|
|
Bzowa skrzynka pocztowa (32)
55c5
Bzowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Dzień dobry! Mam na imię Piotr i jestem studentem IV roku geografii turyzmu w Łodzi. W ubiegły czwartek uczestniczyłem w spotkaniu z Panią zorganizowanym przez Poleski Ośrodek Kultury w Łodzi i z zapartym tchem słuchałem opowieści o wyprawie do Malezji. Podziwiam Pani odwagę i pozytywne spojrzenie na otaczający świat. Pani zapał podróżniczy od razu udziela się słuchaczom! Podobały mi się również zdjęcia z amazońskiej dżungli wystawione w Łódzkim Towarzystwie Fotograficznym.
Ja również mam swój ukochany kontynent, którym się pasjonuję i jest nim Australia, gdzie odbyłem już dwie podróże. Podczas ostatniej z nich, półrocznej, udało mi się objechać Australię dookoła i tym bardziej zafascynowałem się bezdrożami i przyrodą tego kontynentu. Moim marzeniem jest wydanie albumu fotograficznego, stąd moja wielka prośba do Pani o jakieś porady i wskazówki dotyczące poszukiwania wydawcy. Przyznam się szczerze, że nie mam w tym względzie doświadczenia i trudno jest mi coś zdziałać. Byłem już na spotkaniach w kilku wydawnictwach, ale największą przeszkodą są duże koszty, jakie pociąga wydanie takiego albumu. Czy myśli Pani, że pierwszym krokiem powinno być znalezienie sponsorów? Byłbym bardzo wdzięczny za wszelkie rady! Z góry dziękuję i pozdrawiam!
Piotr`
Latwo jest wydać album fotograficzny, ale trudno go sprzedać - i dlatego wydawcy raczej są niechetni takim ksiązkom. Niech Pan zwróci uwage na fakt, że ja też nie wydalam dotąd albumu fotograficznego - z tego samego powodu.
Gdybym miala cos radzic, to radzilabym napisanie ksiazki, pisanie reportazy do prasy. Tam mozna pokazac duzo fotografii, a przede wszystkim pracowac nad swoim warsztatem zarowno literackim, jak i fotograficznym.
Jesli chodzi o sponsorow, to nie lubie ich szukac i niechetnie sie tym zajmuje. Wychodze z zalozenia, ze tyle samo energii i czasu potrzeba na zarobienie odpowiedniej kwoty pieniedzy, co na uzyskanie zgody sponsora. Poza tym czlowiek niezalezny finansowo jest czlowiekiem szczesliwszym.
Zycze wiec powodzenia w wyprawach oraz w pracy reporterskiej i pozdrawiam.
`Szanowna Pani Beato!
Dzisiaj po południu udałam się na targi książek, gdzie miałam przyjemność Panią poznać i zamienić kilka słów. Niestety moja śmiałość oraz pewność siebie w momencie spotkania z osobą podziwianą szybko się ulatnia. Dlatego też postanowiłam napisać do Pani maila.
Z pewnością słowa uznania skierowane pod Pani adresem nie spotkają się z zaskoczeniem. Cenię Pani wytrwałość, wytrzymałość i dystans do własnej osoby. Podzielam pragnienie poszerzania horyzontów, respekt dla natury oraz radość przygód. Zawsze marzyłam by zostać podróżnikiem. Wydaje mi się, iż posiadam odpowiednie cechy charakteru oraz zainteresowania. W przyszłości chciałabym studiować etnografię i dziennikarstwo. Pociąga mnie magia Ameryki Południowej.
Marzę o tym, by poznać dziedzictwo Inków, zagłębić się w tajemnicze otchłanie nieprzeniknionej puszczy amazońskiej oraz przeżyć kilka miesięcy wśród Indian. Tymczasem zdaję do liceum, pilnie uczę się języków: angielskiego, niemieckiego ( od padziernika hiszpańskiego)
Czy droga, którą wybrałam oraz wytrwałość i dobre chęci (a zapewniam, że mam ich bez liku) pozwolą mi dojść do upragnionego celu? Czytałam, iż jest możliwość wyjazdu z Panią na wyprawę do Peru. Jeżeli jest to prawda czy będę mogła przyłączyć się do Pani za rok? Jakie kryteria musiałabym spełniać?
