onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Mandarynkowa skrzynka pocztowa (38)
Mandarynkowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
Odpowiedzi szukajcie poniżej.

`Droga Beato!!
W środę kupiłem książkę i wieczorem zacząłem czytać. Przyznam, że dawno nie czytałem słowa drukowanego. Czułem się troszkę dziwnie, siedząc w fotelu przed moim akwarium czytając książkę, a nie jak to zwykle bywa przed ekranem monitora. Szybko przeczytałem wstęp i czytałem następne rozdziały... Wgłębiałem się w lekturę z coraz większą ciekawością, co dalej...
Masz racje mówiąc, że jest to książka podróżnicza. W Twoich radach, znalazłem potwierdzenie dla wielu swoich przemyśleń, w wielu opisywanych przez Ciebie rozterkach widziałem siebie. Czytałem dalej.

Aż doszedłem do rozdziału 15 `Sięgając po marzenia`. Już w pierwszych czytanych słowach odniosłem wrażenie, `że ja skądś znam tą historie`;, uśmiechnąłem się do siebie myśląc, `ale świat jest mały`. Z tym większym zaciekawieniem czytałem dalej, aż doszedłem do słów `Znam pewnego Bartosza...` Przeszedł mnie dreszcz. Czytam dalej `...który wymyślił sobie, że jego celem w życiu i największym marzeniem jest pojechać na wojnę i sfotografować ją oczami dzieci`. Złapałem głęboki oddech i z wielkim podekscytowaniem przeczytałem rozdział do końca.
Nie wiem jak opisać moje emocje, które pojawiły się w tamtej chwili, poczułem się bardzo zaszczycony, że zostawiłem w Twojej świadomości pozytywny ślad, że zasłużyłem by być pozytywnym przykładem dla innych ludzi. Nie wiem jak to nazwać, ale z jednej strony poczułem się dumny i bardzo szczęśliwy a z drugiej poczułem ciężar odpowiedzialności, by trwać w tej dobrej postawie i osiągać swoje małe szczyty. Nie ukrywam, że się trochę wzruszyłem. Po raz pierwszy ktoś, docenił moją postawę. Nie zganił jej, nie wyśmiał, ale przyznał, że to, co robię jest słuszne, fajne i tak należy. Bardzo za to dziękuję.
Tego samego wieczora, zadzwoniła do mnie koleżanka, którą poznałem na `Zdobywcach`. Spytała czy to o mnie jest fragment nowej książki Beaty. Powiedziała, ze znamy się krótko i nie mieliśmy okazji rozmawiać tak głęboko i szczerze, ale ona czuje, choć to mało prawdopodobne, że ten Bartosz z książki to ja. Powiedziała, że jak zaczęła czytać rozdział 15, to od razu pomyślała o mnie. Przyznałem się...
Do dzisiaj zadzwoniły jeszcze trzy osoby pytając o to samo. To było naprawdę bardzo miłe i niesamowicie budujące. Brakuje mi teraz słów by podziękować Ci za tą wspaniałą i zaskakującą niespodziankę. Czuje się po prostu zaszczycony. Dziękuję Ci tak prosto z serca, za niespodziankę i za całą książkę. Jest mądra, życiowa i już wiem, że będę do niej wracał. Prócz książek przyrodniczych i podróżniczych, mało mam takich książek na swej półce, do których wracam. Dziękuję Ci, że jesteś, tak po prostu jesteś i pokazujesz, jaki świat jest piękny i jaki może być, jeśli się na niego otwieramy.
Z wyrazami szacunku
Bartosz
P.S. Wciąż wierzę, że kiedyś spotkamy się na szlaku. :)`

