|
|
Noworoczna skrzynka pocztowa (28)
2e8e
Noworoczna, sylwestrowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Pani Beato
Pewnie te `zwyczajne` święta są dla Pani troszkę nudne i tęskni Pani do swoich przyjaciół znad Orinoko? Ciekawi mnie bardzo jakie ma Pani plany radiowe,
książkowe i podróżnicze. Czy ma Pani w planach spotkania z fanami na śląsku? Jeśli tak proszę o
podanie terminu.
Pozdrawiam,
Marek`
To prawda, tęsknię do moich przyjaciół nad Orinoko, ale to przyjemne uczucie, bo czas juz wyruszac w drogę :))) Moje plany radiowe to Program I Polskiego Radia i każda niedziela między 13.30 a 16.00, kończe pisac nową książkę i planuję wyprawę do moich przyjaciół nad Orinoko :))) Prawdopodobnie wiosną poprowadzę jeszcze jedną wyprawę dla chętnych, którzy będą chcieli ze mna jechać (informacje - jak zwykle - w dziale `Wakacje dla zuchwałych`), a potem pojadę dalej sama. W najbliższym czasie (czyli do wiosny) nie przewiduję wyjazdu na ląsk - chyba że dostanę wyjątkowe zaproszenie. Życzę szczęścia w Nowym Roku, pozdrawiam :))
`Witam Cie Kochana Beato!!!
Nazywam sie Konrad i mam 18 lat. Pisze do Ciebie z takim pytaniem. Od zawsze interesowałem sie podrózami i zwiedzaniem najdzalszych zakątków świata, nie chodzi mi tutaj o zwiedzanie miast tylko o przebywaniu w dżungli zdala od cywilzacji, żeby zrobić coś niesamowitego w życiu.
Chciałem sie Ciebie zapytać o wyprawy organizowane przez polskich podróżników??
W jaki sposób można sie zalapać na taką wyprawę?? nie mam na myśli zwyklych wypraw dla turystów. Chodzi mi o wyprawy W celach badawczych albo nie dostępne dla zwyklych ludzi. Na takie wyprawy zabierani są przecież zwykle naukowcy i pomocnicy. Czy trzeba być jakimś geografem, etnologiem, biologie, botanikiem itp. Chociaż nająć sie za zwykłego pomocnika, nawet tragarza to już by mi zupełnie wystarczyło .
Mam taką nadzieję że chociaż ty mi wytłumaczysz jak sie na taką wyprawę `wkręcić`?? gdzie to sie trzeba zgłosić?????
Z góry wielkie dzieki i mam nadzieje ze mi pomozesz.`
Znam jednego młodego człowieka, który tak bardzo marzył o egzotycznych podróżach, że pasjonował sie też tamtejszym życiem i przyrodą i zaczął studiować na uniwersytecie egzotyczne owady. Po kilku latach studiów uniwersytet zaczął go wysyłać na badania do Ameryki Południowej - najpierw jego zadaniem było zbieranie okazów, a potem także ich opisywanie.
Więc rzeczywiście jest tak, jak myslisz - na dalekie wyprawy często są zabierani specjaliści. Żeby zabrac się z taką wyprawą, trzeba być specjalistą w jakiejś dziedzinie: albo badaczem, naukowcem, pasjonatem, albo specjalistą od dostawania się w trudne rejony - np. wspinania na szczyty albo schodzenia do jaskiń.
Odpowiadając na Twoje pytanie powiedziałabym, że nie jest aż tak bardzo ważne w jakiej dziedzinie jest się specjalistą, czy mistrzem, który nieustannie pogłębia swoją wiedze i doskonali umiejętności - ważniejsze jest, żeby w ogóle starac się taką swoją dziedzinę odnaleć i w niej działać. Bo nigdy nie wiadomo kto akurat będzie potrzebny podczas egzotycznej wyprawy: czy dwiękowiec, czy kierowca samochodu terenowego, czy botanik, czy jeszcze ktos inny. Zycze powodzenia i pozdrawiam :))
`Witam Panią,
Właśnie wczoraj skończyłam czytać drugą Pani książkę pt. `Blondynka u szamana`. Oczywiście bardzo mi się podobała i mam nadzieję, że niedługo doczekam się kolejnej części z tego cyklu. Tak w nawiasie dodam, że nie czytam Pani książek tylko raczej je pochłaniam. Tak jak Pani uwielbiam podróżować. Jedna z moich wypraw skończyła się dla mnie wirusem denga.I własnie moje pytanie do Pani jest związane z chorobą. Jak poradziła sobie Pani z isangami, bo w książce ten wątek nie jest wyjaśniony do końca?
Z góry dziękuję za odpowied.
Ola`
Isangi drążą ludzkie ciało przez 3-4 dni, a potem same wychodzą. Zostaje po nich jedynie tysiąc wielkich, czerwonych krop, które dośc długo się goją. Indianie znają naturalne sposoby na walke z isangami, ale żaden z nich nie jest w 100% skuteczny. W każdym przypadku niestety trzeba odcierpieć swoje :)))
`Czy czytała Pani ten artykuł -http://info.onet.pl/1031636,12,item.html - `Prezydent Peru Alejandro Toledo wprowadził stan wyjątkowy w prowincji Apurimac, położonej w trudno dostępnym, górskim rejonie, gdzie grupa skrajnych nacjonalistów zajęła posterunek policji biorąc 10 policjantów w charakterze zakładników. Organizacja `Etnocacerista`, do której należą napastnicy, dąży do odrodzenia kraju opierając się na wzorach starożytnego imperium Inków.`
`...do odrodzenia kraju opierając się na wzorach starożytnego imperium Inków` - czyli jak?
