|
|
Ananasowa skrzynka pocztowa (29)
4ce4
Ananasowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Droga Pani Beato
W imieniu swoim jak i wszystkich zgromadzonych na chat.wp.pl chcialam bardzo serdecznie podziekowac za rozmowe.
Nie chce zajmowac moja osoba zbyt wiele Pani cennego czasu. Napisze tylko iż indianskosc tkwi we mnie od dziecka a mozliwosc korespondencji z osoba taka jak Pani jest dla mnie ekscytujacym przezyciem.
Choc nie znam Pani osobiscie, wyczuwam w Pani bratnia dusze. Uwazam Pania za osobe wyjatkowa, odwazna i o czystym sercu, jaka w obecnych czasach spotkac mozna coraz trudniej.
Mam na imie Emilia i jestem studentka uczelni artystycznej. Bardzo chcialabym napisac prace na temat sztuki Indian Ameryki Polnocnej. Konkretnie interesuje mnie ich malarstwo (piktografy) na skorach bizonich (badz jelenich). Wiem, iż za pomoca znakow i symboli Indianie zapisywali na takich skorach przerozne historie. Był to ich swoisty,jakze ciekawy jezyk.
W Polsce jest to jednak nadal rzecz malo popularna i trudno zdobywa sie materialy na ten temat.
Zastanawiam się czy widziala Pani cos takiego ?na wlasne oczy?..(jesli tak, przypuszczam, ze było to fascynujace doswiadczenie)
Jesli moglaby Pani w jakikolwiek sposob wesprzec mnie jakas informacja na temat tej sztuki, badz zna Pani zrodla z ktorych moglabym się czegos dowiedziec, bylabym bardzo szczesliwa, gdyby zechciala się Pani w kilku slowach tym ze mna podzielic. Najbardziej interesuje mnie w jaki sposob Indianie pozyskiwali barwniki.
Bardzo cieszy mnie także mozliwosc podrozy z Pania, nie chce jednak zadawac zbyt wielu pytan w jednym mailu. Postaram sie wiec zasiegnac informacji o wyjezdzie na wlasna reke (ze strony..).
Bardzo dziekuje za poswiecony mi czas oraz wszystko co robi Pani dla nas, czytelnikow.
Z wielkim szacunkiem, Emilia.
Droga Pani Emilio :)))
Dziękuję za miłego maila i za spotkanie na czacie :)))
Widziałam skóry zwierząt z rysunkami indiańskimi, zarówno w Ameryce Południowej, jak i Północnej. Rysunki były kolorowe, podobnie jak tkaniny z bawełny używane do ubrania. Myślę, że podobnie jak na całym świecie, również Indianie z prerii jako barwników używali roślin, zwierząt i minerałów. Z Ameryki Południowej do Europy przybył ognistoczerwony barwnik annatto, którego do dzisiaj używa się do barwienia jedzenia.
Wyobrażam sobie, że w Internecie można znaleć materiały na ten temat, ja zajrzałabym również do sklepu Amazon.com - na pewno ktoś napisał coś o naturalnych barwnikach stosowanych przez Indian.
Zycze powodzenia i do zobaczenia na wyprawie :))))
`Jako dzieciak zaczytywałam się Szklarskim, a na pytanie kim chcę być odpowiadałam, że łowcą dzikich zwierząt. Póniej nastąpiło pacyfistyczne nawrócenie i myśl, że tylko człowiekowi może się wydawać, że zwierzakom jest w zoo lepiej niż w dżungli. Pomysł z łowcą dzikich zwierząt przepadł na korzyść archeologii, ale i ta przegrała z polonistyką. Może ja po prostu bardziej nadaję się do czytania o podróżach i przygodach niż do samych podróży i przygód?
Dzięki pani książkom czuję się trochę bliżej tej podróży na jawie, bo nie tylko poznaje to co jest gdzieś tam, za horyzontem, ale zaczynam wierzyć, że nie jest to całkiem nieosiągalne dla takiej polonistycznej mróweczki jak ja.
Siedząc cały dzień w książkach, pisząc magisterkę lub pracując za biurkiem w archiwum myślę sobie, że Nowa Zelandia nie jest bardziej nierealna niż Paryż, a przecież w globalnej wiosce wszędzie jest blisko. Przeżucajc papierki myślę sobie, że przecież mam 23 lata, piramidy nie znikną przez najbliższe 10 lat. Zbieram siły. Jest tyle do zobaczenia.
Dziękuję za siłę jaką czuć z pani książek.
Jest pani naprawdę wspaniała i inspirująca. Nieczęsto osoba publiczna emanuje ciepłem i spokojem. To widać ta podwójna perspektywa.
