|
|
Bananowa skrzynka pocztowa (26)
37dc
Bananowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Pani Beato,
Czy wycieczka (z biurem podróży) do Peru i Boliwii na przełomie stycznia i lutego jest dobrym pomysłem?
W przewodniku Pascala przeczytałam, że jest to pora opadów i drogi mogą być nieprzejezdne.
Pozdrawiam
Janina`
To zależy od tego o jakim regionie Peru i Boliwii rozmawiamy. Ale skoro
wymienia Pani te kraje obok siebie, to przypuszczam, że chodzi o część andyjską, gdzie m.in. znajduje sie jezioro Titicaca. Jesli tak, to rzeczywiście styczeń, luty i marzec są najgorszymi miesiącami, bo trwa wtedy pora deszczowa i zdarzają sie lawiny błotne. Z drugiej strony jeżeli wybiera się Pani z biurem podróży na
wycieczkę, to pewnie trasa prowadzi przez szerokie, wygodne drogi, którym deszcz nie zaszkodzi. A zdjęcia zrobione w deszczu, mgle i chmurach tez moga
mieć swój urok :)))
`Witam. Mam pytanie do pani czy bedzie nowa edycja programu `Zdobywcy` i czy beda jakies formularze zgloszeniowe i gdzie je mozna znalezc.pozdrawiam pania serdecznie,
Michał.`
Nieoficjalnie wiem, że druga edycja jest planowana. Na pewno będzie podążała
znów `śladami polskich odkrywców`, ale zapewne na innym kontynencie. Informacje o tym, że można się zgłaszać - podobnie jak przy pierwszej edycji -
pojawią się w prasie, na pewno też pojawią się na mojej stronie www.beatapawlikowska.com
`Pani Beato,
Wszystkie pani książki przeczytałem dwa razy - są wspaniałe, szczególne wrażenie robi opis pani przeżyć i wizji w książce `Blondynka u szamana`. Nie mogę wyjść z podziwu, że dostąpiła pani takiego zaszczytu, że Indianie tak pani ufają i Widzą w pani moc. Coś w tym musi być, bo przeciętny człowiek nie dokonałby tego co pani.
Słucham pani audycji w pr. 1 polskiego radia (ale nie zawsze, bo w niedziele zwykle gdzieś wyjeżdżamy, spotykamy znajomych), często odwiedzam pani stronę internetową i zainteresowała mnie wyprawa do peru w terminie 30/12/2004 - 13/01/2005.
W związku z tym mam kilka pytań:
A) czy są jeszcze wolne miejsca ?
B) czy nie jest już za póno na zgłoszenie swego udziału i rozpoczęcie przygotowań ?
C) no i ostatnie ważne pytanie: czy pani będzie obecna podczas wyprawy jako opiekun,przewodnik i doradca ?
Serdeczne pozdrowienia
Sławek`
Panie Sławku, cieszę sie, że może Pan czasem wysłuchac mojej nowej audycji :))) Co do Sylwestra, to mysle, że jeszcze nie jest za póno,
przekażę pańskiego maila osobie odpowiedzialnej za te wyprawę w Fundacji Marka Kamińskiego, i stamtąd otrzyma Pan aktualne informacje. Oczywiście
ja jadę jako opiekun i przewodnik :))))
`Beato,
Bardzo mi sie podobalo Twoje stwierdzenie o facetach w wywiadzie dla TVN Styl. Nie przyznaja sie sami do tego, udajac gruboskorne nosorozce, ale sa
tacy, jak ich opisalas - pod spodem skora niemowlaka. Kazdy, chcialby byc Achillesem, ale zapomina, jak wielka jest jego pieta... I m bardziej sie boja do tego przyznac, tym ona jest wieksza. A przeciez nie trzeba byc nosorozcem, zeby inni sie czuli bezpiecznie i szanowali. Trzeba umiec okreslic cel i do niego zdarzac, tak, `by inni nie plakali`, lecz isc do
niego pewnym krokiem - troche tak jak dziecko, ktore nie boi sie niczego, bo jeszcze tego nie zna. Szkoda, ze czlowiek traci ta `zdolnosc` z czasem.
Pozdrawiam serdecznie,
S.`
Powiedziałam w tym wywiadzie, że mężczyni to `ciekawy gatunek`:)))) Ale są tez mężczyni odważni, który czują swoją piętę i nie boją się do niej przyznać:))) Pozdrawiam :))
`Pani Beatko
Jestem bardzo ciekawa jak smakują banany kolumbijskie. Miałam kiedyś niebywałą przyjemność konsumpcji bananów pochodzących z Martyniki i bardzo i to bardzo różniły się w kwestii nie tylko rozmiarów ale i przede wszystkim SMAKU. Podarowane przez znajomych banany były dla mnie najbardziej
zaskakującą i egzotyczną niespodzianką.
pozdrawiam
Basia z Warszawy
Banany kolumbijskie smakują jak dojrzałe bananowe słońce zamknięte w żółtej łupinie:))) Nie będę chyba próbowała ich opisać słowami - na zdjęciach pokazałam je w Galerii Bananowej, ale najlepszym rozwiązaniem jest po prostu pojechać do Ameryki Południowej i spróbować, czego Pani zyczę :)))
`Dzień dobry. Mam pytanie do pani, mianowicie jakim aparatem pani fotografuje chodzi mi o markę i model ?pozdrawiam Arkadiusz`
Mam aparat Canon EOS 3, który służy mi znakomicie i w wilgotnym upale
dzungli, i w Andach.
