|
|
Paprykowa skrzynka pocztowa (36)
433b
Paprykowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Słonecznikowe pozdrowienia
Pani Beato pozdrawiam panią bardzo serdecznie z kazimierza dolnego i przesyłam `mój słonecznik`. Jestem totalnym amatorem w robieniu zdjęć, ale może podpowie mi pani jakiś program do pozyskania zdjęcia z nagranego filmu?
Jeszcze raz pozdrawiam i życzę dalszej radości życia i optymizmu jaki z pani tryska. Ja mam niestety skłonności i zycie minorowe ale kocham nature i przyrode. Krzysztof.`
Dziękuję za pocztówkę, słonecznik na zdjęciu wyszedł zawodowo :)) Nie wiem jak pozyskać zdjęcie z filmu, wolę robić fotografie osobno i filmy kręcić też osobno, bo każda z tych sztuk wymaga trochę innego sposobu myslenia. Zycze udanych wakacji :)
`Droga Pani Beato!
Obejrzałam kilka dni temu powtórkę programu z Pani udziałem w TVN Style. Dziś odszukałam w Internecie Pani stronę i przejrzałam, przyznaję póki, co bardzo ogólnie. Zwróciłam uwagę na proponowane przez Panią wyprawy. Są fantastyczne, marzenie życia! Niestety chyba jeszcze długo nie będzie mnie stać na taki wydatek. Utrzymuję po rozwodzie dwie nastoletnie córki i ich potrzeby SA chwilowo priorytetowe. Pracuje na etacie w szkole i moje dochody nie wykazują raczej tendencji wzrostowej. Ale praca ta ma jedną podstawową zaletę, dwa miesiące wakacji.
Pomyślałam wiec, że skoro mnie nie stać na taka wyprawę postaram się zorganizować dla siebie i kilku chętnych koleżanek z pracy swoja wyprawę na mniejszą skalę. Może gdzieś w Europie, w tereny rzadko nawiedzane przez turystów
Może gdzieś dalej. Właśnie dlatego postanowiłam do pani napisać. Potrzebny mi na początek mistrz-przewodnik, który powie jak się do czegoś takiego przygotować, gdzie szukać tanich noclegów, jak zapewnić koleżanki, że będzie bezpiecznie. Mam nadzieję, że znajdzie Pani chwilke na udzielenie mi rad i wskazowek. Podziwiam i pozdrawiam. Lilla`
Pani Lillo, z tymi cenami to jest kłopot :)) Wcale nie jestem przekonana czy wyprawa po Europie będzie tańsza niz wyprawa do Peru, gdzie ceny są niższe niż w Polsce. Gdyby miała Pani zamiar jechac sama, to radziłabym bezpieczniejsze miejsce, ale jesli z kilkoma koleżankami - i z odpowiednim zapasem zdrowego rozsądku - to radzę Pani sprawdzić w promocji styczniowej ceny biletów do Limy w Peru, a stamtąd pojechac dalej na południe autobusem i dotrzeć do magicznego miejsca Cuzco i Machu Picchu. Przeżyje Pani wakacje swojego życia.
W Europie tanie hotele kosztują kilkadziesiąt euro za noc, w Peru płaci się kilka, kilkanaście dolarów. Jedzenie jest tańsze i środki komunikacji sa tańsze. Jedynym utrudnieniem może byc język - bo lepiej znać hiszpański - ale może wsród Pani koleżanek znajdzie sie nauczycielka hiszpańskiego? :))
Jeśli upiera się Pani przy Europie, to najświeższe i sprawdzone informacje znajdzie Pani w przewodnikach dostępnych w polskich księgarniach - zarówno po polsku, jak i angielsku. Zyczę powodzenia, pozdrawiam :)
`Witam ciepło !
Choć mam troszkę więcej latek niż Pani, to worek marzeń mam ogromny i wiele odkładam na czas zasłużonej emerytury !!!
Byłam na spotkaniu z Panią we Wrocławiu i do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem ! Słuchanie radia czy oglądanie telewizji, to nie to co zderzenie się z rzeczywistością !
Przyznaję, nie przeczytałam żadnej z Pani książek - ubolewam na tym jak nad wieloma innymi rzeczami, które omijają mnie obok, ale głęboko wierzę w to, że Bóg mi pozwoli w najbliższych latach zrealizować choć szczyptę marzeń z mojego worka.
Podobno nie można nadrobić minionego czasu, ale nigdy nie jest za póno, aby złapać diabła za rogi, jeżeli się tego bardzo chce i okoliczności ku temu sprzyjają.