Bartoszu :) Cieszę się, że znalazłeś ten fragment. Jesteś silny, bo masz odwagę próbowac i iść za swoimi marzeniami - a ten, kto bardzo pragnie, zawsze to osiąga :) Trzymam kciuki za powodzenie Twojej firmy, obozów survivalowych, fotografii i innych Twoich planów. Super, że po programie `Zdobywcy` zostaje nie tylko program w tv, ale i prawdziwe przyjaźnie :) Taką przyjaźń czuję też ccodziennie w Oliwkowie :) A ten szlak, na którym się spotkamy, już istnieje i czeka :)
`Dzien dobry ;))).
Nowa ksiazke po prostu pochlonelam. Jeszcze nie wiele moge napisac, bo sporo rzeczymusze `przetrawic`. Na pierwszy rzut jednak wiem, ze znalazlam w niej spora czesc siebie. Choc wydaje mi sie, ze niektore `historie` zupelnie mnie nie dotycza to i z nich moge wyciagnac cos dla siebie. Do wnioskow z innych rozdzialow doszlam sama juz jakis czas temu, do niektorych doslownie na przestrzni ostatnich dni i tygodni. Ale najlepsze jest to, ze odkrylam w niej pomysly, ktorych mi bardzo brakowalo. Az mialam ochote zawolac Eureka! Teraz tylko kombinuje, jak wprowadzic w zycie. Np. jak nauczyc mozg pracy o tych samych porach nad tymi samymi rzeczami. I chyba musze powaznie ze soba porozmawiac... Prosze trzymac kciuki, zeby sie udalo.
Mam nadzieje, ze wiecej bede mogla napisac, kiedy jakos poukladam to, co przeczytalam. Jednym na goraco jednak musze sie podzielic jeszcze jedna rzecza. Wie Pani, co jest wg mnie najwazniejsze w tej ksiazce? To, ze to wlasnie Pani ja napisala. Poniekad mowil juz o tym Tomasz Raczek, ale nie ma to jak przekonac sie na wlasnej skorze ;). Gdyby napisal to jakis psycholog, czy inny `olog`, ktory naczytal sie ksiazek i wnioskow innych, bylaby to martwa lektura. Dzieki temu, ze wszystko jest poparte Pani doswiadczeniami i glebokimi przemysleniami, ksiazka zyje. Kazdy rozdzial to bardzo wazne odkrycie. Wiele stron az ’krzyczy’ zyciem i radoscia. Dziekuje za to, ze Pani to napisala!
Pozdrawiam serdecznie,
Monika`

Dziękuję! Kiedy odkryłam to, co odkryłam, pomyślałam, że nikt takich rzeczy dotychczas nie mówił na głos. I że może jesli ja to powiem, to ktoś będzie mógł skorzystac z moich doświadczeń i nie szukać przez kilkanaście lat, tak jak ja szukałam :) Bardzo się ciesze, że znalazła Pani w tej ksiązce coś dla siebie, trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam :)
`Droga pani Beato :)
Jesteśmy czterema dziewczynami pracującymi w ośrodku dla dzieciaków :)
Dzielimy jedno biurko i komputer, z którego często zaglądamy do Oliwkowa. Czasem, któraś z nas coś napisze, choć bardziej jesteśmy obserwatorkami zielonej krainy :)
Chciałyśmy jednak pani powiedzieć, że często czytamy naszym dzieciakom fragmenty pani dzienników, czy listów, by przekonać ich , że życie każdego człowieka leży tylko w jego rękach i tak naprawdę tylko od nas zależy co z tym zyciem zrobimy...
Dziękujemy za wszystkie inspiracje i mądre słowa, które czerpiemy z Oliwkowa .
Wanilia, AgaJ ,iza i agnieszka

Wanilio, Ago, Izo, Agnieszko :)
Dziękuję bardzo! Odnoszę wrażenie, że dzieciom głównie wpaja się zależność i usprawiedliwienie braku samodzielności w życiu, dlatego napisałam książkę `W dzungli życia` i dlatego tak często mówię o tym, że trzeba swoje życie brać we własne ręce i wzmacniać się duchowo, od środka :)
Prosze przekazać dzieciom ciepłe pozdrowienia, Panie także serdecznie pozdrawiam :)
`Droga Pani Beato, o Pani istnieniu dowiedzialam się (dopiero) rok temu podczas oglądania TVN Style. Zafascynowala mnie Pani, jako osoba. Jestem 30 latką, która wychowuje synka. Zrezygnowałam z własnego życia zawodowego, aby być z dzieckim. Mąż bez problemów nas utrzymuje. Jednak ja, w miarę upływającego czasu, czuję się coraz gorzej w swojej roli. Brakuje mi ludzi, codziennych wyzwań i bycia sobą. Teraz żyję nadzieją, że Michaś powędruje do przedszkola, a ja będę mogła więcej czasu poświęcić realizacji włanych marzeń. Piszę o tym, z tego powodu, że niesamowicie imponuje mi Pani spokój, a zarazem wolność, choć wiem, że wieczory spędza Pani zwykle samotnie w domu (tak przynajmniej mówiła Pani w wywiadzie) i chyba, w pewnym sensie, zazdroszę Pani odwagi.
Książkę zamierzam przeczytać i jeżeli będzie Pani w Toruniu, postaram się zdobyć autograf. Cieszę się, że Pani po prostu JEST. Życzę wszystkiego najlepszego i dziękuję, za pozytywna energię, jaką -oczywiście nieświadomie, ale jednak- wywołuje Pani we mnie. Pwodzenia!!!
Aśka.`

Pani Asiu! Marzenia trzeba spełniać, bo kiedy się ich nie pielęgnuje, to zaczynają więdnąć jak kwiaty i wydzielac przy tym nieprzyjemny zapach, który ciągnie się za człowiekiem w dzien i w nocy i przeszkadza spać :)

