onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Madagaskarska skrzynka pocztowa (51)

Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl
Odpowiedzi szukajcie poniżej.

P.S. Tę skrzynkę nazwałam madagaskarską, bo to fajnie brzmi.

Witam serdecznie
17 czerwca w Krakowie mają sie odbyć warsztaty psychologiczne z Pani udziałem.Strasznie mi zależy,żeby wziąść w nich udziała niestety nie posiadam dokładnych informacji jak można zdobyć zaproszenie i gdzie dokładnie będzie to miałao miejsce.
Pozdrawiam i dziękuje z góry za pomoc

Anka

oto odpowiedź, jaką dostałam od organizatora:

Warunkiem wzięcia udziału w warsztatach jest udział w konkursie ogłoszonym
przez Twój Styl i Coca Cola light. Pytania konkursowe znajdują się w
czerwcowym numerze Twojego Stylu. Odpowiedzi przyjmowane są do 12 czerwca.
Odpowiedź wraz z nazwą miasta trzeba wysłać SMS-em pod numer podany w TS.
Dodatkowe informacje na temat warsztatów na stronie Twojego Stylu:

http://www.twojstyl.pl/smak_zycia.html

Witam,

Właśnie przeczytałam Twoją książkę "W dżungli życia" - prawie jednym tchem (musiałam robić przerwy kiedy budziło się moje maleństwo, ma 3 miesiące).

Bardzo ciekawa filozofia życia, w wielu przypadkach zgodna z moją własną, chociaż myślę, że nie doświadczyłam w swoim życiu aż tak wiele. Odwaga i konsekwencja w dążeniu do realizacji swoich marzeń-planów jest także moim udziałem. Jednak mam wrażenie, że (przynajmniej w moim przypadku), bycie mamą sprawia, że chcąc nie chcąc potrzeba na nowo weryfikować swoje "zasady działania", to chyba tak jakby spacerować nocą przez Puszczę Amazońską.

Dziękuję Ci za tę ksiązkę, za wspaniałą lekkość pisania, którą posiadasz. Za podjęcie trudu nazwania i uporządkowania rzeczy ważnych dla każdego człowieka. Dzięki temu można żyć bardziej świadomie i uważnie.
Dzięki za tę wciągającą lekturę, teraz zamierzam przekazać ją mojemu bratu... on jest dopiero na starcie swojego dorosłego życia - powinien ją przeczytać.

Serdecznie pozdrawiam
Małgorzata

Dziękuję :) Każda ścieżka przez dżunglę życia wymaga odwagi, siły i konsekwencji. Noce amazońskie mogą się więc zdarzać każdemu z nas w każdym zakątku świata :) Życzę jasnego światła i dobrych ludzi na drodze :)
Witam bardzo serdecznie. Ogromnie podziwiam Panią za odwagę robienia tak wielu interesujących rzeczy. Nawet nie przypuszczałam, że dzięki Pani tak wiele osób rozwinęło swoją "iskrę Bożą".
Pozdrawiam. Beata G.

Dziękuję :)
Pani Beato:))))
po raz kolejny czytam "W dżungli zycia":)
Bardzo za te ksiazke dziekuje!
Podnosi na duchu, daje nadzieje i radość, i chęć działania, wiarę, że można osiągnąć to czego się bardzo pragnie.

A ja mam takie pytanie: jak to sie ma do zwiazku z drugim czlowiekiem?
czy warto czekac na Kogos latami?
Moj Przyjaciel 7 rok pyta o byłą dziewczynę, ktora odeszla do innego meżczyzny.. Z nikim sie nie zwiazal przez ten czas. Szanuje jego uczucia,... choc jednoczesnie ogromnie mi przykro, bo stal sie dla mnie Kims Bardzo Waznym..

Ech.. lancuszek nieszczesliwych milosci... pytam o rzeczy na ktore trudno znalezc odpowiedz.. ale jaka jest Pani opinia?

czy warto czekac? kochac latami te sama osobe choc pewnie nigdy nie wroci? czy walczyc o kogos, kto jest zwiazany z przeszloscia? jak dotrzec do takiej osoby?

delikatna sfera uczuc...

pewnie sek w tym, by czuc sie szczesliwym samemu ze soba...
pozdrawiam serdecznie i bardzo ciekawa jestem odpowiedzi:)))

e.