`Dobry den!
Som posluchac zo Slowacii, rad pocuvam Polskie radio Warszawa ,program 1, zaujimaju ma programy hudobne, a teraz v nedelu /21.11.04/ som pocul Vas hlas, program bol mozno i muzicny, neviem, ale kedysi
v 70- tych latach som poznal polsku kapelu TEST / s Wojciechom Gassowskim/, existuje ta kapela, kde sa daju informacii zohnat, nahravky tej kapely?
Za pomoc pekne dakujem ing.cibulka jan, Slovensko`
Dzien dobry, znam zespół TEST, ale dawno już o nim nie słyszałam. Ostatni koncert zespołu odbył sie w klubie `Stodoła` jesienią 1976 roku. Natomiast Wojciech Gąssowski wciąż śpiewa i nagrywa nowe piosenki, choć stylem daleko odbiegł od hard rocka Testu i raczej bardziej interesuje się muzyką pop. Ciesze się, że słucha Pan Polskiego Radia, serdecznie pozdrawiam
`Droga Pani Beato jest Pani moja ostatnią deską ratunku...mam pytanko:gdzie można zakupić słownik suahili?lub cokolwiek co byłoby przydatne w nauce tego języka?. W ksiegarniach niestety nic takiego nie ma i nikt nie potrafi mi powiedziec gdzie moge szukac tego typu pomocy naukowych..wiec może Pani sie orientuje...:-)))?pozdrawiam serdecznie!(Blondynka u szamana jest super;-))
Antykwariat?... Biblioteka?... Może się ogłosic w internecie?... Ja niestety nie
posiadam słownika języka suahili, pozdrawiam i życze powodzenia. :))))
`Szanowna Pani Beato!
Mam 15 lat i mieszkam w Poznaniu. Uwielbiam fotografować, czytać książki i pływać. Zawsze lubiłam poznawać świat. Dlatego jestem prenumeratorką
National Geographic (zobaczy Pani kiedyś tam moje zdjęcia:)pójdę w ślady Jodi Cobb i Tomasza Tomaszewskiego:)) Jeszcze nikomu tego nie mówiłam,
ale od kiedy tylko przeczytałam `W 80 dni dookoła świata` chciałabym wybrać się w dłuższą podróż po świecie. Mam nawet taki pomysł, którego sekretem
jest... brak pomysłu. Brzmi to dziwnie, ale tak jest. Marzę o tym, aby, gdy przyjdzie odpowiedni moment, odejść z pracy, zabrać trochę oszczędności, aparat oraz plecak i wyjechać. Wszystkie przeżycia spisywałabym i może po powrocie do kraju mogłabym wydać książkę o moich przygodach, jak Pani.
Udowodniłabym, że ludzie na prawdę nie są zapatrzeni w siebie i potrafią bezinteresownie pomóc podróżnemu. Nie używałabym przewodników. Moją trasę wyznaczaliby miejscowi ludzie wiedzący co warto zobaczyć. Gdyby
kończyły mi się pieniądze zostawałabym w danym k
raju na dłużej, zarobiłabym pieniądze i podróżowała dalej. Wróciłabym do domu kiedy uznałabym to za właściwy czas. Do tej pory tak sobie tylko `gdybałam` i nie sądziłąm, ze kiedyś rzeczywiście może mi się coś takiego przytrafić. Jednak niedawno przeczytałam o parze, która przeżyła podobną historię. Mój pomysł jest bardziej realny, niż sądziłam. Póki co jednak muszę czekać aż przyjdzie odpowiedni moment na moją podróż życia. Nie jest to tak że nic nie robię tylko czekam. Czytam wszystko, co może mi się kiedyś przydać
w czasie podróży. Staram się też namawiać rodziców na podróże. Niestety taki sposób spędzania czasu jaki ja preferuję z tatą (męczące, długie chodzenie głównie po górach od schroniska do schroniska z ciężkim plecakiem i ciężkich warunkach) zupełnie nie odpowiada mamie i bratu. A własnie! zapomniałam powiedzieć że nade wszystko kocham góry! Jej jak chciałabym zdobyć
Kilimandżaro! A Andy? Płakać mi się chce, gdy wiem że mnie tam nie ma!
Zazwyczaj mnie nosi, ale ostatnio staje się to wyjątkowo dokuczliwe. Co mam zrobić Pani Beato?