Moje plany sięgają wprawdzie odległego czasu, bo roku 2007, a być może końca roku 2006, ale pragnę zrobić wcześniej rozeznanie, wiedzieć, że to, z czym się chcę zmierzyć, to nie tylko moje marzenia od lat, moja wielka potrzeba ducha i mojego wewnętrznego ja, ale także możliwość pod względem zdrowotnym, a także realność pod względem finansowym.
W 2007 roku idę na wcześniejszą `zasłużoną` emeryturę i odprawę emerytalną pragnę przeznaczyć min. na zrealizowanie jednego z moich marzeń - a jak napisałam wcześniej mam marzeń cały worek !!!
Czuję gdzieś w głębi duszy, że moje korzenie sięgają daleko od mego obecnego kraju ojczystego gdzieś między Boliwią a Peru.
Od dziecka bawiłam się w Indian, tabletki chowałam pod poduszkę leczyłam się ziołami i babcinymi sposobami jak to mawiają u Nas w Polsce. Wychowana w stolicy, nie znająca wsi zawsze marzyłam o puszczy, dzikich zwierzętach, obcowaniu na co dzień z przyrodą, ucieczki od cywilizacji i wszystkiego co jest be.
Dlatego też chciałabym zmierzyć się z tą wymarzoną rzeczywistością i przekonać się, czy mój instynkt blondynki mnie zawodzi.
Tak, jestem także blondynką, wprawdzie obecnie z wyboru siwy włos na skroniach , ale silną duchem i wiarą, że wiele można, jeżeli się tego bardzo chce. I choć dwigam trochę lat na swych barkach, to gnam do przodu, czasami na oślep, jakbym bała się, że cos mi ucieknie bezpowrotnie, a i tak mi ucieka, jak zresztą zapewne każdemu z nas.
Gdzieś najbliżej memu sercu jest Peru i chciałabym tu skoncentrować swoje marzenia.
Dlatego też, zwracam się z prośbą o informacje czy tego typu wyprawy organizuje Pani cyklicznie ( np. jak tego roczna), kiedy i w jakiej formie trzeba złożyć swój akces, aby to było realne, jakie trzeba spełnić warunki zdrowotne i jakie są formy realizacji finansowej.
Nadmieniam, że pod względem kondycji zdrowotnej 162 cm wzrostu, 45 kg wagi przenoszę w życiu codziennym góry ciężarów rzeczywistych i tych duchowych, a także góry ciężarów problemów dnia codziennego.
Jeżeli znajdzie Pani czas, aby napisać kilka słów, będę bardzo wdzięczna.
Serdecznie pozdrawiam życząc wielu sukcesów w życiu osobistym i zawodowym
Zdzisława`
Pani Zdzisławo, Peru to magiczny kraj i dlatego Panią do siebie przyciąga. Cuzco i Machu Picchu to miejsca o wielkiej pozytywnej energii, gdzie można nie tylko zrozumiec swoja przeszłość, ale i poznac przyszłość :)) jesli jeszcze Pani tego nie zrobiła, to radzę zacząć od przeczytania książek o Imperium Inków. To znakomicie wprowadzi Panią w temat.
Wyprawę do Peru miałam zamiar poprowadzic już w na początku tego roku, ale deszczowa pogoda pokrzyżowała mi plany. Wydaje mi się, że bedę organizowała wyprawę do Peru w przyszłym roku - proszę zaglądac na moją stronę - tam na pewno wszystkie informacje będą aktualne i na bieżąco podawane.
`Warunki zdrowotne` w dużej mierze pozostawiam do Pani oceny i odpowiedzialności. W Andach mogą wystąpic problemy z chorobą wysokościową, ale są raczej nie do przewidzenia. Pozostałe miejsca nie wymagają specjalnego przygotowania.
Trzymam kciuki za powodzenie Pani wyprawy, mam nadzieję, że będę Pani mogła pomóc w jej realizacji, bo chciałabym zobaczyc Pani twarz kiedy po raz pierwszy stanie Pani w Cuzco i Machu Picchu :)
`Witam Pani Beatko !!!!!!!! Ja też należę do grona Pani wielbicieli . Strasznie podobają mi się Pani podróże !! Od niedawna wraz z mężem i grupką przyjaciół podróżujemy po świecie . Byliśmy w Chorwacji ( jesteśmy zachwyceni ) i Tunezji . Spełniło się jedno moje marzenie , byłam na Saharze . Bardzo kocham zwierzęta i chciałabym się wybrać do takiego gdzie można je spotkać . Mam na myśli Afrykę , gdzie byłoby najtaniej i bezpiecznie ? wiem , że Kenia jest super , tylko strasznie droga , czy może jest coś bardziej atrakcyjnego cenowo ?
Jesli marzy Pani o safari, to Kenia jest chyba najbardziej popularnym i dzięki temu najtańszym rozwiązaniem. Z drugiej strony są miejsca, gdzie zwierząt jest jeszcze więcej - ale są znacznie mniejsze - mam na myśli puszczę amazońską z jej milionami owadów, pająkami, skorpionami i tak dalej.
