|
|
Deszczowa skrzynka pocztowa (33)
616b
Deszczowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Witaj
Podrozowalismy troche po swiecie nie tak oczywiscie jak Ty ale mamy za soba odlegle zakatki od kenii po Indie, od bali przez seszele, mauritius do tajlandii. Chciałbym prosic o rozwazenie mojej i mojej zony kandydatury do wyprawy w listopadzie br. jesli nasze kandydatury spodobalyby Ci sie prosze o odpowiedz
pozdrawiam
Zbigniew z Lodzi`
Udział w wyprawie jest otwarty dla wszystkich, nie prowadzę jakiejś szczególnej selekcji. Każdy jedzie na własną odpowiedzialność, więc radzę zbadać przed wyjazdem serce i zaopatrzyc się w leki profilaktyczne - jakie i gdzie - oczywiście chętnie podpowiem. Wstepne informacje zamieściłam w dziale `Wakacje dla Zuchwałych` Zapraszam i pozdrawiam :))
`Szanowna Pani Beato !
Nieuważnie słuchałem audycji w niedzielę (12 czerwca) po południu ale zapamiętałem, że informacje o wyprawie rowerowej do Odessy można uzyskać w internecie. Znalazłem stronę internetową Polskiego Radia i przez ramówkę dotarłem do Pani audycji. Jednak nie było tam żadnych szczegółów. Dlatego proszę o dokładne wskazówki jak dotrzeć przez internet do tych szczegółów lub podać następujące informacje w jakikolwiek inny sposób:
- plan przejazdu przez Polskę z podaniem dat, miejscowości i miejsc kontaktowania się z grupą w poszczególnych miejscowościach. Na tej podstawie będę mógł zdecydować w którym miejscu dołączę do grupy (prawdopodobnie w Hrebennem ale nie wykluczam, że wcześniej)
- datę zakończenia wyprawy (dla tych, ktorzy będą uczestniczyć do końca).
Ponieważ przypuszczam, że takich pytań dotrze do Pani więcej, myślę, że odpowiadanie wszystkim przez E-mail może być kłopotliwe. Dlatego zamierzam uważnie słuchać audycji `wiat według Beaty` w najbliższą niedzielę 19 czerwca. Być może wykorzysta Pani tę audycję aby zaspokoić ciekawość takich jak ja.
pozdrawiam,
Andrzej`
Panie Andrzeju, wszystkie informacje są na stronie www.bicycle.pl - trasa, zasady, opłaty, sposób organizacji i przyłączania się do wyprawy. Link do tej strony zamieściłam w Dzienniku z wczoraj, ale byc może nie dośc wyranie go zaznaczyłam. Tak więc: www.bicycle.pl - powodzenia i szerokiej drogi!
`P.Beato, ja z paroma pytaniami:
1. Gdzie mogę kupić `Blondynka wśród łowców tęczy`, `Blondynka w dżungli`, Blondynka u szamana` /ze zdjęciami/? W Krakowie ani w księgarniach internetowych nie mogę znależć!!!!!!!!!
2.Czy nie ma Pani ochoty na Afrykę /dwa moje marzenia:wyprawa z Beatą Pawlikowską i Afryka/?
3.Kiedy będzie Pani w Krakowie?
Żegnam ,bo wlaśnie przywiezli mi `Między niebem a piekłem` /obiad dla Rodzinki przygotowałam wczoraj. Maleństwo śpi,więc mogę trochę poczytać/. Bardzo pozdrawiam. Joanna z Krakowa`
Afryka tak! Zawsze mnie ciągnęło do Afryki i byc może w przyszłym roku znów się tam wybiorę.
`Blondynkę u szamana` w wersji ilustrowanej najlepiej chyba kupic wprost z wydawnictwa, czyli na stronie www.nationalgeographic.pl
Co do `Blondynki w dzungli` i `Blondynki wsród łowców tęczy`, to nakład już dawno został wyczerpany, ale podobno można te ksiązki kupić w internecie. Gdzie dokładnie - nie wiem. Spróbuje sie dowiedziec w wydawnictwie jaki jest stan wydawniczy tych książek.
