onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Kanadyjska skrzynka pocztowa (56)

Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl
Odpowiedzi szukajcie poniżej.

Jestem w trakcie lektury " ... Dzungli ..." I czytajac kolejne rozdzialy coraz bardziej stajesz mi sie bliska .. Chociazby "Martin Eden"- przeczytalem te ksiazke chyba 6 razy a jej glowny bohater i jego swiat byl kiedys "moim wewnetrznym swiatem" ... mysle ze nadal poniekad tak sie czuje .. wyobcowany w swoim swiecie, ale szukajacy spelnienia .. poruszajacy sie czesto jak slon w skladzie porcelany, ale wirzacy, ze kiedys przestane czuc sie wyobcowany w swiecie, poniewaz moj wewnetrzny swiat przestanie byc dla mnie obcy - polubie siebie, zaakceptuje i stane sie dla siebie samego najlepszym przyjacielem - kiedy tak sie stanie ( niestety jeszcze tak nie jest) - przestane byc cyt " .. obcy Wam i sobie sam .."

Zawsze to wiedzialem, ale teraz juz wiem to NA PEWNO, ze moje wewnetrzne problemy, krecenie sie w kolko lub spelnianie oczekiwan innych, wynika z glebo zakorzenionej niecheci do samego siebie - i teraz juz wiem, ze to wlasnie jest klucz do wszystkiego, ze z tym wlasnie musze sie uporac i zostac w koncu swoim najlepszym przyjacielem :)))

Wszystko co piszesz dotyka mojej duszy i ma tam swoj rezonans .. twoje mysli przelane na papier .. twoje walki i stosunek do wiary i Boga Moze to co pisze Cie nie wzrusza bo wiele osob tutaj ( kraina Oliwkowa :)) pisze ze jestes im bliska (tak jak mi) ... ale mysle ze w swoim istnieniu dotknelas czegos Uniwersalnego, jakiejs Istoty ktorej kazdy pragnie w swoim bycie i wlasnie dlatego ma to oddzwiek w duszach ludzi szukajacych szczescia i nie godzacych sie tylko na egzystancje ale dażacych to PELNI ZYCIA.

Wiesz to niesamowite - poprostu niesamowite .. wlasnie mialem dylemat z jalmuzna tzn jak powinienem postepowac wobecz ludzi zebrzacych .. Jakis czas temu postanowilem rowniez, ze przejde na jakas diete ( bo czuje sie ociezaly) .. a dzis wlasnie o tym wszystkim przeczytalem :))) .. i mysle, ze tak jak napisalas - wszystko co nas w zyciu spotyka jest konsekwencja naszych wczesniejszych, mysli, czynow i slow .. A konsekwencja Moich mysli, czynow i slow jest to ze "spotkalem" Ciebie :)))))))))).

Z wdziecznascia: 
Poldek


Poldku, ludzie o nieprzeciętnej wrazliwości są zawsze samotni. Porównują się z innymi ludźmi i myślą: "Dlaczego ja nie moge znaleźć żony, a wszyscy moi koledzy już je mają?", albo: "Dlaczego ja nie jade na wakacje do Grecji, a wszyscy moi koledzy juz tam byli?"

Bo "wszyscy koledzy" żyja inaczej i w innej sferze wrażliwości odbierają świat i wszystko, co się w nim znajduje. I dlatego dla niektórych ludzi życie ma do zaoferowania zone i wakacje w Grecji, a innych prowadzi dłuższą i bardziej kretą ścieżką, na końcu ktorej kryje się rozwiązanie tajemnicy i nagroda.

Nie masz innego wyjścia, musisz szukac swojej ścieżki przez dzunglę zycia :)

Najbardziej samotny jest człowiek, który nie lubi samego siebie. Przez cale życie marzy o tym, żeby znaleźć swoją drugą połówkę i zaznać wreszcie szczęścia. I niestety, poniewaz nie lubi siebie, kryje się w nim destrukcyjny potwór, ktory niszczy nie tylko marzenia, ale i związki. Od siebie trzeba więc zacząć :)

Pani Beato ( Beato ? - czuje ze moglbym mowic do Pani po imieniu ale na razie sie nie osmiele)

Moja znajoma (widzac ze szamocze sie w zyciu) sprezentowala mi Pani ksiazke "W dzungli zycia" - jestem w polowie ... Dzis troche przejzalem strone www.oliwkowo co sklonilo mnuie do napisania tego listu.
Wiem jak bardzo jest Pani zajeta i zdaje sobie sprawy, ze moze nie miec Pani czsu na odpisanie, ale zaryzykuje ...
Z gory tez zaznaczam ze nie obraze sie i zrozumiem jesli nie dostane zadnej odpiwiedzi ...

A wiec - Mam na imie Wojtek i mam 37 lat ( i tu chce mi sie plakac - sorry ...), ale no wlasnie mam 37 lat i nie wiem co zrobic ze swoim zyciem .. Nie zrozum mnie zle ( przperaszam ale przejde na Ty bo tak jest mi latwiej pisac) .. a wiec droga Beato, nie zrozum mnie zle - nie jestem jakims nieudacznikiem czy ofiara losu .. ja porpsotu nie wiem jak mam dalej zyc i jak mam sobie ulozyc zycie ... Wszystko co w zyciu robilem nie dawalo mi satysfakcji i kiedys tracilem do tego zapal .. nie potrafilem ulozyc sobie zycia osobistego - ciagle jestem sam (choc oczywiscie mialem jakies kobiety w swoim zyciu) i nie moge znalesc pracy ktoraby mnie usatysfakcjonowala .. Stracilem chec i pasje zycia, stracilem wlasna dorge albo raczej nigdy jej nie odnalazlem, i dlatego wlasnie chce mi sie wyc - rozumiesz 37 lat i nie wiem co chce w zyciu robic ... Znaczaca wiekszosc moich znajomych ma juz rodziny albo przynajmniej jakies osiagniecia zawodowe, czy inne, na swoim koncie, a ja ...
Skonczylem studia, mialem wlasny interes, podrozowalem po Europie i Stanach, ale ciagle nie moge odnalesc wlasnego serca, wlasnej duszy, wlasnych pragnien i uwierzyc w to ze moge znalesc jakis cel w yciu jakas pasje, jakis wewnetrzny ogien ( o ktorym piszesz w swojej ksiazce) .. Wszystko za co sie zbieram po jakims czasie przestaje mnie interesowac ... Probowalem jezdzic konno, fotografowac,  probuje sie uczyc angielskiego .. ale po jakims czasie trace zapal i pytam sie po co ??