Pani Elu, to jest najtrudniejsza i najbardziej nieprzewidywalna strona życia. Myślę nawet, że nie sposób w tej sferze czegokolwiek doradzić, bo serce jest jak Lis z Małego Księcia i nigdy nie wiadomo jak zareaguje - czy się spłoszy, czy będzie czekało na przyjaźń. Czekanie na miłość to życie nadzieją. Czasem ta nadzieja jest wazniejsza niż jej spełnienie. Czasem ta nadzieja pomaga zapomnieć o jakimś smutku i dodaje siły, a czasem odwraca uwagę i wtedy niespodziewanie dzieją się różne cuda.

Czasem też jest tak, że człowiek z lenistwa wybiera czekanie, bo idealizuje związek, który mógłby nastąpić i ktory miałby odmienić życie na lepsze i szczęśliwsze. Gdybym miała doradzać, to poradziłabym, żeby budowała Pani swoje szczęście niezależnie od tego mężczyzny. Wewnętrzne światło, wewnętrzna radość sprawia, że czlowiek pięknieje. I może ten mężczyzna czeka na szczęśliwą kobietę, a nie taką, która bezsilnie i bezradnie wciąż na niego czeka?

Dzień dobry Pani Beato,
Zachwyciłam się książka "Z Dzungli Życia", w każdym rozdziale odnalazłam odpowiedzi na pytania, które ciągle sobie zdawałam . Uważam,że ksiażek tego typu,powinno być więcej,żeby ludzie nie gubili się w tym zwariowanym swiecie . Czytajać ksiazkę "Z Dzungli Życia" uzmysłowiłam sobie,ze nie należy poddawać się przy każdym popełnionym blędzie,tylko trzeba isć i żyć dalej . 

 Puszka Coca-Coli, którą Pani stworzyła jest bardzo fajna,tylko jak i gdzie można jš zdobyc ? 
 
Pozdrawiam serdecznie i życze dużo udanych i fascynujących podróży po œwiecie :) 
Eleanora


Puszki Coca-Coli można tylko dostać :) Będą przez całe lato rozdawane, teraz w warszawie, podczas wakacji nad morzem. Dokładny plan gdzie i kiedy - można znaleźć tu: http://www.aktivist.pl/index.php?ID=1001571&OID=103020188

I zycze szczęscia na drodze przez dżunglę zycia :)

Beato,
przerabiam każdy rozdział "Dżungli Życia", każdy wers i każde słowo własną duszą. To co przeczytałam pół roku temu w Twojej książce nie daje mi spokoju. Nie mogę spać, miotam się i myślę cały czas. "Dżungla" wprowadziła do mojego życia niesłychany zamęt, dzieje się w nim teraz rewolucja, która musiała mieć kiedyś miejsce i dzięki Bogu (i Tobie!)- przyszła tak wcześnie! 

Tak więc, obudziłam się dzisiaj "oświecona": 
To dlatego mam taki zamęt w głowie i tak się miotam na wszystkie strony, bo jestem "ćwierćinteligentem emocjonalnym"!. Tak, to prawda! Strasznie trudno mi szczerze odpowiadać sobie na pytania dotyczące mojego życia, bo nigdy wcześniej o nic siebie nie pytałam. Nawykowo wciąż oglądam się na innych, szukam wsparcia z ich strony i marzę o tym, że przybędzie mój książe i rozwiąże za mnie wszystkie problemy (wróć- marzyłam do dziś! Koniec z tym.) A to wszystko dlatego, że inni stworzyli dla mnie klosz, żeby ochronić mnie przed "zagrożeniami w tym brutalnym świecie" (zupełnie jak Mały Książę- dla swojej Róży), a ja nie wiedziałam, że trzeba się go jak najszybciej pozbyć. Nigdy mi niczego nie brakowało, miałam kochający dom, pełną rodzinę, żadnych problemów finansowych. Miałam wszystko, a czułam tę okropną pustkę i samotność, o której tak pięknie piszesz w książce. Bo tak naprawdę to nie wiedziałam, że nie mam nic, oprócz siebie! 