Do Krakowa w najbliższym czasie się nie wybieram - a szkoda :))))
`Witam!
Pani książkę `Blondynka Tao` dostałam od swojej przyjaciółki na 27 urodziny. I choć dostałam już od niej wiele prezentów, to Pani książka jest najlepszym z nich. Wspaniale się czytało, obrazki cudowne, piękne zdjęcia. Teraz tę książkę pożyczę po kolei wszystkim moim bliskim, żeby móc cieszyć się z lektury razem z nimi.
Dziękuję Pani za tę książkę!
Życzę dużo ciekawych przygód, które znowu Pani opisze. Już nie mogę się doczekać!
Pozdrawiam!
Agnieszka z Olsztyna`
Dziękuję bardzo! To najlepsza nagroda, jaką mogłam dostać za napisanie tej książki - świadomość, że została przeczytana i wniosła w czyjeś zycie radość. I z okazji urodzin życzę samych dobrych ludzi na drodze - w podróży i w życiu :))))
`Wpadła mi w ręce `Blondynka u szamana` - siedziałam w warsztacie 3,5 godz. i czytałam i myślałam i znów czytałam i tak w kółko... Zamęt wywołała opowieść o szamanach, o telepatii, innym świecie, niedostrzegalnym dla zwykłych ludzi... To, co tam jest opisane jest niewątpliwie w dużej mierze efektem napojów halucynogennych, niemniej jednak nie da się zaprzeczyć, że szamani mają wiedzę o świecie, o której my nie mamy pojęcia, albo która tylko mgliście się snuje w zakamarkach naszych mózgów.
Czy istnieje telepatia? Czy myśli wysłane przez nas dokądś dotrą? Naukowcy na nowo odkrywaja potęgę umysłu, a czyż szamani jej nie znają? Czy nie znały tej potęgi starożytne kultury wschodu? Stres potrafi wywołać ciężką chorobę nawet się nie objawiając - sama tego zaznałam i omal nie wykończyli mnie lekarze szprycując antybiotykami, tak, że nie miałam siły się zwlec z łóżka. Wyleczyła mnie znajoma kobieta bio-energią. Zabierała ze mnie to co złe... Tak jakby szaman wyrzucał te złe stworki - jakkolwiek się nazywają...
Czy sny to tylko nasza podświadomość, przypadkowe obrazy mózgu? To dlaczego czasem `pokazują` przyszłość? Skąd to się bierze? A czasami pozwalają porozmawiać z kimś, a rozmowa taka zapada w pamięć i serce na zawsze...
Każdy jest szamanem swojego losu - dobre. A jednocześnie czy istnieje coś takiego jak `nasza` ścieżka? Że przypadki, które nas spotykają nie są jednak przypadkowe? Czasami zbyt dużo rzeczy dzieje się przypadkiem, a potem, jak się na to spojrzy z perspektywy, to jakby tak właśnie miało być... Może to właśnie nasza ścieżka, czasem wiodąca przez chaszcze, ale do celu, byle tylko umieć nią podążać... Może własnie trzeby być trochę szamanem, by dostrzec, że w ogóle jakaś ścieżka jest.
Niektórym wystarcza `zwykłe` życie, innych ciągle gdzieś ciągnie i nie są w stanie wytłumaczyć, co... Ale żeby tam dotrzeć, trzeba obrać inne szlaki, niż te łatwe i przetarte, znosić niepowodzenia i wierzyć, że sie uda... A czasami to trwa...
Niektórym wystarcza powszechna wiedza, prosta wiara. Inni ciągle szukają, coś czują i próbują to wytłumaczyć, ale się nie daje. Czasem wiedza nas ogranicza, a czasami może być jakimś podestem, tylko trzeba go ustawić we właściwym miejscu.