Tomek`
Oj, niedobrze. Starożytne imperium Inków było oparte na silnej władzy Inki i jego doradców i kapłanów, a zwykły obywatel miał jedno prawo i obowiązek: pracować. Największym przestepstem było lenistwo, czasem karane śmiercią. Nie wolno było podróżowac bez zezwolenia. Myślę, że w Peru nikt sie na to nie zgodzi.
`Czy nikt się jeszcze nie zastanowił nad progrmem typu `Zdobywcy` ale dla niepełnoletnich?? Aha mam dobry pomysł prawda??!! Ja mam dopiero 15 lat pojechałabym do amazońskiej dżungli gdyby moja mama nie bała się węży, pająków itp. Gdyby był taki program to nie musiała by jechać tam ze mną. A napewno pozwoliła by mi jechć. No ale jasne to napewno jest nie realne bo kto by chciał mieć na głowie jeszcze jakieś dzieciaki?! Cóż narazie została mi tylko podróż książkowa(książki `Blondynka śpiewa w Ukajali` nie mogę dostać w żadnej księgarni). Kicha na maksa ja nie mogę normalnie zabierzcie mnie do dżungli bo zwariuje. Taka wyprawa to coś niesamowitego czyli coś właśnie dla mnie. Pozdrawiam i życzę wielu koleinych wspaniałych wypraw!
Natalia
Wpadliśmy na ten pomysł, ale problem jest natury prawnej. Osoba niepełnoletnia nie jest samodzielna, a wiele zadań, jakie postawiliśmy przed `Zdobywcami` były niebezpieczne, wymagały samodzielności, rozsądku, szybkiego podejmowania decyzji, często też siły, odwagi i refleksu. Dorosły człowiek sam odpowiada za swoje czyny i jeśli skoczy w przepaść, to robi to na własną odpowiedzialność. Gdyby tak zrobiła osoba niepełnoletnia podczas wyprawy, to odpowiedzialność za ten czyn ponosiliby organizatorzy. I w tym leży kłopot. Z drugiej strony - im dłużej się na coś czeka, tym lepiej to potem smakuje :)))) `Zdobywcy` czekają :))))
`Pani Beato, Jestem ogromnie zainteresowana coroczna wyprawa do dungli, ale nie moge znalezc informacji o tym w jakim terminie bedzie organizowana w tym roku, ile trwa i jaki jest mniej wiecej chociaz koszt. Serdecznie pozdrawiam, Magda`
Wyprawa do dżungli zwykle odbywa się w listopadzie, tak będzie również w tym roku. Prosze zajrzeć do działu `Wakacje dla zuchwałych`, gdzie jest wpis `Wyprawa do dżungli dla początkujących` - http://www.beatapawlikowska.com/show_text.php?id=238
Tam są linki do zdjęć z poprzednich wypraw i garść szczegółów. Zapisy na wyprawę przyjmuje Fundacja Marka kamińskiego www.kaminski.pl
Cena od dwóch lat jest ta sama, przypuszczam że się nie zmieni - ok. 3200 USD. W tym zawiera się wszystko - przelot nad oceanem, przelot wewnętrzny małym samolotem do dżungli, gdzie już czekają na nas łodzie z przewodnikami, głodne piranie w rzece i więcej atrakcji :)))
Jesli nie chce Pani czekac do listopada, to prawdopodobnie w marcu zabiorę chętnych na Wielkanocną wyprawę do Zaginionego wiata i najwyższego wodospadu świata w Wenezueli.
`Pani Beato!
Interesuje mnie jedna sprawa: jak jest z bezpieczeństwem w Kolumbii? Mój tata cały czas powtarza coś o mafiach, wojnie domowej... Czy jest tam aż tak strasznie? Bo trochę zastanawiam się nad uczestnictwem w wyprawie....
Pozdrawiam,
Tomek`
W Kolumbii od 50 lat trwa wojna domowa - ale ja w tym czasie byłam tam kilka razy i jak widać - wróciłam bezpiecznie. Rzecz w tym, że w niektórych rejonach Kolumbii jest bardziej niebezpiecznie, a w innych mniej. Trzeba wiedzieć dokąd jechać i jak się tam zachowywać. Ja nie mam żadnych wątpliwości co do bezpieczeństwa osób, które zabieram ze sobą. W listopadzie zabrałam wyprawę po trasie rozszerzonej o jeszcze jeden region Kolumbii - gdzie również było bezpiecznie. Więc generalnie i teoretycznie to prawda, że w Kolumbii trwa wojna. W praktyce jednak są miejsca, gdzie ta wojna nie istnieje - i własnie tam zabieram turystów.
`Chcialbym przeczytac Pani ksiazki lecz od ktorej powinienem zaczac? Ktora byla pierwsza? Chcialbym poznac cala Pani bibliorafie, czy to jest mozliwe?Pozdrawiam i dziekuje. CZYZYK`
Pierwsza była `Blondynka w dżungli`, wydana przez wydawnictwo Twój Styl w 2001 r.
Potem była `Blondynka wsród łowców tęczy`, wyd. Rosner & Wspólnicy, 2002 r.
Potem `Blondynka śpiewa w Ukajali` - wyd. National Geographic 2003,
oraz `Blondynka u szamana` wyd. National Geographic 2004 r.
W międzyczasie napisałam też kilka książek nie podróżniczych: `Książka o prezentach` wyd. Zibi 2002, `Księga dobrych życzeń` Hachette Livre 2003, `Nasze przysmaki` Hachette Livre 2004.
Gdybym miała doradzać, to proszę zacząć od `Blondynki u szamana` - jak dotąd najnowsza, najłatwiej dostępna, w dodatku z dołączoną płytą CD, na której można też USŁYSZEĆ to, o czym piszę.
| |