Z całego serca życze powodzenia, a jeśli znajdzie Pani w mojej książce coś pomocnego, to będę szczęsliwa :)

`Szanowna Pani Beato,
z rozbawieniem usłyszałem dziś w TVP3 o `odkryciu` przez Panią Gór Stołowych. Potwierdziło się jeszcze raz to stare przysłowie - cudze chwalicie, swego nie znacie. Zachęcony Pani entuzjastyczną recenzją, podrzucę jeszcze jedną ciekawostkę z tej samej grupy turystycznych atrakcji: niedaleko stamtąd, poruszając się w kierunku północno-zachodnim, napotkamy Broumovske Steny, a trochę dalej Adrspasko-Teplicke Skaly. Są nie mniej ciekawe, jak Góry Stołowe, a leżą
już za granicą, czyli bliżej Pani specjalizacji. Serdecznie polecam, a w razie potrzeby służę jako cicerone. Pozdrawiam
Włodzimierz`

Dziekuję bardzo :) Cudów w Polsce na pewno nie brakuje, czasem tylko odrobinę brak czasu, żeby poznać je wszystkie.
`Pani Beato!
Czekam na książkę, bardzo bardzo : ))) Szkoda, że powstała tak `późno`, a zarazem zawsze jest czas na zmianę siebie i stawianie sobie pytań. Ja, tak jak Pani pisałam m.in dzięki Oliwkowej Krainie rozpoczęłam już pewną transformację, jednak liczę na to, że Pani książka jeszcze bardziej zmobililizuje mnie do działań.
Myślę też sobie, że data wydania ma jakieś znaczenie, bowiem dzień wcześniej kończę 29 lat i jest to zawsze dla mnie czas podsumowań i stawiania sobie jakiś celów.
Dlatego dzień po urodzinach, lecę do księgarni i zapewne przeczytam ją z wypiekami na twarzy : )))
Myślę też, że zrobię moim znajomym prezent w postaci właśnie tego poradnika, który może i im w jakiś sposób pomoże : ))
Pozdrawiam Panią serdecznie
Ania`

Ta książka nie mogła powstac wcześniej - bo wcześniej nie widziałam rzeczy i spraw tak jasno, jak teraz :) Jej celem jest pomóc takim osobom, ktore wciąż szukają tego, co ja już znalazłam :)
`Cześć Beato,
Ostatnio - po raz pierwszy - odwiedziłem Twoją stronę w ’necie i wśród mnóstwa informacji, których na jeden raz nie sposób objąć - no, chyba że ma się wyjątkowo dużo wolnego czasu, znalazłem coś dla mnie szczególnie ciekawego. Chodzi o Twoj pobyt na Kubie.
Dlaczego akurat Kuba ? hmm.. ktoś kiedyś `zaraził` mnie językiem hiszpańskim i wizją pracy w Ameryce Łacińskiej. Po pewnym czasie okazało się, że ta praca to zwykłe oszustwo ale to czego się przez ten czas nauczyłem zostało i czasami odzywa się chęcią odwiedzenia kolejnego hiszpańskojęzycznego kraju.
W zeszłym roku `zaliczyłem` Hiszpanię i tym samym spełniło się jedno z mojch marzeń - `marzenia sie spełniają` tu i tam pojawia się to hasło, nie prawdaż? Teraz od kilku miesięcy myśle właśnie o Kubie, byle bym tylko zdążył `za czasów` Fidela. Jeśli jego braknie Kuba straci pewnie swój niepowtarzalny charakter. `Straci` brzmi paradoksalnie bo przecież wiemy, Ty pewnie lepiej niż ja, jakie są realia życia Kubańczyków. Ale ja sam albo nawet z Tobą nie zmienimy tego i pozostaje na razie życzyć im jak najlepiej.
Chyba za bardzo się rozpisałem. Dostajesz pewnie mnóstwo listów od ludzi, którzy pasjonuja się przygodą, padróżą, poznawaniem świata.
Jeśli będziesz kiedyś w Łodzi to zapraszam, do naszej skromnej Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej, byłaby okazja żeby porozmawiać o Twojch wyprawach.
pozdrawiam
Paweł`

Pojechałam na Kubę, bo wydawało mi sie, że to bardzo tajemnicze i intrygujące miejsce. Byłam ciekawa czy to co się mówi o Kubie to prawda, czy mit. Postanwoiłam odszukac prawdę i okazała się ona jeszcze bardziej zaskakująca niż myślałam :) O tym napiszę w nowej książce, która ukaże sie wiosną 2006 roku. teraz tylko powiem, że Kuba naprawde warta jest tego, żeby tam pojechac i zobaczyc to wszystko na własne oczy :)
Być może będę w Łodzi przy okazji promocji jednej z książek, mam nadzieję, że wtedy sie spotkamy :)

