|
|
Kenijska skrzynka pocztowa (48)
Kenijska skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
P.S. Tę skrzynkę nazwałam kenijską, bo w Kenii w buszu na safari spędzę najbliższe tygodnie.
(Nnazwy skrzynek pocztowych nie mają nic wspólnego z tematyką listów. Znajdziecie tu listy o życiu, książkach, ludziach i ich problemach. )
Wczoraj kupiłem Pani książkę. Dużo czytałem o niej i o Pani. Dzisiaj ją przeczytałem. Dużo się dowiedziałem... o sobie. Krótko mówiąc odwaliła Pani KAWAŁ DOBREJ ROBOTY, I NAWET NIE WIE PANI JAK DUŻO PANI ZROBIŁA!!! Książka "W Dżungli Życia" jest unikatowa, niepowtarzalna i wyjątkowa.
Zanim zabrałem się za czytanie, a było to po śniadanku, zrobiłem sobie kubek herbaty z sokiem malinowym. Poszedłem do swojego pokoju, usiadłem na łóżku, kubek postawiłem na stoliku obok i zabrałem się za czytanie książki. Jeszcze wtedy nie wiedziałem ile ona wniesie do mojego życia, ale juz byłem zafascynowany, szczególnie tym że powstała na podstawie Pani życia, życia trudnego, ciężkiego, ale przynoszącego wielkie soczyste ananasy :))))
Przewracając kartka po kartce, zacząłem sobie zdawać sprawę, że czytam książkę, w której mógłbym zagrać główną rolę :))) I pomimo że tamta 17-letnia Beata żyła w zupełnie innej rzeczywistości, to ja, 17-letni Łukasz podobne pytania sobie zadaję i o tych samych rzeczach marzę.
Od 1,5 roku zbieram na podróż swojego życia, idzie mi to z trudem, no bo skąd mam zebrać taką sumę, ale powoli, słój się zapełnia, raz wleci 1 grosz a raz 10 złotych :)))) Nie dawno tez przestałem palić, a paliłem, byłem głupi. Teraz to wiem. Ale kiedy zobaczyłem reportaż o palaczach w TVP, jak oni wyglądają i ile kasy idzie z dymem... Zastanowiłem się czy nie warto przeznaczyć to na moja wyprawę, i czy nie lepiej byłoby mieć białe zęby i trochę więcej mądrości w głowie??? Nie przyszło mi to łatwo, ale uporałem się z tym. Potajemnie żułem gumy z nikotyna, żeby rodzice nie dowiedzieli się , ze paliłem itd.. Ale narkotyki?? Mam nadziej.e, ze do nich nie sięgnę.
Pani książka pokazała mi, ze ze zwykłego bloku rysunkowego, z wyblakłymi kartkami, mogę sobie wyciąć zakładki i ułożyć sobie życie, według tego czego ja pragnę, a nie rodzice, czy nauczyciele. Nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale dzień w dzień snułem wielki obłudny sen na temat którego nie znałem, wszystko co się działo, było jakby za mgłą, widoczne, ale nie mogłem do tego dotrzeć. Dzięki tej lekturze teraz wiem jak.
Mimo iz od przeczytania książki minęło kilka godzin, już zauważyłem różnicę, teraz zamiast odpowiedzieć na pytanie brata, "spadaj, nie mam czasu i za kogo ty mnie w ogóle uważasz" powiedziałem "o co chodzi", to cos znaczy, prawda??
Do tej pory kiedy budziłem się rano i wstawałem z łóżka, wiedziałem że muszę iść do szkoły, teraz wiem, że kiedy wstaje rano, mam niepowtarzalną okazję, aby zostać dyrektorem swojego życia.Na prawdę bardzo dziękuję.