To dla mnie dopiero początek drogi. Strasznie mi trudno być sobą, bo nauczono mnie być grzeczną, bezproblemową, poukładaną dziewczynką z dobrego domu. Całe życie uczono mnie robić to, co powinnam, co "wypada" i "należy", podporządkowywać się, rozliczać się przed innymi i nigdy przed samą sobą. Trudno mi odgadnąć, co czuję, bo w mojej rodzinie wszystko zawsze robiło się razem. Zawsze się mówiło: "No to, co robimy?". To Tata zawsze wiedział, gdzie wybieramy się na wakacje, a Mama czy przypadkiem nie jest nam zimno (!) i czy nie jesteśmy głodni (!). Dlatego zadręczałam się, że wszystko, co robię jest głupie i "nie wypada" i ciągle patrzyłam na swoje odbicie w oczach innych ludzi i nie akceptowałam siebie. Nie zawsze byłam uśmiechnięta (przestałam się uśmiechać w liceum, kiedy przestałam też grać na fortepianie, pisać ksiązkę o dziewczynce, która nigdy nie dorasta, grać w kabarecie, śpiewać, tańczyć- przeoblekłam się w grubą, głupią i powierzchowną dziewczynę z kompleksami, która bała się czuć zbyt wiele, bała się, że inni ją wyśmieją i ukradną jej duszę).

Dziękuję Ci za "Dżunglę Życia" po raz setny i będę Ci dziękować ZAWSZE :))), 
Magda


Magdo, z książkami jest tak, jak z nasionami baobabu :) Jesli trafią na odpowiednią ziemię, zaczną rosnąć i kwitnąć. Swój baobab zawsze miałas w sobie, moja książka była tylko kroplą wody, ktora pozwoliła mu wystrzelić w górę :) Bardzo się cieszę :) Już nie masz innego wyjścia- musisz być szczęsliwa :)
Dzień dobry Pani Beato!Właśnie wczoraj oglądałam program ale jazda, w którym brała Pani udział i zapamiętałam hasło oliwkowo związane z  Pani strona internetową.Dzisiaj tam weszłam i bardzo mi sie  spodobała.Ale najbardziej podoba mi sie Pani radość życia i pasja 
podróżowania.Sama także sporo podróżuje ale najczęściej z biurami  podróży i przeżycia o których Pani mówi są mi trochę obce i bardzo  pociągające.Może kiedys wybiorę sie w jakąś podróż z Panią...  Przyznam szczerze że nie wiedziałam, że Pani organizuje czy też  zabiera ludzi na zwiedzanie świata i teraz jak juz wiem, to pomysł  ten wydaje mi się bardzo kuszący. Może wreszcie czas porzucić  wygodne hotele i wytworne restauracyjki... W tym roku nie dam rady  się wybrać, bo właśnie kupiłam mieszkanie, ale będę śledzić te Pani  wyprawy i któregoś dnia na pewno zdecyduje się wybrac z Panią. Jest  wiele miejsc, które chciałabym zobaczyć.Pozdrawiam, Monika

Pani Moniko, lubię zabierac Polaków na wyprawy ich marzeń i widzieć zachwyt na ich twarzach, kiedy docierają wreszcie do wyśnionego miejsca :) Życze Pani zrealizowania planów podróżniczych i do zobaczenia :)
Witam,
Nie wiem już co mam zrobić, do kogo zwrócić się o pomoc wiec  postanowiłem napisać do Pani. Od kilku miesięcy poszukuję Pani  książki "Blondynka wśród łowców tęczy" i jak na złość  nigdzie jej nie ma. A szukam dosłownie wszędzie gdzie tylko można  kupić książki. Dziwi mnie to trochę bo książkę "Blondynka w  dżungli kupiłem bez problemu mimo że została wydana rok 
wcześniej. Czy ta książka jest wogóle jeszcze produkowana, a  może gdzieś w magazynie leży jeden egzemplarz, tylko nikt nie  może mi pomóc w odnalezieniu go? 
 
Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na Pani następne książki. 
 
Artur

Panie Arturze, nakład wyczerpany :) Ale mam dobrą wiadomość: prawdopodobnie w przyszlym roku obie moje pierwsze książki zostaną wznowione i wtedy będa już stale dostępne :)
Witam,
nazywam się Alicja i jestem studentka I roku administracji publicznej. Dopiero dziś weszłam na Pani str i zobaczyłam te wszystkie ciekawe rzeczy, od małego zawsze chciałam mieć dużo pieniędzy i podróżować po całym świecie :) pewnie każdy tak miał jak było sie małym. Nie pochodzę z dużego miasta, jestem zwykła dziewczyną, która chciała by zmienic swoje życie - bo jest monotonne ! piszę bo nigdy do kogoś znanego nie pisałam maili, a teraz mam okazje. Nie wiem czy Pani mi odpisze , ale była bym wdzięczna ! Serdcznie pozdrawiam pa :*

Alicjo, cały świat przez Tobą :) Zeby mieć pieniądze, wystarczy je zarobić - ja tak robię to dziś :) Pracuję, odkładam i za zaoszczędzone pieniądze podróżuję. A spełnianie swoich marzeń to czysta radość - czego i Tobie życzę :)

Witam - nie pisze do Pani czesto (ze sredniej wypada jakos tak... co dwa lata ale za to nie moge, po prostu nie moge oprzec sie opisaniu paru szczegolow z mojego zycia, ktore - szalone - nie pozwala mi zagrzac nigdzie miejsca.  A zaczelo sie wszystko od amazonskiej mrowki...  No, moze nie do konca, ale..