Jest też piekne miejsce nazywane `Serengeti Ameryki Południowej` - które leży w środkowej Wenezueli, gdzie też jest bardzo dużo zwierząt - tysiące ptaków, kajmany, żółwie, kapibary... Ale tam dostac się trudniej niż do Kenii. W tym roku w marcu prowadziłam wyprawę własnie do tego miejsca, nie wiem jednak kiedy zrobię następną. Zyczę powodzenia w odkrywaniu świata :)
`Czesc!
Jestem Ewa i mam pare pytan dotyczacych wyprawy do dzungli. Pierwsze z nich i najwazniejsze czy moge jeszcze sie `dolaczyc` do tej wyprawy???
Drugie, dla mnie tez wazne, czy istnieje mozliwosc dolaczenia sie w Bogocie, z tego wzgledu, ze mieszam kolo Stuttgartu i taniej byloby mi wykupic bilet stuttgart-bogota, niz Stuttgart-W-wa-Bogota.
Pozdrawiam cieplutko.
Ewa
Ps.Dziekuje za ta strone, pomogla mi zajrzec w glab mojej duszy...
Myśle, że jeszcze można się przyłączyć - szczegóły zna Tatiana Chylińska z Fundacji M.Kamińskiego: tchylinska@gamasan.pl
Jestem pewna, że można sie przyłączyć w Stuttgarcie albo w Bogocie, bo przecież koszt biletu lotniczego jest wyłączony z ceny ogólnej. Pozdrawiam, mam nadzieje, że spotkamy się w dzungli :)
`Witam serdecznie!
Cieszę się, że daje Pani możliwość pisania do siebie, zwłaszcza wielu nowicjuszom, którzy chcieliby podróżować, ale boją się i z pewnością mają do Pani wiele pytań związanych z przebiegiem takiej podróży, są ciekawi tego jak wygląda to w praktyce. Naturalnie zaliczam się do niemałego grona tych nowicjuszów.
Póki co podróże są celem w moim życiu, ale...Wiem, że na ten cel muszę zorganizować fundusze, ale to może gdy się usamodzielnie(na razie studiuję filologię germańską) oraz niezbędną wiedzę. Interesują mnie kraje Afryki, Ameryki Południowej oraz Australia. Z językami raczej nie będzie problemu bo dosyć szybko i w miarę pilnie się ich uczę, ale mam do Pani jedno pytanie: czy gdy przemierza Pani dżunglę, nie boi się Pani tych wszystkich jadowitych stworzonek( węże, pająki, skorpiony...)
Czy na początku stanowiło to dla Pani problem? Pytanie zadaję z prostej przyczyny i proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale czytając Pani odpowiedzi na listy wszystkich tu piszących, bąd wywiady z Panią itp. Mam wrażenie, że nie stanowią one problemu dla pokonywania kolejnych odcinków dżungli i nie tylko. Czy zawsze tak było, czy zawsze Pani nie paraliżował strach przed tymi stworzeniami?
Olimpia`
Chyba mam szczęście, bo nigdy nie przerażały mnie ani pająki, ani myszy, ani karaluchy, ani krocionogi, ani nic innego co pełza, fruwa, biega lub po prostu czyha :) Przyjęłam do wiadomości, że te stworzenia są częścią swiata - bardzo liczną i dokuczliwą w Amazonii, gdzie dodatkowo wszystkie skromne karaluchy, pluskwy i inne owady dorastają do ogromnych rozmiarów. Ale dżungla to ich królestwo, więc jako gość muszę uznac ich pierwszeństwo :))
`Dobry wieczór Pani Beato,
chciałam spytać jak można dostać się na spotkanie z Panią 1 września na Uniwersytecie? Czy wstęp jest wolny i przyjść można `z ulicy`? Czy konieczne jest zaproszenie/bilet i jak mogłabym je ewentualnie zdobyć?
Przepraszam za zawracanie głowy ale tylko w tym terminie mogę Panią zobaczyć :)
Z góry dziękuję i pozdrawiam,
Dee`
Wstęp jest wolny na wszystkie spotkania, a to 1 wrzesnia oficjalnie zaczyna sie o 19.00; mój pokaz slajdów jest o 19.45. Do zobaczenia :))
`Droga pani Beato!!
Mam marzenie wybrać się do Santiago de Compostela. Chciałabym poznać trasę, która wyrusza z Polski.(Słyszałam, że taka została otwarta miejscowość Jakubowo. Chyba !?) Możliwe środki transportu poza własnymi nogami i rowerami. Cena, kwatery itp... A może zrobi panii program w radiowej Jedynce o Santiago de Compostela. Nie ukrywam, iż zainteresowałam się tym miastem pielgrzymkowym po lekturze Paula Coehlo, który tam prawdopodonie mieszka. Pozdrawiam bardzo słoneznie i serdecznie!!!!!!!!!!!!!!!!