Z wyrazami szacunku,
Kinga`
Tak, Kingo, Twoja droga jest dobrą drogą. Znajomość języków obcych ułatwi Ci odnalezienie sie w każdym miejscu na świecie. Nawet kiedy będziesz bardzo niecierpliwie czekać na jakąś wielka wyprawę, mysląc, że może niepotrzebne marnujesz czas na wkuwanie słówek - to zobaczysz, pewnego dnia wszystko się odmieni. dostaniesz propozycję, jakiej się nie spodziewałas i z nieoczekiwanej strony - i wtedy to wszystko, czego się nauczyłaś, pomoże Ci osiągnąć cel.
Nie wiem jeszcze czy w przyszłym roku zorganizuje wyprawe do Peru. Byc może tak. Jesli tak będzie, na pewno zamieszczę o tym informacje tutaj na stronie. Zyczę Ci wytrwałości, cierpliwości i szczęścia i serdecznie pozdrawiam.
`Dziękuje bardzo za odpowiedz na moj list. na sczescie sprawa z plyta jest juz nie aktualna zrobilem taka siare w ksiegarni ze w koncu zgodzila sie i dala plyte. mam natomiast do pani kolejna pytanie gdzie mozna kupic ta tykwe (to chyba tak sie nazywa ) do picia yerba mate samo ziolo znalazlem w sklepie ale
nigdzie nie widze tego przyrzadu do picia.2 sprawa to jaka jest cena tego wyjazdu z Panią na te najblizsze wyjazdy do dzungli i bodajze na Karaiby??????
pOOzdrOOfka Kuba`
Do picia yerba mate potrzebna jest tykwa albo kubek. Ja osobiscie wolę kubki paragwajskie, robione z zielonego drewna palo santo. Czasem kubki są dodatkowo obłożone srebrem albo metalem, który udaje srebro. Tykwy sa uzywane w Argentynie, sa zwykle mniejsze od kubków, cieńsze, bardziej kruche i szybciej się zużywają - glównie dlatego, że są naturalną, prawdziwą tykwą przerobioną na naczynie do picia.
Na szczęście w Polsce można wybierać swobodnie - bo sa i tykwy argentyńskie, i kubki paragwajskie, i jeszcze kilka innych możliwości. Kubki i tykwy oraz specjalne rurki do picia - czyli bombille - można obejrzeć na stronie importera http://yervita.home.pl - a potem tam również kupic.
Jak zwykle uprzedzam tylko, że na początku yerba mate wydaje się `dziwna` w smaku. Ale po kilku razach!... Smacznego!
O wyprawach piszę powyżej.
`Witam serdecznie!!!
Od niedawna bliżej zaczełam interesować sie pani wyprawami i im wiecej czytam i dowiaduje sie na ten temat bardziej panią podziwiam. Całkiem przypadkiem oglądałam program`Miasto kobiet` w TVN Style ,w którym pani gościła. Pierwsza podróż w wieku 18 lat...niesamowite.Często myślę o podróży do Ameryki Południowej ,ale zawsze odkładałam to na póniej,myślałam ,że jest za wcześnie ,że nie dam rady.Czytałam o tym ,że jest możliwość podróżowania z panią.Bardzo mnie to zaciekawiło.Czy trzeba w tym celu spełniać jakieś warunki??? I ile to mniej wiecej kosztuje??
Dziękuję Bardzo i proszę o kontakt.
Marta`
Najbliższa wyprawa, którą będę prowadziła dla chętnych, jest zaplanowana na pierwszą połowę listopada. Będzie to wyprawa do dziewiczej dżungli amazońskiej i na Karaiby. Przy prowadzeniu tych wypraw współpracuję z Fundacją M. Kamińskiego, która zajmuje się przygotowaniem biletów lotniczych, ubezpieczeń, informacji etc. Fundacja też robi wycenę wyprawy i przyjmuje zapłatę. Nie wiem jeszcze na ile zostanie skalkulowana wyprawa listopadowa, przypuszczam, że jej koszt będzie podobny do zeszłorocznej wyprawy do dżungli, która kosztowała ok. 3000 $ na osobę. W najbliższych dniach będę znała szczegóły, prosze więc śledzić informacje tu na stronie.