"Witaj
Nie za bardzo wiem jak powinnam zacząc... ukłonić się, zdradzić swe imię czy flaszkę postawić na dzień dobry. Domyślam się że wszystkie listy które dochodzą do Pani, Ciebie - jak wolisz ( pani woli) traktujesz powiedzmy sobie.... szybko o nich zapominając i nie skupiając sie za bardzo na ich treści. ( oczywiście wcale mnie to dziwi). Ale... raz kozie śmierć i ja postanowiłam napisać.... za namową mojego kolego zresztą bo sama bym na to nie wpadła.
Otóz.... wydaje mi się że jesteś jedyna osobą która jest mi w stanie na ten moment pomóc.
W związku z przewrotem życiowym lekko mówiąć i nie wdając się w dłuższe opowieści znajduję się w sytuacji następującej. Mam bilet do Santiago de Chile miałam jechać z kimś ale go pognałam, mam cholerną ochotę sie tam wybrać, mam też troche pieniedzy ale nie mam chyba aż takiej odwagi( albo mi się tak wydaje), a z drugiej strony nie mam az tyle pieniędzy.
I teraz pytanie bardzo proste zresztą brzmi... czy myślisz że samotna, młoda, trochę gadająca po Hiszpańsku blondyneczka, nie za rozsądna może, ale nie tuman do sześcianu z kasą powiedzmy 5 tys zl jest sobie w stanie poradzić w Chile ewentualnie w Argentynie ( po prostu przejadę autobusem.) ???????????
Bo widzisz mam takie dziwne wrażenie że jak nie wykorzystam tego biletu i czasu który obecnie mam to do końca życia będę miała poczucie że coś straciłam. Ja tak jak ty podróże uwielbiam i staram się śmigać po całym świecie ale jeszcze nigdy nie byłam sama ( ale nie tego sie boję - ewentualnie ufności w ludzi) no i tego że z taką kasa to ja zupełnie nic nie zobacze. Mogę nic nie jeść zaznaczam. Tylko jeździć i patrzeć.
No i jeszcze ten mo stan samotny ( to na plus w Warszawie) nie wiem czy tam jest wskazany.
Bardzo bym Cię prosiła o w miarę szybka odpowiedz jek dasz radę i będziesz miała chęć bo do 10.11 się muszę zdecydować.
I przepraszam za te wypociny ale jesteś ( pani jest) moją ostatnią deską ratunku.
ALE JA TAM KURDE MUSZE CHYBA JECHAC..................TA ADRENALINA....uhhhhh
Pozdrawiam OLA"


Olu, ale ile Ty masz lat? Bo jesli masz mniej niż 18, to odradzam. Jesli jestes pełnoletnia i masz te 5000 zł, to ja na Twoim miejscu bym pojechała. Koniecznie kup dobry przewodnik typu Lonely Planet - tam masz podane wszystkie hotele, możesz wybrać odpowiednio tani, ale pamiętam żeby się upewnić czy znajduje się w bezpiecznej dzielnicy, bo w Ameryce Południowej nie jest bezpiecznie. Nigdy nie chodź sama po zmierzchu, nigdy nie chodź po pustych ulicach. Potrenuj jak najwięcej hiszpańskiego przed wyjażdem, to Ci bardzo ułatwi sprawy na miejscu. I na jak długo chcesz tam pojechać?

P.S. Tylko co do jednego się mylisz. Wszystkie listy, które przychodzą do mnie, traktuję poważnie i często o nich myślę - i dlatego Tobie też na list odpowiadam :)

`Na wstępie chiałem podkreślić, że uwielbiam stawiać przecinki :> Wciskam je wszędzie, sam nie wiem dlaczego. Ale mam nadzieję, że to Panią nie zrazi :)
Pierwszy raz usłyszałem o Pani od mojej przyjaciółki, Magdaleny. Często mówiłe, że czyta `Pawlikowską` i, że pragnie kiedyś wyjechać do dźungli. No więc myślę sobie, że jak każda kobieta, Magda czyta Jasnorzewską przy świecach i płacze po nocach w poduszkę, a ta dźungla to jakieś jej zwariowane, wyśnione pragnienie... No i co... Madzia pojechała do Anglii, a ja dostałem olśnienia! I to podwójnego!
Po pierwsze zrozumiałem powiązenia między `Pawlikowską` i marzeniem o dźungli, bo moja kolejna przyjaciółka z którą chodzę do szkoły - Natalia (z tego co mnie mówiła, to korespanduje z Panią) dała mi Pani książkę, którą, jak to się mówi `wciągnołem nosem` :] Teraz czekam poniedziałku, żeby się dorwać do kolejnej...
Po drugie nie każda kobieta TYLKO czyta Jasnorzewską i płacze nocami w poduszke! Niektóre jeżdżą w dzikie, niebezpieczne, mokre, parne, mistyczne, tajemnicze i co tam jeszcze lasy amazońskie! BA! ROBIĄ SOBIE AKTY Z PIRANIĄ! Który mężczyzna by się na to odwarzył?! W każdym razie ja bym się gruuubo zastanowił, choć pewnie chęć przygody by we mnie wygrała. Mam nadzieję, bo czytając Pani książkę, człowiek sie cieszy, że siedzi z `tyłkiem` w ciepłej pierzynce, a jednocześnie żałuje, że właśnie nie brodzi w jakimś bagienku :D
Ja osobiście byłem tylko w Indiach, lecz nie omieszkałem wyprawić się do dżungli, ale w momencie kiedy wszystko nagle ucichło a przewodnik zaczoł uciekać, jakoś nie paliłem się do niej wracać, więc skupiłem się raczej na Indyjskich specjałach gastronomicznych :) Oczywiście nie obeszło się bez abstrakcji (typu prażony skorpion itd...) ale w porównaniu z Panią, to bzdury :)
Cóż, więcej nie napisze bo, jeśli w ogóle, będzie Pani czytać tego maila to Pani uśnie... mam nadzieję, że zaszczyci mnie Pani paroma słowami odpowiedzi :)
Pozdrawiam, z jakże ekscytującego i jakże `zielonego` Stargardu Szczecińskiego :)
Dobranoc.`