Mam swoje marzenia, a raczej potrzeby (pragnienia serca) - tj zalozenia rodziny i znalezienia pracy ktora dalaby mi satysfakcje ?? ... i nie wiem co sie dzieje, ale nie moge tego znalesc - nie moge odnalesc dwuch (tak fundamentalnych) i wydawaloby sie prostych "rzeczy" jak zony i pracy .. nie jestem ani brzydki, ani jakis ulomny czy leniwy .. a mi sie nie udaje !! Rozumiesz 37 lat i ktokolwiek na mnie patrzy to sie dziwi i nie rozumie tego, dlaczego jestem sam i dlaczego trace zpala do jakiejkolwiek pracy ...

Powod pewnie jest glebszy i dotyczy psychiki, ale wiem troche z twojej ksiazki, ze sama "przerabialas" na swojej skorze rozne "wewnetrzne problemy" i Ci sie udalo .. robisz to co lubisz i zyjesz swoim wlasnym zyciem ktore jest pelne pasji. Dlatego wlasnie do Ciebie pisze - moze taka osoba jak Ty bedzie jakas inspiracja dla mnie ( wiem ze to ja sam musze zrobic najciezsza prace dotarcia do swoich wewnetrznych pokladow energii i celow), ale jednak pisze do Ciebie, nie wiem do konca na co liczac, poprostu chce zebys cos do mnie napisala ... Jak mam odnalesc siebie, jak mam odnalesc swoj wewnetrzny zapal, jak mam odnalesc swoje wlasne cele i jak mam je osiagnac - hoho to zabrzmialo jak pytanie do Boga ( troche humoru) - tak na marginesie jestem osoba wierzaca i duzo sie modle to mi czasem pomaga ale czasem jestem jak pustynia czekajaca od dluzszego czasu na rose z nieba - tak jest wlasnie teraz .. moze z twoich usta spadnie pare kropelek i ozywi moja dusze :)) ??

Npaisalem o dwuch pragnieniach (potrzebach serca) rodzinie i pasjonujacej pracy ale jest i trzecie - to juz chyba marzenie .. podroze :)) ( nie wpomne o tym ze chcialbym miec kiedys motor - choc nie umiem na nim jezdzic ;))
... ale widzisz moze musze sie pogodzic z tym ze nie naleze do tych nieprzecietnych ludzi (takich jak Ty) - tych wyjatkowych ktorzy znjadaja w zyciu swoje pasje i umieja realizowac swoje marzenia .. Ty jestes dla mnie gigantem ( osoba ktora uwierzyla w siebie i zrobila, i nadal robi, wszystko, zeby zrealizowac swoje marzenia) ... ale takich ludzi jak Ty jest naprawde niewielu ( patrzac procentowo a nie ilosciowo) i ja zastanwiam sie czy jednak nie jestem zwyklym zjadaczem chleba ( choc wiem ze i tacy potrafia byc szczesliwi) - moze musze sie z tym pogodzic - ale jakos nie chce .. nie chce miec szarego, trudnego, meczocego zycia - chce byc szczesliwy- a to przeciez nie jest zle .. Wiesz czasem wydaje mi sie ze jestem poprstu slaby, ze nie mam charakteru i tylko sobie wymyslam marzenia zeby uciec o trudow codziennego zycia .. i ze tak naprawde moje marzenia to tylko iluzja .. moze i ta prawda ( jesli to prawda) dotrze do mnie ...

Wiesz czuje sie cholernie samotny, chcialbym spotkac kogos kto by mnie zrozumial, zachecil, jakos wsparl - choc wiem takze, ze to ja sam dla siebie moge byc najlepszym przyjacielm i wsparciem .. ale jednak.
Utknalem Beata ... i wiem ze jezeli w krotkim czasie cos sie nie wydarzy, nie znjade jakiejs drogi dla siebie, jakiegos celu, jakiejs nadziei to bedzie ze mna kiepsko .. zamienie sie w rosline i zycie straci dla mnie zupelnie smak - bo nadal je jeszcze ma :))) .. Cholera potrzebuje wody dla swojej pustyni, swiatla dla swoich ciemnosci, wiary i nadziei dla swojego zycia ...

Szukalem siebie na rozne sposoby .. Szukajac siebie podddalem sie kierownictwu duchowemu, jezdzielm po klasztorach, bralem udzial w rekolekacjach roznego typu .. duzo czasu spedzilem w ciszy i samotnosci zeby odnalesc swoja dusze i serce .. Bylem na tzw "pustyni" nie kontaktowalem sie praktycznie z ludzmi - bylem tylko pod okiem kierownika duchowego .. bylem na pielgrzymkach - w tym miejscu mam ndziej ze nie zamkniesz mnie w szufladzie pt "naiwedzony" - ja naprawde szukalem swojego serca i swojej duszy i poniekad odnalzazlem - na pewno ten czas nie przeszedl bez echa w moim zyciu - mialem wiele wspanialych chiwl z Bogiem na modlitwie .. odkrylem w jakis sposob dar kontempacji ( choc nie wiem czy go czasem juz nie starcilem) - odkrylem wlasne uczucia i pare innych rzeczy .. ale nie znalazlem siebie, nie znalazlem njaglebszego ja, najglebszych pragnien, ognia, pasji zycia, celow - nadal mialem slomiany zpala do wszystkiego czego sie tknalem ..