Przeglądałam wyprawy na stronie Marka Kamińskiego (podziwiam go szczerze). Niestety. Mogłabym zrezygnować z wyjazdu na narty, ale rodzice
samej mnie nie puszczą na wyprawę. Gdyby były tańsze mogłabym pojechać z tatą. Dlaczego one są takie drogie? Można by obciąć koszty niektórych wypraw
nie nocując w hotelach tylko pod namiotami. Myślę że niedogodności mogą być o wiele ciekawsze. Czy wie Pani może cos o wyprawach w granicach maksymalnie 3000-3500 zł w czasie których nie nocuje się w hotelach tylko
pod namiotami, panują ciężkie warunki wynagradzane pięknymi miejscami i nikt nie będzie krzyczał kiedy będę robić zdjęcia? Jej po prostu czuję że muszę
wyjechać, choćby jako tragarz. Zresztą Pani na pewno zna to uczucie:)
Marysia z Poznania (od dzisiaj Oliwka Isia:))`
Marysiu, gdybym znała łatwą i prostą odpowied na Twoje pytanie, nie
zostałoby Ci juz nic do odkrycia. Stoisz na początku własnej drogi i to zrozumiałe, że rozglądasz się za przewodnikiem, ale daję Ci słowo honoru, że sama zajdziesz dalej :)))) Jeżeli koncentrujesz swoje myślenie na osiągnięciu celu, jaki sobie wyznaczyłas, to jestem pewna, że wkrótce dostaniesz jakąs wskazówkę i to najpewniej ze strony, z jakiej się nie spodziewałaś. Trzymam kciuki :))))
`Pani Beato!
nie znamy sie, ale szczesliwie udalo mi sie odnalezc Pani a) strone, b) maila ( c) obietnice, ze odpisuje Pani na wszystkie maila:)).
Nie znamy sie, wiec pokrotce sie przedstawie: jestem studentka V roku fizyki (teoretycznej), na Uniwersytecie Warszawskim. Urodzona w Szczecinie, chwilowo mieszkam w Warszawie. Mam wiele zainteresowan, jedno z nich to podrozowanie. Jednym z celow jest m.in. Ameryka Południowa. I tutaj , oczywiscie , moglabym miec do Pani mnostwo pytan...:)
Ale glownie chcialam napisac , o tym ze naprawde podziwiam to, co Pani robi, a takze , ogolnie, ludzi , ktorzy realizuja swoje pasje. Naprawde, mysle ze to baardzo wazne, tym bardziej, ze brakuje teraz mlodym ludziom autorytetow. A czyjas odwaga w realizowaniu
'samego siebie' moze dac duzo sily:)
Nie moge sie jeszcze pochwalic zadna 'wyprawa na koniec swiata' , taka w ktorej okazalabym się 'zdobywca', miejsca czy tez swoich lekow i strachu. Mam nadzieje ze sie to kiedys zmieni.
W kazdym badz razie, chcialam zaproponowac - ze gdyby kiedykolwiek miala Pani ochote np dowiedziec się czegos o fizyce wspolczesnej, takich rzeczach jak czarne dziury, mechanika kwantowa, zakrzywienie czasoprzestrzeni, chaos itp itd, to prosze dac znac, chetnie opwiadam, jezeli tylko znajdzie sie czas. Mysle ze rozne moga byc podroze i odkrycia, i nowe fascynacje.
Jeszcze raz, wyrazy uznania i serdeczne pozdrowienia,
Agata`
Czarne dziury znam z własnego doświadczenia - bo istnieją w dzungli tak samo
jak w kosmosie :))) Studiowanie fizyki musi byc fascynujące, na pewno kiedyś będę chciała porozmawiać ze specjalistą od czasoprzestrzeni i teorii względności, pozdrawiam i zyczę powodzenia. :))))
`Pani Beato! strasznie spodobał mi się program Zdobywcy. jednego tylko nie rozumiem. dlaczego są w nim tylko dorośli? i to bardzo dorośli dorośli. czemu nie mogą w nim występować też dzieci? dorosłe dzieci. przecież jeżeli dorosły nie lubi podróży, geografię ma gdzieś, nie mówiąc o problemach ekologicznych to nic się nie zrobi, a dzieci są miękkim materiałem i można je nakierować na dobrą drogę. takie działania jak pani i np. National Geographic powinny kłaść większy nacisk właśnie na to.jeżeli kiedykolwiek zorganizuje pani zdobywców dla dzieci (choć jeden odcinek na dzień dziecka) to proszę o mnie pamiętać:)
Isia`
Isiu, w `Zdobywcach` występują też bardzo młodzi dorośli, najmłodsza dziewczyna miała 20 lat. Twórcy programu musieli postawić ograniczenie wiekowe dotyczące pełnoletności, bo zadania wykonywane podczas programu nie były łatwe, a podczas wyprawy do Peru zadania czekające na Zdobywców wymagały siły, odwagi i dojrzałości. Ale byc może... rzeczywiście można by zrobić wersję `mini`. Przekażę Twój pomysł, dziękuję :)))
| |