Ogarniając wszystko, wszystko się ze sobą kłóci, a jednocześnie się jakoś uzupełnia - chyba jak ta materia z antymaterią - jedno bez drugiego nie może istnieć, a jednocześnie jednego z drugim nie da sie połączyć - zachodzi anihilacja - tworzy się próżnia.
Dlatego próba przeniknięcia obu światów rozrywa nas wewnętrznie...
Jeszcze tylko mała ciekawostka: kilka tygodni temu dowiedzialam się, że naukowcy pracują nad wykorzystaniem pola magnetycznego człowieka i odkryli, że jeszcze po śmierci można `odczytać` to pole przez ok. 15 minut, potem zanika.
Kilka dni potem dowiedziałam się, że jakiś święty w XVII w. powiedział, że nasze uczynki umierają 15 minut po nas... ciekawa jestem, co na to szamani ;)))
Myśli i czyny wywołują dalsze działanie, wpływają na cały świat, na życie innych ludzi i nasze własne. Oczywiście, że istnieje telepatia :))) I wiele razy jej doświadczyłam. A to, co potrafia szamani w Amazonii bierze sie też z umiejętności korzystania ze wszystkich zmysłów, jakie posiada człowiek. W mieście te zmysły sa uspione i niepotrzebne. Wiem to, bo moje zmysły w dzungli zostały wyostrzone i nauczyłam się widziec i słyszec rzeczy, których wcześniej nie byłam w stanie dostrzec. Teraz potrafię zobaczyć ludzkie myśli.
A co do szukania drogi przez świat, materii i antymaterii, uzupełniania się dwóch sprzeczności w jedną wielką całość - o tym napisałam w nastepnej książce czyli `Blondynce Tao` - i nie przez przypadek jest to TAO w tytule :))))
`Witam i od razu pytam: Jak liczna moze byc grupa uczestnikow listopadowej wyprawy do dzungli amozonskiej i czy cena jest ostateczna czy tez moze ulec zmianie. Jaki jest termin wplat i rezerwacji.
Pozdrawiam - wierny czytacz,sluchacz i ogladacz -
Artur
Zwykle zabieram ok. dziesięciu osób, termin już zaklepany 4-20 listopada (rezerwacje przelotów wewnętrznych, hoteli etc). Jesli chodzi o cenę, to została skalkulowana i ustalona przez Fundację M. Kamińskiego i w sprawach obniżek najlepiej rozmawiać wprost z nimi: tchylinska@gamasan.pl
`Witam Panią.
Po raz kolejny z ogromną przyjemnością wysłuchałem audycji `wiat według BP` (co ciekawe, po raz kolejny było to wydanie specjalne, więc jeśli pojawi się na antenie wydanie zwyczajne, zaskoczy wszystkich, nie tylko samym faktem zaistnienia, ale i treścią zapewne). Prośba: więcej `prozy` a mniej muzyki, bo w Pani głosie można się zakochać.
Pozdrowienia
Jan`
`Wydanie specjalne` jest zawsze wtedy, kiedy nie jest to `wiat według BP`, ale np. `Swiat wg Marka Niedwieckiego` - więc to jak najbardziej SPECJALNE wydanie, bo nawet tytuł musi ulec zmianie :))))
Obiecuję, że specjalnie dla Pana zaplanuje jedno wydanie całkiem ZWYCZAJNE :))))
Serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że słucha Pan moich audycji :))
`Dziękuję za s p e c j a l n e względy, ale to się nie uda. Już po napisaniu pierwszego listu doszedłem do przekonania, że nie może być zwyczajną audycja zaplanowana i prowadzona przez niezwyczajną
osobę. Dziękuję za chwile wspólnie spędzone w krainie łagodności. Życzę wielu dobrych pomysłów, nie tylko na audycje. Jan`
`Szanowna Pani
Podziwiam ludzi którzy mają cel w życiu i potrafią go realizowac , zwłaszcza jesli tym celem są podroże i wszystko co jest z tym zwiazane.
Pisze do Pani ponieważ mój cel sie zagubił...