ciezko pracowalem nad soba, zglebialem sie w swoja przeszlosc, w swoja psychike, jezdzielm na rozne warsztaty, maratony -  a mimo to nadal czuje pustke, nadal nie wiem co dalej ze soba zrobic .. i to mnie wkurza lub doluje - tyle lat, tyle enargii zeby sie odnalesc w tym swiecie, zeby odnalesc swoje zycie i .. dupa ( przepraszam za okreslenie) .. Moze nie jest az tak zle jak napisalem, pare rzeczy (jak juz wspomnialem) wynioisle z tego wszystkiego .. ale jednak generalnie dupa. Trudno sie nie prownywac z innymi ludzmi w tym miejscu ( juz nie mowie z Toba - bo jak napisalem jestes dla mnie gigantem) ale chociazby z moimi znajomymi .. rozumiesz - rodzina, dzieci, jakies tam osigniecia .. a ja sie krece w kolko od wielu lat i majac ich na karku 37 - pisze - co dalej ?
Nie wiem co ze soba zrobic ? .. a najgorsze jest to, ze poki co, nic po sobie nie zostawilem ( chociazby potomstwa) ...
Tyle Beatko :) - a jak juz pisalem zalozenie rodziny jest dla mnie jednym z celow .. ale sa tez inne pragnienia, a nade wszystko pragnienie odmnalezienia siebie iz ycia z pasja swoim wlasnym zyciem. To wszystko mnie doluje .. czas ucieka a ja zostaje z reka w nocniku ze swoimi niespelnionymi pragnieniami ...
Kiedys przeczytalem takie zdanie sw. Brata Alberta cyt " I na coz dal Bog czlowiekowi tyle pragnien, gdyby ich nigdy nie mial zaspokoic ? " - zdaje sie ze Ty zycjesz tym zdaniem, nie wiem na ile, czy na 100%, czy na 70%, ale zyjesz ?? .. a ja nie .. ja moze na 20, a moze na 30% ale mi to nie wystarcza .. bo czuje ze bedzie tego coraz mniej jesli sie cos nie wydarzy ...

Nie wiem czego oczekuje po tym swoim liscie ( emocjonalenej ekshibicji) - ale chwytam sie w zyciu wszystkiego co mogloby mi w jakis sposob pomoc .. a Ty wydajesz sie Madrym Czlowiekiem :))

Serdecznosci .. twoj nowy fun
Wojtek


Drogi Wojtku, czy ma się lat 37 czy 73 to nie ma przecież az tak wielkiego znaczenia. Wyobraź sobie jak bys się czuł, gdybyś w dniu setnych urodzin uświadomił sobie, że nie masz sensu w życiu i nigdy go nie szukałeś!

A Ty przecież szukasz - przez cale zycie. Próbujesz różnych rzeczy, zostawiasz je, bierzesz następne - to znaczy, że jesteś aktywny, a jeśli aktywnie poszukuje się swojego szczęścia, to ono samo przychodzi :)

A czy jest coś takiego, czym czasem się zajmujesz i nawet nie może nie uważasz tego za hobby, coś co po prostu zawsze sprawialo Ci frajdę?

Albo wyobraź sobie, że masz przed sobą ostatni miesiąc zycia - tylko 30 dni, ostatnie 30 dni na świecie. Co chciałbyś robić podczas tego miesiąca? Wybierz jedną rzecz, tak jakbys miał zrobić prawdziwy plan.

Albo wyobrax sobie, że przychodzi do Ciebie wróżka i mówi Ci, że spełni Twoje jedno marzenie. masz 24 godziny na to, żeby zastanowić się nad tym jakie jest twoje największe marzenie do spełnienia przez wróżkę.

Bo najłatwiej się zagubic wsród tysięcy róznych małych rzeczy, które zatapiają człowieka jak lawina i wtedy spod nich nie widać tego, co wystaje nad powierzchnie jak Mount Everest. I może tylko tego Ci brak - uświadomienia sobie z jednej strony jakim jesteś szczęściarzem - bo masz DoPIERO 37 lat, nie jesteś uwikłany w nieszczęśliwy związek, jesteś wolnym czlowiekiem, nie siedzisz w więzieniu, jesteś zdrowy i nie mieszkasz w kraju, gdzie szaleje wojna.

A z drugiej strony - może chcialeś za dużo osiągnąć na raz, i straciłeś perspektywę tego, co jest najważniejsze.

Jestem pewna, że nie zamienisz się w roślinę, bo z Twojego listu wynika, że walczysz. A kto walczy, ten zwycięża.
Pani książka "w dzungli życia" to najlepsza inwestycja jaką zrobiłam w życiu .... w moje własne,należące i zależące tylklo ode mnie ..... ŻYCIE

Dziękuje

P.S Mam pytanie, czy w następnym tygodniu, a może w ten weekend będzie pani miała jakieś spotkanie, wykład, ogólno dostępny lub coś w tym rodzaju??
Baaaaaaaaaaaaaaaaardzo chętnie bym przyszła

Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedz :*

Bardzo się ciesze i dziękuję :) W najbliższym czasie czyli we wrześniu będę na Festiwalu Warszawskim "Skrzyżowanie Kultur", na Dniach Kawy Gazety Wyborczej, a potem w Krakowie na Targach książki:

16 września, sobota - Panel naukowy w ramach Festiwalu Warszawskiego "Skrzyzowanie kultur", w namiocie przed Pałacem Kultury i Nauki, godz. 16.00

23 września, sobota - spotkanie autorskie w ramach "Dni Kawy" organizowanych przez Cafe Gazeta w siedzibie Gazety Wyborczej, ul. Czerska 8/10 w Warszawie. Będzie można kupic książki, porozmawiać, otrzymac specjalne dedykacje i napić się wyjątkowej kawy :) Dni kawy trwają przez trzy dni (22-24 września), spotkanie autorskie zaczyna się w sobotę o godz. 13.00.

21 października, sobota - spotkanie autorskie na targach Książki w Krakowie, godz. 13.00 - 15.00.
Dzień dobry

Mam na imie Sonia i własnie przeczytałam Twoja książkę a teraz dam ją mojej nastoletniej córce,bo bardzo podoba mi się jak opisujesz w niej proces stawania się czlowiekiem.Tą podróz od –nikt mnie nie rozumie,świat jest podły,poprzez stawianie sobie waznych pytań,celów,az do odnalezienia sensu i radosci jaka zycie,samo w sobie,daje…przeszłam ta droge,troche inaczej,czasem bolalo,czasem zachwycalo,wiec parę rzeczy sama mogę moim corkom powiedziec,ale jak się podepre Twoim przykładem…Jsukces wychowawczy murowanyJzawsze cie podziwialam,ta odwage,siłę charakteru i myslę,ze fizyczna wytrzymalośc…i pomyslowośc,humor,ciekawosc swiata.Teraz,kiedy wiem,jak trudna przeszlas droge,przez anoreksje,bulimię…żeby dogonic swoje marzenia,bieglaś jak Alicja po drugiej stronie lustra-dwa razy szybciej niż potrafisz…

I to w dodatku krucha ,mala dziewczynka,z blond warkoczem..co jest kolejna ilustracja tezy,ze to my jestesmy silna płcią.