`Dzień dobry Pani Beato,
Trochę mi szkoda, że nie dostałam odpowiedzi na mój wcześniejszy mail :(
Język hiszpański ma swoje odmiany, ale czy mimo to można za pomocą hiszpańskiego`europejskiego` porozumieć się w Ameryce Łacinskiej, Meksyku?
Czy zna Pani jakieś dobre zródło informacj na temat szczepień jeżeli sie jedzie do danego kraju?
Często się mówi o zanikaniu dżungli, jak to wygląda z autopsji, czy spotkała pani na swojej drodze zniszczenia?
pozdrawiam i życzę wielu, wielu, wielu kolejnych wypraw ;)
anna`
Przepraszam, wciąż nadrabiam zaległości z pocztą mailową. Po powrocie z Kuby moja skrzynka kipiała (i wciąż kipi). Odpowiadam więc teraz od razu:
Europejska odmiana hiszpańskiego bardzo się przyda w Ameryce Lacińskiej! Po kilku dniach złapie Pani pewnie nowy akcent i bardziej soczystą wymowę i zgubi to świszczące `s` - i pewnie zachwyci się Pani, że hiszpański może być taki piekny :)))
Najlepszym ródłem informacji na temat szczepień jest Klinika Chorób Tropikalnych lub jakakolwiek inna klinika, która specjalizuje się w tropikach - tamtejsi lekarze najlepiej wiedzą jakie szczepienie w jakim rejonie świata.
Widziałam zniszczenie dżungli, choć sa też rejony naprawdę cudnie dziewicze, gdzie ludzie - ani tym bardziej maszyny - jeszcze nie dotarły.
`Mam do pani wielką prośbę. Czy mogłaby mi pani poradzić jak się przygotować do obozu selekcyjnego zdobywcy?? Bardzo chciałbym być 1 z 15. Obecnie jestem 1 z 100 Dziękuję i pozdrawiam, Sławek`
Myślę, że trzeba zabrać ze sobą dużo siły ducha, trochę siły fizycznej też się przyda. Najwazniejsze to się nie stresować, bo stres odbiera czasem mowę i rozum. Radze więc podejść do sprawy z filozoficznym spokojem - bo co ma być, to będzie. I życze powodzenia!
`...To chyba był sen. O godzinie 14 siedziałem w tramwaju w ogromnym korku i czytałem `blondynka śpiewa w Ukajali`, a 20 minut póniej siedziałem i rozmawiałem z Panią. To jednak nie był sen, to czysta
prawda.
Witam serdecznie!
Możliwe że pamięta mnie Pani(pytałem o język i bezpieczeństwo w Ameryce południowej). Taki byłam zdenerwowany, że całkiem zapomniałem zapytać o to, czy wydażenia z ostatniej podróży będą w jakiś sposób opublikowane(?). Wyczekuję także następnego
spotkania.
Z najlepszymi pozdrowieniami
Dominik`
Mam nadzieję, że tak :)))) Zbieram mysli i wrażenia i będe próbowała je opisac w nowej książce. Proszę przyjśc na Targi Książki w maju 2006 r. - wtedy sie okaże :)))
`Szanowna Pani Beato!
Przedwczoraj, pisząc do Pani maila zapomniałam zadać ważnego pytania. Buszując wśród oliwek zauważyłam, że wiekszość wypraw przypadaja na listopad i marzec. Czy byłoby mozliwe zorganizować, w przyszłym roku, wyprawę (niewazne gdzie, przecież wszystkie miejsca w Ameryce Południowej są cudowne) w miesiącach wakacyjnych lub w lutym? Czy osoby nie do końca pełnoletnie także mogą udać się w podróż?