Mam nadzieję, że będę miał kiedyś okazję Panią spotkać i podać Pani rękę, a może wyjadę z Panią na moja wyprawę marzeń??? Mam taką naprawdę wielką nadzieję. Dziękuje bardzo za to ze Pani żyje, i swoim życiem jest Pani dla innych, ze potrafi Pani się otworzyć przed młodzieżą, i pokazać im ścieżki , którymi nie powinno sie podążać, a którymi jest to wskazane, a nawet trzeba nimi kroczyć.
Wielkie dzięki!!!
PS
No i kiedy po 2 i 0,5 godziny wstałem z łóżka, kubek był zimny, a herbaty nic nie ubyło :))))
W lutym zostałem oliverem i tubylcem w oliwkowo. Jestem bardzo zadowolony, że istnieje takie poletko w sieci, gdzie ludzie o tych samych poglądach i zainteresowaniach, marzeniach i nadziejach mogą się spotykać. Super!!!! Mam pomyślik, a może i prośbę :))) Może by pani czat na stronie założyła???
Pozdrowienia. chemik
Chemiku, masz rację, każdy z nas ma w życiu zestaw takich zwykłych kartek papieru. Niektorym ludziom po prostu blakną w rękach. Inni potrafią z nich zrobić cudne origami :) Mam nadzieję i życzę Ci, żebyś swoją księge życia zagospodarował jak najlepiej :)
Droga Pani Beato, bardzo podobała mi się Pani książka "W dżungli życia". Mam dopiero czternaście lat, ale jaż zastanawiam się nad moją przyszłością. Niedawno musiałam wybieać gimnazjum, za nie całe trzy lata liceum. Źle wybrałam, dlatego, że postąpiłam tak, jak wszyscy myśleli, że postąpię. Mam dobre oceny ze wszystkich przedmiotów, uwielbiam pisać (tylko, że nie mam o czym, każdy dzień jest taki sam).
Nie mam żadnej pasji, nie lubię się uczyć tych wszystkich bezsensów, które wpajają we mnie w szkole. Boję się, że do czasu kolejnego wyboru nie będę wiedziała co mnie naprawdę pociąga i zacznę się zajmować tym, czego nigdy nie chciałam wiedzieć. Pani postępowała w zgodzie ze ze sobą, broniła swojej pasji i od dziecka wiedziała co chce w życiu robić.
A ja? Moim marzeniem jest zobaczyć te wszystkie cuda, jakie Pani opisywała, te rzeczy tajemnicze, a jednocześnie najprostsze. Wiem, że wiele osób marzy o wyprawie z Panią. Mam nadzieję, że kiedys stanę pośrodku amazońskiej dżungli i krzyknę "tak, tego właśnie chciałam". Będę sama i będę się bać, ale wtedy właśnie poczuję co to wolność i już będę wiedziała co chcę dalej robić. Ale teraz nie wiem i to mnie przeraża. Nie wiem co dalej. Dziękuję, że Pani napisała tę książkę.
Paulina
Paulino, pisać można o wszystkim - bo zamiast opisywac to, co widzisz, spróbuj dopowiedziec ciąg dalszy historii, która jeszcze się nie wydarzyła :)
Dokonywanie zyciowych wyborów to najtrudniejsza rzecz. Trzeba byc uczciwym przede wszystkim wobec samego siebie. Jeśli będziesz podejmowała samodzielne decyzje, poniesiesz ich konsekwencje. Zycze Ci, że były to tylko dobre i pożądane konsekwencje :)
PANI BEATO!!
Rewelacyjna, super, doskonała tak określiłabym Pani książkę ??W dżungli życia??. Pierwszy raz zobaczyłam Panią w rozmowach w toku gdy opowiadała Pani o książce ?? Blondynka w dżungli??, tak mnie to zainteresowało, że udałam się do empiku w Poznaniu, i kupiłam, a potem kolejne części.