Chętnie pojechalabym z Toba na wyprawe,żeby ciebie poznac,ale obawiam się,ze siebie moglabym poznac za bardzo i to niekoniecznie z tej dobrej strony Jczyli pewnie zwialabym na widok pierwszego węża..

Serdecznie pozdrawiam

Sonia

Soniu, warto spotkac się ze swoim ukrytym "ja", bo z mojego doświadczenia wynika, że jest ono zwykle dziesięć razy bardziej odważne, śmiałe i mądre niż się nam zdawało. Widziałam to wiele razy w dżungli, kiedy zabierałam ze sobą osoby, które nie były tam nigdy wcześniej. Wracali odmienieni na lepsze :)

A jesli chodzi o węże, to zwykle na widok człowieka uciekają szybciej niż człowiek na widok węża (choć przyznaję, że sa pewne wyjątki :) )
Witam Pani Beato
Przeczytalam Pani książkę i jestem nią poprostu zafascynowana:)Czytając ją czulam jak bym czytala swój pamietnik. Zaczełam własnie pisać na kartce to co bym chciala zmnienic w sobie. No uzbierało sie tego sporo. Zatrzymałam sie przy moim ogromnym pesymizmie. Jak mam polubic siebie?????Wiem że tak od raz tego nie zmienie. OKROPNIE PROSZE O ODPOWIEDZ !!!!! dziekuje

p.s.mogła by Pani poodpisywać na zaległe listy???

pesymistka

Droga Pesymistko, mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie listy, które dostaję. Ale gdybym chciala odpowiedzieć wszystkim, nie robiłabym nic innego, tylko prowadziła skrzynki pocztowe w Oliwkowie! A przecież chcę napisac nową książkę, prowadzić audycję w radiu, pisać reportaże i felietony.

Pesymizm to destrukcyjna część każdego z nas - destrukcyjna dlatego, że chce iść na łatwiznę. Bo cóż latwiejszego niż zwiesić nos na kwintę i pomyśleć, że "to się na pewno nie uda"? Trzeba z tym walczyć. Kiedy czujesz napływającą falę złych myśli, otrząsnij się, powiedz sobie, że nie zgadzasz się na takie myślenie. Chcesz być silna, chcesz zwyciężyć w swoim zyciu. Zastanów się jakie są dobre strony każdej sytuacji. I skoncentruj się nie na smakowaniu klęski, rozczarowania czy żalu, ale na zdobywaniu celu - pod warunkiem, że wiesz jaki jest Twój cel. Musisz wiedzieć. I pamiętaj, że pesymizm to kłoda rzucana na Twoją drogę, znajdź w sobie siłę, żeby ją przeskoczyć. I iść naprzód. Powodzenia!
witam,

ja postanowilam po pierwsze sprzedac samochod, po drugie wynajac mieszkanie, gdy juz nie bede miala gdzie mieszkac to moze w koncu sie zbiore i wyjade:) nie wyszukujac nowych spraw "niezbednych" do wyjazdu:) na samochod mam kupca na polowe wrzesnia, na wynajem mieszkania od pazdziernika:)

w planach podrozniczych mam Azje (Nepal, Tybet, Laos, Wietnam Tajlandia, Kambodza, Malezja, Singapur), pozniej do Pekinu, bo tam bede pracowac w konsulacie polskim, a do tego czasu chce poznac zapach, smak, dotknac ziemi i zapytac o pogode w kazdym z tych miejsc:)

gdzie Pani szuka biletow lotniczych??? bo z tych ktore ja znalazlam to musialabym miec przynajmniej dwa takie samochody do sprzedania:)

pozdrawiam
Benita

Brawo! Najtrudniejszy jest pierwszy krok i podjęcie decyzji. Rozsądek podpoiwiuada tysiące wątpliwości, ale serce wyrywa się i popycha w drogę, bo wie, że odnajdzie tam nie tylko trudy podróży, ale i szczęście.

Biletów szukam podczas ogłaszanych często promocji - prosze zaglądać na www.oliwkowo.pl w każda sobotę - wtedy w dzienniku zamieszczam aktualne promocje biletów lotniczych. Poza tym mam swojego agenta lotniczego, który znajduje mi najtańsze i najlepsze połączenia na każdej trasie.

Ccieszę się, że są jeszcze tacy ludzie jak Pani, ale  nie pojmuję - dlaczego Pani wraca do Polski? Czy teskni Pani za krajem? - Za innymi ludźmi, takimi jak my. Przecież niektórzy gdy wyjadą i na jakiś czas, odetną się od "cywilizacji", i posmakują innego życia, nie chcą tu już wracać. Jak Pani to czuje? Prosze napisać.

Monika

Wracam do Polski choćby po to, żeby móc opowiedzieć i napisac o tym, co widziałam i przeżyłam. Bo druga połowa radości z doświadczenia czegoś niezwyklego to możliwość podzielenia się tym z innymi ludźmi.
Gorąco witam!!!!!!!!! Wpadła mi w rączki Pani książka "Blondynka na Kubie" i... Jestem zachwycony.Przeczytałem ją w jeden dzień. Wcześniej widziałem Pani ksiażki ale myślałem ,ze to jakieś nudne pamietniki z podróży,teraz wiem że wcale tak nie jest.
Po "Blondynce..." stwierdziłem,ze chce byc taki jak Pani!!!!! Wiele nie mySląc na następny dzien udałem sie sam na pobliską łąke i tam byłem sam przez całą noc...Zabrałem ze sobą moje psy,żeby mnie broniły przed dzikami;) Na początku wiało nudą ale o 23... Moje psy zaczęły nibezpiecznie szczekać. Pomyślałem sobie "oho! Zaraz będę wiał na drzewo".... Wyszedłem z namiotu patrze... I w odległości jakiś 50 metrów jest dzik.... Na szczeście moje psy go tak ogłupiły,ze biedak uciekł;) W nocy bła prawie pełnia i było zaj...
Mam do Pani pytanie. Co Pani zrobi gdy pewnego dnia Stwierdzi Pani że Wszystko na ziemi Pani zwiedziła i właściwie nie ma gdzie jechać?
W nastepne wakacje mam zamiar objechać Dolny Śląsk na rowerze mam nadzieje,że sie uda.
Pozdrawiam!!!!

