onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Egipska skrzynka pocztowa (54)

Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl
Odpowiedzi szukajcie poniżej.

Chciałam tylko napisać, że należy Pani do bardzo wąskiej grupy kobiet, które naprawdę podziwiam. Imponuje mi Pani odwaga, otwartość na nowe wyzwania, podróże i przygody. Dzięki temu Pani życie jest tak niewyobrażalnie bogate.
Życzę Pani spełnienia najskrytszych podróżniczych marzeń.

Pozdrawiam,

Ala z Krakowa.

Bardzo dziękuję! Ja też życzę spełnienia wszystkich marzeń, także tych, z ktorych jeszcze nie zdaje Pani sobie sprawy :)
Witamy!

Wlasnie siedze w hostelu w Puerto Iguazu. Wczoraj bylismy ogladac cataratas, cos nie samowitego.
Tydzien temu rozpoczelismy nasza (jedziemy we dwojke) podroz dookola swiata. W tej chwili przemieszczamy sie na polnoc Am. Pld.
We wrzesniu chcemy byc u Kolumbii. Spedzimy tam pewnie troche czasu, bo chcemy troche pomieszkac u typowo kolumbijskiej rodziny (u naszego lektora z polski, ktory jest kolumbijczykiem). Dalej na poludnie, tak by na swiata byc w Argentynie.
Z jakis rok temu pisalam do Pani maila, w sprawie czy mozna sie z Pania zabrac do dzunglii? Wtedy napisala Pani, ze bedzie mniej wiecej na poczatku pazdziernika w Bogocie i wtedy zobaczymy. Czy te plany sie zmenily, i czy istnieje szansa spotkania sie z Pania w Bogocie, lub w innym miejscu w Am. Pld?

Pozdrawiam,
Agnieszka i Jacek

W październiku nie bede w Ameryce Południowej. Będę tam w listopadzie, prowadząc wyprawę do dzungli, w Bogocie spędzę tylko kilka godzin.
Droga Pani Beato..

Wiem,ze wile ludzi zasypuje Pania listami z prosba o porade.Mój list jednak jest wyjatkowy...Bo..nie wiem co mam zrobic..Mam !6 lat,i wielu pzryjacioł,kochjaca sie rodzine i cieply kat,do ktorego zawsze wracam..Jednak brakuje mi milosci..wiem,wiem..wszyscy mowia ze na to przyjdzie czas,ale...poznawalam juz wielu chlopcow..niektorzty z nich najpierw okazywali mi zainteresowanie,a po tygodniu czy dwoch stwierdzali ze chca zebym byla ich przyjaciolka...ale ja mam dosc bycia "PRZYJACIOLKA"!!!!chce zeby ktos mnie pokochal taka jak jestem i zaakceptowal mnie...nie wiem co mam o tym myslec..Czy cos jest ze mna nie tak ze kazdy napotkany chlopak widzi we mnie tylko przyjaciolke??:(

Prosze o odpowiedz...
Z góry dziekuje..
Zagubiona

PS:dolączam swoje zdjecie,zeby bylo Pani latwiej odpowiedziec mi na moje pytanie..


Droga Zagubiona, rzeczywiście Twój list jest wyjątkowy. Jesteś bardzo ładna, zdrowa, masz jeszcze jakieś osiemdziesiąt lat zycia przed sobą i zamartwiasz się tym, że świat nie jest dokładnie taki, jakbyś sobie zyczyła. Wszystko, co ma się zdaarzyć, przyjdzie we właściwym czasie, a najprawdopodobniej przyjdzie wtedy, kiedy przestaniesz na to czekać - po to, żebyś otworzyla szerzej oczy i zobaczyła jaki jest świat dookoła :)

Dzień dobry
nigdy nie trafiłem na Pani książki - zawsze jakoś tak kątem oka widziałem tytuły ale nie miałem pojęcia co zawierają - teraz wiem że dużo straciłem - ale chyba lepiej późno się o tym dowiedzieć niż wcale. Dopiero przeczytanie wywiadu z Panią otworzyło mi oczy. Świat jest
bardzo piękny i podoba mi się sposób w jaki Pani go opisuje. Piękne jest to że dzięki swoim podróżom i pisaniu sprawia Pani że coraz więcej osób decyduje się zrobić ten pierwszy najtrudniejszy krok za próg domu a dalej już scieżka sama poniesie. Gdybym wcześniej trafił na kogoś takiego pewnie wcześniej zacząłbym swoje przygody a tak sam musiałem zrobić ten krok. Kiedyś myślałem, że najpierw zarobię pieniądze a później będę podróżował - zarobiłem ale równie łatwo je straciłem i teraz wiem że to nie tędy droga. Jeżeli coś się chce trzeba to poprostu zrobić. Od tego czasu odwiedziłem mnóstwo miejsc na świecie i kiedy wracam na chwilę do Polski znajomi zazwyczaj mówią "ale Ty masz fajnie - ja też tak chcę". Kilku już przekonałem że jeżeli naprawdę się chce to nic nie stoi na przeszkodzie. Teraz będę im polecał Pani stronę i książki.