Z wyrazami szacunku,
Kinga`
Co do osób `nie do końca pełnoletnich`, nie mam pewności. Przypuszczalnie taka osoba musiałaby miec opiekę dorosłego. Co do wypraw w wakacje - raczej nie. Latem staram się byc w Polsce, jeść czereśnie i pisac :)))
Luty - jak najbardardziej tak :))
`Hola :) (to tak dla poczucia klimatu hiszpańskiego co by sie Pani milej zrobiło przed przeczytaniem i odpowiedzią na mój list ;) )
Pytanie moje dotyczy fotografi- precyzyjniej-jakiego używa Pani aparatu i co sądzi Pani o fotograii cyfrowej :)
Serdecznie pozdrawiam i życze miłego dnia/miłego wieczoru/ dobrych snów (niepotrzebne skreslić)
Magda :)`
Używam Canona EOS 3 z obiektywami Canona i profesjonalnego filmu. Nie jestem przekonana do fotografii cyfrowej - szczególnie w klimacie tropikalnym gorącym i wilgotnym, w warunkach dzunglowych, gdzie nie można naładowac akumulatora itd. Mój aparat służy mi od kilku lat i nigdy mnie nie zawiódł - nawet podczas deszczu w amazońskiej dzungli.
`Wywiad z Panią w TVN STYLE w `Mieście Kobiet` wysłuchałm z wielkim zaciekawieniem. Marzeniem mojego życia jest wyprawa na Kubę oraz do Meksyku.
Z rozmowy wynikało iż organizuje Pani tego rodzaju wyprawy.
Z ogromną ochotą wybrałam się na taki wyjazd z Panią w roli przewodnika.
Z inernetu wyczytałam iż będzie Pani gościć w Gdyni w dn.03.06.05 w Bibliotece Publicznej ul. Piłsudskiego 18 w godz 18-19
Chciałabym bezpośrednio na ten temat porozmawiać.
Pozdrawaiam
Renata`
Wyprawy do Ameryki Południowej organizuję i prowadze wspólnie z Fundacją M. Kamińskiego, która zajmuje się organizacja części przedwyjazdowej - czyli biletami, informacjami, ubezpieczeniem itd.
W najbliższych dniach będe znala szczegóły najbliższej wyprawy, która chcę poprowadzic do dżungli amazońskiej, a następnie na rajską wyspę na Karaibach.
Wiem na razie tyle, że wyprawa odbędzie sie w pierwszej połowie listopada i ma trwac 2 tygodnie. Jestem w tej chwili w trakcie ustalania szczegółów z moimi kolumbijskimi przyjaciółmi i partnerami. Szczegóły zamieszczę na stronie Oliwkowa w najbliższych dniach.
`Witam serdecznie Pani Beatko,
Domyslam się, że mój list jest dla Pani jednym z milionów listów o podobnej treści... i pewnie wielkim szczęsciem dla mnie będzie jesli go Pani wogóle przeczyta... i doskonale rozumiem, ze z Pani perspektywy treść tego listu nie jest niczym nowym...
ale jest też moja perspektywa tej sytuacji.. z ktorej to tak naprawdę jedynym rozsadnym rozwiązaniem jest napisanie listu własnie do Pani... tak wiec pisze ten list.. i obiecuje, ze nie bede w nim przynudzal :-)
Otóż mam na imię Marcin... z wykształcenia i zamiłowania jestm psychologiem..ale z natury jestem Wiecznym Człowiekiem Drogi... człowiekiem, który poznaje życie poprzez kolejne doświadczenia a każda podróż, niezależnie od kierunku jest celem samym w sobie... po to by znaleć się gdzieś, nie ważne gdzie... gdzie można zobaczyć zupełnie innych ludzi, inne otoczenie, inne kultury.. ale być tam i czuć promienie słońca, które wszędzie świecą tak samo.. świeca po to by Człowiek Drogi mógł się czuć jak w domu, niezależnie od tego gdzie się obecnie znajduje...