Pewnego dnia, tradycyjnie spozniony, dotarlem z wywieszonym jezykiem, posapujac jak poczciwy burek po zabawie w aportowanie, na spotkanie z Pania w Warszawskiej Bibliotece Uniwersyteckiej. Nie pamietam dokladnie, bylo to ponad dwa lata temu, jednak wiem, ze kiedy dobrnalem do stolika mialem do Pani 1003 pytania co gdzie jak i kiedy, "wydebilem" jedna z ostatnich mrowek amazonskich (ktora rytualnie pozarlem w domu) i utonalem w Pani blekitnych oczach.

Tego dnia zdecydowalem, ze chocby nie wiem co, MUSI mi sie udac dotrzec do Meksyku - kraju tak bliskiego memu sercu ale jednoczesnie tak odleglego, ze zdawaloby sie iz jest tylko mirazem, uluda, albo i legenda wymyslona przez znudzonych starcow kolyszacych sie na swoich fotelach.

Urodzilem sie w Zabrzu, ale za chlebem wyjechalem do Warszawy i przezylem tak kilka ladnych lat, pokochalem to miasto jak swoje wlasne i wdzieczny mu jestem za opieke nade mna przez ten czas. Potem wrocilem do Zabrza, z glowa przepelniona marzeniami i planami, myslami jak do ciezkiego licha mam zobaczyc Meksyk, skoro pieniedzy starcza mi na utrzymanie sie na powierzchni codziennosci. Po pol roku, zakonczywszy calkiem mily kontrakt z pewna firma, stojac w obliczu niechybnej kleski finansowej, zdecydowalem ze stawiam wszystko na jedna karte - wyjezdzam do Anglii a z tej - tak szybko jak tylko uda mi sie zarobic na bilet - do Meksyku. Bilet lotniczy w jedna strone (bo tylko na taki bylo mnie stac - wtedy 80zl), 90Ł w kieszeni (wszystko co udalo mi sie wyskrobac z moich szczuplych zasobow), lomoczace serce i skromny plecak w ktorym poza ubraniami znalazlo sie pare konserw na czarna godzine, ktora przy takich zasobach finansowych nadejsc niechybnie musiala. Jeszcze tylko sprawdzilem czy mam wszystko - plecak, paszport (dziewiczy i nowiutki), lopoczace serce, wydruk z rezerwacji biletu przez internet scisniety w spoconej dloni.. I FRU!

Bywalo ciezko, bywalo nawet bardzo ciezko, ale kiedy stalem sam, przemoczony i chory na pewnej londynskiej uliczce w poblizu Leyton, bez grosza przy duszy i mieszkania - przymykajac oczy widzialem sloneczny, kolorowy Meksyk, Voladores smialo wirujacych w powietrzu, azteckich tancerzy na Zocalo niedaleko pradawnej Templo Mayor, widzialem wielkie jak gory piramidy w Teotihuacan... Wiele razy chcialem sie poddac, ale nie potrafilbym spojrzec sobie w twarz, pogodzic sie z przegrana i siedziec w domu wciaz marzac o tym co nigdy ma nie nadejsc. Zaciskalem wtedy zeby i jezdzilem nocnymi autobusami zeby przetrwac jakos noc z dala od zimna i deszczu.
Udalo sie.

W rok pozniej, w koncu udalo mi sie usiasc wygodnie w samolocie z Barajas w Madrycie do Benito Juares w Miescie Meksyk. Przez wszystkie te lata poprzedzajace moja wyprawe, gdzie wszyscy wokolo mowili, ze to niemozliwe i zebym stanal na ziemi i przestal zyc marzeniami - przez caly ten czas rozmawialem przez internet z pewna slodka Meksykanka, z ktora nasza internetowa znajomosc przeszla w cos wiecej. W koncu wybralem sie do Niej, rad wielce rowniez z tego, ze poznam Meksyk nie od strony typowego turysty, ale od strony kogos kto tam po prostu pomieszka.
To co tam zobaczylem, przezylem i - haha - zjadlem, przeszlo moje najsmielsze oczekiwania. Moj kochany Meksyk, moje marzenie od wielu lat, kraina z kart ksiazek - stala sie nagle rzeczywistym, pieknym - choc czasem niebezpiecznym - swiatem! Za jakies 300Ł przezylem tam cudownie miesiac (kwatere mialem wraz z moja "media naranja" i jej liczna rodzina, jedzenie przygotowywalismy sami albo objadalismy sie w miejskich knajpkach (nie ma to jak gigantyczne tortas, a na deser churros i goraca czekolada... mmmmmmmmmmmm). Nie spotkala mnie "zemsta Montezumy" jak wielu turystow, raz zapadlem na jakies chorobsko ktore podobno przenosza tam komary (ale nie o malarie tu idzie).

