotycznych krajów, to za każdym razem serce zaczyna mi mocniej bić… Już się nie mogę doczekać, kiedy i ja będę mogła poczuć, to, co Pani czuje. Zastanawiam się cóż to tak naprawdę jest? Radość? Satysfakcja? Ulga? Wolność?
Przechowuję w sercu pewno pytanie, które chciałabym Pani zadać osobiście: Czy znalazła Pani wśród licznych wypraw złotą myśl, maksymę, przyświecającą teraz przy wszystkich działaniach?
Imponuje mi Pani. Imponuje mi Pani odwaga, siła, konsekwencja, upór… Naprawdę Pani, Pani Beatko sobie nie zdaje sprawy, jak bardzo Panią podziwiam. Niedawno stała się Pani moim wzorem do naśladowania. Prezentuje Pani sobą ogromne wartości. Choć Pani praktycznie nie znam, to chcę, aby wiedziała Pani, że jest dla mnie bardzo ważną osobą. Dała mi Pani siłę i nadzieję, na to, że jeśli bardzo się czegoś pragnie, to naprawdę można to osiągnąć. Dzięki Pani odkryłam swoją drogę, już nie czuję się tak zagubiona jak kiedyś, wiem, czego szukam i dokąd zmierzam. Pozwoliła mi Pani zrozumieć, co jest dla mnie ważne. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Dziękuję. Z całego serca dziękuję…
Na zakończenie pragnę Pani życzyć, aby życie nie straciło kolorowych barw, aby nigdy Pani nie zbłądziła, aby nie zrezygnowała Pani z marzeń, aby to, co sobie Pani życzy spełniło się, aby nie zabrakło Pani wiary w siebie i odwagi, aby zawsze była Pani gotowa podjąć wyzwanie, aby dostrzegała Pani tę dobrą stronę medalu, aby dla Pani szklanka zawsze była do połowy pełna, aby przyszła styczniowa wyprawa udała się jak najlepiej, aby świat zawsze był piękny i radosny…
Oczywiście życzę kolorowych świąt i tego, aby nadchodzący rok, był „Pani Rokiem”, aby wigilijna gwiazdka zawsze Pani przyświecała wskazując drogę.
Z wyrazami szacunku i uznania: Yao
Moniko Yao, podczas podróży nauczyłam się tego, że trzeba pragnąć czegoś ze wszystkich sił, bo wtedy zycie nabiera niesamowitego smaku. A kiedy się czegoś tak bardzo pragnie, to przyciąga się to do siebie i to marzenie staje się rzeczywistością. Myslę, że sama już troche o tym wiesz, więc zyczę Ci spełnienia tego wszystkiego, co sobie zaplanowałaś i wymarzyłas, a na pewno spotkamy się na podróżniczym Szlaku Przygody i na spotkaniu autorskim :))
Witam!
Nazywam się Magdalena. Jestem wesołą, często podróżującą z rodzicami po Europie trzynastolatką. Muszę przyznać, że świat jest piękny. Widziałam już wiele wspaniałych rzeczy, odwiedziłam cudowne miejsca... Ale moim największym, wprost OGROMNYM marzeniem jest podróż do Vanuatu. Kocham ten kraj, mimo, iż tak na prawdę go nie znam. Czytam o nim informacje, drukuję zdjęcia... Ale moim jedynym źródłem informacji na temat tego państwa jest Internet. Niby taki obszerny, a jednak jakże mały... Nie ukrywam, że szukałam wiele razy książek o Vanuatu, ale coś takiego chyba nie istnieje... Czy Pani wie coś o jakimś albumie lub książce o Vanuatu?
A może była tam Pani i ma stamtąd zdjęcia lub jakieś informacje na temat tego miejsca? Oczywiście zrozumiem i uszanuję Pani decyzję, jeśli nie otrzymam odpowiedzi na ten e-mail, ale jeżeli otrzymam e-mail na temat Vanuatu, chociaż w niewielkiej części spełnią się moje marzenia, a magiczny czas tegorocznych Świąt zostanie na zawsze w mej pamięci.