Dzik przyszedł na pole przywitać Nowego Podróznika :) Nie nastąpi nigdy taki dzień, kiedy zobaczę wszystko na świecie. Codziennie do listy miejsc, gdzie chcialabym pojechac natychmiast, dopisuję kilka nowych. nawet gdybym dzisiaj zaczęła podróżować i nigdy nie wróciłabym do Polski, to nie zdążyłabym zobaczyć ich wszystkich, a przeciez ja czasem robię przerwę w podróży, żeby napisac nową książkę :)
Pani Beato Kochana

Bardzo Panią lubię i szanuję i moja uwaga nie wynika ze złośliwości, lecz jedynie z życzliwości. Skąd na Boga wzięła Pani liczbę 600 mld ludzi na ziemi?! Przecież to 100 razy więcej niż w rzeczywistości. Liczbę tę znalazłam w Pani książce "W dżungli życia", ale uznałam ją za "błąd w druku". Niestety podała ją Pani również podczas swojej audycji 13 sierpnia w Radiu Zet. No wiem, czepiam się, ale nie trąbie o tym naokoło, tylko piszę do Pani. Bo gdy np. będzie przygotowywany dodruk Pani książki (którą pochłonęłam i za którą bardzo Pani dziękuję), to można by wprowadzić w niej taką małą korektę:-).

Serdecznie pozdrawiam
Monika

Pani Moniko, dziękuję za wskazanie błędu! Najsmieszniejsze jest to, że ja wiem ilu ludzi zyje na ziemi i z niezrozumialych dla mnie powodów napisałam, a potem także powiedziałam inaczej. Być może dlatego, że 6 miliardów to ogromnie dużo. Tak samo niewyobrażalnie dużo jak 600 miliardów. Niemniej jednak nalezy się trzymać faktów, co przyznaję.
Droga Beato!
Mam do Ciebie pytanie związane z audycją " Świat według Blondynki " w Radiu Zet. Czy osoby wysyłające odpowiedzi na zagadki z siłowni umysłowej z telefonu komórkowego ( bo przecież maile można wysyłać również z komórki ) mają szansę na wygrywanie nagród podobnie jak osoby wysyłające maile z komputera? Już kilka razy udawało mi się podać poprawną odpowiedz ale nigdy w ten sposób nie wygrałem. Zawsze w mailu z telefonu podaje moje imię i nazwisko oraz numer telefonu i mój adres poczty mailowej. I jeszcze jedno pytanie:
Czy takie maile w ogóle dochodzą do Ciebie w czasie trwania audycji?
Pozdrawiam i bardzo proszę o odpisanie, Łukasz

Tak - na wszystkie pytania. Maile wysyłane z komorek dochodza i sa uznawane, czyli biorą udzial w losowaniu zwycięzcy. I zawsze dobrze jest pamiętac o podpisaniu się pod mailem z imienia i nazwiska :)

Witam, zdecydowałam się do Pani napisać i poprosić o radę. W Pani książce "W dżungli życia" nie potrafię znależć odpowiedzi. Mój problem polega na tym, że trafifa mi się okazja wyjechać do Irlandii. Wyjazd ten to 8 miesięczny wolontariat podczas którego miałabym pomagać lokalnej społeczności w życiu codziennym. Przy okazji jest możliwość poznania kraju, kultury irlandzkiej oraz języka. Zdecydowałam się starać o wyjazd, ponieważ jestem bez stałej pracy i pochodzę z małego miasta, gdzie trudno znaleźć pracę. Obecnie pracuję w pewnym przedsiębiorstwie, ale jest to umowa na zastęstwo na 2 miesiące bez możliwości zatrudnienia. Dowiedziałam
się ,że po tym okresie być może któraś z dziewczyn zajdzie w ciążę i może znów poproszą mnie o zastępstwo, ale nic nie mogą obiecać. Problem jest w tym, że moja mama od 2 lat choruje na raka. Na początku stam był zły, a następnie polepszyło się. W tym czasie złożyłam papiery na wyjazd do Irlandii. Gdy już wszystko miałam załatwiona stan mojej mamy pogorszył się. Dwa tygodnie temu zwaliło ją z nóg a lekarze nie wiedzą jak rozwinie się choroba oraz co robić. Obecnie opiekuję się mamą, gotuję i sprzątam, a termin wyjazdu przesunęłam o miesiąc. Waham się pomiędzy wyjazdem a pozostaniem. Teraz jest ostatni rok kiedy mam możliwość wyjazdu, ponieważ w przyszłym skończę 26 lat. Proszę o podpowiedź co powinnam zrobić?
Pozdrawiam,
Karolina


Karolino, to jest bardzo trudne pytanie. Próbuje sobie wyobrazić co bym zrobiła na twoim miejscu. Jeżeli jesteś jedyna osoba, która może się opiekowac twoją Mama, to powinnaś zostać. Po skończeniu 26 lat swiat się nie kończy i jakies propozycji pracy w Irlandii czy innej Francji na pewno się zdarza, a matkę masz tylko jedną.

Jesli możesz Mamę bezpiecznie zostawić pod opieką kogos, do kogo masz zaufanie, a ona też nie ma nic przeciwko temu, to myślę, że możesz jechać do Irlandii.

Zastanow się też czy chcesz być daleko od swojej Mamy, czy nie będziesz się bez przerwy zamartwiała o to jak się czuje? Wtedy i tak będziesz tylko marzyła o tym, żeby jak najszybciej wrócić, więc wyjazd nie miałby sensu.