Potem powrot, wilgotne oczy itd, smutna Anglia (obrzydliwa - przez te dwa lata jakie tu siedze po prostu znienawidzilem ten kraj, ludzi, polityczna poprawnosc, ukryty ale wszechobecny rasizm, glupote przykryta nieuzasadnionym poczuciem wlasnej wartosci... moglbym tak w nieskonczonosc.) Jakis czas pozniej moja slodka Angelita przyleciala do mnie i pomieszkalismy tu w Londynie jakies pol roku - na tyle pozwalala Jej wiza. A teraz - jesli zdarzyl sie cud i dotarla Pani az tutaj - wylatuje do Meksyku na ... stale. Bede odwiedzal Polske, ale chce isc dalej, chce podrozowac po Meksyku, Belize, Gwatemali, chce tez pisac i robic zdjecia - czuc ze zyje!

I po raz kolejny, jak w to warszawskie popoludnie, kiedy wyludzilem od Pani wspomniana juz wiele razy, biedna, przypieczona mrowke - niejako mimochodem pomogla mi Pani. Nie dalej jak wczoraj ogladalem wywiad z Pania na Onecie - potem zerknalem na Pani stronke (jest wspaniala - z zawodu jestem grafikiem, odpatrze kilka motywow jesli Pani i producent pozwola i.... PROMOCJE LOTOW!!! Dzieki Pani informacjom okazalo sie, ze duzo taniej wyjdzie mi wylot z Polski do Meksyku - i to z pobliskich Katowic! Uratowalo to mnie i przyspieszy moja podroz do malego miasta w stanie Tabasco - Emilliano Zapata, niedaleko oslawionych ruin w Palenque! Pozdrawiam BARDZO Serdecznie - dziekuje po stokroc - zycze szczescia i jesli tylko bedzie Pani miala ochote za jakis czas - zapraszam do Zapata, Palenque i Villahermosa! Mowie serio - odezwe sie kiedy juz tam sie zadomowie z moja ukochana :D.

Pozdrawiam raz jeszcze,
Slawek


Panie Sławku, gratuluję, to jest ŻYCIE! To jest własnie spełnianie swoich marzeń i niezgoda na zagubienie się w drobnej, szarej codzienności, w której milion osób oczekuje od nas zrobienia miliona niewaznych spraw. Trzeba wiedzieć co jest ważne i zmierzać do tego celu. panu się udało! Serdecznie gratuluję i do zobaczenia w Meksyku! Proszę dac znac gdzie Pan jest - umawiamy się razem z Angelitą na meksykańską kawę :)

Witam!
Jestem studentką we Wrocławiu...  Prowadzę takie sobie typowe życie, jakby to powiedzieć -  ustabilizowane... choc ostatnio bardzo mocno potrzebuje zmiany i to 
mocno drastycznej... muszę w końcu coś zrobić i znowu zacząć  gonić marzenia, jak kiedyś... nawet za cenę samotności... 

Przypadkiem trafiłam na Pani stronę, choć "znam" Panią od dawna,  przyznam że nie czytałam jeszcze żadnej książki, ale zamierzam  kiedyś mieć je wszystkie w zasięgu swojej ręki, tak aby zawsze  móc do nich wrócić, bo wiem, że są tego warte :) Od dziecka  marzyłam o podróżach, namiętnie oglądałam wszystkie programy w  tv o dzikich lądach :) i czułam w błębi duszy, że to moja  droga... niestety jak do tej pory nic mi się w tym kierunku jeszcze  nie udało zrobić... Potrzebny mi ktoś, kto mogłby mnie wesprzeć  w drodze do marzeń... bo najbliższa mi osoba wciąż tylko  "ściąga mnie z nieba na ziemię" - a ja tak nie chcę! ja chce  marzyć i łapać za ogon to co mi ucieka w życiu... muszę mieć  gdzieś w sobie jeszcze ta siłę, która pozwalałaby mi znów  myśleć pozytywnie, że jednak wszystko mi się uda! Czas na zmiany  w moim życiu! i tego muszę się trzymać! Mam nadzieję, że uda  mi się z Panią skontaktować, zawsze chciałam być kimś takim  jak Pani, ale w pewnym momencie coś we mnie zgasło, zabrakło  sił... a teraz znów wszystko się budzi! tęskonota za nieznanym  światem... i zawsze tak będzie! więc chcę być taka jak Pani i  mam nadzieję, że w jakiś sposób mi Pani w tym pomoże... Już  tylko Pani wie w jaki :) 
 