Serdecznie pozdrawiam.
Magdalena
Magdo, wynika z tego, że Vanuatu to miejsce, ktore wzywa Cie do siebie, więc prędzej czy później na pewno tam dotrzesz. I nie badx niecierpliwa, bo powinno to sie stac we własciwym momencie, a trudno przewidziec który moment jest ten najbardziej odpowiedzi. To wie tylko przeznaczenie :) Zycze Ci na Nowy Rok spełnienia marzeń i odnalezienia Twojej drogi do Vanuatu :)
Pani Beato,
Skad Pani bierze tyle energii... Dzisiaj slucham Pani audycji w radio Zet - chyba pierwszy raz i Pani naprawde wierzy w to co mowi. To slychac. W grudniu mija dokladnie rok, kiedy przez przypadek wpadla mi do reki Pani ksiazka - W dzungli zycia (swoja droga nie wierze w przypadki). Byly postanowienia w Palacu na Pani stronie i tak jakos niewiele z tego wyniklo. Nie mowie, ze nie mialo to sensu, bo czesc zrealizowalam, ale ciagle za malo.... Mam nadzieje, ze to nie jest tylko moje odczucie i w koncu bede miala na tyle odwagi cywilnej, zeby bardziej zdecydowanie postepowac. I nie uzalac sie nad soba... Mysle, ze ciagle za duzo jest we mnie slomianego zapalu a za malo wysilku w to wszystko wkladam. Leniwiec pospolity to moje alter ego.
Wczoraj przeczytalam fajny tekst, mniej wiecej wynikalo z niego stwierdzenie: "Dalej! zycie stygnie".
Korzystajac z okazji chcialabym zlozyc zyczenia swiateczne: przede wszystkim zdrowych, pelnych wewnetrznej radosci Swiat no i szczesliwego, przepelnionego fantastycznymi wyprawami Nowego Roku.
pozdrawiam cieplo, Marta
Marto, "slomiany zapał" to poszukiwanie tej jednej najwłaściwszej rzeczy, tej, która pochłonie Cię tak bardzo, że nie b edziesz chciala bez niej żyć :) Warto więc szukać. Co do syndromu "leniwca pospolitego", to cóż... :) Ja juz dawno stwierdziłam, że nie warto byc leniwcem, bo leniwiec ma wpreawdzie dużo czasu, ale ma tez narastające wyrzuty sumienia, a ja ich bardzo nie lubie :) Trzymam kciuki za wszystkie Nowe Noworoczne Postanowienia! :)
Witam Panią Serdecznie! Muszę przyznać, że fascynuję mnie Pani sposób na życie. Jestem wielce zainteresowany różnymi kulturami świata, zwłasza Czarnej Afryki i Syberii. Mam 18 lat i niebawem czeka mnie matura. Planuję studiować etnografię. Pani książkę pdt. "Blondynka Tao" przeczytałem ’’duszkiem’’. Myślę, że podczas takiej podróży zachowałbym się podobnie jak Balkon:)) Marzę o podobnych wojażach, chciałbym odkryć coś niezwykłego, czego nikt jeszcze nie ujrzał. Mam nadzieję, że będę mógł nabyć trochę doświadczenia i skorzystać choć trochę z Pani ogromnej wiedzy. Z nadzieją na rychłą odpowiedź Miłosz
P.S. Czy uważa Pani, że jest jeszcze coś do odkrycia?
Miloszu, wiem na pewno, że jest wciąż wiele miejsc nietknietych ludzka stopą, ktore czekają na swojego odkrywcę. trzeba tylko pamiętać o tym, że pozwalają sie odkryć ludziom, którzy mają w duszy odpowiednio dużo szacunku, madrości i dobra :) Zyczę Ci spełnienia marzen podróżniczych i nie tylko :)
|