Mam na imię Robert, mam 29 lat, pracuję jako przedstawiciel handlowy, niedawno złapałem sie na tym że każdy dzień jest taki sam, a kiedys tak nie było.
Jezdziłem stopem po europie, uprawiałem wspinaczke wysokogórską, każdy weekend spedzałem włócząc sie po górach, ale w pewnym momencie gdzies sie to zagubiło i nastała proza życia, przestałem odróżniac od siebie dni bo każdy był taki sam. Od pól roku usiłuje z tym walczyc i wrócic do życia. Zająłem sie fotografią, jesli tylko mam czas i siłe to weekendy spedzam w górach robiąc zdjecia , ale cały czas brakuje tego uwolnienia sie od codziennosci , mam nadzieje ze wyjazd na wyprawe gdzies daleko od Polski pomógł by mi naprostowac moje zyciowe piorytety.
Przeczytałem na Pani stronie ze organizuje pani wyjazd w listopadzie do kolumbii a w lutym do wenezueli.
Prosiłbym Panią jesli oczywiscie jest to możliwe o kontakt i opis warunków takiego wyjazdu, serdecznie pozdrawiam,
Robert
P.s. przed chwilą dzwonił mój szef , rozliczenie na jutro , klient wydzwania i jest niezadowolony , szef niezadowolony , spadki sprzedaży ehhhh...`
Wiem jak to jest, kiedy ścieżka umyka spod stóp i człowiek staje na rozstajach drogi. Ale nie ma łatwej recepty na to co należy zrobić póniej. Myśle, że w pierwszej kolejności trzeba odpowiedzieć sobie na jedno jedyne pytanie: gdybym miał w ręce różdżke czarodziejską, to czego bym sobie zazyczył? Wiekszość ludzi długo musi się zastanawiać - bo nigdy nie myśleli czego naprawdę pragną. Myślę, że Pan już to trochę wie. Marzenie o podróży to często też potrzeba ucieczki. A co będzie po powrocie?
Do moich wypraw w listopadzie i lutym każdy może się przyłączyć. Dobrze jest opuścić swoje miejsce pracy i życia, żeby spojrzeć na nie z perspektywy. Tylko z daleka widac co jest naprawdę ważne. Zyczę, żeby pan znalazł swój cel, a potem go zrealizował. Serdecznie pozdrawiam.
`Droga Pani Beato,
Na wstępie chciałabym się przedstawić. Mam na imię Dominika, mam 16 lat i mieszkam na południu Polski.
Pierwszy raz natknęłam się na Panią, to był artykuł w Twoim Stylu. Byłam pod takim wrażeniem Pani sylwetką, że postanowiłam zakupić książki Pani autorstwa. Pierwszą była `Blondynka śpiewa w Ukajali`, drugą: `Wyprawy na koniec świata`, trzecią `Między niebem a piekłem`. I w ten sposób dzięki Pani odkryłam coś tak wspaniałego jak podróże, nowe kultury, ludzie, przygoda. Bardzo Panią podziwiam, że pomimo sławy pozostała Pani dalej skromna, ciepła osobą (wiem co mówię, bo oglądałam odcinek `Ja tylko pytam` z Pani udziałem.
Ps: Życzę Pani dalszych sukcesów zarówno pisarskich jak i podróżniczych i osobistych.
Z poważaniem,
Dominika
Dominiko, dziękuję za miły list i życzenia. Pamietam jak się czułam mając 16 lat i było to bardzo przyjemne uczucie :)))) Zycze Ci, żebyś przez całe życie cieszyła się wolnością i potrafiła w tej wolności odnalec własną drogę i zrealizowac swoje marzenia. Bąd odważna :)))
`Dzień dobry, Mariusz z tej strony.
Słuchałem Pani audycji i tam była piosenka, taka `specjalna` wersja z piorunami. (co się nagrały ponieważ była burza w okolicy)
Jest cudowna...