Myśle, że mężczyzna ma więcej do stracenia w sytuacji, gdyby chciał sobie zrobić `akt z piranią` :)

Gdyby miał Pan ochotę `pobrodzić w jakims bagienku` razem ze mną, to zapraszam na nastepną wyprawę do dżungli, ktorą będę organizować w styczniu lub lutym :)

P.S. Tych przecinków wcale nie było aż tak dużo :)
"witam.
zaglądając do cynamonowej skrzynki miałam nadzieję, że na jakąś wskazówkę znalezienia w naszej Polskiej krainie tych najfantastyczniej pachnących roślin , krzewek czy gdzie tam to rośnie, cynamonowych.,. niestety, nie było wskazówki, ale tak sobie do Pani piszę..
przeczytałam ostatnio prawie dosłownie "Jednym tchem" Pani ksiażkę (prawie jednym, bo trwało to chyba z pół dnia, a podczas takiego czasu trza trochu pooddychać..), a ksiażka się tytułowała "Blondynka wśród łowców tęczy"..i aż trudno mi wyjść z podziwu :))) poczynając,że ksiązka pisana lekkim piórem, nie mówiąc już o zawartości i naprawdę fajnych rysunkach :)))
doprowadziło to aż do tego,że stojąc na jednym z krakowiskich przystanków (to moje miasto :)) nie mogłam się nie śmiać.. no więc stałam tak sobie, czytałam Pani książkę jak to Pani witała indianskiego szamana, z wyciągniętą ręką, a on robił to samo i tak sobie staliście.. zanosiłam się śmiechem wbrew tym wszystkim zdziwionym spojrzeniom :))
i za ten smiech chcialam Pani podziękować, a także za rozbudzanie wyobraŹni :) mam nadzieję, że kiedyś spotkam Panią w takiej dżungli, gdyż podróże są pasją mojego życia.. ale niestety na razie dżungla na mnie nie czeka. najwcześniej chyba dopiero za jakieś 2 lata, po maturze w każdym razie :))
to fantastyczne że są ludzie którzy jeżdżą, piszą książki, jeżdżą znowu, znowu piszą książki i przy okazji w swojej duszy są szczęśliwi. a przy okazji to właśnie książki takie jak te pani mogą natchnąć niektórych, na szczęscie jednak nie wszystkich, ludzi do wyjazdów. :)
tak teraz mnie trochu naszło.. możliwe byłoby może spotkanie z Panią..? ja sie może najpierw przedstawię do konca - mam na imię Katarzyna, jestem z Krakowa i przy okazji też jestem drużynową w jednej z drużyn w szczepie Szara7.. ludzie, których stąd znam zyją gorami, podróżami.. życie od wyjazdu do wyjazdu trochę.. i spotkan z takimi ludŹmi jak Pani nam bardzo potrzeba, żeby posłuchac prawdziwych Opowieści, zobaczyć zdjęcia, zobaczyc kogoś, kto faktycznie Tam był.. :) dlatego jesli Pani ma plan być w najbliższym czasie w Krakowie i miałaby Pani chwile czasu dla harcerzy to ja bardzo proszę o kontakt :)
pozdrawiam i życzę jak najfantystyczniejszych jeszcze podróży :))) oraz pozostaję z Harcerskim pozdrowieniem Czuwaj!
Katarzyna"

Mam nadzieję, że niedługo będe także w Krakowie - bo za kilka dni ukazuje się moja nowa książka i będę jeździć do róznych miast - tam, gdzie zostane zaproszona - żeby o tej książce opowiadać.