Zycze Ci dobrych myśli i podjęcia takiej decyzji, z którą będziesz spokojna w swoim sumieniu, a Mamie życzę zdrowia!

Witam Panią,
Kiedys już do Pani pisałam, mam 14 lat - nie otrzymałam odpowiedzi; wzięłam to za niechęć do rozmowy ze mna, więc już nie pisałam. jesli tym razem pani nie odpowieto juz nie napiszę. Ale chce wiedzieć - na to wygląda że Pani duzo podróżuje. Była pani w wielu miejscach na świecie, a jednak Pani tu wraca. Proszę powiedzieć jak tam jest, czy to inny świat niż ten - w Polsce?

z poważaniem Monika

Moniko, przykro mi, że nie odpowiedziałam od razu. czasem dostaję naprawde dużo maili i nie nadążam z odpisywaniem. Mój brak odpowiedzi nigdy jednak nie jest wyrazem niechęci. ten inny świat, do ktorego podróżuję, jest jak inna planeta. To miejsca, gdzie nie istnieją pieniądze, polityka, reklama, elektryczność, papier ani w ogóle umiejętnośc pisania. Nie ma światła, lodówek, telewizora, książek ani niczego, co znamy z naszej cywilizacji. Ludzie zyja tam innym rytmem i często myślę, że to oni są prawdziwymi ludźmi. Dlatego tak bardzo lubię do nich wracać albo odkrywac nowe przedziwne miejsca, gdzie zycie wygląda zupełnie inaczej.
Witam

W jednym z programow mowila Pani o krolu owocowym - jego smak jest niesamowity - zapach przypomina gnijace mieso...zapomnialem sobie zapisac nazwy :( czy mogla by Pani mi ja przypomniec ??

Z gory dziekuje i przepraszam za klopot.

Pozdrawiam
Tomasz

To jest DURIAN. Można go zobaczyć na zdjęciach w galerii foto: http://oliwkowo.pl//galleries,list,55.html
Dzień dobry, jestem Aga i mam 10 lat. Interesują mnie podróże. Kiedy dorosnę, chcę pojechać do Peru i do Afryki. Bardzo mi Pani zaimponowała swoimi wyczynami. Czy mogłaby Pani napisać do mnie?

Bardzo Panią proszę, czy może mi Pani opowiedzieć coś o swojej pierwszej wyprawie i o tym, jak Pani spełnia swoje marzenia???
Z poważaniem, Aga

Ago, znam jeden fajny sposób na spełnianie swoich marzeń: 1. Trzeba nazwac to marzenie, opowiedzieć sobie jak powinno wyglądać, 2. Zastanowić się jak można je zrealizować, co jest do tego potrzebne, 3. Zacząć pracować nad spełnieniem tego marzenia, 4. I doprowadzić te pracę do końca. Zycze Ci, żebyś spełniała także swoje marzenia :)
Droga Pani Beato,
Wczoraj skończyłem czytać Pani książkę - "Blondynka Tao" i jestem z niej bardzo zadowolony. Książka jest przede wszystkim ciekawa co sprawia że z kartki na kartkę wciąga coraz bardziej. Czasami nakłania nas do dłuższych refleksji nad wieloma ważnymi rzeczami, a czasem rozśmiesza i bawi. "Blondynka Tao" jest moją drugą Pani książką którą przeczytałem. Pierwsza była "Blondynka na Kubie" i również jest ona rewelacyjna! Niedawno zamówiłem sobię już "Blondynka śpiewa w Ukajali" i jestem pewien że książka będzie równie świetna jak te które już przeczytałem. Lubię poznawać kultury które wielu ludziom są nieznane - a czytając te książki czuję jakbym odkrywał je razem z Panią i całą ekipą. Myślę że kiedyś wybiorę się do tych miejsc i wielu innych. Kończąc powoli chciałem pogratulować wspaniałej szaty graficznej jak i treści strony internetowej. życzę także kolejnych książek i następnych udanych wypraw. A zapewne jest ich już sporo zaplanowane :) Pozdrawiam również wszystkich Tubylców z Oliwkowa!

Adam z polskiego miasta piramid czyli z Ustronia :)

Bardzo dziękuję za tak optymistyczne recenzje, będe się starała, żeby moje następne książki nie były gorsze :)
Pani Beato!
Zwracam się do Pani w bardzo trudnej dla mnie sprawie, bo myślę, że jest Pani może nawet jedtyną osobą, która mogłaby mi coś poradzić, pomóc...
Od mniej więcej roku jestem chora na, no cóż... anoreksję...:(Jeszcze jakiś czas temu byłam najlepsza w klasie w sporcie, wszystko było ok - od pół roku mama nie pozwala mi ani trenować, ani ćwiczyć na w-f’ie.Nie mogłam też latem wyjchać na klasową wycieczkę, a teraz mam ultimatum, że jeśli do października nie przytyję ok 3kg to nie puści mnie na wymianę do Francji, na której mi zależy.Ale ja nie nie potrafię więcej jeść! Gdy zjem np duży obiad potem juz nie mam miejsca na aż 2 posiłki, które każe mi zjeść mama.Po prostu nie ma miejsca, a nie potrafię się tak napchać!W tym roku chyba zacznę ćwiczyć, ale strasznie się boję, że po takiej przerwie będę najgorsza, najmniej rozciągnięta i w ogóle...
Proszę o radę - jeszcze nigdy dotychczas nie odważyłam się zwrócić z tym do kogokolwiek!Jeśli jakieś informacje są Pani potrzebne, żeby mi coś poradzić proszę pytać.
Pozdrawiam
Marysia

Marysiu, wyobraź sobie taką sytuację: masz ukochaną przyjaciółkę albo ukochanego pieska. Ta przyjaciółka lub piesek pewnego dnia przestają jeść. Odwracają się od talerza, kłamią, że są juz po jedzeniu, z jakiegoś powodu chcą sobie odmawiać zjedzenia czegokolwiek. Ty wiesz, że jesli nie będa jeść, to umrą albo zaczną chorować na różne dolegliwości. czy nie probowałabyś wszystkich metod perswacji i groźby, żeby zmusic ich do jedzenia?