Dziękuję i pozdrawiam. Życzę dalszych sukcesów i powodzenia na kolejnych wyprawach. Nie mogę się doczekać, kiedy o nich przeczytam;)
Aneta`
Dziękuję :))) Myślę, że bycie polonistą to prosta droga do pisania świetnych książek podróżniczych - i nie tylko podróżniczych :))) A z Nową Zelandią jest tak jak z miłością - będzie cierpliwie czekała aż nadejdzie najlepszy moment. I wtedy sie przydarzy. Tego Pani życzę :)))
`Droga Pani Beato !
Może lepiej Beato ?
Dopiero co natknęlam się na opis Pani osoby i jej poczynań, jakoś dotąd umykalo mi Pani nazwisko, chociaż od dziecka interesowalam się podróżnictwem. Dzisiaj jestem już stara, może lepiej zabrzmi - wcześniej urodzona, ale nadal pasjonują mnie inne, nieznane miejsca naszego globu. Będę mogla je teraz odwiedzać dzięki Pani, przynajmniej z palcem po mapie, bo już nie mam fizycznych możliwości po temu. To piękna pasja i szczerze jej Pani gratuluję.
Od przejścia na emeryturę zajmuję się pomaganiem innym w Telefonie Zaufania i chyba pierwszą polską `Babcią Internetową`. Od 1999 roku prowadzę internetową formę Telefonu Zaufania.
Szczerze Panią podziwiam. Lubię niezwykle postacie, a i Panią do takich zaliczam. Popieram wszelką inicjatywę i chęć dzialania, dzięki temu będę mogla Panią stawiać za wzór innym.
I za to także Pani dziękuję.
Teresa M. - `Babcia Internetowa``
Zna Pani pewnie tysiące ludzkich historii, o których można by napisac książki :))) Tak sobie przynajmniej wyobrażam kogoś, kto pracuje w Telefonie Zaufania i często jest tam, głównie po to, żeby SŁUCHAĆ. Ciekawa jestem z czym ludzie dzwonia najczęściej, ale gdybym miała zgadnąc, to pewnie z czyms tak prostym, jak samotność. Ciesze się, że jest ktoś taki jak pani - kto może im pomóc :)))) Serdecznie pozdrawiam.
`Witam!!
Przeczytałam już Pani książkę `Blondynka śpiewa w Ukajali` Jak każdą Pani książką tak i tą jestem zachwycona. Jest świetna!!! Nawet Pani nie wie jak zazdroszczę pani wszystkiego tego co Pani widziała, niesamowite przygody. Jednocześnie nasuwa mi się pytanie co Panią tak bardzo ciągnie do dżungli czy ucieka tam Pani od naszej szarej żeczywistości, czy to tak wielka pasja sprawia, że tam lepiej sie Pani czuje?? Mnie również strasznie interesują podróże szczególnie po Ameryce Południowej. Przeżywam je właśnie dzięki Pani książką. Mogły by one służyć nawet jako podręcznik do geografii, albo jako lektury szkolne no ale nikt jeszcze na to nie wpadł. Mam nadzieję, że ja też kiedyś będę tak podróżować Pani śladami ( jakby nie miała pani kiedyś kogo zabrać do dżungli to ja zawsze chętnie) :-) Pozdrawiam Natalia`
Natalio, myślę, że wypowiedziałaś swoje marzenie o podróżowaniu w szczęśliwą godzinę, więc na pewno się spełni :)))) A co mnie ciągnie do dżungli?... Chęć przeżycia przygody i chęć zakosztowania zupełnie innego życia niż to, które ludzie prowadzą w innych częściach świata. Dżungla amazońska to takie magiczne miejsce, gdzie nie ma pieniędzy, polityki, światła lamp, samochodów, nie ma informacji o wojnach, bombach, zamachach, nie ma całego ciężaru stresu, który niesie ze sobą nasz świat. To cudowne uczucie - wsiąść do czółna i odpłynąć. To uczucie całkowitej wolności, bo moim wyborem jest co zrobię nastepnego dnia rano - czy zostanę tu w tej dzungli na zawsze i będę żyła tak jak Indianie, czy też nie...
`Pani Beatko :)))
Chciałam bardzo serdecznie podziękować za wczorajszą audycję w radio. Szczególne podziękowania składam za muzykę z ostatnich minut audycji. Słuchając zespołów mej młodości przeniosłam się w tamte lata, atmosferę towarzyszącą ich występom. Doznałam wielkich wzruszeń i za to Pani bardzo, bardzo dziękuję.
Bogucha`
Pani Bogucho :)))) To radość dla mnie, że komus mogłam sprawić trochę radości :)))) W nastepną niedziele też przyniosę kilka takich starszych, ale bardzo soczystych piosenek :))) I to bedzie nasz stały odcinek ananasowy :)))
`Bardzo Pania proszę o poradę.
