onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Japońska skrzynka pocztowa (57)

Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl
Odpowiedzi szukajcie poniżej.

Witam,

Nareszcie natknê³am siê na pani stronkê.!!!!!! Od czego by tu zacz¹æ ... przede wszystkim od tego, ¿e jestem pani fank¹
w tym momencie mam bardzo z³y okres wzyciu, jestem na rozstaju dróg i musze podj¹c kilka wa¿nych decyzji, jestem mam¹ bardzo energicznego 2.5 latka..
od zawsze kocha³am podró¿e, uda³o mi mieszkaæ kilka miesiêcy w Australii, USA, Tajlandia , Chiny to oczywiœcie namiastka z tym co Pani uda³o siê zobaczyæ... generalnie czujê , ¿e musze zmieniæ coœ w swoim ¿yciu bo siê zgubi³am... podró¿e s¹ moim azylem, marzy mi siê podró¿, która zmieni moje zycie... mówi³a pani, ¿e takie podró¿e powoduja przekroczenie pewnych granic, ¿e znajdujemy w sobie si³ê....i tego mi potrzeba najbardzej.. mam wra¿enie , jakbym dryfowa³a i nie mog³a nigdzie zacumowaæ....
te podró¿e to moja wewnêtrzna si³a

Pani wydaje sie byæ delikatn¹ osob¹ jednak ma pani w sobie si³ê, to podziwiam najbardziej..
Serdecznie pozdrawiam
Angelika

Pani Angeliko, podróże pozwalają zrozumieć niektóre rzeczy, ale nie zmieniają zycia :) Zycie trzeba zmienic własnymi rękami i to jest czasem trudne, ale trudniejsze jest uświadomienie sobie co wymaga zmiany i postanowienie, że się tego dokona. I rzeczywiście, podróże stawiają człowieka często w tak niespodziewanych sytuacjach, że wyzwalają wewnętrzną siłę i umiejętnośc radzenia sobie. Zyczę, że Pani tę siłę w sobie znalazła, bo ona na pewno tam jest.
droga beatko!
z wlk.miłością zabrałam się za czytanie książek,które w tak magiczny sposób obrazują ,to co kocham-dzunglę,wolność i życie zgodne z naturą ,poniewaz zawsze szukałam na tym światku ludzi o podobnej aparycji i filozofii jak ja.po przeczytaniu wspaniałych książek,z których ulubioną stała mi się "blondynka u szamana",poznałam również poradnik "w dzungli życia",który w pomroku cieni dodał tak jakby promyk nadziej i ,ze coś się zmieni...choć jestem pozornie szczęśliwa,to tylko pozory,w których pisklę wydaje krzyk duszy...w moim życiu jest mi strasznie obco i brak mi już wiaryże mogę coś zmienić...nie mam już na nic sił,bo straciłam tyle osób,tyle zmarnowałam i czuję się...gorsza. pragnę ucuiec i podróżoować,bo to wszytko,ta pustka to dżuma ,która zabija...jak to zmienic?
pozdrawiam,
iza

Trzeba chcieć, postanwoić zmianę na lepsze, trzeba wierzyć, że wszystko ma sens i dokadś nas prowadzi. Człowiek popełnia błedy po to, żeby stac się mądrzejszym. Nie kazdy przychodzi na świat z gotowymi receptami i rozwiązaniami trudnych sytuacji. Kazdy człowiek czasem staje pod ściana i wydaje mu się, że nie ma dalszej drogi i że wszystko jest złe. Wtedy trzeba znaleźc w sobie nadzieję, siłę i odwagę. I świat od razu przychodzi z pomocą. Wysyłam Ci pęczek ciepłych myśli i siły. Spróbuj jeszcze raz.

Witaj Beato,

jutro kończę 36 lat (podwójna osiemnastka! ;o) ) i w pracy zażyczyłam sobie na prezent Twoją książkę "W dżungli życia". Ale kupiłam ją sobie już wcześniej (w pracy tylko mi ją wręczą) i nie mogłam się powstrzymać od przeczytania jej. Powiem tak: szkoda, że nie czytałam jej jakieś 20 lat temu.

Zawsze byłam "grzeczną dziewczynką", rodzice nie mieli ze mną problemu, dobrze się uczyłam, ukończyłam studia. Wewnątrz też nie byłam zbuntowana, ale teraz widzę, że trochę szaleństwa dobrze by mi wtedy zrobiło. Chociaż zawsze miałam dużo znajomych,
należałam do Oazy, lubiłam fotografować (a tato nauczył mnie wywoływać czarno- białe zdjęcia w ciemni), śpiewałam w chórze (wspaniały czas, doświadczenia i ludzie!) i trochę podróżowałam. Potem zaczęłam pracować, wyszłam za mąż, urodziłam córkę. I wpadłam w "codzienność". I jak się tak już wszystko ustabilizowało, to stwierdziałm, że czegoś mi znowu brakuje. Jednak jestem
niespokojna dusza :o) Trochę chyba po rodzicach, którzy nawet teraz grubo po sześćdziesiątce w każdą wolną chwilę jeżdżą gdzieś po okolicy, uczestniczą w różnych imprezach i generalnie trudno ich zastać w domu.

I tak sobie myślę, że to też jest sposób. Jeśli z jakichś powodów nie można zrealizować swoich wielkich marzeń, należy ubarwiać sobie życie bardziej na skalę "mikro". Nie siedzieć przed telewizorem, ale zobaczyć co w okolicy dzieje się ciekawego, gdzie można by się zaangażować, gdzie można zrobić coś, co dawałoby mi satysfakcję, a innym pomoc. Ogromnie podnosi to jakość życia!

