onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Brzoskwiniowa skrzynka pocztowa (24)

26f3   Brzoskwiniowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
  Odpowiedzi szukajcie poniżej.


  `Szanowna Pani Beato,
dałbym wszystko (niemal), żeby tak podróżować, a
z tego podróżowania zrobić sposób zarówno na bycie, jak i życie!
  Pozwoliłem sobie zadać Pani kilka pytań, ale na kilka kolejnych nie miałem śmiałości lub brakło na nie czasu.  Dlatego też pozwalam sobie je zadać teraz, z nadzieją na odpowiedŸ:
  1) wspomniała Pani, że najkrótsza Pani wyprawa do dżungli trwała tylko dwa tygodnie, ale najdłuższa - kilka miesięcy.  Chciałem zapytać się, zapewne
niezwykle prozaicznie i przyziemnie, ale przecież planowanie przygody musi się też opierać na takich całkiem przyziemnych kwestiach: w jaki sposób
możliwe jest tak długie podróżowanie? Czy dostępne jest ono tylko dla osób takich jak Pani (a więc autorów, dziennikarzy, fotografów)?  Czy `zwykły
śmiertelnik`, pracujący gdzieś w biurze czy innym miejscu, a pragnący zajmować się czymś podobnym - być może na razie pomału i drobnymi kroczkami, ale docelowo poświęcając się temu całkowicie - ma w ogóle szansę na jakikolwiek wyjazd dłuższy niż ustawowy 26-dniowy urlop?  Ja wiem, że nawet 26 dni to już sporo (choć przecież niewiele osób wykorzystuje cały
urlop za jednym zamachem), ale jednak zbyt mało na organizację `prawdziwej` wyprawy lub na prawdziwe `zżycie` się z miejscowymi mieszkańcami.  Czy mam rację, że trzeba należeć do pewnej `elity`, by dysponować kilkoma miesiącami na wyjazd oraz/albo wyjeżdżać kilka razy w roku?
  2) Jakie są Ÿródła finansowania Pani podróży?  Czy finansuje je Pani całkowicie z własnych środków, czy też przynajmniej część kosztów pokrywa Radio Zet, National Geographic lub inne instytucje/wydawnictwa, z którymi Pani współpracuje?
  3) Wspomniała Pani również o organizowaniu czy planowaniu, zapewne na przyszły rok, wyprawy w celu ewentualnego odnalezienia dziwnych i tajemniczych, tak naprawdę dotąd nie odkrytych, stworzeń dżungli, ni to
małp, ni to ludzi, wedle Pani (a raczej Indian) opisu z głowami na brzuchu, na obecność których wskazuje niezwykle wiele dokument, poszlak i wskazówek,
a które otrzymały nawet swą łacińską nazwę, mimo, że (niemal) nikt ich na oczy nie widział.  Jestem niezwykle ciekaw, czy taka wyprawa otwarta jest
dla różnych chętnych, czy też odbędzie się w zamkniętej, ściśle określonej grupie?  Pytam, ponieważ  rzeczy zagadkowe - w tym tzw.. `kryptozoologia` - interesują mnie w co najmniej tym samym stopniu, co podróżowanie i podobnie
jak w przypadku podróżowania nie chciałbym, aby skończyło się na marzeniach czy wodzeniu palcem po mapie albo grzebaniu w Internecie.  A więc czy
`człowiek z ulicy` ma jakąkolwiek możliwość uczestniczenia w przyszłorocznej potencjalnej wyprawie?
  Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie, dziękuję za książki z dedykacjami i rysunkami i życzę wielu fantastycznych wrażeń z wielu podróży (włączając w
to Jezioro Kossu lub Buyo, bo chyba tylko te dwa posiada Wybrzeże Kości Słoniowej...).
  Wojciech B.`


 Wszystko w zyciu jest kwestią wyboru. Jedni lubią spędzić 2 tygodnie w luksusowym kurorcie, inni przez miesiąc przedzierać sie przez dzunglę - koszt pewnie jest porównywalny. Pytanie 1: to kwestia organizacji życia i pracy i wszystkiego, co jest z nia związane. Jeżeli decyduje się Pan mieć stałą pracę i etat, musi Pan spełniac oczekiwania dyrektora. Jeżeli jest Pan wolnym człowiekiem, który zyje z własnej twórczości - rąk lub umysłu - może Pan sam decydowac jak długo będzie urlop, ale nie ma Pan pewności co do swojej przyszłości. Kwestia wyboru.
2. Moje wyprawy sama organizuję. Najpierw zabrabiam i odkładam pieniądze na ten cel, potem je wydaję. To rodzaj inwestycji. Potem po powrocie przywożę kilka tysięcy zdjęć i pomysłów na ksiązki, reportaże - i staram sie kogoś tym zainteresować.
3. Ta wyprawa będzie zbyt ciężka i skomplikowana dla debiutantów. Będę sie starała, żeby ekipa była jak najmniejsza i złożona wyłącznie z doświadczonych podrózników i przewodników. `Człowiek z ulicy` - jak Pan pisze - może wziąć udział w łatwiejszych wyprawach, które organizuję dla `pocztakujacych`. Najblizsza - w listopadzie do Kolumbii i Brazylii, nastepna - w styczniu, wyprawa łodzią przez wodospady w Surinamie. Pozdrawiam :)))