Ja bardzo lubię burzę i proponuję taką oto wymianę:
Pani sobie wybierze kilka zdjęć z mojej strony www, a w zamian poprosiłbym o kopie tego nagrania (nieważne czy to będzie CD czy kaseta magnetofonowa).
Ja wyslę list z odbitkami (polecam format 15x21 cm) na adres który mi pani poda.
Obecnie uczę się fotografii w Krakowie więc będzie dla mnie przyjemnością jeśli dostanie Pani kilka moich upolowanych piorunów.
Kłaniam się.`
Moja piosenka z piorunami jest jedyną taką istniejącą wersją na świecie i nie dałabym rady wysłac jej wszystkim chętnym, ale mogę ją nadac jeszcze raz przez radio - i uprzedzę wcześniej kiedy to sie stanie. Co Pan powiedział o audycji 31 lipca między godz. 13.40 a 14.00? Czy to dobra pora?
"Bardzo dziękuję Pani Beato, pora jak najlepsza.
A do 31 lipca napewno coś wyslę w formie zwyklego listu na adres podany na Pani stronie. Ukłony Ukłony.
`Dzien dobry! To bedzie dziwny list do Pani
Sam sie zastanawiam czy warto zajmowac takim czyms Pani czas, ale tak sobie mysle ze dla mnie duzo to znaczy. Jest Pani moim idolem, autorytetem, a teraz mam doła i nie wiedziałem do kogo się zwrócić... a kiedy przypomniałem sobie spotkanie z Panią zrobiło mi się troche weselej gdy przyciągnąłem z powrotem tamte spotkania biesiadowe i pelne magii i charyzmy Szamankowe opowiesci.
Moze gdybym nie interesowal sie podrozami, nie znaczyloby to dla mnie tak wiele, jednak znaczy bardzo duzo i teraz kiedy tyle spraw wisi nade mna, tyle przyziemnskich okropnych spraw, a ja tak bardzo nie lubie chodzic po ziemi.
Moze to zle ze zyje marzeniami, ale to wlasnie dla nich chyba zyje czlowiek, dla spelniania postawionych sobie celow, chociaz te cele nie zawsze sa marzeniami
ale moje sa... Podroz do ameryk i azji.
tak bardzo chcialbym spelnic te marzenia. tak bardzo chcialbym pojsc w Pani slady, ale to chodzenie po ziemi za tymi okropnymi sprawami tak mnie zniewala,
trzyma kurczowo i nie chce puscic, ze moje marzenia zaczynaja ginac, znikac, ucieka mi sens, najwazniejszy sens zycia, tak bardzo nie chce dac odleciec moim marzeniom, ale skoro ja nie moge latac, a one tak bardzo tego pragna, moze powinienem je wypuscic ??
zeby nie zostaly rozszarpane przez szara rzeczywistosc, od ktorej i one i ja tak bardzo chcemy uciec do ameryki, do azji, do indii, do peru, do kanady, bezkresnie wedrowac moje marzenia, aparat i ja...`
Każdy czasem czuje się zniewolony codziennością. Z drugiej strony każdy potrzebuje codziennych obowiązków, bo kiedy ich zabraknie, to człowiek zaczyna ich szukać.
Ale myślę, że Twój problem leży gdzie indziej.
Taka potrzeba ucieczki i zniechęcenia może wynikac z tego, że sam dokładnie nie wiesz czego byś chciał i jaki jest Twój cel - a jesli nawet wiesz, to nie zrobiłes niczego, żeby sie do tego celu przybliżyć. Nie wiem tego - Ty sam musisz sobie odpowiedzieć.
Chodzi o to, żeby mieć CEL, do którego się zmierza - i temu celowi można wtedy podporządkowac wszystkie inne rzeczy. Najwazniejsze jest jednak to, że do czegoś dążyć - nie tylko oddawac się niespełnionym marzeniom - bo to prowadzi do frustracji i rozczarowania - ale zdecydować które z tych marzeń chcesz spełnić. I zaplanować w jaki sposób chcesz doprowadzic do ich zrealizowania. Rozumiesz co mam na mysli?