Życzę Pani miłego dnia, myślę że kiedyś spotkamy się gdzieś na tej kuli ziemskiej która w rzeczywistości nie jest taka duża jak się
mi się kiedyś wydawało
Pozdrawiam
Sławek


To wszystko jest kwestią tego, czy czlowiek chce żyć marzeniami, czy zamieniać je na rzeczywistość :) Ja pewnego dnia stwierdziłam, że nie chcę już niczego odkładać na "jutro" - szczególnie jesli to jest dla mnie ważne. Do tego zachęcam innych ludzi i cieszę się, jeśli udaje im się spełnić jakieś swojego marzenie. Do zobaczenia na szlaku :)
Witam panią. Na imię mi Tomek i jestem z Katowic. Przeczytałem pani jedną książkę "w dżungli życia". Chciałem ją skomentować, ale jak wszedłem na stronę to już tyle było wypowiedzi, które by były niemal identyczne jak moja (gdyby była:)), więc nie zamieściłem recenzji. Bardzo sympatyczne opowiadania pani zamieściła na końcu. :) Humor.... hm... absurdalny. Sam pisałem takie opowiadania. Jeszcze niedawno... z tym, że o kompozytorach. ;) (www.tomekeded.blox.pl dział "absurdalne opowiadania")... Pani książka wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Niektóre przemyślenia bardzo do mnie pasowały... wprawdzie nie mam anoreksji czy bulimii... ale myślę, że warto było też i o tym poczytać. W swoim otoczeniu mam 2 osoby z anoreksją, tylko jedna z nich uczęszcza na terapię... często o tym rozmawiamy, ale to co pani zamieściła w książce wydaje się być dużo lepszą terapią. Być może tak jest.... Co do innych życiowych problemów to sądzę, że książka zawiera w sobie doskonałą receptę jak sobie z nimi radzić. To w sumie tyle... pozdrawiam panią serdecznie i 100 lat! ;)

Dziękuję. Mam nadzieję, że dla siebie też znalazł Pan cos pozytecznego :)
Witam

Czy, zostały wolne miejsca na najnowszą wyprawę do Amazonii? czy na zdecydowanie się na podróż nie jest jeszcze zapóźno( szczepienia itd.)

proszę o odpowiedź

Jeszcze nie jest za późno. Szczepienia trzeba zrobić napóźniej dwa tygodnie przed wyjazdem, więc jest jeszcze czas :)
Witam,

Plany do Anglii nie wypalily. Tak musialo byc :) Teraz mam na celowniku wyspy greckie. Praca polaczona ze zwiedzaniem. Wszystko mam, zapal, energie, sile...i brakuje mi tylko jednego kroku by to wprowadzic w zycie. Chce skorzystac z pomocy biura posrednictwa, poniewaz nie mam tam nikogo znajomego. I chcialabym poznac Pani opinie, czy 21letnia dziewczyna moze tam byc zagrozona...ale z drugiej strony tak sobie mysle wtedy o Pani :) Pani kontra dzungla. Co mnie w takim razie hamuje? Co mi nie pozwala uczynic tego ostatecznego kroku w kierunku moich marzen?