Dżungla to miejsce magiczne, które samo przyciąga do siebie tych ludzi, którzy powinni tam pojechać. Jeżeli więc dżungla jest pani przeznaczeniem, to na pewno prędzej czy później będzie mogła Pani tam pojechać :) Być może tam sie spotkamy :)
`Witam Pani Beato!
Mam do Pani 2 pytanka:)
1) Czy w ramach promocji nowej książki będzie Pani prowadziła spotkania autorskie, podpisywanie książek itp ? Wolałbym wiedzieć wcześniej, żeby potem nie przegapić spotkania z Blondynką ;)
2) Czy kiedykolwiek, może gdzieś w dżungli ;) ćwiczyła Pani hipnozę? Autentycznie ma Pani tak niesamowitą barwę głosu i dykcję, że słuchając Pani umysł otwiera się i koduje Pani słowa,
nawet złapałem się ostatnio, oglądając zdobywców - upuściłem szklankę i zamiast ją podnieść, stałem jak wryty obserwując bacznie ekran telewizora:) Myślę, że jakby Pani wtedy powiedziała: ` stań na głowie` to zrobiłbym to! Zero kontaktu z otoczeniem :) Blondynka nie dość że pisać książki świetne potrafi, to jeszcze ma szamańskie zdolności;)
Podsumowując pozdrawiam Pani Beato, przesyłam dużo ciepła i pozytywnej energii i informuję Panią, że jest Pani jednym z moich czołowych autorytetów:) Może dlatego, że byłem(jestem?)TRUDNYM dzieckiem, lepiej mi się wczuwać w Pani przygody :)
Łukasz`

Łukaszu :) Z całą pewnością bede miała spotkania autorskie związane z promocją nowej książki, szczegółów jednak jeszcze nie znam - ale na pewno będe je na bieżąco publikowała w Oliwkowie. Co do hipnozy :) Nie ćwiczyłam hipnozy w naszym europejskim rozumieniu, ale uczyłam się różnych rzeczy od szamanów indiańskich (o czym napisałam m.in. w książce `Blondynka u szamana` - dostępnej lada dzień w Bibliotece Oliwkowej).

Komnaty muszą chwilę poczekać, bo trwaja bardzo intensywne prace nad zupełnie Nowym Oliwkowem - i chcę je zamieścić już w nowej witrynie :)

`Witam Panią!!
Od jakiegoś czasu jestem oczarowana Panią, a bardziej Pani wyczynami w przeróżnych częściach świata. Sama interesuję się podróżami szczególnie tymi ekstremalnymi, jednak nigdy nie miałam tak na prawdę okazji przeżyć wielkiej przygody gdzieś na innym kontynencie, pływać łodziami po Amazonce, spać w drewnianych chatkach gdzieś na skraju dżunglii razem z wszystkimi żywymi organizmami, które zamieszują tamtejsze tereny. Na razie zdobyłam 2 Pani książki. Przyznam się otwarcie, że kupiłam je w antykwariacie, ponieważ nie stać mnie na kupienie wszystkich w księgarni. Mam zamiar kupić wszystkie, ale nie wiem kiedy ędę dumną posiadaczką przepięknie napisanych i wydanych pozycji.
Może powiem coś o sobie. Jestem studentką turystyki z Łodzi. jak Pani wie, albo też nie( w końcu nie można wiedzieć wszystkiego-mózg to nie śmietnik) Łódź nie jest ciekwym miejscem szczególnie pod względem turystycznym. Owszem są pofabrykanckie wille, czy inne obiekty, ale to wszystko. Marzy mi się podróż gdzieś daleko, najlepiej w jakieś nieznane tereny na świecie. Pan Pustelnik, z którym mam zajęcia na temat Himalaji, jeszcze bardziej wzbudził we mnie chęc odbycia w moim życiu wielkiej przygody w nieznane. Jestem wielką fascynatką gór więc przedmiot ten jest dla mnie bardzo ważny. Wiem, że Pani także odbyła wyprawę w Himalaje. Troszkę zazdroszczę.
Mam do Pani pytanko, czy `wakacje dla zuchwałych` są dużym obciążeniem dla budżetu domowego? Tak dokładniej to jakby Pani mogła podać cenę wyprawy.
Proszę o odpowiedź na maila.
Pozdrawiam i z całego serca życzę udanych podróży i życzliwych ludzi napotkanych na drodze.
AMATORKA -`podróżniczka`- Basia`