Wyznacz sobie cel do zdobycia i zacznij go zdobywać. Poczujesz się jak wojownik i nigdy już nie będziesz smutny :)))
Bo podróże to tylko symbol potrzeby zmiany. A prawdziwe sedno leży w Tobie :)))) Znajd swój cel do zrealizowania i zacznij nad nim pracować. To daje największą siłę świata.
`Dzien Dobry:)
Chcialbym skorzystać z Pani ogromnego doswiadczenia i prosic o informacje odnosnie pogody w sierpniu w Tajlandii na wyspie Ko Samui:) Czytalem wiele na temat `omijania` wyspy przez deszcze wlasnie w sierpniu,ale mysle,ze Pani wie to najlepiej...:))
Wybieram sie tym razem na urlop `wypoczynkowy` tzn plazowanie,leniuchowanie i korzystanie ze slonca stad moje obawy co do duzego zachmurzenia i duzych,czestych opadow:(( Bede wdzieczny za wskazowki,pozdrawiam serdecznie zyczac wszystkiego co najlepsze,
derwisz72`
Sierpień jest bardzo gorący i jest to koniec pory suchej, więc jest mniej zielonych roslin. We wrześniu zaczyna się monsun, czyli pora deszczowa. Temperatura w dzień - ok. 35 stopni, w nocy - 24 stopnie, woda ciepła jak kisiel - 28 stopni, dużo słońca, ale i mozliwy deszcz.
`Witam,
Pani Beato mam pytanie natury techniczno fotograficznej. Od niedawna podróżuję - ostatnio przez 1,5 miesiąca Australia 14tys km - i zastanawiam się, a raczej przygotowuję do wyprawy po Ameryce Południowej (pewnie Ekwador i co tam będzie po drodze). Zastanawiam się w jaki sposób zabezpieczyć aparat w trudnych warunkach, czyli wilgoć, kurz etc.
Jakieś oklejanie? Może Pani polecić jakiś niezawodny sposób?
W skrzynkach oliwkowych wygrzebałem tylko, że fotografuje Pani analogowym Canonem (a można zapytać jakim? ;-D), a na którymś zdjęciu widziałem pooklejany obiektyw, ale chciałbym poznać szczegóły.
Pozdrawiam serdecznie,
Norbert`
Mam Canona EOS 3, którego dla niepoznaki oklejam czarną taśmą - żeby wyglądał na zużyty i rozpadający się :))) Wilgoć i kurz niestety towarzyszą podróżnikom na co dzień i nie ma skutecznego sposobu, żeby się przed nimi uchronic. Po każdym powrocie z wyprawy oddaję aparat i obiektywy do czyszczenia.
Zdecydowanie odradzam zamykanie aparatu w torbach plastikowych, ponieważ wilgoć z powietrza (szczególnie w miejscach tropikalnych, gdzie wilgotność powietrza dochodzi do 100%) osadza się w niewidzialny sposób wewnątrz aparatu - nawet w bardzo słoneczny i pozornie suchy dzien. Jeżeli zamknie Pan aparat w torebce plastikowej, cała wilgoć zacznie sie skraplać i aparat utonie w wytworzonej przez siebie wodzie.
Jedyne co można zrobić, to rozsądne unikanie wystawiania aparatu na deszcz, chowanie go do plecaka owiniętego ochraniaczem podczas podróży przez pylaste drogi itd. Nic nie powinno się zepsuc. Mój aparat nigdy mnie nie zawiódł, nawet gdy w dżungli fotografowałam żaby w deszczu.
`Dzień dobry Pani Beato:)
Bardzo się ucieszyłam gdy znalazłam Pani strone w internecie. Bardzo Panią podziwiam m.in. za umiejętność odnalezienia w sobie siły i poczucia wolności. Chciałabym życzyć Pani zawsze najlepszych dni przed sobą.