Pozdrawiam serdecznie
Kasia

Czasem los przyśpiesza, a czasem trochę opóźnia niektóre rzeczy i nie ma co go poganiać :) Takie jest zycie - że wszystko musi się stać wtedy, kiedy przyjdzie na to własciwa pora. Jeżeli coś Cię powstrzymuje, to pewnie jest znak, że może nie jesteś w tej chwili w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji jakiejś decyzji i lepiej jej nie podejmowac. Nic na siłę. W życiu są miliony rozwiązań i możliwości i najciekawsze jest to, że ujawniają się kiedy w ogóle się tego nie spodziewamy. Czekaj więc na znak i pewność.
Witam!
Jednak ten "nasz" świat nie jest taki zły;) dzięki całej tej nowoczesności niemożliwe staje się możliwe.
I tak jedna Beata-czytelniczka może skontaktować się z kolejną Beatą-podróżniczką...no żyć nie umierać.:)))))
Właśnie skończyłam czytać "Blondynka u szamana" tylko dlaczego tak szybko ją skończyłam;(.
Ogromną przyjemność czerpałam z tej książki i za to też chciałam podziękować, siedząc na balkonie przeniosłam się nad Amazonkę a w zasięgu ręki miała szklankę z wody:).
A dziś właśnie odkryłam Oliwkową krainę...kolejne wspaniałe miejsce które będę mogła odwiedzać.
Pozdrawiam i ruszam na poszukiwanie kolejnych książek...oprócz "Blondynki w dżungli" którą też posiadam.

Beata-czytelniczka.

PS. A może właśnie dzięki całej tej otaczającej nowoczesności potrafisz docenić sopkój i unkalnośc tych odwiedzanych miejsc.
Życzę aby tych miejsc było jak najwięcej.

Nasz świat jest świetny - choćby dlatego, że możemy realnie przenosić się w przestrzeni za pomocą samolotów, albo wirtualnie przenosić się w inną część świata poprzez książki, filmy czy zdjęcia. Ale kazdy, kto choć raz zetknął się z magicznym, pełnym grozy spokojem i pełną hałasów ciszą dzungli amazońskiej, zawsze będzie już patrzył na "nasz" świat zupełnie innymi oczami :)
Szanowna Pani Beatko (mam nadzieję, że nie obrazi się Pani jeżeli tak będę się do Pani zwracał), Mam pytanie dosyć dziwne (bo nie związane z tematyką tej fantastycznej strony - Oliwkowa). Otóż co Pani sądzi o pomyśle wprowadzenia matematyki, jako obowiązkowego przedmiotu, na maturze ? Po co wogóle ją zdawać, jeżeli w przypadku nie powiedzenia się egzaminu i nie otrzymania tych minimalnych 30% zdaje się za sprawą amnestii pana Giertycha. Po co maturzyści mają tak cierpieć ? Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.
Kamil

Maturzyści nie wiedzą co to znaczy "cierpienie" :) To tylko pierwszy drobny zakręt na drodze życia, przydatny jako doświadczenie. Nie jestem przekonana, żeby do wchodzenia w dorosłość była konieczna matematyka. Moim zdaniem na maturze powinno się zdawać kilka wybranych przez siebie przedmiotów - wtedy uczeń miałby szansę poświęcić się temu, co go naprawdę pasjonuje.
Dzień dobry p. Beato,

czytając Pani środową kartkę z Dziennika przypomniałam sobie, że na mojej półce stoi książka podróżnicza, którą kupiłam bardzo dawno temu, bo chyba w roku jej wydania, tj. w 1983, a jej tytuł brzmi: Życie Wielkiej Rzeki (wyprawa wodami Iguazu i Parana). Autorem jest Polak Wiktor Ostrowski i jest to piąte wydanie (pierwsze miało miejsce w roku 1967). Ciekawa jestem, czy słyszała Pani o tym podróżniku i czy czytała Pani którąś z jego książek? Wydawał przed wojną i po. Jeśli go Pani nie zna, to mogę przepisać informacje ze stopki redakcyjnej i Pani przesłać.

Pozdrawiam serdecznie -
Barbara

Nie znam tej książki, ale nazwisko autora wydaje mi się znajome :) A jeszcze bardziej znajome jest opisywane przez niego miejsce :)

Kochana Szamanko,
czy na spotkanie w spotkanie autorskie, Klub Minga, Bulwar Nadmorski, godz. 19.30 przewidywane sa bilety albo zaproszenia?  i czy nie orientuje sie Pani w jakiej cenie?

pozdrawiamy z Torunia
Justyna
Agnieszka


Na spotkanie w niedziele wstęp jest wolny, wernisaż zaczyna się o 18.30 (UWAGA: zmiana godziny!) w Gdyni w klubie MINGA na Bulwarze Nadmorskim. Więcej informacji na www.globaltica.pl i do zobaczenia :)
Witam Pani Beato!
Mam na imię Justyna i jakiś czas temu pisałam do Pani maila z pytaniem o wyprawę do Peru. No cóż do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi a bardzo bym chciała wiedzieć czy w tym lub w przyszłym roku będzie Pani organizowała taką wyprawę. To Peru męczy mnie już od jakiegoś czasu więc gdyby miała Pani taką wyprawę w swoich planach jestem pierwsza na liście :) jeżeli nie wybiera się Pani do Peru też proszę o odpowiedź będę próbowała zorganizować ją sama choć nie ukrywam że wolałabym pojechać z Panią.
Oliwkowe pozdrowienia z Krakowa.
Justyna

