|
|
Afrykańska skrzynka pocztowa (45)
Afrykańska skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl Odpowiedzi szukajcie poniżej.
P.S. Tę skrzynke nazwałam afrykańską, bo gdy ją czytacie, ja jestem w Afryce na safari :) Dodam tylko, że nazwy skrzynek pocztowych nie mają nic wspólnego z tematyką listów. Znajdziecie tu listy o życiu, książkach, ludziach i ich problemach.
Pani Beato - dziekuje za cudowne ksiazki. Madre kojace dowcipne. Jestem pod wrazeniem Pani odwagi madrosci i naprawde fantastyczne
Dziękuję :)
witam dziękuje bardzo za "w dżungli życia", pisze Pani niczym Goleman i Dalajlama. Przykro mi też stwierdzić, ze nie do wszystkich dorosłych trafi ta książka, dlatego że są zakłamani i nie przyjmują rzeczywisości i prawdy, a prawdę tłumaczy się prosto Aby obronić kłamstwo trzeba się nagimnastykować, a i tak gro ludzi wierzy w kłamstwa, niestety No cóż, podziwiam odwagę i trochę zazdroszczę podróży, ale mam własne marzenia i wierzę że po nie sięgnę Pozdrawiam, ela
Dziekuję :) Kłamac uczymy się przez całe życie i to tak skutecznie, że potem odruchowo człowiek zaczyna okłamywac tez samego siebie. I rzeczywiście prawdę o sobie można odkryć dopiero wtedy, kiedy przestanie się grać i udawać. Zycze odnalezienia dobrej, zielonej ścieżki :)
Witaj..
Chciałbym zwiedzić Egipt, ale nie ten z programów wycieczek biur podróży, ale ten który kocham,....starożytny Egipt faraonów,.....z Delty w górę Nilu, przez Egipt Środkowy, do którego nie udało mi się jeszcze dotrzeć...aż do Asuanu...i powrót przez oazy,....na północ...do Siwy i Aleksandrii..i wtedy mógłbym już zostać w Luksorze na stałe...Byłem tam wiele razy, i pewnie to nie jest oryginalne ale Luksor,...Karnak to moje miejsce...coś mnie tam ciągnie. Ile razy tam byłem, zawsze była za krótko...
Pozdrawiam i ...miłego pobytu w Kenii
Paweł
Każde marzenie jest jak Pegaz. Czasem wypuszczony na wolność wskakuje od razu na właściwą chmurę i dociera do celu. Z marzeniami jest tak samo. A marzenie wypowiedziane w odpowiedniej chwili na pewno sie spełni. Mam nadzieję, że to własnie był ten moment :) prosze o pocztówkę gdy wróci Pan z tej wyprawy :)
Dzień dobry,
a ja postanowiłam napisać, bo przedwczoraj zajrzałaś na chwilę do mojego snu, ha :)
I dlatego sie odważam pisać na ’ty’ bo w śnie też tak było i mam nadzieję, że to nic złego, mimo że jestem troche młodsza (24 lata) :)
Sen był krótki i dość zwyczajny (jak niestety ostatnie dni) ale w pewnym momencie podszedł do mnie mój znajomy i powiedział, że chce mi kogoś przedstawić i powiedział "to jest Beata, chciałbym, żebyś z nią chwilę porozmawiała" a Ty podeszłaś i patrząc mi uważnie w oczy powiedziałaś, że trzeba znaleźć swoją siłę, nawet jak dookoła wszystko wydaje się przeciwko i że nigdy nie mogę zapomnieć o marzeniach. Niby banalne i oczywiste, ale ja ze snami jestem mocno zaprzyjaźniona i wiem, że nie pojawiają się znikąd zwłaszcza, że wiem, że nie był spowodowany wydarzeniami bieżącymi, ani nie słuchałam audycji, ani nie czytałam ostatnio żadnej książki, ani nawet nie wchodziłam na stronę. Weszłam dziś, po śnie :) i uznałam, że jest tak sympatycznie, że mogę chyba napisać bezpośrednio.