Tak robi też Twoja Mama. Kocha Cię, wie do czego może doprowadzić anoreksja i chce Cię uratowac. Może nie stosuje dobrych sposobów, ale się stara.

I Ty sama - jesli wiesz, że cierpisz na anoreksję, musisz najpierw chcieć wyzdrowieć. Sama wiesz na pewno, że pragnienie schudnięcia wcale nie wiąże się tylko z ciałem. pewnie jest w Tobie coś, czego nie lubisz i myślisz, że jesli zgubisz polowę ciała, to razem z nim zniknie też ta cecha, której chcesz się pozbyć.

Ale prawda jest taka, że zdrowy człowiek musi mieć zdrową duszę i zdrowe ciało. Do zdrowego ciała trzeba dostarczac pokarm. Zeby mieć zdrową duszę, trzeba polubić siebie i pracować nad zmianą w sobie tego, czego w sobie nie lubisz.

Ja też kiedyś byłam chora na anoreksję i wiem, że głodzenie siebie to wymierzanie sobie kary za różne winy. Nie przynosi to żadnej ulgi i żadnej poprawy, nie daje szczęścia, a wprost przeciwnie. Nie musisz wszystkiego mówić Mamie, możesz szczerze rozmówić się z samą sobą. I zacznij jeść. Rozsądnie, nie musisz jeść ciastek z kremem ani smazonych kotletów. Nie musisz się napychać. Ale bądź uczciwa. Przestań się głodzić. Potraktuj swoje ciało z przyjaźnią i nakarm je, bo myślę, że bardzo tego potrzebuje. Jedz tyle, żeby Twój mózg mógl dobrze działac, a ciało funkcjonowac normalnie. I zobaczysz, że życie nabierze kolorów, a Ty sama znajdziesz swoją ścieżkę przez świat.
Cześć Beatko! Mam na imię Hania, mam 24 lata i pochodzę z małego miasteczka z Wielkopolski. Właśnie słucham radia Baobab, które wczoraj znalazłam. Fajowe.

Pewnie dostajesz wiele takich listów,ale wydaje mi się jakbym dobrze cię znała,pewnie dlatego,ze czytając o tobie odnajduję siebie. Najważniejsze to otaczać się ludźmi naładowanymi pozytywną energią,więc piszę do ciebie.

W czerwcu skończyłam studia i wyjechałam do Edynburga, gdzie obecnie mieszkam. Moje obecne życie to trochę wegetacja, piastuję najniższe stanowiska.Praca, sen, praca, sen. Ale chcę tutaj uczyć się angielskiego w jakiejś szkole, z racji tego,że nie reprezentuję dobrego poziomu tego języka. Pewnie wtedy będę miała jeszcze mniej czasu,ale myślę sobie,że to taka inwestycja na przyszłość i muszę to przeczekać. Wiem,że nie będę żałować tego wyjazdu, bo zawsze marzyłam o podróżowaniu,ale pozostawało to w sferze marzeń. Moje obecne życie tutaj nie jest może spełnieniem tych marzeń,ale otwiera pewne wrota i mozliwości. W końcu najtrudniejszy jest pierwszy raz. I tak jak ciebie ciągnie do Ameryki Południowej,tak mnie zawsze ciągnęło do Indii, Nepalu. Bardzo chciałabym tam pojechać, a od kiedy wyjechałam za granicę marzenia te nabrały odcieni planów. Czy ty nie organizowałaś tam wypraw? W każdym razie mam nadzieję,ze kiedyś tam pojadę.

Czytałam twoje książki "Blondynka u szamana" i "W dżungli życia", którą posiłkuję się i tutaj. Może jesteśmy pokrewnymi duszami,bo w wielu miejscach czuję się,jakbyś pisała o mnie. Może taki głos jest w każdym z nas,tylko że niewielu go słucha. Ja staram się słuchać. Czasem myślę,że obrywam przez to,ale nie potrafię i nie chcę oszukiwać siebie. Przeszłam poprzez nerwicę i depresję trudny okres dorastania,pomyślnie zakończony leczeniem (samoleczeniem? do dziś nie wiem). To była dla mnie wielka metamorfoza i nauka,nabrałam dużej pokory wobec życia i wdzięczności. Choć czasem czuję się samotna i niezrozumiana; nie potrafię, nie chcę się oszukiwać,ciągle narzekać i zajmować głupotami,rzeczami materialnymi. Niewiele chyba jest wokół mnie podobnych osób,choć znalzałam tutaj jedną bratnia duszę. Choć dusza ta moze w każdej chwili opuścić Edynburg ciesze się,ze jest teraz. Mówię o przyjaciółce,bo do płci przeciwnej to albo nie mam szczęścia,albo coś robię nie tak. Miło mieć kogoś bliskiego,ale nie chcę desperacko szukać męskiego ramienia. Parę miesięcy temu w Polsce zakończyłam prawie 3-letni związek,jestem więc singlem i chyba zaczynam się do tego przyzyczajać.Sama nie wiem,czy to dobrze,czy źle; nie chcę się zamykać na ludzi,ale jest jak jest i staram się odnaleźć własne szczęście,gdzieś w sobie,niezależnie od innych osób.

Piszę do ciebie,bo fajnie pogadać lub popisać z osobami pozytywnie naładowanymi Będzie mi bardzo milo, jeśli odpiszesz,a może będziemy sobie pisać częściej,a może kiedyś jakaś wyprawa... Kto wie,co życie przyniesie. 


Haniu, ja też myślę, że taka wyprawa do Edunburga czy w inne iejsca świata to dobra szoła zycia. Pozwala nauczyć się nie tylko języka obcego, ale i zrozumieć prawde o sobie. Poza tym dopiero wlasnie gdzieś daleko od Polski czlowiek sobie uświadamia czego naprawde pragnie i zaczyna konstruować plan na zycie :) Mam nadzieję, że tak będzie też w Twoim przypadku, a jesli znów poczujesz się marnie, to pomyśl, że ja wysyłam do Ciebie ciepłe myśli :)
Witam Pani Beato,

Przeglądając oliwkową stronkę jestem zaskoczona przede wszystkim Pani różnorodnością działań i zainteresowań. Zaiste nietuzinkowa z Pani osoba. Piszę do Pani, ponieważ szukam kontaktu z osobą, która byłą w Tajlandii, ale nie na zorganizowanej wycieczce.