Dla mnie pierwszym zdaniem, które skłoniło mnie do myślenia o swoim ustabilizowanym życiu na nowo było zdanie z piosenki Kasi Kowalskiej "masz to, na co godzisz się". To przecież prawda! Później znalazłam Akademię Sukcesu Wandy Loskot (http://www.akademiasukcesu.com) i jej darmowy poradnik, w którym uczy stawiać sobie cele i określać drogi do nich prowadzące. Gorąco polecam, bardzo inspirująca strona! Później jeszcze książki Roberta Kiyosaki, które postawiły na głowie "normalne" podejście do zarabiania pieniędzy i organizacji życia. Okazuje się, że można inaczej! A potem zaczęłam biegać, zainteresowałam się e-biznesem,
sposobami marketingu internetowego itd. Na razie nic konkretnego jeszcze nie zrealizowałam, ale mam mnóstwo pomysłów, kilka rzeczy już "rozgrzebanych" i tylko żałuję, że trzeba chodzić do pracy, która bezsensownie zabiera czas (tak, tak, nie tylko szkoła! ;o) ). Ale mam nadzieję, że małymi kroczkami dojdę do modelu życia, który sobie kilka miesięcy temu wymyśliłam. Będzie zupełnie różny
od obecnego.

Ok, już kończę. Generalnie: każde życie na każdym etapie można sobie urozmaicić i "uszczęśliwić". Bez dodatkowych kosztów, wystarczy się rozejrzeć. Nie chodzi o to, aby zanegować wszystko, co się ma (dotyczy to szczególnie osób starszych, mających rodziny), bo można łatwo kogoś skrzywdzić. Twoja książka potwierdziła mi niejako to, do czego doszłam przez ostatnie kilka lat. Teraz już to wiem. I chcę, żeby w odpowiednim czasie moja dziś 6 letnia córka też się tego ode mnie i z Twojej książki dowiedziała. Na razie podobają jej się Twoje rysunki w książce, słuchamy Cię w radiu i oglądamy w TV. I mam nadzieję, że pojedzimy razem do Afryki :o) Będę brała udział w konkursie, trzymaj za mnie kciuki! ;o)

Pozdrawiam i dziękuję za to, że jesteś!

Ola


Bardzo się cieszę, że się spotkamy w Afryce - wygrana w konkursie byłaby w sam raz prezentem na urodziny podwójnej szesnastki. Wiem, że najtrudniejsze jest zrozmienie najprostszej rzeczy - ze kazdy czlowiek ma w swoich rękach swoje zycie i ogromną szanse, żeby je urzadzić tak, jak chce. Rzadko kto zdaje sobie z tego sprawę i ma na tyle odwagi i siły, żeby iść za marzeniami, czasem nawet wbrew opiniom innych ludzi. Ale warto próbować i warto tego pragnąć całą dusza, bo przychodzi dzien, kiedy marzenia zamieniają się w rzeczywistość. Trzymam kciuki!

Droga Beato!

Właściwie jestem przeciętna. Nie mam ani wielkich problemów ani ogromnych sukcesów. Kupiłam Twoją książkę pt. "W dżungli życia", gdyż potrzebuję odpowiedzi na różne pytania. Czytając, co jakiś czas mówiłam z niedowierzaniem: to o mnie!!! Jestem Ci bardzo wdzięczna za ten poradnik. Czasami, gdy myślę, że nikt mnie nie rozumie, że wszystko jest takie złe a moje życie strasznie puste, odnajduję fragmenty, w których opisujesz to samo. Są to te nieliczne chwile, kiedy nie czuję się taka samotna.

Mam 17 lat i chodzę do II LO. Nienawidzę mojej szkoły. Tak jak Ty czuję się w niej więźniem. Robię coś, na co nie mam ochoty, czego nie cierpię. W szkole tak bardzo marnuje się czas. Gadamy o rzeczach, które nie mają żadnego znaczenia. Nic konkretnego nie robimy, każdy dzień jest taki sam. W dodatku w domu też trzeba się uczyć. Dlaczego?! Szkoła i tak zabiera mi większość dnia, dlaczego choć wieczorów nie można mieć wolnych?? W ten sposób mijają mi dni: na miotaniu się, nauce, złości i bezsilności. Moje życie jest takie puste. A tymczasem wiem, że mam siłę, energię, aby robić rzeczy wielkie. Chcę pomagać ludziom, być potrzebna, chcę wreszcie się wyrwać z mojego małego miasta, jeździć po świecie, brać udział w wielkich akcjach. Chcę już pracować, ale dla mnie praca to pasja, sposób na życie. Wiem, że wtedy będę szczęśliwa. A jak teraz mogę cokolwiek zmienić w życiu, skoro nie mam nawet czasu, aby uprawiać jakiś sport? Dlaczego nasze życie jest pełne samych ograniczeń? To nieprawda, że jesteśmy wolni. Jestem więźniem absurdalnego, pustego życia. Chcę coś zrobić, ale nie umiem. Jedyna moja umiejętność to kucie bezsensownych regułek. Czy mogę tym komuś pomóc? Czy mogę przez to coś zmienić? NIE!