Postanowiłam napisać gdyż mam 30 lat nie mogę rozpocząć studiów z powodu braku pieniędzy. Ciągle się miotam, dodatkowo mam niską samoocenę wyniesioną z domu. Zaczęłam pisać( chcę być dziennikarzem) dawałam do oceny, ale nikt nie umie mi powiedzieć co zrobić, aby pisanie stało się moim zarobkiem. Pozdrawiam, i czekam z niecierpliwością na odpowiedź.
Joanna
Pani Joasiu :)
Nad niską samooceną trzeba popracować, i to lepiej od razu :) Umiejętność dostrzeżenia wlasnych zalet i silnych stron to bardzo ważna cecha, ktora pozwala też jasniej spojrzeć na innych ludzi.
Pisanie to trudna sztuka, ktora wymaga długiej praktyki - i to jest najlepsza recepta na sukces. Trzeba dużo pisac i dużo czytać. Dobrym ćwiczeniem jest codzienne pisanie bloga i wymyslanie lub odnajowanie tematów do opisania. Zyczę Pani spełnienia marzen i siły do ich realizacji :)
Droga Pani Beato,
Niedawno skoñczyłam czytać "W Dżunglii ¯ycia" i jestem zachwycona głęboką treścią. Nie będę oryginalna mówiąc iż pochłonęła mnie bez reszty. Aż szkoda było koñczyć.Będę czekać na dalszy ciąg... bo może za jakieś 20 lat pojawią się dalsze losy Beaty Pawlikowskiej w dżunglii życia? :)
Nie ma nic piękniejszego nad podróżowaniem i odkrywaniem nowych dziewiczych zakątków (mam nadzieję że takie jeszcze istnieją).
Nie chciałabym aby list ten był w charakterze "wyżalania się" ale chyba się bez tego nie obejdzie ale to dlatego ze potrzebuję Pani rady:)
Jestem z wykształcenia geofizykiem i usilnie od kilku lat poszukuje pracy w zawodzie ale bez skutku. W przeszłości wiele wyjeżdżałam ale w charakterze poszukującego pracy a przy okazji udało się duzo zobaczyć. Wyjezdżałam ale zawsze chciałam wracać do kraju z nadzieją że w koñcu coś znajdę.Ale jak tu dłużej posiedzę to znów mnie ciągnie. Nie potrafię się przekwalifikować bo nawet nie wiem co mogłabym robić. Interesuje mnie wiele rzeczy ale jak wybrać tą jedyną? Wiem tylko że nie mogłabym zakopac się w papierach w jakimś biurze i wykonywać monotonnie polecenia.Ja jestem niespokojny duch i rozrywa mnie energia a ostatnio wszystko mnie przytłacza.Nawet zbliżająca wiosna nie pomaga :(
Rozpoczął się nowy rok a z nim wzrosły nadzieje (mam na myśli znalezienie pracy) a tu znów nic. Wszystko albo mało płatne albo mało ambitne:( Już postanowiłam wyjechać do znajomych do Anglii z początkiem kwietnia jesli nic nie znajdę ale z drugiej strony jak długo można wyjeżdżać i wykonywać najgorsze prace?
Dlaczego tu w kraju jest tak ciężko i czasem brakuje nadzieji? Ja uwielbiam wyjeżdżać i nie uwazam że w jakis sposób się chañbię ale to wszystko jest takie niestabilne.
Jestem "zamężną słomianą wdową" poniewaz męża żadko widuję z powodu charakteru jego pracy (wiecznie na wyjazdach zagranicznych) a ja tak sama nie mogę jeszcze jakby była praca a tak? W tamtym roku wróciłam z wojaży i długo przesiadziałam bezczynnie myślałam że zwarjuję ale na szczęście rok przeminął a ja nie chcę go wspominać.
Pani Beato jakie jest lekarstwo na to wszystko? oprócz tego że trzeba przestać narzekać i wziąść się w garsć? Jak to sobie można wszystko poukładać?od czego zacząć? Nie mogę się określić nie wiem na którą ścieżkę zejść... Bardzo proszę o radę:) Co zrobić z tymi wiecznymi wyjazdami za pracą? Ja wiem że każdy radzi sobie jakoś ale to czasem takie ciężkie... Diękuję za jakąkolwiek radę. ¯yczę wszystkiego najlepszego gdziekolwiek by Pani była. Wspaniałym jest Pani człowiekiem.