Krótko o mnie ze ’zwykłego’ życia (bo listów pewnie masz mnóstwo) - skończyłam niedawno studia i pracuję w biurze - czyli całkiem w zawodzie, choć nie do końca jest tak, jak myślałam, że będzie (może to miejsce nie to..)- no ale zazwyczaj nie jest tak jak sobie wyobrażamy.. wepchnięta nagle z w sumie beztroskiego życia (i nie boję się tego powiedzieć, bo teraz widzę że było dość beztroskie) do ’nine to five job’ poczułam, że chyba coś jest nie tak. Nie sam fakt pracy, ale tego, że trzeba się na nowo zauczyć, że zawsze i wszędzie musi byc to COŚ, ten cel, większy i dalszy niż jutrzejszy poranek. A ja go tracę z oczu.
Zawsze dużo jeździłam (najbardziej szalona wyprawa to miesięczny pobyt w Skandynawii, gdzie stopem udało mi się dojechać na Nordkapp i zakochać w północnych krainach na całe zycie) a teraz to wszystko przygniecione codziennością gdzieś zaczęło znikać. Pewnego dnia obudziałm sie i stwierdziłam "ja nie mam żadnych marzeń". Parę dni później przyśnił mi się ten sen z Tobą i o marzeniach. I zaczęłam otwierać oczy, próbując dopasować marzenia do nowej sytuacji, w której ’coś trzeba’. Wiem, że sporo osób w moim wieku (przejście studia/praca) to przeżywa, jedni bardziej drudzy mniej boleśnie. I wiem, że nie mozna się ’dać życiu’.
Skąd Ty w tym śnie? Nie wiem. Czytałam pare miesicy temu ’Blondynkę u szamana’ - jednym tchem, zwłaszcza o pobycie z szamanem właśnie, czując wszystko pod skórą - nie tylko za sprawą barwnej opowieści ale też dlatego, że jestem związana z tematem magii i rytuałów przede wszystkim tych które dzieją się w głowie i w przyrodzie. I coś mi utkwiło. Potem byli Zdobywcy, których oglądałam kibicując koleżance rudej Ani (też tańczę taniec irlandzki :>) no i tyle.
Bo wierzę w moc snów, opowieści, marzeń i dalekich podróży - bo czasem będąc daleko, można wreszcie zrozumieć to co jest najbliżej. I cieszę się z tego snu. I kupię dziś Twoją nową książeczkę, jeśli tylko nasz Empik ją będzie miał.
Pozdrawiam naprawdę ciepło :) Dorota
Doroto, nie dopasowuj marzeń do rzeczywistości, tylko odwrotnie, bo to jest własnie kluczem do szczęścia. I powiem to jeszcze raz, tym razem nie we śnie, ale naprawdę: "Poszukaj siły w sobie, bo nawet kiedy dookoła piętrzą się przeszkody, zawsze trzeba pamiętac o swoich marzeniach i starać się zamienić je w rzeczywistość." Powodzenia!