Gorąco pozdrawiam 
Paulina - marzycielka :) która chce wreszcie zacząć 
spełniać marzenia...


Paulino, z tego "ściągania na ziemię" nic nie wyjdzie, bo jesli ktoś marzy o podróżowaniu tak mocno, że o nim śni we snie i na jawie, to nic go nie powstrzyma :) Głosy "rozsądku" dobrze jest wysłuchać, a potem iść za glosem swojego serca :) Szczęśliwej podróży!
Witam Pania serdecznie, 
Sama wrocilam niedawno z weekendu na Kkubie (mi jest troche latwiej, bo mieszkam na Kajmanach). to byla moja pierwsza podroz tam, ale na  pewno nie ostatnia. Musze przyznac, ze Pani zdjecia z Kuby oddaja  tamtejsza atmosfere....Normalnie sie tam przenioslam na  moment....Moje chyba takie fajne nie sa... Fajny wywiad, fajne  opowiesci, trzeba tylko dodac dla fanow motoryzacji, ze nasze  "maluchy" to pogromcy kubanskich drog. Pozdrawiam serdecznie, Ewelina



Byłam bardzo blisko Kajmanów i bardzo chciałam tam pojechac, ale zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że na Kajmany pojadę i to wkrótce, więc do zobaczenia :)
Witam, szczerze mowiac dowiedzialem sie o Pani dopiero z wiadomosci onet.pl. Jestem pod wrażeniem tych wszystkich opowiesci , jest Pani bardzo ciekawa i mila osoba :).Ciekaw jestem czy podrozowala pani kiedys do krajow arabskich a jesli nie to czy ma Pani takie zamiary w przyszlosci, albo chociaz czy slyszala Pani cos o tych krajach (np. iran) czy sa to kraje w miare bezpieczne dla europejczykow, poniewaz chcialbym tam w przyszlosci pojechac ale watpie zeby poki co mnie ktos tam puscil :] 
Maciek

Podróżowałam trochę po krajach arabskich i z mojego doświadczenia wynika, że sa to kraje bezpieczne. Panują tam jednak dośc określone zasady obyczajowe i każdy, kto się tam wybiera, powinien najpierw te zasady poznać, żeby móc ich na miejscu przetsrzegac. To bardzo ułatwia podróżowanie :)
dzień dobry 
mam pytanie dość banalne ,aledla mnie istotne 
1/ ile zwykle osób bierze udział w "wyprawie" 
2/ czy w tym roku przewidziana jest tylko jedna wyprawa 
3/ czy istnieje możliwośc na wyprawe indywidualną 
to aż trzy pytania ,przepraszam. 
jesli mozliwa kest odp.bardzo dziękuje-jeśli nie rozumiem 
(stronka super-gratulacje) 
 
Ireneusz .

Panie Irku, w wyprawie bierze udział zwykle 10 osób. Czasami mniej, ale staram się nie zabierać więcej niż dziesięć.

W tym roku przewidziana jest jedna, na ktorą można się zapisać. Odbywają się też inne, ktore organizuję na specjalne zamówienie - dla firm albo dla osób prywatnych, którym pomagam spełniac marzenia.

I to jest również odpowiedź na Pańskie trzecie pytanie: tak, organizuję także wyprawy na indywidualne zamówienie, choć koszt takiej wyprawy jest zwykle dość wysoki, głównie dlatego, że im większa grupa, tym mniejsza cena za osobę, a indywidualne wyjazdy dotyczą zwykle małych grup.