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam:) nowa Oliwka:)
Myslę, że ma Pani fascynujący zawód, ktory wymaga specjalistycznej wiedzy i na pewno jest miejsce na świecie, gdzie już na Panią czekają :)
Ja na Pani miejscu zaczęłabym od zdecydowania czy chcę pracować w tym zawodzie, czy nie. Jesli tak, to trzeba szukać pasjonującej pracy - z taką wiedza może potrafi Pani badac wulkany? Albo rowy w oceanie?
Jesli nie chce Pani pracowac w zawodzie, to trzeba na nowo wymyslić sobie jakiś zawód :)
Ale wszystko i tak zaczyna się od zajrzenia sobie głęboko w duszę i szczerej rozmowy z samym sobą. Potem trzeba podjąć decyzje. A potem je zrealizować. proste, prawda? :)) Z pozoru proste, ale wymaga dużo czasu i siły, która trzeba odnaleźć w sobie. Tego pani życzę :)
Droga Pani Beato :)))
Wprawdzie "W dżungli życia" przeczytałem już ponad dwa miesiące temu, ale ostatni wywiad z Panią w Gali skłonił mnie do napisania tego listu. Książkę uważam naprawdę za fenomenalną, bo jest to pierwsze miejsce, w którym tak naprawdę ktoś radzi nie jak - znaleźć ’drugą połówkę’, założyć rodzinę, osiągnąć sukces zawodowy i być wtedy szczęśliwym - ale jak odnaleźć szczęście w życiu ot tak po prostu, jak spełnić swoje marzenia i oczekiwania, a niekoniecznie spełniać oczekiwania innych i działać według narzuconego planu niby-marzeń pt."w moim wieku każdy powinien już...".
Ostatni wywiad z Gali, nie wiem, być może się mylę, ale wydawał mi się znacznie wyróżniający się spośród innych. Być może przez to, że wydaje się bardziej agresywny, ale może właśnie przez to przybrał kształt pewnego rodzaju kompendium Pani filozofii życia. Ja sam własne "przestrojenie filozoficzne" przechodziłem mniej więcej rok temu i muszę przyznać, że jedną z najważniejszych prawd, jakie wtedy odnalazłem, to właśnie to, że życie jest nieprzewidywalne i to jest w nim najpiękniejsze. Niektórzy uważają, że jestem niepoprawnym optymistą, ale ja poprostu wierzę w szczęśliwe Zbiegi Okoliczności (przez duże Z.O.) i nie wierzę w pecha. :)))
Być może więcej osób potrafiłoby napisać książkę choć trochę podobną do "W dżungli życia", bo jak widać po recenzjach cytelników, chyba wszyscy oni zgadzają się z zawartym w niej Pani punktem widzenia, ale to nie zmienia faktu, że właśnie Pani się podjęła tej pracy i za to należą się Pani wielkie Podziękowania i Gratulacje :)
Rob
Dziękuję :) Ja też wierzę w szczęśliwe Zrządzenia Losu i w to, że jesli człowiek ma dobrą duszę, to sprzyja mu pozytywna energia i wszystko wtedy jest mozliwe :)
Witam!!
Chciałam spytać o receptę na życie. Słyszałam kiedyś jednym z Pani wywiadów, że chorowała Pani na bulimię. Muszę przyznać, że ja mam 25 lat i od 11 lat choruję na bulimię z okresami anoreksji.
Chciałabym tak jak Pani móc cieszyć się życiem i czerpać z niego pełnymi garściami.
Widząc Panią w telewizji, odnoszę wrażenie, że jest Pani szczęśliwa taka wesoła. Jak udało się Pani to osiągnąć. U mnie ani terapia ani leki jakoś nie pomagają.