Pani Justyno, zorganizowanie wyprawy do Peru jest w moich planach. Prawdopodobnie byłoby to możliwe latem lub jesienią przyszłego roku. Proszę zagladac do Oliwkowa :)
Witam Pani Beato,

przypadkowo natknelam sie na artykul o Pani w Pani:-) Przypadkowo, gdyz nie jest to pismo, ktore zazwyczaj czytuje. Zainteresowala mnie w nim Pani fascynacja Ameryka Poludniowa. Mnie rowniez od lat przyciaga ten kontynent (dodawszy do tego Ameryke Srodkowa).
Praca zawodowa nie pozwala mi na dluzsze wyprawy, ale pomaga finansowac te krotsze... i przynajmniej raz w roku staram sie
oddac swojej pasji. Tym razem postanowilam zmienic kontynent i w pazdzierniku wyruszam do Afryki. Kto wie, gdybym wczesniej natrafila na informacje o Pani, pewnie wybralabym sie na listopadowa wyprawe do dzungli...

Interesuje mnie jeszcze pare pytan: iloosobowe sa organizowane przez Pania wyprawy?
Czy planuje Pani moze w najblizszym czasie (przyszly rok) wyprawe do Ekwadoru/na Galapagos?
Bedzie to prawdopodobnie moj nastepny cel i chcialabym dotrzec do niego w ’odpowiednim towarzystwie’:-)

serdecznie pozdrawiam

ewa

Pani Ewo, zwykle zabieram około dziesięciu osób - bo w takiej niewielkiej grupie latwiej wszedzie dotrzeć. To dobry pomysł, żeby wybrać się na Galapagos :) Spróbuję przygotowac taką wyprawę na przyszly rok - proszę zaglądać na www.oliwkowo.pl, tam są wszystkie bieżące informacje.
Witam Pani Beato:)
Zainspirowana Pani niezwykłymi podróżami, postanowiłam wreszcie spełnić swoje marzenie i wyjechać do Chin. Niestety moje otoczenie nie przyjmuje tego pozytywnie, tym bardziej że uważają że pozdróż z ludzmi poznanymi przez internet jest bardzo ryzykowna (niestety nikt z bliskich mi osób nie chce jechać w taką podróż wiec szukam przez internet ). Sprawdzałam mniej wiecej koszty takiej wyprawy i myśle że 4 tysiace złoty starczyło by na 2-3 miesiace(podroz koleją przez Moskwe,Irkutsk i Mongolie z kilkudniowym/tygodniowym zwiedzaniem, a nastepnie Chiny Pn i Pd, może Tybet), ale w to nikt z mojego otoczenia równiez nie wierzy ,ze za taką małą kase w taką podroz, czy to jest możliwe? czy jednak moi znajomi faktycznie mają racje?
Pozdrawiam serdecznie
Marzena

Myślę, że tyle pieniędzy powinno wystarczyć - pod warunkiem, że nie wydarzy się coś nieprzewidzianego. Zawsze dobrze jest mieć żelazny zapas na karcie kredytowej albo w dobrze ukrytej gotówce. Znajomych z internetu koniecznie trzeba najpierw spotkać w Polsce, spojrzeć im w oczy i porozmawiać. Może się okazać, że to ludzie, z ktorymi wcale nie chce Pani jechać. I ciekawe ile ma Pani lat? :)) Pani zgłoszenie zamieszczam w dziale "Towarzysz podróży poszukiwany".
Dziękuję za "Dżunglę życia". Fragmenty o priorytetach, odwadze i spełnianiu marzeń pomogły podjąć decyzje w ostatnich miesiącach. Musiałam przewartościować swoje życie. Niby wszystko świetnie sie układało, ale nie dawało pełnego zadowolenia. Zrozumiałam, że robiąc wiele różnych rzeczy wypierałam to, czego naprawdę chcę, a do czego nie miałam odwagi. Teraz już wiem, że to droga wygodna, ale prowadząca do nikąd. Zaczęłam przekierowywać swoje działania i znowu widzę cel przed sobą, możliwości i wiem co chcę osiągnąć. To cudowne uczucie. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi energii i wiary w siebie.
Pozdrawiam Panią serdecznie!
Kamila Lewicka

P.S.
czy do książki "Blondynka u szamana" w wersji w twardej oprawie powinna być dołączona płyta? Próbowałam kupić ją juz kilkakrotnie i za każdym razem musiałam dokonać zwrotu, bo nie znalazłam w środku płyty. Księgarze nie potrafili mi pomóc.