Zwracam się jednakże do Pani też z prośbą o odpowied. Mam 22 lata i juz trzeci raz zmieniam studia ( choć wiem że jak na mój wiek to `nie przystoi` być tak nieokreśloną:]. Pół roku temu wróciłam z rocznego pobytu za granicą i bardzo duzo zmieniło sie w moim mysleniu. Wiem, że chciałabym i że to jest możliwe, żeby choć zblizyc sie do swoich wyobrażen o `pięknym życiu`. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafię dać jeszcze za wygraną i osiąść, dlatego mam do Pani pytanie.
Obecnie studiuje Konserwację i Restaurację Zabytków i szczerze mówiąc szłam na te studia z może dziecinnym marzeniem, że bede podrózowac zarabiać konserwacją i robic zdiecia i może w którymś z krajów osiąśc:).
Teraz widzę że przez kolejne 5 lat nie będę się rozwijała na tych studiach i jakby boje się, że zrezygnuję zmarzeń. Teraz zdaję na Edukację artystyczną, ale wiem, że to co mnie tu ciągnie to zajecia z warsztatów dziennikarskich i nauka fotografii.
Jakoś zawsze kołatała mi się myśl o tym by pracować w gazecie a najlepiej na wyjazdach. Obecnie pisałam tekst o potrzebie sztuki i właśnie nie moge się do niej ustosunkować. Bo to co mnie zawsze interesowało to przekazywanie wiedzy, ale jak najbardziej rzetelnej i obiektywnej. O kontrastach i paradoksach tego świata. W sztuce odzwierciedla się swiat wewnetrzny i stąd pewnie też często nie jest ona rozumiana. Ale wiem, że dzięki nawet powierzchownemu pięknu człowiek jest w stanie pojąc magię życia i mysle, że dzięki fotografi, organizowanym wystawom i reportażom to jest możliwe.
Ale moje pytanie do Pani jest takie. CZy jesli się będzie upartą to nawet studia Edukacji Artystycznej nie przeszkodzą w urzeczywistnieniu celu jakim jest zawód reportera lub podróznika-sprawozdawcy? Czy jeśli nie mam studiów dziennikarskich, ani geograficznych, ani historycznych i nie pracowałam jeszcze przy żadnej gazecie (tylko kilka tekstów i samodzielna gazetka), ani nie organizowałam wyjazdów ( na dalekie wyprawy) to nie jest za póno by zacząć?
Wiem, że te pytania są może naiwne, jeśli oczekuje się odpowiedzi na nie, ale Prosiłabym tylko o jakieś wskazówki. Dziękuje Pani za odpowied i Pozdrawiam Serdecznie:)
Dorota`
Pani Doroto! Mysle, że wcale nie jest Pani tak zagubiona, jak się Pani wydaje - bo potrafi Pani to, co jest najważniejsze: jasno okreslic swoje cele. Mało osób jest w stanie tak jasno i precyzyjnie powiedziec co chcą robić i w jaki sposób. I w tej sytuacji jestem przekonana, że nic nie będzie w stanie Pani przeszkodzić w ich realizacji. Ja nie skończyłam studiów dziennikarskich ani geograficznych.
Znam wielu radiowców i dziennikarzy, których przez życie niesie pasja, a nie dyplom wyższej uczelni. Jeżeli potrzebuje Pani świadomości ukończenia uniwersytetu, to radzę zrobić tak: studiować i czerpac ze studiów to, co jest w nich najlepsze. A jednocześnie rozwijać swoją pasję: fotografować, pisać, podróżować. Niech pani spróbuje nawiązać współpracę z jakąś gazetą - bo zanim nauczy się Pani być dobrym dziennikarzem, musi Pani praktykowac, ćwiczyć, uczyc się, przestrajać się w środku. Zadne studia nie gwarantują bycia dobrym dziennikarzem. To jest sztuka, której nabiera sie wyłącznie podczas pracy, praktykowania, nabierania doświadczeń i uczenia się. Niech Pani nie czeka do końca studiów, niech Pani próbuje już teraz :))))) Serdecznie pozdrawiam i życze powodzenia!
| |