Tyle sie słyszy o preparacie Vicacore. Ja zanim natrafiłam na Pani strone wysłałam opis choroby mojej mamy do centrum medycznego w Londynie. Ponieważ wszyscy przestrzegaja mnie przed oszustami nie wiem czy dobrze zrobiłam. Jeśli Pani moż eto bardzo proszę o prawdziwy sprawdzony adres. Moja mama umiera. Dziękuję.`
Znam osobiście firmę, która współpracuje z odkrywcą vilcacory - księdzem Szeligą. Oprócz vilcacory od pewnego czasu za jedno z najbardziej skutecznych leków na raka uważa się GRAVIOLĘ.
OTO ODPOWIED, jaką dostałam z Limy od moich peruwiańskich partnerów:
`Serdecznie witamy z Limy,
ziolo GRAVIOLA (annona muricata), efektownie jest nazywana `naturalna chemioterapia` poniewaz bezposrednio eliminuje komorki rakowe ale bez zadnych negatywnych skutkow spowodowanych przez zabiegi chemiczne. W Peru mozna nabyc swieze owoce tej rosliny pod nazwa Guanabana, ale w terapii ma takie same wlasciwosci wywar z lisci.
Ziolandina zajmuje sie eksportem produktow naturalnych w celach leczniczych; zawsze zalecamy aby Pacjenci przeslali nam swoja historie kliniczna wraz z ostatnimi wynikami badan, gdyz najlepiej skutkuje
indywidualnie dobrany zestaw ziol w sklad ktorego poza graviola wchodza ziola oczyszczajaco-wzmacniajace system immunologiczny. Z checia odpowiemy na wszystkie dodatkowe pytania, prosimy o bezposredni kontakt: ziolandina@ziolandina.com.pe, serdecznie pozdrawiamy,
Monika Przybylska / Pawel Canchaya-Kralewski
Ziolandina`
`Dzień dobry,
Wybieram się w podróż do Ekwadoru. Wylot z Madrytu liniami AirMadrid. Czy orientuje się Pani na ile jest to wiarygodny przewonik? W pierwszej wersji znalazłem połączenie w Santa Barbara Airlines, ale wiele krytycznych uwag w internecie do tej linii. AirMadrid ma ciekawe ceny (500 EUR do Ameryki Płd. w dwie strony z Hiszpanii), ale nie mogę znależć informacji na temat jej standingu i wiarygodności. Bilety można kupić tylko w sieci, nie ma sprzedaży biletów `papierowych`.
Z góry dziękuję za choćby ogólne informacje.
Serdecznie pozdrawiam,
Tomasz`
Przykro mi, nie mam żadnych doświadczeń z linią AirMadrid. Być może któryś z Tubylców Oliwkowej Krainy coś podpowie, pozdrawiam
`Szanowna Pani,
Występując w Telewizji Polskiej, telewizji publicznej, mogłaby Pani powstrzymac się od okazywania swego tatuażu. (28.01. 2005) Wiem że tatuaż jest dzisiaj `na topie`, jest `trendy` (sam uważam że to robienie z siebie brudnopisu), ale czy przystoi to prezenterom telewizyjnym???
Z szacunkiem, telewidz i prenumerator N.G.
Szanowny Panie, przykro mi, że widok tatuażu sprawia Panu przykrość. Nie uważam tatuażu za `trendy` ani `na topie`, nie zrobiłam go ze względu na modę. Mój tatuaż został mi podarowany przez indiańskiego szamana, który w ten sposób chciał mnie uchronić przed niebezpieczeństwami czyhającymi w naszej cywilizacji. Byc może mieszkanie w puszczy amazońskiej wśród Indian również `nie przystoi prezenterom telewizyjnym`, ale wzbogaciło moje życie tak bardzo, że dzieki temu właśnie zostałam zaproszona do współpracy z telewizją. Być może więc - gdyby nie moje życie w Amazonii i ten tatuaż - w ogóle nie mielibyśmy się okazji spotkać po dwóch stronach ekranu telewizyjnego. Życzę Panu przyjemnego odbioru,
Pozdrawiam, Beata Pawlikowska
`P. Beato. Jestem osobą, której życie poukładało się tak jak nie powinno, moim marzeniem było mieć rodzine, rodziców, cudowny domek i tam takie banały, niestety czar prysł i jestem sama z córeczką, nie mamy nikogo. Prosze mi doradzić gdzie mam szukać wątku aby żyć normalnie jak wszyscy, mam dopiero 28 lat, a o moim życiu mogłabym już napisać autobiografi (bezceler!).