Jesli chodzi o moj scenariusz, to wiele sie w moim zyciu dzialo i nie zawsze byly to same usmiechy..
chociaz usmiechu nigdy nie stracilem, bo kazda sytuacje traktuje jak kolejne doswiadczenie, ktore mnie czegos uczy..
obecnie mam dobra prace w branzy szkoleniowej (komunikacja, kreatywnosc, zarzadzanie stresem, teambuilding etc.), wspaniala zone i malenkiego synka... ale wiem, ze moja prawdziwa namietnoscia sa podroze... a najwiekszym marzeniem jest podroz do Ameryki Poludniowej.. głownie w dziewicze rejony, nieprzebytej puszczy amazonskiej, nie skalanej pietnem komercyjnych wyjazdow o charakterze - pan biznesmen placi - pan biznesmen dozna przygody- pan biznesmen mocno sie wystraszy - ale wszystko w bezpiecznych warunkach prowadzenia za reke..
oczywiscie nie widze nic zlego w tego typu inicjatywach, bo pewnie bylbym najszczesliwszym czlowiekiem gdybym mogl zarabiac w taki sposob.. czyli robiac to co kocham.. ale jako uczestnik wyprawy nie chcialbym byc jednym z czlonkow tego typu ekspedycji..
PYTANIE I PROSBA, ktora mam do Pani Pani Beatko.. jako do osoby, ktora bezwzglednie i szanuje za to, ze robi w zyciu to do czego ja caly czas nieudolnie daze to:
prosba o fachowa i uczciwa porade w jaki sposob powinienem sie zabrac za urzeczywistnianie mojego zyciowego marzenia??
na ile jest mozliwe zorganizowanie lub znalezienie kogos kto wyrusza w taka podroz i do kogo moglbym sie przylaczyc??
jak ominac komercyjne propozycje i zostac czlonkiem wyprawy, ktora faktycznie jest ekspedycja kroczaca nowymi, niezbadanymi sciezkami??
wiem ze jest to mozliwe, bo jesli ktos od dziecinstwa tak jak Pani, Arkady Fiedler, Richard Maufrais i ja marza o czyms - to z pewnoscia to pozniej realizuja... tyle tylko ze z wyzej wymienionych tylko ja nie znalazlem sie jak dotad nad Amazonka... no i oczywiscie Richard Maufrais nie jest najlepszym przykladem do nasladowania.. bo przeciez z pewnoscia zna Pani jego historie.. i jej koniec..
Bede ogromnie wdzieczny za kilka slow, ktore pomoga mi szukac we wlasciwych miejscach mozliwosc urzeczywistnienia swoich marzen...dodam tylko, ze jak dotad najwiekszym moim dokonaniem bylo spenetrowanie Meksyku od Mexico City do Mazunte.. kiedy to nie znajac jezyka poznalem meksykanska rodzine, u ktorej pozniej mieszkalem i pokochalem ze wzajemnoscia jako najprawdziwszych przyjaciol...
ale na Amazonska Puszcze... Mato Grosso, Gujane i inne piekne miejsca poki co nie mam pomyslu..
Dlatego tez niech slonce swieci Pani zawsze tak samo.. tak jak innym Wielkim Ludziom Drogi... bo slonce swieci tym co sa spoko..
Marcin`
Myslę, że odpowied jest jednak prosta: żeby wyjechać do dzungli amazońskiej trzeba: znac język hiszpański/portugalski, znac lokalne warunki, zwyczaje, sposoby i rodzaj sprzętu wykorzystywanego na wodzie i lądzie, rozumieć świat Indian, posiadac wiedzę dotyczącą świata roślin i zwierząt, mieć odwagę, siłę fizyczną i psychiczną. Należy również mieć wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zapłacić przewodnikom, kupic paliwo do silnika, jedzenie i na inne wydatki.
Taką wiedze nabywa się latami podczas kolejnych wypraw i ekspedycji. Zaden nowicjusz ani amator nie da sobie sam rady.
Dlatego rozwiązaniem jest przyłączenie się do istniejącej wyprawy - przy czym wątpię, żeby doświadczeni podróżnicy chcieli zabierac ze sobą na poważną, długą i niebezpieczną wyprawę osoby początkujące. Ja sama widziałam potężnych mężczyzn płaczących w dżungli.