Odwaga i siła juz zostały w Pani przebudzone, więc nie może ich zabraknąć :) Życzę Pani prostej drogi do celu :)

Płyta była na pewno dołączona do pierwszego wydania książki. Być może w kolejnych wydaniach nie robiono już dodruku płyty, ktorej nakład był ograniczony. Jeżeli na książce była nalepka informująca o płycie - to koniecznie powinna być w środku.
Witam pani Beato!
Pisze Emilia z Kielc- studentka biologii zajmująca się wypluwkami ptaków, zwłaszcza sów. Bardzo gratuluję najnowszej książki "Blondynka na Kubie" ! Jestem zdecydowanie za i kibicuję we wszystkich Pani pomysłach :) A ja obroniłam moją pracę licencjacką o wypluwkach z zimowisk sowy uszatej na 5! Na moim niebie zaświeciło zatem słońce nie tylko dosłownie, ale i w przenośni :)
Pozdrawiam serdecznie,
E.

Brawo, sowy pewnie tez odetchnęły z ulgą :)
Witam Pani Beato

Jakiś czas temu szukałem książki Zygmunta Kałużyńskiego.
Trafiłem do wydawnictwa "Latarnik".
Dlaczego nie kupiłem jego książki tylko Pani "W dżungli życia. Poradnik dla .... niektórych dorosłych"?
Dlaczego pochłonąłem ją tak szybko (a czytam wolno)?
Dlaczego do tej pory coś mi w głowie pluszcze?

Pozdrawiam
Marek z ul. Barwinkowej

Przeczytałem Pani CAŁĄ stronę www.
Miodna - jak mawiał mój kolega.
Jutro wypróbuję jeden przepis.

Bo przeczytał Pan coś prawdziwego o sobie i zastanawia się Pan jak to możliwe i że to jest właściwie takie proste... Ale jednak czegoś wciąż brak, prawda? :)
Właśnie skończyłam czytać Pani książkę "W dżungli życia". Ja trochę tak jak Pani szukam swojego miejsca w życiu, szczęścia, tyle, że... jeszcze nie znalazłam. Często zastanawiam się, co zrobić, aby świat wydawał się bardziej kolorowy. Już wiele razy wydawało mi się, że wiem co jest mi potrzebne do tego, aby cieszyć się każdym kolejnym dniem. Niestety zaraz okazuje się, że byłam w błędzie i myśli o własnej beznadziejności powracają,... ale nie chcę, żeby Pani uważała, że ja jestem takim wampirem, z Pani książki(choć pewnie nigdy mnie Pani nie zobaczy)....JA walczę o siebie, tyle, że jak się często upada, to traci się do siebie zaufanie, przestaje się siebie lubić, dokładnie tak jak Pani pisała.

Mam nadzieję, że odnajdę się w życiu tak jak Pani. Ta książka mi dużo uświadmiła i chciałam Pani za nią podziękować, oby było więcej osób takich jak Pani.

Pozdrawiam!

Sylwia

Punkt widzenia zmienia wszystko, także kolory świata. Na pewno uda się to Pani zobaczyć :) Proszę się nie poddawać i szukać. Ten kto szuka, zawsze znajduje :)
Witam!

Zwracam sie do Pani z wielką prosbą o odpowiedz na zagadkę, która miała miejsce podczas jednej z audycji "Świata wg blondynki".Pojawia się tu problem, bo niestety nie pamiętam kiedy miała miejsce ta audycja(ale był to napewno czerwiec:/) i nie mogłem jej wysłuchac do końca, a wtedy padła odpowiedz na tą "nieszczęsną" zagadkę.Mianowicie brzmiała ona następująco; "Nie oddycha, a żyje, nie jest spragniony, a wciąż pije."
Bardzo mi zależy na jej rozwiązaniu, ale wciąż nie mogę wpaśc na rozwiazanie.Nie wiem czy mogę o to prosic i liczyc na Pani odpowiedz i pomoc, ale byłbym niezmiernie wdzięczny za przesłanie rozwiązania.

Pozdrawiam serdecznie!!!