Witam Panią W tym roku pod choinke dostałam od wujka Pani książkę-"Blondynka Tao Rajd Samochodami Przez Dżunglę W Majezji". Muszę przyzna że na początku wcale nie miałam zamiaru jej czytac ale przecież wujek nigdy nie dawał mi nudnych książek. Po przeczytaniu jej długo się zastanawiałam co mam pani napisa. Muszę powiedzie że ta ksiązka jest bardzo inspirująca. Wiele zrozumiałam gdy ją przeczytałam. Zrozumiałam że warto jest walczy o swoje i że te nasze najskrytsze marzenia tez się spełniają. Czasami jednak trudno jest opowiedzie o swoich marzeniach. Moim jest zosta aktorką. Pewnie sama pani przyzna że to trochę śmieszne u czternastoletniej dziewczyny ale tak jest. Ja czuję że potrafiłabym to robi a przedewszystkim kochałabym to zajęcie.Pewnie że jest rozwiązanie.Są przecież castingi ale tu pojawia się problem. Mieszkam w Radomiu a tu raczej nie są one organizowane więc moje marzenie raczej sie nie spełni.Nie wiem czemu pani o tym opowiadam. Może dlatego że pani wcale ne znam i pewnie nigdy nie poznam. Może potrzebuje rozmowy z obcą osobą.Naprawdę nie wiem. Przecież jak pani opowiedzialam to to nic nie da. Chcialabym jednak pani powiedzie że zrozumialam ze warto mie marzenia nawet takie które się nie spełnia. Mam nadzieję że odpisze mi pani ta tego maila.By może jestem jedną z tysiąców osób które do pani piszą ale mam głeboką nadzieję że zrealizuje pani jedno z moich marzeń i napisze pani do mnie. Pozdrawiam,
Magda
Magdo, myslę, że każdy raz, kiedy wypowiadasz do siebie to marzenie, ono staje się silniejsze, więc tym większe ma szanse się spełnić :) Ja pochodze z Koszalina, skąd nie odlatują samoloty i gdzie nie ma żadnego wydawnictwa - a jednak zostałam podróżnikiem i pisarzem, więc Radom nie przeszkodzi Ci zostać tym, kim sobie wymarzysz, a ja tego wlasnie Ci życzę :)
Dzień dobry Pani Beato, Właśnie skończyłam czytać Pani książkę Blondynka Tao. Prosi w niej Pani o listy, więc piszę. Książka nie podobała mi się. Uważam, że była nieciekawa i nudna. W ogóle uważam, że taki rajd to delikatnie mówiąc czysta głupota. Bo rozumiem jedzie się gdzieś w dżunglę, poznaje inne kultury i opisuje przygody z tym związane, to ma sens. Ale pakować się w rajd, w porze deszczowej, bo wcześniej uczestnicy stwierdzili, że było za łatwo, to głupota. I na własne życzenie ciągle być przemoczonym, upapranym w błocie to nie ma sensu. To nie jest ciekawe i niewarte opisania. Przeczytałam tę książkę, bo było dużo zdjęć i mało tekstu i dlatego dobrnęłam do końca. Ale nie przekreślam Pani całej twórczości. To była pierwsza Pani książka, którą przeczytałam. Sięgnę jeszcze po inne i dopiero w tedy wyrobię sobie zdanie na temat Pani jako pisarki i podróżniczki, bo znam Panią z Radia Zet i lubię słuchać audycji, którą tam Pani prowadzi w niedzielne południe. Stąd było zainteresowanie Pani książka mi. To tyle. Serdecznie Panią pozdrawiam. Magdalena. Lat 49. Urzędniczka.
Dziękuję za recenzję. Ale może niepotrzebnie "brnęła" Pani do końca, skoro było tak okropnie? Mam nadzieję, że jako stałej słuchaczce, moje audycje sprawiają Pani więcej przyjemności :)
Lubie słuchać twojego programu. jest świetny. pani przygody sam bym chciał przeżyć.
Janusz
Dziękuję, pozdrawiam, życzę ciepla na ten mróz :))
Ciężko napisać "dzień dobry" bądź też "dobry wieczór" nie wiedząc kiedy przeczyta Pani tego e-maila, więc napiszę "witam" :)
Witam Pani Beato.
Nazywam się Mariusz. Jjest Pani ekspertem od Ameryki Południowej, ale może w swoich podróżach zahaczyła Pani o Afrykę?
Mam takie pytanie. Czy wie Pani może jak się nazywają oryginalne bębny afrykańskie (chyba bongosy ale nie jestem pewien, więc pytam) i czy można coś takiego nabyć w Polsce? A jeśli nie można to czy mieszkańcy Ameryki Południowej używają podobnych bębnów, które ewentualnie byłyby dostępne w naszym kraju. Chciałbym je kupić mojej przyjaciółce na urodziny bo zawsze chciała mieć coś takiego.
Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Mariusz
Mieszkańcy wszystkich kontynentów używają różnych rodzajów bębnów. Są tam-tamy, są bongosy, są konga i wiele innych. W Polsce w sklepach muzycznych można kupic profesjonalne instrumenty. W sklepach etnicznych (np. z meblami czy rzeźbami z Afryki czy Azji) można kupić bębny bardziej oryginalne, ludowe. Widziałam je nawet w jednym z supermarketów.
Droga Pani Beato, Pani postawa w zyciu i realizacje jakich sie Pani podejmuje bardzo intryguja. Jeszcze jakis czas temu bylam pelna zapalu do rzucania sie w rozne swiaty. Potem niestety cos runelo i w tym liscie niestety chcialabym zadac Pani kilka pytan nieprzyjemnych. W sumie wstyd mi, ze je mam, ale cynizm wkradl sie gdzies bokiem mimo wszystko chce go stamtad przegonic. Czy nigdy nie myslala Pani, ze 1. ucieczka od swiata zwyklego, szarego jest ucieczka slaboscia, ze nie potrafi sie odnalesc w zwyklej rzeczywistosci? 2. Ze to nie ona ma sie zmienic tylko ja a przeze mnie moge ja zmieniac na lepsze? 3. Czy nie miala Pani watpliwosci ze jezdzi sie z kata w kat, bo nie potrafi sie "zagrzac miejsca" docenic swiat jaki jest? 4. Czy nie czula Pani , ze sie wywyzsza majac i realizujac marzenia, ze mysli Pani o sobie, ze jest lepsza dlatego nie zostanie na miejscu i nie pomoze innym w mniej slynny i zwyczajny sposob? 5. Co mysli Pani o ludziach, ktorzy zyja zupelnie zwyczajnie, ze czegos sie przestraszyli? 6. Czy nie mysli Pani, ze w zwyklym prostym zyciu mozna odnalesc tyle samo blasku co w cieniu dzungli? 7. Czy nie myslala Pani, ze ucieczka do dzungli to dlatego, ze sie nie potrafi wytrzymac z ludzmi? 8. Czy watpila Pani, ze lepiej by bylo zeby w bardziej praktyczny sposob sie przydac swiatu? 9. Czy nie mysli Pani, ze niezalozenie rodziny to niesprawdzona slabosc, ze by sie niepotrafilo i dlatego sie ucieka w pasje? 10. Czy samotnosc Pani nie doskwiera? 11. Czy nie meczy Pani pytanie, ze moglaby Pani przezyc "lepiej" swoje zycie (lepiej to pewnie znaczy np. bardziej z pozytkiem dla innych i swiata, lub odkryc cos w nauce lub nie wiem pracowac w hospicjum...)... ja mysle,ze podroze, sztuka i rozwoj wewnetrzny (psychologia czy duchowosc) na pewno ksztaltuja czlowieka coraz piekniej wewnatrz, ale czy traktowanie tego w sposob szerszy (tzn. np robienie z tego zawodu i obracanie sie tylko w tych niezwyklych, glebokich, oryginalnych, wznoslych lub jakkolwiek wyzszych sprawach) nie jest przesada i dowodem, ze nie potrafi sie zejsc na ziemie? Wiem, ze to moze jest przesada z mojej strony, ale jesli zgodzi sie Pani odpowiedziec na te pytania, prosze eby je Pani dokladnie przeczytala (starajac sie mnie nie oceniac), bo czesto jest tak, ze ludzie sie ich tak boja, ze maja gotowe odpowiedzi i je serwuja. Wiem, ze na taki rodzaj pytan nie chce sie odpowiadac. Chce tylko zapewnic, ze nie jestem osoba, ktora chce kogos pograzyc tylko, ktora jesli juz to sama sie pograza zbyt duzo watpiac i przejmujac sie konsekwencjami (choc przeciez zawsze jakies sa). Zrozumie jesli Pani nie odpowie, ale bedzie mi tej odpowiedzi brakowac (przez jakis czas mam nadzieje). Dziekuje za ewentualna odpowiedz. Pozdrawiam Pania Serdecznie mimo wszystko i zycze duzo radosci i spokoju w nowym Roku.