Jestem wolontariuszką w Domu Dziecka, animatorką w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, piszę felietony do szkolnej gazetki. Kocham pisać. Moją pasją są też góry. Tylko tam jestem naprawdę wolna. Wydaje mi się wtedy, że wszystko co ziemskie, ludzkie, cielesne jest mi obce.
Jednak nawet na to mam coraz mniej czasu. Szkoła pozbawia mnie resztek mojej niezależności.
Tak, to prawda, buntuję się. Jestem niezależna. Mam własny świat, w którym gardzę wszystkim. Ale przez to nie mam przyjaciół. Jestem strasznie samotna. Samotność z kolei powoduje rozgoryczenie własnym życiem, co w efekcie daje powracające ciągle depresje, napady wściekłości, buntu i płaczu. Czasami marzę o paczce przyjaciół, ludziach, którzy mnie zaakceptują i polubią. Moje myślenie jest proste: skoro nie mam przyjaciół, to znaczy, że jestem beznadziejna i nic niw warta. To kolejne błędne koło, w którym tkwię.
Wiem, że pewnie masz większe problemy na głowie niż moje wywody, jednak na końcu książki jest Twój adres, więc postanowiłam spróbować. Wiem, że pewnie nie masz czasu, dlatego dziękuję za przeczytanie mojego listu. Bardzo Cię podziwiam, a także, że robisz w życiu to, co daje ci przyjemność. Zazdroszczę Ci. Pozdrawiam,
domka.


Domko, jesli przeczytałaś moją książkę, to wiesz, że kiedyś czułam się tak samo. Najlepsza rzeczą, jaką można zrobić w życiu to SKONCENTROWAĆ SIĘ NA TYM, CO WAŻNE. na tym, co jest ważne dla Ciebie. Wiem, że szkoła zniewala, ale z drugiej strony daje też coś ważnego. Z rozsądku dobrze jest skończyć szkołę. Ale w tym samym czasie nikt nie zniewala Twoich myśli i Twojej duszy. Nikt nie zabroni Ci mieć pasji. Pewnego dnia skończysz szkołę i wtedy docenisz to, że masz pasję, którą możesz kontynuowac.

Skup się na tym, co ważne. Pisz felietony, wędruj po górach, pracuj nad sobą. Nie warto marnowac energii na bezsilną wściekłość. Zamiast płakać, poświęc ten czas rozwijaniu swojej pasji.

I nie szukaj potwierdzenia własnej wartości w oczach innych ludzi - o tym dokładnie piszę w książce. Znajdź w sobie siłę i przyjaźń dla samej siebie. To Cię wyzwoli.

Ja zaczynam pracę od gapienia się w komputer. Wysłałem raz sms ale i tak brakowało mi nadziei na wylosowanie. Właściwie to nie o tym chciałem napisać, przeczytałem książkę Pani Beaty Pawlikowskiej o rajdzie samochodów terenowych w Malezji. Była super! Ponadto Pani Beata ma najbardziej aksamitny głosik jaki słyszałem, w radiu zet oczywiście. Tylko to skłoniło mnie do wysłania smsa. W
Afryce byłem parę razy ale tylko w południowej i północnej brak mi środkowej. Pozdrawiam radio ZET, słuchaczy i Panią Beatę Pawlikowską! A w lotto to wygrywają tylko ustaleni wcześniej szczęściarze! / dzisiaj w porannej audycji reklamują loto / :-)

Jacek z Bielska-Białej



Wygrywają ci, którzy próbują wygrac i biorą udzial w grze :) A losowanie zawsze jest uczciwe, daję slowo.

Witaj najbardziej zwariowana, w tym kraju, kobieto, :)

Bo to co robisz jest tak szalone a zarazem tak wspaniałe, że na samą myśl Ci zazdroszcze:) Przeczytałam właśnie Twoja najnowszą książke "Blondynka na Kubie". Nie bede udawać wielkiego recenzenta, ale jak na moje skromne oko to tej książki poprostu nie da sie zapomniec, gdy sie ja juz raz przeczyta:) Gratuluje. To wszystko o czym piszesz, ma związek z Twoimi podróżami i  przygodami. Masz naprawde wspaniałe życie. Ja mam dopiero 18 lat, chodze do liceum, ale już wiem co chciałabym robić w swoim życiu. Najpiękniejsze było by to gdym mogła robic to co Ty, chociaż mam jeszcze jedną większą miłośc niż podróże- tą miłością sa zwierzęta. Dziewczyny w moim wieku mają wiele marzeń, ja mam tylko jedno pracowac dla National Geografic lub Animal Planet. Zrobiłabym wszystko żeby móc wyjechac do Afryki i zajmować sie surykatkami. To najpiękniejsze żwierzęta jakie istnieja na tej ziemi. Wiem, że teraz to byłoby
niemożliwe, ale po liceum chce studiować biologie, mam nadzieje, że moje marzenia się spełnią. Wiem, że wszyscy maja do Ciebie jakieś prośby i życzenia, ja prosze Cie tylko o jedno: powiedz mi czy jes cos co moge zrobić by moje marzenie sie spełniło? Czy wg Ciebie to wogóle jest realne?? Wiem, że współpracujesz z National Geografic, dlaego to własnie Ciebie proszę o radę.
Mam nadzieje, ze Cie nie zanudziłam i że jeśli znajdziesz troche czasu to napiszesz do mnie :)
Z góry dziękuje:)
Paulina


Surykatki jako cel życia to rzecz jak najbardziej realna. Tak samo jak marzenie o tym, żeby pracowac ze zwierzetami. Specjalisci w jakiejś dziedzinie zawsze są potrzebni. Trzeba tylko poszerzać swoją wiedzę, pogłębiać pasję i stac się mistrzem. A mistrzem można zostac tylko dzięki swojej pracowitości, inteligencji i pasji. Tak więc masz wszystko, czego potrzeba do stworzenia swojej przyszlości dokładnie tak, jakbys chciała. Ucz się, studiuj, szukaj nowych ścieżek i kochaj to, co robisz. Jestem pewna, że osiągniesz swój cel.

Witam!!