Ryba. To była zagadka, jaką Gollum zadał Hobbitowi w książce "Hobbit czyli Tam i z Powrotem" J.J. Tolkiena.
Wiele Pani widziała,dośwaidczyła i"odczuła"...Czy ludzie wszędzie są tacy sami,tzn.czy niezależnie od kultury,czasu itp.wyznają,lub nie te same uniwersalne wartości(powielają stworzone i ponadczasowe prawdy).Czy jest tak naprawdę coś co różni człowieka od człowieka?Czy jest gdzieś na ziemi inny,troche lepszy świat(anoreksja od 12 lat)?Pozdrawiam ciepło!

Inny, lepszy świat jest w nas. Czasem mozna go odnaleźć podczas podróży, bo wtedy człowiek zaczyna zaglądac do własnej duszy i rozmawiac ze swoimi myślami. Świat jest piękny wtedy, kiedy z każdy z nas jest piękny w środku.
Witam,
Jestem właśnie po przeczytaniu Pani najnowszej ksiazki "BnK". Piszę do Pani, ponieważ parę ostatnich zdań jednak trochę zburzyło mój stosunek do tej pięknej wyspy. Doszła Pani do wniosku, że tam wszystko jest zaplanowane, robione tylko i wyłącznie pod turystów i zysk. Nigdy tam nie bylam (choć to jedno z moich największych marzeń), dlatego chciałabym się upewnić. Czy nie znajdzie się tam naprawdę ani jedna osoba, która nie chciałaby czerpać korzyści ze swojej gościnnosci? Tzn. doskonale rozumiem, że Kubańczycy są bardzo sprytni i świadomi magii wyspy (oraz swojej biedy przy tym), jednak, może trochę jako idealistkę, przeraża mnie fakt, że Kuba jest tylko produktem handlowym, pięknem i kulturą na sprzedaż, gdzie takie zachowanie powinno być raczej domeną tylko owych ulicznyh zaganiaczy, a nie starych babinek siedzących w upalny dzień na werandzie.
Pozdrawiam,
Marta

Pani Marto, Kuba nie jest pełna ludzi czyhających na naiwnych turystów. To piekne miejsce, gdzie zyją różni ludzie. Niektórzy muszą zarabiac na turystach, inni nie. Niech Pani jedzie na Kube spokojna, że znajdzie tam Pani prawdziwe życie :)
W ciągu roku akademickiego przeglądałam pani książkę w Dżungli życia i muszę powiedzieć, że to bardzo ważne że tego typu książka się pojawiła.
Podziwiam pana za tak duża otwartość i odwage do opowiedzenia o swoim prywatnych problemach, szczególnie zdając sobie sprawą że nasze społeczeństwo nie jest zbyt tolerancyjne i wyrozumiałe generalnie :(

Nie czytałam dokładnie- zamierzam po powrocie z anglii gdzie pracuje jak wiekszosc studentow- ale czy problemy które Pani opisała nie wróciły już do Pani po pewnym czasie lub w innej formie? I czy przezwyciężyła je pani samodzielnie bez jakiejkolwiek terapii?
Przepraszam jeśli są to zbyt bezposrednie i wścipskie pytania, nie musi Pani na nie odpowiadać, ale pytam dlatego ze studiuje psychologię
i zastanowiałam się nad tym.

pozdrawiam
ania

Problemy dobrze rozwiązane i zrozumiane nie wracają :) I nie wrócily do mnie. Na tym polega rozwiązywanie problemów w zyciu - trzeba zrozumieć skąd się wzięły i kiedy nie ma przyczyny, nie ma mozliwości, żeby znowu coś z niej wyrosło :)

Dzień dobry Pani Beatko,

Mam na imię Michał. Mam 37 lat. Ostatnio wpadł mi w ręce magazyn "Pani", który jak zwykle "dorwałem" przed moją żoną Beatką. Moim oczom ukazał się artykuł, w którym jest część poświęcona Pani. O Pani podróżach wiele słyszałem i czytałem i jestem pod ogromnym wrażeniem, ale kiedy przeczytałem o tym, że organizuje Pani wyprawy dla ludzi chętnych zwiedzać z Panią wspaniałe zakątki świata po prostu oniemiałem. (Bogu dzięki za kobiece pisma).