Santiago de Compostela to rzeczywiście słynne miejsce w Hiszpanii, do którego w sredniowieczu prowadziła pielgrzymka świętego Jakuba (czyli po hiszpańsku: Santiago), który ostatecznie został tu pochowany. Dlatego ciągną tu wciąż turyści i pielgrzymki z całego świata, ale niestety nie znam konkretnych tras, dat ani cen. Proszę sprawdzić na stronie http://www.compostela.archpoznan.org.pl/ - tam rzeczywiście jest mowa o Jakubowie w zielonogórskiem:
`Powstaje polski odcinek szlaku św. Jakuba do Composteli. Polski odcinek pielgrzymkowego szlaku św. Jakuba do Santiago de Compostela zostanie otwarty 24 lipca, w święto św. Jakuba Apostoła. Szlak o długości 160 km będzie brał swój początek we wsi Jakubów w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. ` Więcej - na wspomnianej stronie, życze powodzenia i pozdrawiam :)
`Witam Pani Beato. Jestem zachwycony pani podrozami i ksiazkami oraz wspanialymi zdjeciami. Mam podobne zainteresowania jak pani. Mam tez jedno pytanie do pani ,takie raczej techniczne. Jakiego modelu aparatu fotograficznego pani uzywa? Z gory dziekuje za odpowiedz i zycze powodzenia w dalszych wyprawach. Czekam rowniez na nastepne ksiazki. Pozdrawiam .
Krzysztof.`
Od kilku lat uzywam aparatu Canon EOS 3 z obiektywami Canona, fotografie robię najchętniej na filmie profesjonalnym Kodak 100 VS. Mam też zapasowy mały aparat cyfrowy, ale zdecydowanie wolę tradycyjny.
`Droga Pani Beato!
Podziwiam Pani wytrwałość i pasję poznania, nieodprtą chęć zgłębienia odmiennej kultury. Zielona selwa południowoamerykańska, palące piaski pustyni, niezmierzone stepy azjatyckie.
Ja odczuwam podobną ciekawość świata. Mam nadzieję, że los pozwoli mi na długą włóczęgę po świecie ( Paolo Cohelio w swojej książce Alchemik pisze, że marzenie człowieka rodzi się w Duchu Wrzeświata).
Pan Kapuściński twierdzi w swoich książkach iż ludzie z natury lubią życie osiadłe. Niewiele ludzi jedzi po świecie, aby nie tylko podziwiać cuda architektoniczne, kuchnię danego kraju ale także poznać bliżej miejscową ludność i zaprzyjanić się z nią. Najbardziej fascynują mnie kraje Trzeciego wiata, a także plemiona `tubylcze` jak Indianie czy Aborygeni. Wybieram się jutro na Pani pokaz slajdów!
Pozdrowiam Panią!
Karolina`
Droga Karolino, Paolo Coelho napisał też, że jesli mocno sie marzy, to marzenia mają własną siłę i moc, by pociągnąć za soba człowieka. Zyczę Ci, żebyś spełniła wszystkie swoje marzenia o podróżowaniu i nie tylko :)
"Dzień Dobry Pani Beato!
Mam bardzo wazny koci problem. Jako ekspert w tej sprawie, zwracam sie z ta kwestia do Pani. Otóz, moi rodzice maja prawie roczna kicie. gdy wyjechali na "Tylko" 4 dni, w ogole nie jadła, ledwo co piła. szykuje się kolejna ich dłuzsza nieobecnosc i martwimy sie co z kicia. Jak Pani koty znosza rozłake z Pania, czy ma Pani jakies sposoby, zeby nie zmarły smiercia głodowa gdy wyjezdza Pani na miesiac lub 2????
jezeli mogłaby Pani odpowiedz na moje pytanie byłabym wdzieczna.
pozdrawiam
Anna"
Nie ma sposobu, że zmusić kota do jedzenia kiedy jest smutny i tęskni. Wiem, że kiedy ja wyjeżdżałam i ktos przychodził, żeby nakarmić koty, one na początku bardzo były smutne i nie chciały jeść. Ale na szczęście zawsze zostawały na swoim terytorium i dzięki temu - choć zabrakło osoby - zostały znane kąty i zapachy. Dzięki temu po jakims czasie głód okazywał się silniejszy i kot zaczynał jeść. Najważniejsze jednak jest to, żeby kot pozostał na swoim terytorium. To mu pozwoli odnaleć się w nowej sytuacji i cierpliwie czekać na powrót przyjaciela :)
| |