Już kiedyś pisałam do Pani, ale pewnie dostaje Pani kilkanaście listów dziennie, więc rozumiem, że zapewne nie zostałam zapamiętana...;)!! W każdym bądź razie, pisałam o swoich "problemach" o tym czym stął się dla mnie świat, i moje życie!! Poradziła mi pani abym podjęła leczenie, tak też zrobiłam!!  Starałam się jak mogłam i dziś śmiało moge powiedzieć, że moje życie znowu jest kolorowe, świat stał się piękniejszy!! Ciągle jeszcze pojawiają się słabsze chwile, ale staram się jakoś je wykorzystać!! zauwazyłam, ze są one
bardzo inspiracyjne, wszystko co tworze w tym czasie...jest takie szczególne!!

NAuczyłam się pieknie żyć...:)!! Mam w planie napisać książke, o tym co dzieje się w człowieku cierpiącym na depresje, co zrobić zeby sobie poradzić!! Liczę na to, że kiedyś bede mogła przez nią pomóc komuś tak, jak mnie pomogła Książka Pani autorstwa!! Od kąd zauwazyłam, ze znowu zaczynam ŻYĆ, poszujkuję wszystkich ludzi, którzy się do tego przyczynili, bez wątpienia wśród nich odnajduję również Panią, dlatego chciałam podziękować z całego serca, za to jaka Pani jest i co robi dla świata i ludzi po nim drepczących!!

Życzę pieknego życia...:*


Dziekuję :) Najtrudniejsze w zyciu nie jest, co się w nim wydarza, ale to, czy człowiek znajdzie w sobie siłę, zeby sie z tym zmierzyć. Najtrudniej jest podjąć decyzję, bo ludzie z natury swojej są raczej leniwi i wolą czekać aż coś się samo stanie - i dlatego bywają nieszczęsliwi. Gratuluję więc woli walki, siły i umiejętności decydowania o swojej przyszlości. Tak trzymać :)
Droga Beato,jestem wlasnie kilka minut po lekturze W dzungli zycia i jak tysiace osob zapewne, mialam po wielokroc ochote zakrzyknac: Tak! wlasnie tak!skad wiedzialas?albo :To jasne tylko JAK tego dokonac,gdy wszystko ww mnie wrzeszczy,placze i trzesie sie ze strachu przed byle porazka,bad lookiem,czy zwykla nieuprzejmoscia.Mieszkam w Londynie ,wiec nieuprzejmosc, jesli istnieje jest perfekcyjnie zakamuflowana i wysacza sie kacikami ust wraz z promiennym usmiechem swego autora:)) .Londyn to jedno z moich spelnionych marzen.Inne to czarodziejski swiat radia,pierwsze, ale nie calkiem chwiejne ,kroki na deskach teatru,kilka podrozy.niezbyt dalekich ale jakze waznych w procesie spelniania marzen..i nagle Wszystko ucichlo,nie slysze swojego wewnetrznego glosu,nie slysze wolania,nie widze sciezki przed soba.Glucha cisza i pustka .Bezdroza.Ocean.Pustynia.Czyli wszystko o czym jeszcze marzylam odnajduje w sobie.Ale to nie ma juz nic wspolnego ze spelnianiem marzen...
Pozdrawiam Cie i dziekuje za Dzungle.Monika

Czasem z przerazenia, wątpliwości, samotności i bezradnosci wydaje się, że zapadła głucha cisza i koniec świata. Ale to tylko pozór. Prawda czeka i jest w Tobie. Kiedy minie pierwsze oszołomienie strachem i niepewnością, na pewno ją usłyszysz. życie trzeba budować - czasem mozolnie, kamyk po kamyku, czasem łatwo i szybko - ale im dłużej próbujesz, tym mocniejsza jest konstrukcja i wszystko zaczyna nabierać sensu. Założę się, ze po napisaniu tego maila przezyłaś chwilę grozy, ale następnego dnia obudziłas się z nadzieją. Trzeba wierzyc w siebie.
Witam! Pani Beato mam pytanie odnośnie podróży do Afryki! Czy na ta wyprawę mogą się udać tylko uczestnicy konkursu radia zet?Jeśli nie,to co muszą uczynić osoby, które chciałyby dołączyć do tej wyprawy ? Czy mogłabym się dowiedzieć ,jaki koszt tej podróży,czas itp. Wiem,że pewnie pisze do Pani dużo osób-ale jakby Pani znalazła sekudkę by odpisać będę wdzięczna. Z góry bardzo dziękuje i pozdrawiam. Katarzyna

Pani Kasiu, jest to wyprawa, której udzial można wyłącznie wygrac w konkursie. Nie można jej kupić ani zdobyć w inny sposób. Jedynym sposobem jest uczestniczenie w konkursie, a dokładniej: w iątkowej rndzie ok. godz. 9.20, ktora będzie sie odbywała w Radiu Zet do końca roku.