I tak od kilku dni chodzę z głową pełną pomysłów. Postanowiłem odkładać pieniądze na wyprawę (np. do Peru), nauczyć się hiszpańskiego (jestem filologiem i mówię biegle po angielsku i całkiem nieźle po francusku, a z hiszpańskim jest tak, że dużo rozumiem, ale tak na poważnie nie uczyłem się jeszcze tego języka). Zarówno mnie jak i moją żonę fascynują podróże i jak tylko znajdziemy się w jakimś nowym kraju, nie potrafimy usiedzieć na miejscu. Dużo zwiedzamy, staramy się poznawać nowe kultury. W maju na zaproszenie kuzyna pojechaliśmy na Korsykę. Objechaliśmy sporą część południowej partii wyspy raz po raz chłonąc wspaniałe widoki, zwiedzając malownicze miasteczka, czy chodząc po górach. Było wspaniale! Mój Brat i Bratowa to też "typ podróżniczy". Właśnie od 3 i pół godziny lecą na Kubę. Kiedy spotkałem ich niedawno Bratowa, opowiadając o planowanej podróży, pokazała mi Pani nową książkę :)
Jestem pewny, że chętnie pojechaliby kiedyś z Panią i nami do Ameryki Południowej, o której moja Bratowa marzy od dawna.

Od chwili kiedy nauczyłem się czytać mój Tato wybierał mi książki ze swojej sporych rozmiarów kolekcji, które ja pochłaniałem z ogromnym zapałem. To były książki takich autorów jak Cooper czy Coorwood. I tak szybko stałem się wielbicielem Indian północnoamerykańskich i Inuitów. Widząc mój entuzjazm Rodzice, Dziadkowie i inni krewni sprezentowali mi kolejne pozycje. Dzięki temu poznałem Azteków, Inków i Indian z amazońskiej dżungli. Równocześnie pasjonowałem się (i tak jest do dzisiaj) geografią, historią i przyrodą. Pewnego dnia wpadła mi w ręce trylogia K. A. Szklarskich i to był dla mnie moment zwrotny. Absolutnie zakochałem się w Indianach amerykańskiej prerii. Wojownicy tacy jak mój ulubiony Szalony Koń działali mi niesamowicie na wyobraźnię. Z biegiem lat poszerzałem swoje zainteresowania o coraz to nowe obszary. Od lat gromadzę książki i filmy na temat rdzennych
mieszkańców USA i Kanady w języku polskim i angielskim.

W grudniu 2003 roku po prawie rocznym pisaniu i gromadzeniu danych ukończyłem moją jedyną dotąd powieść. Jest to fikcja historyczna osadzona w 19-wiecznych Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku napisana po angielsku. Zaczęło się od napisania krótkiego opowiadania (obecnie to jeden z rozdziałów) które skłoniło mnie do napisania całej powieści. Nagle w głowie powstał pomysł i tak się zaczęło. To było wspaniałe uczucie. Aby uwiarygodnić moją powieść przekopałem się przez mnóstwo tekstów. Chciałem żeby wyglądało to tak jakby taka historia naprawdę mogła się wydarzyć. Książkę po dodaniu ilustracji i oprawieniu podarowałem mojemu Ojcu, który wzbudził przed laty moje zainteresowanie wspaniałymi kulturami rdzennych mieszkańców Ameryki.

Z jednej strony jestem z siebie dumny, że udało mi się zrealizować zamysł napisania książki, ale z drugiej nie mam pojęcia czy to co stworzyłem jest dobre czy może ma pełno braków czy błędów. Do tej pory tylko Tato i Brat przeczytali książkę. Dyskutowaliśmy na jej temat, ale ogólnie rzecz biorąc podobało się im. No, tak ... To w końcu moi najbliżsi. Tacy recenzenci, to za mało.

Byłbym absolutnie zaszczycony i uradowany gdyby znalazła Pani kiedyś chwilę czasu i przeczytała moją powieść. Jestem przygotowany na wszelką krytykę i uwagi. Jedną sprawą jest bycie zadowolonym z siebie, a drugą jest odbiór przez innych. To jest coś bardzo cennego i umożliwia nam rozwój.