Myślę więc, że powinien Pan zacząć od prostszej wyprawy - chocby po to, żeby się zorientowac jak to naprawdę jest w dżungli - w tym klimacie, z tymi owadami, ludmi, w deszczu i słońcu, wilgoci i upale.
Może spróbuje Pan pojechać ze mną na listopadową wyprawę do dżungli - zapraszam. Planuje tydzien w dżungli i tydzien na Karaibach. Dokładne plany tej wyprawy będę znała za kilka dni.
`Witam Pani Beato.
Ja też trochę podróżuję ostatnio miesiąc po Iranie (polecam). 12 maja byłem nawet na pani spotkaniu w Łodzi ale potem się spieszyłem i nie mogłem pogadać.
Moje pytanko dotyczy Kuby bo pani ostatnio tam była a ja się wybieram.
Jak wygląda sprawa na granicy, czy nadal wymagają 100 $ na każdy dzień pobytu.....Jak to `obejść` ?
Ja jadę indywidualnie i sam może poleci pani jakieś tanie kwatery (mam zamiar obiechać wyspę na około).
Muszę dodać, że pierwszy raz widziałem panią osobiście i jestem pod wrażeniem, jest pani urocza... i jeszcze ta dżinsowa mini....jak nastolatka. SUPER !
Pozdrawiam !
Jacek`
Na Kubie życie szybko się zmienia. Nie trzeba mieć 100 $ na każdy dzień pobytu. trzeba mieć natomuiast rezerwację hotelu albo kwatery prywatnej - co nie jest trudne do zrobienia przez internet. Kwater prywatnych jest dużo i choc są dośc drogie - 15-20$ za noc, to mają zwykle lepszy standard i obsługę niż panstwowe hotele. Prosze zajrzeć do przewodnika Lonely Planet po Kubie - jest w miarę akuratny.
`P. Beato, no i przez dwa dni moja Rodzina byla bez obiadu, a ja wraz z Panią jeżdziłam po Malezji. Ostatnia Pani KSIĽŻKA to kryminał!!!!!!!!!! Kiedy następna? Ja już żyć nie moge bez paru zdań napisanych przez Panią.
B.pozdrawiam ze słonecznego Krakowa. Joanna`
Następna książka będzie pewnie wiosną, co ucieszy Pani rodzinę, bo kto by wytrzymał dłużej bez obiadu? :))))) Serdecznie pozdrawiam, zgłodniałych członków rodziny też :))))
"Witaj,
Spowodowałaś dzisiaj taki natłok myśli w mojej głowie (właściwie tego nie można nawet nazwać myślami) przez swoją książkę, która przypadkiem wpadła mi w ręce, że nie mogę się skupić...
ale to, co w końcu skłoniło mnie, żeby napisać (bo nie chciałam Ci zawracać głowy), to te wodniste truskawki... otóż "zdradzę Ci tajemnicę" ;)) : żadna truskawka nie smakuje jak prawdziwa truskawka,
jeżeli nie jest niepryskaną-truskawką-prosto-z-krzaka. te namiastki truskawek na rynku i w sklepach, choćby nie wiem jak ładnie pachniały i wyglądały, nie smakują! Truskawka ma w sobie coś takiego, że traci smak wkrótce po zerwaniu... (a jeżeli była dodatkowo
szprycowana chemikaliami, to nawet nie ma czego tracić...)
to część moich dzisiejszych przemyśleń na temat truskawek, które to przemyślenia stanowiły skolei małą część przemyśleń w ogóle ;)
Pozdrawiam (jeszcze nie truskawkowo, bo było zimno... nadal jest...)
Agnieszka"
Tak, to wyjaśnia sprawę truskawek! Słyszałam nawet, że truskawki w Polsce sa sprowadzane z Chin i dlatego nie smakują tak, jak legendarnie dawniej smakowały :))) Ciekawa jednak jestem która to książka wprowadziła zamęt do Twoich myśli.
| |