Nie jestem zazdrosna o takich ludzi jak pani, ale pełna podziwu i uznania. Przyznam sie iż przypadkiem weszłam na pani strone i to co zobaczyłam nie daje mi spokoju. Po prostu być tam i umrzeć, narodzić sie i żyć, szok szok szok. I niech sie pani nie łamie tym co niektórzy piszą i myślą typu(co będzie pani robić jak będzie pani stara?), będzie pani miała co wspominać i cieszyć się że życie nie przeleciało bezczynnie pani przez palce. Z wyrazami uznania Asia.`
Pani Asiu,
Teraz to co ja powiem może zabrzmiec jak banał, ale moja pierwsza myśl była taka: `Jest Pani taka młoda! Ma Pani jeszcze tyle czasu, żeby naprawić w swoim
życiu WSZYSTKO!...` Niech Pani sobie wyobrazi, że ta refleksja o życiu przyszłaby za 40 lat - budzi się pani jako 68-letnia kobieta, przeciera oczy i myśli: `Jestem osoba, której życie poukładało się tak jak nie powinno, moim marzeniem było mieć rodzine, rodziców, cudowny domek i tam takie banały, niestety czar prysł...`. To byłoby znacznie trudniejsze i nie wiem co bym powiedziała.
Ale teraz mówię Pani: widać w pani życiu była potrzebna córka, widac do wszystkeigo, co jest przed panią, potrzebowała Pani też przeżyc rozczarowanie i rozstanie. jest Pani o tyle w życiu mądrzejsza. Teraz czas zadbac o siebie i znaleć ten `wątek`, o którym Pani pisze. Niech Pani nie szuka na zewnątrz, w ludziach dookoła! Niech go Pani znajdzie w sobie! On tam jest i czeka na odkrycie. Serdecznie pozdrawiam!
`Pani Beato!
czy nie brakuje Pani powietrza i nieba???? to jest wiesci z tego, co tam sie dzieje :-) mi bardzo,
choc dluuuugie lata zylam sobie obok i patrzylam w gore zazwyczaj wtedy, gdy zblizala sie burza.
Szukam sprzymierzencow w pokazaniu wspanialego `niebieskiego` swiata - ja jestem zauroczona balonami, przygladam sie z uwagą skoczkom;
duze wrazenie zrobily emocjonujace opowiesci zawarte w `miedzy niebem a pieklem`; moze by tak zechciala Pani podjac tematyke powietrzna - tysiace osob byloby Pani wdziecznych!!!
na razie goraco pozdrawiam,
Bozena`
Pani Bożeno, chętnie podejme tematyke powietrzną jesli będę miała kiedyś szansę fruwać :))) Na razie moja lekcja fruwania odbyła się w dzungli i była związana z mlekiem jadowitej ropuchy, a nie z balonami :))))
`Witam Pani Beato!
Gratuluję pasji i możliwości ich urzeczywistniania.
Chciałbym wybrać się do Ameryki Południowej. Jakie ma Pani propozycje na dziewiczy wypad w tamte rejony (do tej pory zjedziłem Europę, trochę Afryki i Azji).
Pozdrawiam,
Przemek`
Dziewiczych miejsc w Ameryce Południowej nie brakuje. Jakiego rodzaju wyprawę ma Pan na myśli? Jak długą? Dla ilu osób? Do wodospadów, czy raczej do dżungli?...
Prowadzę kilka wypraw dla Fundacji Marka Kamińskiego - najbliższą za miesiąc do Wenezueli, potem w listopadzie do dżungli. Informacje o tych wyprawach są na mojej stronie w dziale `Wakacje dla zuchwałych`.
"WITAM PANIĽ.
Jest mi niezmiernie miło , że mogę do Pani kreślić parę słów.
Oglądając Panią lub słuchając w mediach , zawsze dostrzegam w Pani osobę bardzo silną i zdeterminowaną w swych poczynaniach podróżniczych .Stanowi Pani dla mnie silny argument postanowień dla osiągania celów podróżniczych .
Jestem - podobnie jak Pani , zafascynowany zwiedzaniem świata i dostrzegania wspaniałej przyrody oraz wielu pięknych miejsc na tej ziemi .Podziwiam Panią a przede wszystkim Jej entuzjazm w opowiadaniu swoich doświadczeń w rozlicznych rozjazdach .
Wyczekuję zawsze Pani audycji i w łakomy dla mnie sposób trawię to , co Pani świetnie opowiada .
Z całą satysakcją gratuluję Pani nie tylko talentu ale i entuzjazmu oraz pomysłowości w tym co Pani robi .
Długo nosiłem się z tą myslą aby do Pani napisać , dzisiaj w niedzielny wieczór wreszcie mi się to udało.
Kończąc , pozdrawiam Panią bardzo serdecznie , życząc jednocześnie wielu sukcesów w pracy.
A na kolejnych Pani wyjazdach zawsze milych i bezpiecznych przygód.
Ryszard."
Panie Ryszardzie, serdecznie dziękuję za miłe słowa, które dodają mi chęci do pracy :))) Zyczę Panu nastepnych pięknych podróży i spotykania na swojej drodze zawsze tylko dobrych ludzi, serdecznie pozdrawiam :))
| |