Czasem organizuję także inne wyprawy, nie konkursowe, na przykład w listopadzie prowadze wyprawę do dzungli amazońsiej. Informacje o organizowanych przeze mnie wyprawach zawsze są na mojej stronie www.oliwkowo.pl
Witam Pani Beato mam na imię Szymon jestem pani ogromnym wielbicielem ,podziwiam Panią za wszystko .Za to że jest Pani sobą za to że mówi Pani o sobie bez obłudy i fałszu ,za to że jest Pani tak jednocześnie normalna i niezwykła. Przeczytałem Pani Książkę Blondynka w dżungli życia i Blondynka wśród łowców głów. Szczególnie jestem pod wrażeniem tej pierwszej moim zdaniem książka w Dżungli życia powinna na stałe zaistnieć w kanonie lektur szkolnych zarówno dla dzieci młodzieży jaki i dorosłych .Pani Beato pani tam opisał całe swoje życie w jednej książce zwarł pani wszystkie prawdy życia –to niesamowite . Jest Pani niezwykłą osobą ,szalenie zaradną i przedsiębiorczą ,uparcie dążącą do celu .Już od najmłodszych lat marzyła Pani o podróżowaniu starała się po mimo trudności żelazna kurtyna –odnalazła Pani sens swojego istnienia ,pasję swojego życia to cudowne .Wiele osób próbuje panią naśladować i wielu z nich się rozczarowuje ,bo jak sam pani pisała w życiu trzeba mieć plan ,a dobry plan jest jak ubranie zwykle pasuje tylko do jednej osoby . Pani Beato ma Pytanie nie musi Pani na nie odpowiadać ,zresztą ma Pani tak dużo listów ,że może nawet mojego nie zauważy ,trudno ale będę próbował . W swojej książce pisał Pani o Bogu że jest tak nieosiągalny i niewyobrażalny ,że Prawdziwi Bóg mieszka w ludziach a nie w kościele i tutaj zgadza się z Panią całkowicie . Wierzy Pani w Boski Plan , czy wierzy Pani w Dotyk Anioła ,który dotyka nas przy urodzeniu żebyśmy zapomnieli o wszystkim tym co

nam w życiu pisane ,czy prawdą jest to że od życia dostajemy nie to co chcemy ale to co nam pisane ? Jestem ciekaw Co Pani o tym myśli .Kiedyś miałem sen byłem wielkim budynku , z którego koniecznie chciałem się wydostać ale nie mogłem , widziałem olbrzymie kontury jakieś postaci nie było widać twarzy –strasznie się jej bałem i ta postać miała wielką księgę i coś czytała tylko ja nic nie słyszałem widziałem tylko obok ten wielkiej postaci jedną kobietę która reagował mimiką na to co ta wielka postać czyta i przez pewien czas się uśmiechała a w pewnym momencie było wielkie zdziwienie to był mój wielki sen. )Pani Beato teraz opowiem trochę osobie ja wiem o pani prawie wszystko a Pani o mnie nic Nie dawno skończyłem naukę nie pracuje jeszcze zawodowa mieszkam w małej miejscowość pod Poznaniem razem z rodzicami .Mamy w domu trzy psy jedną kotkę i dwa małe kociaki ,tata ma kury i gołębie ma ogródek ,a ja całą górę dla siebie ,rodzice mieszkają na dole. Taki mały domek jednorodzinny ja staram się być aktywny jeżdżę rowerem ,próbowałem konno ,czytam pani książki i szukam pracy . Pani Beato to na razie tyle ,jeszcze się odezwę .Słucham prawie zawsze Panią W radiu Zet w niedziele- super program tak dalej

.Tymczasem życzę pani niesamowitych przygód , wspaniałych ludzi na Pani Drodze ,dużo zdrowia i odporności .Niech Pani uważa tam na siebie i ma nadziej że kiedyś Panią spotkam osobiście Wszystkiego dobrego do zobaczenia gdzieś w podróży. Serdecznie Panią Pozdrawiam Pani Beato Niech się Pani nie poddaje i walczy o swoje marzenie jest Pani tak bardzo blisko , niech Pani nie pozwoli żeby ktoś zniweczył Pani Plany . Jesteśmy razem są z Panią Miliony ja też.


Szymonie, wierzę w to, że ważne rzeczy stają się wtedy, kiedy jesteśmy na nie gotowi. Dlaczego czasami trzeba czekac na spełnienie jakiegoś marzenia albo planu. Czlowiek uczy się przez całe zycie i zawsze w kazdej chwili może odnaleźć to, czego od dawna szukał.

Od zycia dostajemy to, co sami stworzymy. Nie tylko świadomym planowaniem, czynami i tak dalej. Każda myśl, każde spojrzenie, każdy sen i każdy gest kształują nasza teraźniejszość i wpływają na przyszlość. Wszystko co mowimy, myslimy, czujemy, robimy, jest kluczem do przyszlości. Dlatego możemy mieć w kazdej chwili zycia wpływ na to, co się dzieje i co się wydarzy, ale rzadko kto o tym wie. Najławiej zrzucić wszystko na przeznaczenie albo los, ale ja jestem przekonana, że ten los i to przeznaczenie jest przez nas pisane w kazdej sekundzie teraźniejszości.

Dlatego trzeba byc dobrym człowiekiem - w myślach, w sercu, w czynach. Być uczciwym, starac się myślec pozytywnie i być silnym. Taki czlowiek stworzy swoja przyszlość jako dobrą, uczciwą, pozytywną i silną.

Tego Ci zyczę. I bardzo dziękuję za słowa sympatii :)

 

Jak każdy tutaj piszac list przeczytal ksiazke, tak ja nie.
Lezy ona sobie przedemna, a ja napawam sie tym ze juz za niedlugo(dzis wieczorem)wkrocze w inny swiat(a moze ten sam??)...
Dostalam ta ksiazke od mojej mamy, ktora wie jak bardzo kocham lektury i ile one dla mnie znacza.
Kazda strona jest moim przyjacielem(ktos pomysli co za wariatka ale ja wlasnie tak kocham ksiazki)

Postanowilam odwiedzic Pani strone ktora przyznam bardzo mnie zaintrygowala.
Od razu pomyslalam ze moze spotkalam pisarke ktora chce sie przyjaznic z ludzmi rownie kochajacymi ksiazki i podrozowanie.
Mam na imie Marta i jestem 15-letnia przyszla pisarka(heh,tak, to był zart, bo choc moim ukrytym marzeniem jest napisanie powiesci to jednak nie wierze w to bym miala choc krzszty talentu)
Pisze swoj pamietnik bo jestem osoba ktora ma problem z emocjami wiec juz od wieku 10 lat przelewam uczucia na kartke.
Potem rok pozniej gdy czytam,to przywoluje wspomnienia ktore sa mile,wzruszajace i zabawne
Ale nie to chcialam tu napisac.