  `Droga Pani Amazonko
Wiemy że na pewno czytała to pani tysiące razy o odwadze i przygodach. My równiez sie dołączamy i podziwiamy amazonki hart ducha i odwagę. Mamy nadzieję że pasja jaka odkryła pani w sobie nigdy sie nie skończy. Wierzymy w to ze w czasie naszej podróży
uda nam sie wytropic ślad `blondynki`. Wtedy to my panią zaprosimy do naszego programu pt. ` Jak tropić Beatę Pawlikowską`. Życzymy pani udanej wyprawy do `Księżycowego Drzewa` . Z niecierpliwoscią będziemy czekac na relację z tej wyprawy oraz innych:
 ` Nieś wiec wiedzy pochodnię na czele
 I nowy udział bierz w wieków dziele (...)`
 kaśka i Agata`


 Przyjmuję zaproszenie do programu :)))) Życzę wielu pasjonujacych przygód i niezapomnianych wrażeń po drodze, pozdrawiam :)))


  `PANI BEATO lubie sobie popatrzyc na zdjęcia  byłem na wielu stronach  ale dziś przypadkowo znalazłem sie na pani stronie  i oniemialem jestem pod wielkim wrażeniem nigdy nie znalazłem sie na tak  doskonalej stronie sam zawsze marzylem o jakieś przygodzie wyprawie do dżungli  ale wiadomo jak jest to  jest to sąogromne koszty mam właśnie pytanie  doPani jaki jest mniej wiecej koszt takiej wyprawy POZDRAWIAM  KRZYSZTOF


 Koszt wyprawy jest tym wyższy, im bardziej człowiek oddala się od miast, cywilizacji i lokalnych środków transportu. Najdroższe jest wynajęcie łodzi z przewodnikami, silnikiem i benzyną. Dlatego taka wyprawa - gdzie plynie się wprost do serca dziewiczej puszczy - kosztuje ok. 3000 $ (najbliższa wyprawa, która prowadzę do dzungli, odbędzie sie w listopadzie tego roku).
  Kiedy podróżuje się przez miasta uzywając miejscowych autobusów, stateczków pasażerskich etc, nie ma raczej szansy dotrzeć do dziewiczych miejsc, ale i koszty są nizsze, mniej więcej o połowę lub jedną trzecią - zależnie od klasy hoteli po drodze.


 `Dzień dobry!
  Mam na imię Tomek. Rozmawialiśmy kiedyś już na Oliwkowym Forum na temat wyprawy do Peru, podczas której można by zobaczyć Machu Picchu. Powiedziała Pani, że skalkuluje tą wyprawę i da znać w dziale `Wakacje dla zuchwałych`. W jakich granicach wahałaby się cena tej wyprawy? W jakich miesiącach chciałaby ją Pani odbyć? Ile osób maksymalnie mogłoby jechać na taką wyprawę? Co można by zobaczyć podczas tej wyprawy? W dziale `Listy` przeczytałem, że poleca Pani przewodniki po Peru wydawnictw `Footprint` i `Lonely Planet`. Gdzie w polsce można kupić te przewodniki? Czy są także po polsku? Jeżeli nie to jakie polskie przewodniki Pani poleca? Dobrze, nie będę już Pani tak męczyć. Prosiłbym o szybką odpowiedŸ`


 Zacznę od końca: przewodniki Footprint i Lonely Planet można kupić w oryginale (czyli po angielsku) w kilku sklepach, m.in. w `Sklepie podróżnika` w Warszawie.
  Jeżeli chodzi o wyprawe do peru, to wstępnie została skalkulowana, ale mój partner po peruwiańskiej stronie chyba nie do końcva zrozumiał o co mi chodzi i włączył do trasy kilka wewnętrznych przelotów, co znacznie podrożyło całość. Czekam teraz na drugą propoozycję, która mam nadzieję będzie tańsza i do przyjęcia.
  Trasa miałaby prowadzić przez Cuzco, Machu Picchu, Titicaca, dżunglę. Pojechałoby nie wiecej niż 10 osób, termin do uzgodnienia. Wiecej szczegółów wkrótce :))))

Powrót