:)))))))
Taki radosny uśmiech na początek :)
dziekuje że pomogla mi Pani w pewien sposób odkryć siebie zrozumieć że każdy może być inny i miec swoją scieżke w dżungli

dziekuje że otworzyla mi Pani drogę do spełniania marzeń :) wiem że sie powtarzam ale jestem taki radosny ostatnio że musiałem się tym podzielić :)))
Pozdrawiam gorąco z mocą ściskaczy promienisto słonecznych :)))))))))))))

ps
Łowców tęczy wyporzyczylem w bibliotece oliwkowej
jednak moje poszukiwania nie ustały, nadal mam puste miejsce na półce :)


 Bardzo się cieszę, że odkryłeś swoją drogę, chociaż musze Cie uprzedzić, że drogi rzadko bywają gładkie. Przygotuj się na potknięcia i pamiętaj w takich chwilach własnie o tym, o czym wiesz teraz - że trzeba byc silnym i rozwiązywac problemy. Wtedy można nieustannie iśc naprzód i czerpac z tego radość. Tego Ci zyczę :))

P.S. A co do "Łowców tęcz", to prawdowodobnie ta książka zostanie wznowiona w przyszłym roku :))

Dzień dobry Pani Beato! Zawsze z wielkim zainetersowaniem czytam dziennik. Na samym początki chciałabym się zapytać spotkanie w ramach Eko Road Show które odbędzie się w Krakowie. Czy aby przyjść na spotkanie trzeba się zarejestrować, czy to dotyczy tylko osób
chcących wziąść udział w konkursach?

Chciałabym się również zapytać o Baobaby:)czy orientuję sie Pani czy w Krakowie istnieje możliwość kupienia nasionek tego drzewa? a jeżeli nie to czy byłaby możliwość w jakiś sposób przesłania przez Panią mi tych nasion?Bardzo prosze o odpowiedź.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia!

Katarzyna


Trzeba się zarejestrować na stronie www.ambasadorekologii.pl zeby wejśc do sali, gdzie się będzie odbywał wykład. Wiem jednak, że spóźnialscy i przypadkowi goście też są wpuszczani na salę :)

Nasiona baobabu będzie można wygrać w moim programie "Swiat według Blondynki" w Radiu Zet w niedziele 21 maja.

Droga Pani Beato,

Pani książka W DŻUNGLI ŻYCIA jest dla mnie niezwykłym skarbem, wspaniałym odkryciem, wręcz terapeutycznym doznaniem. Powracam do niej wielokrotnie i mimo, iż mam świadomość, że opisuje Pani swoje życie, to jednak odczuwam każdy wers tej książki jakby dotyczył mnie samej. To niezwykłe. Życiowe dylematy, zagubienie, poszukiwanie i odkrywanie własnych potrzeb. Pomaga mi ona dotrzeć do tego co ważne w życiu, a o czym na co dzień zapominam, by poznać i walczyć o swoje marzenia, nie oglądając się na oczekiwania innych ludzi.

Podziwiam Panią za odwagę, bogate wnętrze (głęboką refleksyjność), upór w dążeniu do celu i wiarę w samą siebie. Dziękuję, że chętnie dzieli się Pani swoimi przeżyciami z czytelnikami.
Pani książki to prawdziwy skarb. Mimo, że czytam wiele książek psychologicznych, pedagogicznych i psychiatrycznych, to jednak właśnie Pani książka skłania do refleksji nad sobą, podjęcia zmian w swoim życiu, wejrzenia w siebie. Jest ona niezwykle szczera i piękna. Jest ona jedna z moich najwspanialszych książek i stoi w zasięgu wzroku, sąsiadując z książką Ryszarda Kapuścińskiego pt. „Heban”. Do obu książek często powracam.

Dziękuje bardzo!
Serdecznie pozdrawiam,

Anna


Dziękuję :) Włozyłam w tę książkę dużo serca i wnioski z wielu lat przemyśleń. Najwazniejsze jest to, że udało mi się ją napisac w taki sposób, żeby dotarła wprost do serca człowieka, który ją czyta :) W najbliższą sobotę będe podpisywała tę książkę w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie podczas Targów książki. Zapraszam :)
Witam serdecznie :)

Wiem, że zacznę poniekąd trywialnie, ale nic mnie głębszego do napisania ów maila nie tchnęło. Żadnej powalającej idei, żadnej niezwykle ważnej sprawy.. Poprostu z sympatii do Pani, w końcu postanowiłem napisać. Po bożemu może. Nazywam się Maciek. Jestem maniakiem fotografii, w sumie od całkiem niedawna.. W każdym razie, ostatnio wpadła mi do rąk Pani ostatnia książka i powiem szczerze, że już na pierwszy rzut oka, bardzo się zmieniły fotografie (na lepsze oczywiście :)). Generalnie to przepadam za Pani książkami, (i audycjami, nie da się ukryć) naprawdę pozwalją się oderwać od szarej, polskiej rzeczywistości.
Hmm, co by tu jeszcze.. O. Zapraszam Panią (w wolniejszej chwili, rzecz jasna) na mój zakątek pośród głębin internetu, www.edinburgher.slowa.pl Ot, zwyczajny, gówniarki blog, ale jakże fajnie byłoby się pochwalić znajomym, że czyta mnie sama Pawlikowska. Generalnie to chyba będę już powoli kończyć.