Życzę miłego dnia, wielu owocnych pomysłów, dużo zdrowia i uśmiechu na każdy dzień.
Serdecznie Panią pozdrawiam
Michał


Panie Michale, gratuluję napisania ksiązki. Chętnie rzucę na nią okiem i szczerze powiem jakie jest moje zdanie - zastanmawiam się jednak dlaczego nie pójdzie Pan dalej. Nic Pan przecież nie ryzykuje. Dlaczego nie zrobi Pan kopii tej ksiązki i nie wyślę jej do jakiegoś wydawnictwa do opublikowania? Wydawnictw są setki - jeśli jedno odmówi, można ja wysłac do następnego. Czemu własciwie nie?...:) Czy nie byłoby dobrze podzielić się swoją twórczością z innymi ludźmi?
witam
walczę właśnie ze sobą-rzucam palenie:) a myślałam, że nie tkwię w nałogu.
niedawno rozstał się ze mną chłopak po 6 latach znajomości-wspomagałam się kalmsami-pomogło...
rzucając palenie wspomagam się pastylkami do ssania niquitin, które pod koniec ssania są straszne duszące ale wolę to od kapcia po papierosowego. wspomagam się też w chwilach słabości czytaniem o Pani życiu i o ludziach z oliwkowa..wpadłam na Pani stronę
Bije od pani jakaś dziwna MOC od której mam odrobinę siły, by z soba zawalczyc o... siebie:)
oczywiście tą mocą zarażam koleżanki, które są tego warte :)
dzieki pani mam cel przyziemny - zbieram pieniądze (zaoszczędzone na fajkach) na książki Pani autorstwa oczywiście te z płytą i ze zdjęciami:)
napiszę jeszcze do pani kiedyś, bo nie chcę zajmować swoja osobą
Dziękuję za codzienną pomoc w walce z nałogiem i słabościami.

PS DZIEKUJE
ZYCZE POWODZENIA
Z WYRAZAMI SYMPATII
Kinga


Pani Kingo, niech się Pani trzyma! Papierosy krótko walczą, jak się je mocno odeprze, to już nie wracają :) I naprawde, slowo honoru - bez palenia wszystko staje się fajniejsze - a najlepsze jest to, że można spojrzeć sobie w oczy w lustrze i stwierdzić, że nie jest się już niewolnikiem, tylko wolną istotą :)
Moje życie juz od momentu narodzin było zagmatwaną dżunglą. Byłam niechcianą ciążą w życiu niekochajacych sie i zdradzajacych rodziców.Potem był czas obojetnej wobec mojego istnienia mamy. Miałam do wyboru: pójść na łatwiznę, stoczyć sie i olać cały ten świat albo walczyć o lepszą przyszłość. Druga opcja była mi bliższa.Tak przeszłam przez podstawówke , ogólniak, studia- była to droga ciągłej walki i buntu zarazem. Byłam sama, bez niczyjego wsparcia.Przez moje ówczesne życie przewinęła sie próba samobójcza i wieloletnia bulimia .W międzyczasie były zwiazki z duzo starszymi mążczyznami (czasami żonatymi...)- odbijałam sobie w ten sposób brak. Hmmm.. teraz jestem w toksycznym zwiazku, który toczy moja psychikę jak pasożyt- wysysa moja całą witalność i oddaje produktu uboczne w postaci żółci ...Jedynym i najwiekszym światłem w tym piekle jest mój synek, szkoda mi tylko ze jest świadkiem nienawiści swoich rodziców. Po przeczytaniu pani książki "W dżungli życia" postanowiłam odmienić swoje życie- Zarządałam rozwodu udowadniajac tym samym mojemu despotycznemu mężowi ,że tak jak kiedyś potrafiłam sama przedzierać się przez życia taki i teraz świetnie dam sobie rade... bo jeśli jestem nieszczęśliwa to kto prócz mnie jest w stanie odmienić ten stan...to czy będę szczęśliwa czy też nie zależy tylko ode mnie i godząc sie na wszystko co złe w moim życiu krzywdze sama siebie. Obwinianie całego świata o mój zły los wcale go nie odmieni- tylko ja to moge zrobić, bo to przeciez moje życie...Ja to wiedziałam juz od dawna ,ale dopiero lektura pani ksiązki otwarła mój umysł na to co oczywiste...Dziekuje pani za to .


Niech Pani będzie silna. Niech Pani dostrzega znaki, jakie daje życie po podjęciu słusznych decyzji. Wyprowadzenie życia na prostą to wielki wysiłek i będzie Pani miała po drodze masę wątpliwości i rozterek, pewnie przyjdą też chwile załamania, ale proszę patrzeć na dalszy cel - i czerpać ze swojej wewnętrznej siły, która pomagała Pani przejść przez zycie mimo przeciwności. Gorąco Pani tego życzę. Jako osoba, ktora jest już po drugiej stronie tej gwałtownej rzeki wiem, że przejście na drugi brzeg jest możliwe i pozwala odnaleźć radość i spokój.
Powrót