Z moim przyjacielem i jego dwoma dorosłymi synami wybieramy się tam we wrześniu. I o ile znajduję w Internecie informacje co ciekawego można tam zobaczyć, co jest najwspanialsze, o tyle nie znalazłam paru praktycznych rad np. czy należy się szczepić przed wyjazdem, jak wygląda baza noclegowa, jakie są możliwości noclegu bo nie interesują nas duże hotele, na co należy uważać, przed czym i kim się strzec itp.

Mamy zabukowane loty do Bangkoku i nic poza tym. Przydałoby się więcej informacji „takich od kuchni”.
Za jakąkolwiek wskazówkę będę bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam serdecznie
Iwona


Pani Iwono, znam jedno niezawodne źródło wszystich informacji, ktore Pani potrzebuje. Jest to dobry przewodnik, na przyklad Lonely Planet. prosze zapytać w Empiku albo w sklepie podrózniczym. W takich przewodnikach jest wszystko - od adresów hoteli drogich, średnich i tanich, przez ich ceny, rady co zwiedzić i jak się przygotowac. To prawdziwa kopalnia praktycznych informacji, ktorych nie znajdzie się w Internecie. Zycze wspaniałej wyprawy i serdecznie pozdrawiam :)
Droga Beato!
Niedawno natrafiłem na zapis czatu sprzed kilku lat, którego byłaś gościem i gdzie zostało wspomniane kilka słów o wydaniu przez Ciebie książki mającej zawierać zrobione przez Ciebie, wspaniałe fotografie. Jeśli się dobrze orjętuję żaden album Twojego autorstwa nie został dotychczas wydany. Czy masz może w planach wydanie takiego albumu?
I jeszcze jedna sprawa:
Gdy w grudniu na antenie Radia ZET zawitał Świat według Blondynki coś się u mnie zmieniło. Barwnie opowiadając o różnych zakątkach naszego globu wzbudziłaś we mnie zachwyt. Teraz dużo czytam o świecie, czego wcześniej nie robiłem. Kupuje wszystkie napisane przez Ciebie książki. Muszę przyznać że PISZESZ NAJLEPSZE KSIĄŻKI NA ŚWIECIE. Masz ogromny talent i cieszę się, że się nim dzielisz z innymi. Od marca nie opuściłem ani jednej audycj Świat według Blondynki w Radiu ZET. Obecnie moim głównym zainteresowaniem jest pochłanianie wiedzy o ostatnich plemionach żyjących w Amazoni i Afryce. A wszystko zaczęło się od Twoich książek. Tak fascynuje mnie ten temat, że mogę o tym bardzo wiele czytać i oglądać filmy dokumentalne. Mam w związku z tym pytanie. Czy możesz mi polecić jakąś ciekawa książkę o takiej tematyce, która czytałaś w przeszłości? Twoje dotychczasowe książki zawierają również ogromną masę informacji i ze zniecierpliwieniem czekam na kolejna, w której opiszesz następne nieznane plemię Amazoni.
Dziękuję za wszystko.
Pozdrawiam i proszę o odpisanie, Łukasz

Łukaszu, cieszę się, że tak oceniasz moją audycję i dziękuję Ci za wszystkie miłe slowa. Album z fotografiami jest w moich planach, ale nie najbliższych :) Co do książek, to przypominam sobie dwie, ktore bardzo mi sie podobały i ktore poruszyły we mnie jakąś czuła strunę. Pierwsza to "Nie taki straszny wilk" Farleya Mowata, a druga to "Niewinny antropolog" Nigela Barleya. Ciekawa jestem jakie będzie Twoje zdanie na ich temat.
Beato,

Coraz bardziej marza mi sie usmiechnieci Azjaci i rajskie plaze...... Przekonuje moich towarzyszy podrozy by wybrac sie do Malezji. Lot do Bangkoku i stamtad juz lokalna linia do Kuala Lumpur. Wiem ze bylas w Malezji. Czy powiesz, co warto zobaczyc i jak moze wygladac przykladowa trasa na 3 tygodnie? Wiem, ze koniecznie trzeba wybrac sie na Perhentiany! Zastanowiam sie natomiast czy warto leciec na Borneo - to generuje dodatkowe koszty lotnicze!

Podobno trudniej w Malezji o tania baze noclegowa. CZy doswiadczylas jakichs problemow?
Bede ogromnie wdzieczna za odpowiedz!
Pozdrawiam serdecznie!

Magda

Malezja jest tanim krajem - szczegolnie jesli się porowna ją z cenami polskimi. Hotele nie sa może najtansze na swiecie, ja w chińskiej dzielnicy w samym centrum Kuala Lumpur płaciłam kilkadziesiąt dolarów. Na pewno można znaleźc tańsze. Malezja jest na tyle rozmaita, że w trzy tygodnie możesz nie mieć czasu, żeby doleciec na Borneo, ale jesli tam będziesz, to przyroda jest bardziej dziewicza, no i sa orangutany :) A w Malezji koniecznie pojedź do Melaki, to magiczne i bajeczne miasto :)
Dzień dobry Przeczytałam Pani artykuł "W krainie Muminków" i postanowiłam zaprojektowć i wybudować taką kraine u siebie na działce. Mam duży obszar ziemi więc mam nadzieję, że zmieszczę całą krainę. Pisze Pani tak pięknie, że nie trzeba być tam gdzie Pani bywa a widzieć w wyobrażni to co Pani opisuje. Chciałabym wiedzieć więcej o krainie Muminków ale o tej którą Pani widziała. Chciałabym zrobić dla naszych dzieci tak piękną krainę , żeby z przyjemnością spędzić mogły czas z postaciami bajek które uwielbiają.
Pozdrawiam Panią serdecznie.
Danuta

Prosze zajrzeć na www.muumimaailma.fi - to jest strona Świata Muminków.  Najlepsza perspektywę zdobywa się chyba jednak na miejscu, może więc wybierze się Pani tam osobiście?
Powrót