W pewnym sensie chcialam sie zwierzyc.
Chcialam zapytac jak znalezc natchnienie,pomysl do napisania ksiazki??
Zywie wielka nadzieje ze Pani mi odpowie.
Jak odnalezc talent w sobie?
Jak znalezc wlasna wartosc??
Uwierzyc w siebie
Przyznam ze tej wiary to mi najbardziej brakuje.
Tyle juz "udalo" mi sie zawalic przez brak zaufania sobie.
To straszne ale nie umiem sobie poradzic

Tak strasznie byłabym wdzieczna za odpisanie.
Nie wiem w jakiej sie to znajdzie skrzynce ale licze na Japonska(wybaczy Pani mi moja szczerosc.Taka smarkula ze mnie)

Chcialabym jeszcze wiecej zamiescic w tym liscie ale Pani ksiazka" W dzungli zycia" na mnie czeka.
A we mnie sie emocje wzbieraja ze za niedlugo bede mogla wkroczyc w swiat ksiazki i zostawic szara rzeczywistosc...

Pozdrawiam
Przyszla pisa.....marzycielka
(tutaj odznacza sie moj smarkaty wiek)


Marto, kiedy ja miałam 15 lat, też marzyłam o tym, że bede pisała książki i też nie wiedziałam wtedy czy mam talent, czy nie. Jeżeli pasjonuje Cie pisanie, to coś w tym musi być :) I to jest moja odpowiedź na twoje pytania. Po co się zastanawiać czy mam talent? lepiej ten czas i te energię poświęcić na robienie tego, co Cie pasjonuje. Najwazniejsze jest to, żeby znaleźc w sobie wielka ochote na robienie czegoś, a potem pracowac nad tym, doskonalić tę umiejętność. To jest własnie talent.

A skąd biorę pomysły i natchnienie? Nie wiem. Po prostu czuję, że muszę usiąść i pisać, siadam więc i piszę.
Witam Panią!
Jestem mamą małej pięcioletniej Malwinki, która towarzyszyła mi podczas czytania Pani książek.Towarzyszyła to może za mocno powiedziane, oglądała co ciekawsze, dla niej oczywiście zdjęcia i zadawała pytania. Ma się rozumieć, że odpowiadałam na nie. A najbardziej rozbawiła mnie, gdy spytała mnie: -,,Czy mamusiu ta pani jeszcze żyje?’’. Otóż czytając Brzechwę i innych weteranów naszego wierszowego świata mówiłam dziecku, że ten czy tamten już zmarł i zostały po nim wierszyki, stąd pytanie o Panią. Czytam dużo ostatnimi czasy, w ręce wpadły mi Pani książki, dobrze czytać o dalekich lądach i wędrówce. Miło byłoby, gdyby i do nas Pani dotarła, pokazała się córce, że ŻYJE, mieszkamy od niedawna na wsi, uciekłyśmy z Wrocławia w okolice Obornik Sląskich. Stało się to 6 lat temu, tu Mal przyszła na świat, niekoniecznie planowana ale bardzo kochana. Nie będę zanudzać opowiastkami o malutkiej rodzinie z jeszcze mniejszej wsi polskiej. Chciałam tylko zaznaczyć naszą obecność w Pani wirtualnym Swiecie. Czy choć trochę złamałam konwencję listów, gdzie mowa o Pani książach, podróżach, tęsknotach i odwadze? Mała dziewczynka też wie kim Pani jest, po prostu lubi książeczki, a audycji z Pani udziałem nigdy nie odsłuchałyśmy, bo często słuchamy trójki. Przepraszamy i gorąco pozdrawiamy.
Malwinka i mama (też beata)
Zapraszamy do nas na wieś i gdyby była Pani tak miła napisać coś mojej małej córeczce.Dziękujemy

Przesyłam podróżnicze i ciepłe pozdrowienia dla Malwinki, niech rośnie zdrowo, niech będzie mądra i dzielna. Ma szczęście mieć taka Mamę, która zabrała ją z betonu miasta do żywej przyrody. pewnego dnia może malwinka też napisze książkę dla innych dzieci... :)
Witaj Beato!
Mam do Ciebie pytanie związane z jesiennym konkursem Radia Zet pt. " TUKASATAMBIBA " w którym będzie można wygrać wyprawę do Afryki. We wczorajszej audycji powiedziałaś, że udział w tej zabawie może wziąść każdy. Czy więc osoba niepełnoletnia mająca 16 lat może także grać o taką wspaniałą nagrodę? Myślę, że osoby o takiej ilości lat powinny mieć także szansę na wygranie takiej wspaniałej nagrody, podobnie jak osoby pełnoletnie! Serdecznie pozdrawiam i koniecznie proszę o odpisanie, Łukasz

Łukaszu, w konkursie mogą brać udział tylko osoby pełnoletnie. Ale mam tez dobrą wiadomość :) Każdy zwycięzca może zabrać na wyprawę jeszcze jedną osobę - tak więc jeżeli wygra Twoja Mama, bedzie mogła zabrać Ciebie ze sobą. Do zobaczenia więc w Afryce :)
Droga Blondynko, czy na spotkania z Tobą trzeba mieć specjalne zaproszenia? Jeśli tak- jak je można zdobyć?:)

Pozdrawiam-
Mała.
Ps. Bardzo podobała mi się Twoja wypowiedź odnośnie macierzyństwa w Rozmowach W Toku. Też uważam, że nie każdy powinien mieć dzieci. Jakby to powiedział mój przyjaciel- Wielka Moc to Wielka Odpowiedzialność...