Basiu Podróżniczko,

`Wakacje dla zuchwałych` to kilka wypraw o róznym budżecie i w różne miejsca. W większości są to takie wyprawy, ktore docierają do miejsc niedostępnych zwykłym turystom. Za to czasami trzeba zapłacić dodatkowo, bo kosztuje łódź, którą płyniemy w głąb dżungli i paliwo, i wypożyczenie dwóch silników... Najbliższa wyprawa, ktora organizuję, będzie do dzungli amazońskiej, nie mam jeszcze dokładnego kosztorysu, zaglądaj na moje strony, tam na pewno wszystko będzie napisane :)

Poza tym od pewnego czasu planuję zorganizowanie specjalnej wyprawy dla Tubylców z Oliwkowej Krainy - w specjalnej, uprzywilejowanej cenie :)

Mam nadzieję, że spotkamy sie podczas jednej z takich wypraw :)
`Droga Pani Beato,
Dwa dni temu wrocilam z Wenezueli:) Bylam w delcie Orinoko oraz na Gran Sabanie i w parku narodowy Canaima. Byla to pierwsza tak egzotyczna wycieczka w moim zyciu (mam 22lata)i stwierdzilam, ze podroze sa najwspanialszym sposobem na zycie i poszerzenie horyzontow.
Zakochalam sie w Wenezueli oraz jej mieszkancach, szczególnie Indianach!:) Marze o tym, zeby kiedys wrocic do Ameryki Poludniowej!:)
Od kilku lat Pani jest moim autorytetem i kobieta, ktora zawsze wymieniam gdy ktos spyta sie mnie o ludzi, ktorych cenie. Wizyta na Pani stronie Internetowej jest przeniesieniem sie w inny swiat. Najpiekniejsze jest to, ze Pani dzieli sie z ludzmi swoimi przezyciami z podrozy i tyle czasu Pani poswieca na kontaktowanie sie z nimi.
Poza tym zdjecia, ktore Pani umieszcza na stronie sa fantastyczne i zawsze sobie cos na pulpit zrzucam:)
Wiem, ze Pani ksiazka `Blondynka w dzungli` opowiada rowniez o wyprawie do Wenezueli i chcialabym sie spytac czy mozna byloby zamowic ja opatrzoną Pani autografem?
Serdecznie pozdrawiam,
Ania z Krakowa`

Pani Aniu, gratuluję spełnienia marzenia i wyprawy do Wenezueli :) To niezwykły kraj, więc wcale się nie dziwię, że jest Pani zachwycona. Ja byłam w Wenezueli po raz siódmy albo ósmy w tym roku w marcu i jak zwykle tez mi się podobało :)

Co do książki `Blondynka w dżungli`, to z tego co wiem, została ona w całosci wyprzedana i nie można jej już dostać w żadnym sklepie. Spróbuje się dowiedziec w wydawnictwie czy jeszcze jakies egzemplarze posiadają, prosze o maila za kilka dni.
`Witam pani Beato, nie wiem za bardzo jak rozpoczac ten list, ale on jest dla mnie bardzo wazny, i zalezy mi bardzo na tym, aby przeczytala go pani do konca.
Nazywam sie Oliwia, mam dwadziescia lat. I moje zycie jest troche podobne, do kiedys pani, jak czytalam w wywiadach.
Fajnie, ze pani sie znalazla, ja naprawdę nie mogę.
Jakos czuje, ze w moim zyciu nic nie szlo po mojej mysli; najpierw nie dostalam sie do mojego wymarzonego liceum, poszłam do innnego, w którym totalnie się nie umialam znalezc;i tak zaczely sie kłopoty z jedzeniem: najpierw bardzo schudlam, mialam podejrzenie o anoreksje, a po roku, stalo się wrecz cos odwrotnego: jedzenie stało się moim jedynym wybawieniem i radoscia.
Tylko, ze ja tego nie wymiotowalam. Po pierwsze wydawalo mi się, ze powinnam poniesc kare za moje zachowanie, a po drugie, ze to za niedlugo zniknie.
Ale niestety nie zniknelo wcale. Nieraz naprawde sobie probowałam pomoc, ale nie udawalo mi sie. Myslalam ze studia to zmienia, ale oczywiscie sie nie dostałam u siebie.
Wyjechałam do Poznaniai studiuję kierunek, ktory mnie srednio interesuje. Ale ciesze się ,ze wyrwałam się z mojego miasta.
Codziennie staram sie siebie przekonać ze jest dobrze, że lubie te studia, ale nie udaje mi się.
Choc mam dwadziescia lat, czuje sie tak niesamowicie staro, tak newyobrazalnie zmeczona, ze trudno mi się z tym wszystkim uporac.
W sumie zawsze pomagał mi kontakt z przyroda, na szczęscie miałam koło siebie duzy las.
I zawsze mi to pomagalo. Bo według mnie przyroda ma cos naprawde magicznego, spokoj, niezachwianą równowagę.
Jak słuchalam i czytałam Twoich wywiadow, i opowiadan, ksiazek, tak czułam , ze własnie ty bierzesz sily z czegos takiego.
Bardzo chciałabym pojechac z pania do dzungli. Ale tak, aby do czegoś dojsc, pomoc sobie, cos zrozumiec.
Bardzo tego bym chciala, jestem bardzo wytrzymala i cierpliwa.
Wiem, ze moze zaskoczyc ten list, bo jest szczery, i prawdziwy, ale czuje ze pani jest wlasciowa osoba do ktorej napisalam ten list, bo wiem, ze pani mnie po prostu rozumie.
Duzo dla mnie znaczy ten list, wiec prosze o odpowiedz.
Pozdrawiam serdecznie
Oliwia`