PS. Dodam tylko, że ostatnio usiłowałem byłem przekonać rodziców, że podróż ich pierworodnego ze znajomymi (narazie do Szkocji, od czegoś trzeba zacząć :)) nie jest wcale takim przerażającym pomysłlem.. Proszę wybaczyć przedmiotowe potraktowanie, ale skutecznie użyłem Pani osoby jako argumentu.

pozdrawiam

Maciek.

Fajny blog, choć chyba nie przystosowany do mojej przeglądarki. Chętnie zobaczyłabym więcej wpisów i więcej zdjęć, ale nigdzie nie znalazłam linków. Zdaje się jednak, Macku, że masz talent, i powinieneś nad nim pracować. Talent to ulotna rzecz. Jesli wpadniesz w pychę i będziesz twierdził, że masz talent, to on zblednie. Nie mysl więc o tym co pomyslą o Tobie ludzie, tylko pracuj nad tym, co Cię pasjonuje. Jesteś na dobrej drodze.
Droga pani Beato !

Przeczytałam Pani książkę " W dżungli życia" i odnalazłam tam siebie , tak samo zagubioną jaką kiedyś była Pani . Wiele rozdziałów zmieniło nawet mój sposób myślenia a nawet i moje życie. Jednak wszystko co przeczytałam zbiega się w moim przypadku do rozdziału ,w którym pisze pani o anoreksji.Ja też jestem uzależniona od niejedzenia ,chorobliwie chuda i koścista ... nie rozumiem do końca czemu taka jestem przecież rozumiem ,że mogę umrzeć i nic mi już wtedy nie pomorze . To wszystko przez to że chciałam być lubiana i szanowana w swoim otoczeniu . Ale nadal nie mogę sobie uświadomić ,że dzieki chorobliwie szczupłej sylwetce tego nie osiągnę a nawet jeśli to to będzie zgubne . Czy mogłaby mi Pani coś poradzić ... Pani Beato proszę o pomoc ..

oddana czytelnicza Żaba 

Droga Żabo, mogę Ci poradzić tylko tyle, żebyś zajrzała we własną duszę. Być może pomoże Ci to, co napisałam w książce. Musisz chcieć sobie pomóc - bo nikt za Ciebie tego nie dokona. przesyłam Ci wielką wiązkę ciepłych mysli i walcz!
Pani Beato, przeczytałam Pani ksiażkę ’’W Dżungli Życia’’ i bardzo mi sie spodobała. Podziwiam Pani odwage, pasje. Nie wiem jak Pani to robi. Tez chcialabym taka byc. Mam 16 lat i przede mna duzo waznych wyborow. No i to wlasnie jest problem. Kompletnie nie wiem co chce robic, do jakiej szkoły isc...nie mam własciwie żadnej pasji, nie moge znalezc swojej mocnej strony. Poza tym jestem niesmiala i brak mi odwagi. Nie odwazylabym sie na podroz do dżungli czy nawet gdziekolwiek za granicę. Po prostu nie umiem byc choc troche ’’zwariowana’’, spontaniczna. Boje sie podjac jakas decyzje. Do tego ta moja niesmialosc...Naprawde nie wiem jak mam sobie z tym poradzic, co zrobic zeby w siebie uwierzyc, pokonac niesmialosc. Z góry dziękuję za odpowiedz i goraco pozdrawiam,

Milena:)

Mileno, ale przecież w drodze do szczęścia czy do osiągnięcia celu niesmiałość wcale nie przeszkadza. Niektórzy ludzie są bardziej zamknięci w sobie i to nie jest żadna wada. Chyba że Twoja nieśmiałość wynika z braku sympatii i zrozumienia do samej siebie - to inna sprawa - wtedy trzeba nad sobą popracować, żeby stac się takim czlowiekiem, którego warto cenić i szanować. I niezależnie od wszystkiego - trzeba szukać swojego celu, swojego szczęścia, swojego przeznaczenia - ten kto szuka, zawsze znajduje :) Powodzenia!
Powrót