na spotkania ogłaszane w Oliwkowie - na głównej stronie w dziale "Spotkania" - czyli na przykład w najbliższym czasie jutro - w Bibliotece na Ursynowie - nie trzeba żadnych zaproszeń ani biletów :) Do zobaczenia :)
Witam Pani Beato
Chciałam tylko podziękować za to co mówiła Pani w Rozmowach w Toku o macierzyństwie.
Ja jestem tego samego zdania. Byłam przez 3 lata po ślubie szykanowana ze jak to jeszcze dzieci nie mamy, zresztą argument o samotnej starości tez padł. Ja jednak uważałam, ze dopóki nie poczuje tego powołania do macierzyństwa to nie chcę być mamą.
Przed ślubem wyraźnie powiedziałam co myślę i jakie mam poglądy. Teraz już mija 5 lat od sakramentalnego tak.
Zawsze ceniłam swoja wolność ,niezależność i to że robię to na co mam ochotę i nic mnie nie ogranicza. Z czasem zrozumiałam, że pragnę spełnienia się jako matka i...niestety teraz zamiast na uciechy życia, podróże wydajemy dziesiątki tysięcy na leczenie niepłodności.
Zdałam sobie sprawę, że im bardziej nie możemy mieć dziecka tym bardziej go pragniemy.
Jest to dla mnie w pewnym sensie złośliwość losu.

Pozdrawiam

Jak mówią Indianie, na wszystko musi przyjść odpowiedni moment. Życzę, żeby ten upragniony przez Panią moment nadszedł jak najprędzej :)
szanowna pani beato przepraszam za dziwny sposob pisania ale komputer posiadam od kilku dni i sie trace jak to mowia moje kolezanki.mieszkam w wisle malince mam na imie iwona maz adam. jestem zainteresowana wyprawami ktore pani organizuje a konkretnie czy istnieje limit wiekowy ja mam 42lata a maz 45 pytanie -jestesmy za starzy i tu ma byc znak zapytania ktory nie wiem gdzie jest
Pani Iwono, z tego co wiem, zycie zaczyna się po czterdziestce, więc są państwo oboje dopiero na początku drogi :) Nie mam wątpliwości, że jest to doskonały wiek, zeby podróżować, do dzungli także :)
Hmm..nawet ne wiem jak zacząć ten list.:)
Na początku, zastanawiam się czy P.odpisuję na listy. Co prawda, kiedyś jeden już wysłałam. Odp. nie dostałam i choć nie za bardzo na nią liczyłam, ponieważ domyślam się, że Pani takich listów dostaje ...ojej...duuuuuużo to zastanawiam się czasem czy odp. Pani na niektóre, czy wogóle nie ma odp. na żadne ze wszystkich listów.:) No cóż...to nie jest takie ważne.:)
Czytałam Pani książke " W dżungli życia". Książka b.ciekawa. Ale prawdę mówiąc, mimo swojego młodego wieku (17 lat) wiem, że nie warto pakować się w pewne złe rzeczy - anoreksja, papierosy itp.itd. Bo po co? Choć wiem, że są różne syt. w życiu. I teraz mogę powiedzieć, nie biorę/używam, bo nie chcę niszczyć zdrowia. A za kilka lat życie może mi tak dać w kość, że sama popadnę w jakiś nałóg. Hmm.. Jestem 17 latką z sensem życia, ale bez celu. Może to mało zrozumiałe, ale nie potrafię odnaleźć swego miejsca na Ziemi. W przysżłości chciałabym być niezależna, potrafić u3mać siebie/mieszkanie/życia. Ale nie potrafię odnaleźć drogi zycia. I nawet cieżko mi odp. na pyt - co lubię robić. Poprostu nue wiem..Chcę w życiu wiele osiągnąć. Status zawodowy, życiowy. Ambicja mnie pcha do przodu..Ale co z ambicji, bez celu? Oczekuje isę ode mnie wiele rzeczy, ja sama od siebie, z własnej chęci oczekuję ich. Ale boję się, że w przyszłości będę nikim. że usłyszę, że...nic mi nie wyszło, nic się nie udało. Jestem młodą osobą, któa już powinna układać swoje życie. Za rok trzeba będzie wybrać przedmt. maturalne, ale co zrobić bez wsparcia? Kiedy mówię o kilku przedmt. to słyszę: nie jesteś w tym dobra. Kiedy mówię, że nie chcę zdawać przedmt. rozszerz. (fiz-chem-biol, ponieważ do takiej kl.chodzę) to słyszę: a po co tam poszłaś? Ale jak osoba w wieku 15/16 lat ma wiedzieć chce iść/co robić/i czym się zajmie w przyszłości? Pani pewnie pomyśli sobie, że mam jeszcze rok...Ale przez ten rok muszę zdecydować się już na pewne przedmt. Bo optem będzie tylko nauka. Boję się, bo "chodzenie po ciemnym tunelu" bez światła jest trudne.. Brak przyjaciół także jest trudne w zyciu. Trzeba na sobie polegać. żyję z nadzieją, że jutro przyniesie mi cel, bo sens mam.:) Mimo, że to dziwnie brzmi. A motywacja z właśnej duszy,siebie nie wystarcza. Czasami warto usłyszeć " 3mam kciuki, dasz radę, uda się, mimo, że coś Ci słabo idzie.". Muszę żyć z nadzieją, że jutrzejszy dzień przyniesie to na co czekam - cel.
Pozdrawiam.
Martyna

Martyno, wiem, że trudno jest podejmowac decyzje dotyczące reszty zycia, kiedy czlowiek sam czuje, że nie ma jeszcze odpowiedniego doświadczenia. W dodatku musze Ci powiedziec, że w zyciu - tak jak w kinie - zdarzają sie czasem niespodziewane zwroty akcji i czasem czlowiek przez przypadek odkrywa to, czego nigdy by nie szukał.