Dota
Droga D., odpowiadam po kolei: 1. Ja nie uciekam. Uciekałam dawno temu. Teraz jestem tu i teraz - i różnych miejscach, ktore sobie wybieram. 2. Tak i o tym własnie jest moja książka. 3. Jeździ się po to, żeby odnaleźć "swoje miejsce" i poznać nowych, fascynujących ludzi i niezwykłe rzeczy. 4. Nigdy. Musiałam najpierw odnaleźć własną drogę i własną duszę, żeby potem móc służyć pomoca innym ludziom. Własnie po to napisałam tę książkę. Nie dla siebie. Dla innych. 5. Jesli są szczęśliwi, to ciesze się razem z nimi. 6. Oczywiście, że tak. 7. Nie. 8. W bardzo praktyczny sposób napisałam książkę o wszystkim, co wydało mi sie w życiu najwazniejsze. Mam wiele dowodów od czytelników na to, że ta książka im pomaga. 9. Nie. 10. Nie. 11. Nie.
I jeszcze coś, o co Pani nie zapytała: ja nigdy i nigdzie nie powiedziałam, że szczęście mogą dac podróże do dżungli. Zawsze jednak mówię i piszę o tym, że warto jest szukać własnego szczęścia - czymkolwiek ono miałoby być.
Droga Pani Beato! Nie mam pojęcia o podróżowaniu, prawdę mówiąc nie bardzo wiem gdzie jest Afryka. Nie czytałem też żadnej pani książki, ale przypadkowo widziałem pani wywiad w "TVN Style" powiedziała pani: "nauczyłam się Angielskiego ponieważ bardzo chciałam". Później w TVP 3 powiedziała pani coś takiego :"Gdybym nie podjęła decyzji(...) nadal pakowałabym towary w hipermarkecie. Jestem Inżynierem (automatykiem) i właśnie straciłem pracę... Oczywiście nie mam prawa do formułowania ocen, ale sądzę, że gdybym tylko znalazł sposób na zmianę podejścia do życia na podobne do Pani wszystko ułożyłoby się lepiej... Mury są w nas . Ciekawe skąd bierze Pani tą stuprocentową pewność że wszystko się uda... Mało tego ma pani rację!!! Chyba powinienem zacząć czytać Pani książki. Może w nich znajdę odpowiedzi? Nawet jeżeli nie to przecież jest Pani żywym dowodem tezy że "wszystko się uda"... Życzę Pani wszystkiego najlepszego
Leszek
Panie Leszku! Proponuję zacząć od "W dżungli życia" - książki, w której opisałam to wszystko, co w życiu wydaje mi się najwazniejsze. Także o spełnianiu marzeń i postanowieniach :)
Życzę Panu, żeby szybko znalazł Pan nowe wyzwanie, nową pracę, która da nie tylko pieniadze, ale i poczucie spełnienia oraz świadomośc, że to co Pan robi jest potrzebne. Serdecznie pozdrawiam, trzymam kciuki :)
P.S. Ale z tą Afryką to Pan żartuje, prawda? :)
Podziwiam twoją aktywność, pracowitość tytańską, systematyczność. Też tak lubię... Czy zawsze tak było, czy mobilizuje cię twoja popularność, której skutkiem są liczne zaproszenia do programów i nowe wyzwania? Naprawdę trzymam kciuki i wysyłam ci ładunki energii, żebyś mogła wykorzystać wszystkie okazje, bo to twój wspaniały czas i niech tak będzie zawsze! Bardzo chciałabym poznać twoją afrykańską trajektorię. Ściskam gorąco, Renata P.S. Gdyby babcia nie obudziła mnie dzisiaj telefonem, to pewnie nie usłyszałabym twoich mądrych słów o starszyźnie wśród Indian. Uwielbiam cię oglądać, słuchać i czytać.
Dziękuję :) Mobilizuje mnie nieustanne pragnienie tworzenia czegoś nowego, a zaproszenia do telewizji zdarzają się "przy okazji" :) Miłego dnia :)
|