Oliwio, podróż do dżungli niewiele zmieni, bo wciąż będziesz tą samą dziewczyną, która jest zagubiona - niezależnie czy w polskim lesie, czy w amazońskiej puszczy. Wiem dlaczego szukasz odpowiedzi dookoła siebie - w szkole, studiach, przyrodzie, pewnie także w innych ludziach - bo nie wiesz, że Twoim najlepszym przyjacielem i osobą, ktora zna odpowiedzi na WSZYSTKIE Twoje pytania jesteś Ty sama.

Wiesz skąd wiem?

Bo byłam taka jak Ty. I żaden dorosły nie powiedział mi dlaczego jest tak kiepsko i co powinnam zrobić ze swoim zyciem, żeby byc szczęsliwa. Dlatego ja - teraz, kiedy sama jestem `dorosła`, napisałam książkę - własnie o tym wszystkim. Książka nosi tytuł `W dżungli życia. Poradnik dla dziewczyn i chłopców (oraz niektórych dorosłych)` i ukaże się za dwa tygodnie - 17 listopada. Oto jej fragment:

`Nie pamiętam dokładnie dnia, w którym zrozumiałam, że największym swoim wrogiem jestem ja sama. Szkoda, bo powinnam go na złoto oznaczyć w kalendarzu.
Z dzieciństwa i młodości wyniosłam przekonanie, że o mojej wartości świadczy to, co mówią i myślą o mnie inni ludzie. I jeszcze coś – równie błędnego i fałszywego: że zapewnią mi szczęście. To nie było świadome oczekiwanie na pochwały, pomoc czy opiekę. Nie zdawałam sobie w ogóle sprawy z tego, że taki jest mój sposób myślenia. Widzę to dopiero teraz – kiedy patrzę wstecz i oceniam przeszłość.
Byłam chyba najbardziej typową księżniczką, która czekała na księcia z bajki, który przybędzie na białym koniu, porwie ją i zrobi dla niej to wszystko, czego ona pragnie najbardziej. Oczywiście będzie czytał w jej myślach i nie będzie musiał pytać CO powinien zrobić, żeby ją uszczęśliwić. Będzie wszystko wiedział i poprowadzi ją dalej przez życie.
Tak więc pewnego cudownego dnia zrozumiałam, że książę nie przybędzie. A ja albo do końca życia będę na niego czekać roniąc zrozpaczone łzy i roztkliwiając się nad swoim nieszczęściem, albo wezmę życie we własne ręce.
Łatwo powiedzieć. Ale jak mogę oddać moje własne życie w ręce kogoś, kto mnie nie szanuje i nie lubi?...
Nagle z niesamowitą siłą i wyrazistością dotarło do mnie to, że ja sama nie lubię siebie i nie mam dla siebie żadnej propozycji na przyszłość. `

Może w tej książce znajdziesz podpowiedź :) Serdecznie Ci tego życzę i ciepło pozdrawiam :)) 

`Droga Pani Beato,
Zapewne nigdy bym do Pani nie napisał, gdybym ostatnio nie oglądał porannego programu w TVN z Pani udziałem.
Wyglądała Pani wprost olśniewjąco, a wszystkie wypowiedziane przez panią słowa brzmiały niezwykle pięknie.
Znalazłem w internecie kontakt do Pani na oficlanej stronie i po prostu musiałem napisać.....
Podziwiam Pani pasję i podziwiam Panią jako kobietę.
Z wielką ciekawością będę śledził dalsze Pani podróże i trzymał kciuki za ich powodzenie.
Goraco Panią pozdrawiam i życzę wileu dalszych sukcesów. Mam nadzieję, iż będzie mi dane poznac Panią osobiście.
Wojtek F.


Dziękuję bardzo :) ja też mam nadzieję, że będę miała okazje poznać osobiście tak miłego człowieka. Informacje o spotkaniach autorskich zamieszczam na bieżąco na mojej stronie internetowej, a w najbliższym czasie nie pwoinno ich zabraknąć, bo za dwa tygodnie ukazuje się moja najnowsza książka. Najlepsze życzenia z okazji dzisisjeszego `Swiatowego Dnia Mężczyzn` :)

Powrót