Tak czy inaczej najwazniejsze jest to, żeby nie zyć bezmyślnie i starać się odnaleźć drogę dla siebie. Każda rzecz, ktora teraz robisz może mieć znaczenie w przyszlości. Moim zdaniem więc w wyborze przedmiotów maturalnych powinnaś kierowac się własnym sumieniem i przeczuciem. Jeżeli jakis przedmiot uważasz za ciekawy i fascynujący, warto go zgłębiać i studiować - być może odnajdziesz w nim albo dzięki niemu ten cel, ktorego szukasz. Bo na pewno swój cel znajdziesz. Czasem to zajmuje wiele lat, ale warto czekać :)
Mam na imię Melania. Mam 13 lat, jestem z warszawy i właśnie czytam Pani bardzo ciekawą książkę w dżungli życia.Powód dla którego właśnie pisze jest ta książka. Chodzę teraz do gimnazjum i na języku polskim mamy zrobić pezentacje wybranej książki. Osobiście chciałam przedstawić pani książkę dlatego do Pani piszę.Czy mogłaby mi Pani Beato jakoś pomóc??

Może pani posiada jakieś ciekawe informacje co do książki???

Czy mogłabym z panią przeprowadzić krótki wywiad??

Zadam tylko pare pytań...

Od kiedy zaczęła pani pisać książki??

Dlaczego właśnie tytuł w dżungli życia??

Dlaczego lubi Pani podróżować??

Czy ma Pani jakieś plany na następną książkę???


Dziękuję bardzo Pani jeżeli pani mi coś odpisze będę bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam Melania


Melanio, zaczęłam pisac wiersze i opowiadania w szkole podstawowej. Pierwsza ksiązke pt. "Powrót" napisałam mając osiemnaście lat - jej fragmenty są zamieszczone na końcu "W dzungli zycia". Pisanie było i jest moja największą pasją.

Tytuł "W dżungli zycia" przyszedł mi do glowy pod koniec pisania. Początkowo ksiązka miala się nazywac "Poradnik o zyciu dla dziewczyn i chłopców (oraz niektórych dorosłych)". W trakcie pisania zaczęłam sobie jednak uświadamiac, że zycie to wielka podróż i duża jej część prowadzi przez "dżunglę" spraw i ludzi, i każdy musi odnaleźć w tej dzungli swoją własną ścieżkę.

Lubie podróżowac, bo jestem ciekawa świata. Fascynuje mnie zycie ludzi na innych kontynentach, lubię wyobrażac sobie, że jestem jednym z nich, jem to sami co oni, ubieram się tak jak oni, uczę się ich języka, dużo z nimi rozmawiam, poznaję ich zwyczaje i codzienne zycie.

Tak, mam plany na nastepna książkę, ale na razie nic więcej nie moge powiedzieć :) Po "W dżungli życia" ukazała się jeszcze jedna moja książka pt. "Blondynka na Kubie".
Droga Szamanko,

Od jakiegoś tygodnia, dwóch chodzi mi po głowie temat napisania opowiadania o moim pobycie w Sydney.
Wracają różne wspomnienia. Im więcej o tym myślę, tym więcej sobie przypominam. Teraz po Pani programie jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że chciałbym spisać to co pamiętam. Jeśli nie uda się z tym pójść dalej, to i tak zostanie coś dla mnie cennego i dzięki temu nie ulegną zapomnieniu moje wspomnienia z czasów gdy byłem nastolatkiem. Więc na pewno warto. :))))

Oczywiście najpierw muszę sfinalizować sprawę strony www  i mojej powieści. Potem będzie czas na Australię.

Dużo uśmiechu i radości Szamance życzę

Michał

Panie Michale, jeśli chodzi po glowie, to trzeba siadac i pisać, a nie odkładac na później! Z odkładania na później zwykle nic nie wychodzi :) A że sprawy stana się nie po kolei, nie tak, jak zostały zaplanowane? To przecież nie szkodzi. Natchnienie trzeba rwać jak świeże wiśnie :)
Witam
W każdą niedzielę słucham Pani "Swiata wg blondynki", ale nie zawsze mogę wysłuchać audycji do końca.Mam pytanie: czy jest możliwość umieszczenia nagrań "Swiata..." na Pani stronie? Chodzi mi o samą rozmowę z gośćmi-bez muzyki-a np. po tygodniu pojawiałoby się kolejne nagranie.Każdy spóźnialski byłby wtedy na bieżąco.
Pozdrawiam Mirek :)

Hmm, to dobre pytanie do mojego Admina, ktory wlasnie teraz bawi wsrod nosorozców w Afryce. Ale zaraz go o to zapytam.
Witam Pania !!!
Dziekuje za ksiazki i pasje, ktora mi Pani w nich przekazuje. Gdyby na swiecie bylo wiecej takich ludzi jak Pani, swiat bylby duzo piekniejszy.
Mam nadzieje ze wiedzac jak duzo radosci daje nam czytanie ksiazek, nie przestanie Pani w odkrywaniu swiata i przelewaniu swoich przezyc na papier.
Dzieki Pani odlegly swiat wydaje mi sie chociaz troche blizszy .....i jakze niesamowity. Dziekuje....:)
P.S. Jedyne co ja moge zrobic dla Pani to polecac wszystkim znajomym Pani ksiazki, co oczywiscie czynie z wielka radoscia.
Renata z Wieliczki

Bardzo dziękuję! Jestem szczęśliwa, kiedy to co robię, okazuje się komuś
potrzebne. Serdecznie pozdrawiam :)
Powrót