Proszę o odpowiedz Bardzo pozdrawiam
Anna
Pani Anno, o tym jak wyszłam z choroby napisałam w książce "W dzungli życia". Prosze do niej zajrzeć. Najkrócej mówiąc - postanowiłam wziąć się w garść i nie poddawać. Nie chciałam pozwolić, żeby coś mną władało i psuło moje życie. Wierzę, że pani też się uda. Najpierw trzeba jednak sobie uświadomić skąd tak naprawdę wzięła się ta choroba i czego jest wyrazem. O tym własnie piszę w książce. Powodzenia!
Witam!
Droga pani Beato Przeczytałam pani ksiązkę "W dźungli zycia". Jestem pod wrażeniem, podziwiam odwagę i determinację z jaka dąży pani do celu i realizuje swoje plany i zamierzenia. Powiem więcej zadroszcze tego pani.
Ja jestem takim człowiekm , który kiedys miała jeakieś swoje plany marzenia, ale je zagubił ,zaparł sie ich lub zdradził zapetlony w rzeczywistości.Marzyłam o rysowaniu, o dalekich krainach i podróżach( zapewne wpływ ksiązek Alfreda Szklarskiego).Zawsze miałam jednak wsobie ten lęk, który mówił:"nie uda Ci się , nie dasz rady.."
Tak oto jestem , tym kim jestem. Pracuje jako nauczyciel i zaocznie studiuję angielski. Mam mało czasu i właściwe cały czas szukam nowych zajęc,żeby nie myslec o sobie i o tym ,ze musze cos zrobić i zmienić..
Nie wiem czy to co robie jest tym ,czego chce od zycia.Nie wiem tez jednak , czego tak naprawdę pragnę.Lubię swoja pracę bo lubię ludzi, kiedy jednak pomyśle ,że miałabym to robiec całe zycie cos chwyta mnie za gardło..Boję sie ,ze ugrzęzne w tej mojej"małej stabilizacji" i nie będe już chcieć zmian.
Jestem sinlgem oczywiście. Szczęsliwym chyba. Dość długo miotałam sie szukając miłości. Ciagle jednak słyszłam ,ze jest ze mna coś nie tak ,ze za mobilna, ze za czyms gonię ,że nie moge sobie znaleźc miejsca, ze dziwne poczucie humoru,że brak powagi.... Ma pani racje nie można czekac na bajkę, nie można swojego szczęścia uzalezniać od drugiego człowieka, od tego czy jest , czy go nie ma..
Jak odnaleźc w sobie pasję? Czy to jest jescze możlwie? Jak wyrwac sie z tego zakletago kregu? Jest tyle rzeczy , które mnie interesuja ale jak typowy zodiakalny Blixniak nie potrafie wybrac jedej , której chciałaby sie poświecić.
Pozdrawiam panią serdecznie ,życzę wielu nowych książek i podróży. Dziekuje ,ze pani jest i robi to co robi.
Behemot
Behemocie, jako także zodiakalny Bliźniak wiem, że te charakterystyczne chechy dla Bliźniakow, czyli pogoń za nowościami, potrzeba zmian i nieumiejętność zagrzania miejsca, można przekuć na zalety. Wszystko wymaga tylko pracy i wysiłku. Potrzeba zmian może dotyczyć nie zmieniania pracy, ale nieustannym poszukiwaniem nowych stron w pracy, ktorą się ma.
Co do pasji, to czasem wystarczy pozwolic jej działać. Być może świadomie jej Pani nie znajdzie i nie nazwie - ale prosze się przyjrzeć rzeczom, które Pani robi z najwiekszą przyjemnością. Może to jest tam?
I zamiast "cały szukac szukac małych rzeczy do zrobienia", może warto byłoby stworzyć jakiś dobry plan i go zrealizować? :) Zycze powodzenia!
|