|
|
Arbuzowa skrzynka pocztowa (23)
2f6e
Arbuzowa, sierpniowa skrzynka pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Witam!
Od czasu do czasu zaglądam na Pani stronę, aby odrobinkę chociaż pooddychać kliamtem dalekich podróży, a bardziej Pani osobą którą czuje się wszędzie, gdzie zostawi Pani jakis swój ślad.
Postanowiłam napisać. Właściwie chciałam to zrobić dawno, nawiązac jakiś kontakt, dac znać o sobie.
Ta dzisiejsza potrzeba to wynik nastroju totalnego wyobcowania, bardzo podobnego do tego, który był Pani udziałem. Wiem o tym z wywiadu, którego Pani udzieliła, bodajże Gali, a który przeczytałam parę tygodni temu.
Ten wywiad mnie poraził. Był szczery tak,że aż wszystko mnie bolało. Z jednej strony cieszyłam się, że jednak nie jest Pani osobą bezproblemową ( mam tu na uwadze takie wewnętrzne bóle)- przez co jest Pani bliższa tym, którzy gdzies w środku Pania podziwiają.. a z drugiej strony przykro było czytac wynurzenia
osoby tak skrajnie wręcz odcinającej się od całego świata. Tak to odebrałam - jak manifest absolutnie wyobcowanego człowieka.
I tak się zastanawiam, czy robiąc to co Pani robi, zbudowała Pani w sobie spokój. Czy można go w końcu osiągnąć? Jak szukać spełnienia...Ja nie wiem. Czy był taki moment w Pani zyciu, kiedy juz wiedziała Pani, że to i tylko to może dać szczęście , albo chociaz ukojenie...nawet odrobinkę.
Wiem, że to moje pisanie jest takie chaotyczne. Ale nie wiem, w którą stronę mam pójść w życiu. Wiem ,że nikt za mnie tez drogi nie wybierze. Ale może chociaż mała podpowied dla kogoś kto jakoś tak średnio się czuje na tej planecie.
Anka.`
Zbudowałam w sobie spokój. Najpierw przez wiele lat walczyłam z ludmi i ze sobą, bo mi się wydawało, że tak byc nie może i nie chciałam być zawsze `obca`. Więc próbowałam dostosować sie do świata i zacząć żyć tak, jak inni ludzie - żeby w ten sposób sie do nich zbliżyć. Ale znalazłam tylko pustkę. I nie chciałam udawać, że jestem kims innym tylko po to, żeby ktoś mnie polubił. Pomyślałam więc, że jesli musze coś udawać, to nie jest dobrze. Więc przestałam udawac i zaczęłabym byc sobą. I trudno, jesli to oznacza, że będę samotna, to tak wolę, ale to mi sie wydaje lepsze. Bo siłę czerpię nie z tego, co mówią albo myslą o mnie inni ludzie, ale z tego, że żyje w zgodzie z własną duszą i jestem szczęsliwa.
`Pani Beato od trzech tygodni walcze z objawami choroby , ktora wyniszcza stawy a przede wszystkich moja psychike. bol, temperatura, dol psychiczny to teraz moja codziennosc. mam L4 nie wiem na jak dlugo, bo w zasadzie nikt jeszcze wprost nie powiedzial mi co mi jest, ale to jak sie czuje wskazuje na chorobe reumatyczna, od ktorej sie nie umiera ale ktora niszczy
zdrowie i z czasem powoduje kalectwo.
mam 27 lat i plany zyciowe. do tej pory bylam zdrowa, nie wiem co to przewlekla choroba. sa dni ze jestem silna a czasem po takiej nocy jak dzis czyli nie
przespanej mam dosc.
co robic Pani Beato? jak mam z tym żyć?
Indianie wierzą, że choroba ciała bierze się ze słabości ducha, bo jesli dusza jest chora, to jej objawy pokazuja sie na ciele. I odwrotnie: wierzą, że każdą chorobę ciała mozna pokonac siłą duchową. Nie poddawaj się. Bąd silna. Szukaj w sobie siły i wydaj chorobie walkę. Nie może Cie pokonać. Za dużo jeszcze masz w zyciu rzeczy do zrobienia, żeby ulec słabości ciała. Przesyłam dobrą energię.
`Witam serdecznie!!!
Po raz pierwszy udało mi się namówić męża i jedziemy na `zagraniczne` wakacje. Hurra!!! mamy dwoje dzieci, które oczywiście jadą z nami. Wybieramy się w drugiej połowie sierpnia... tylko gdzie? Chcemy, żeby było morze i słoneczna pogoda. Zainteresował nas Krym, bo pięknie, ciepło i w miarę niedrogo, ale nie znamy nikogo kto tam był. Przeraża nas trochę podróż przez Ukrainę- wybieramy się samochodem. Czy może nam pani coś doradzić? Czy możemy ryzykować podróż z dziećmi jednym samochodem?
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za szybką odpowied!!! :)`
Nie jechałam przez Ukraine samochodem, słyszałam tylko opowieści o przekupnych policjantach i mandatach wlepianych bez powodu. Radzę jechac ostrożnie, powoli i często się usmiechac, to powinno zadziałać nawet na złych policjantów :))))) I szerokiej drogi :)))
`Pani Beato
ten rok jest dla mnie tez Czasem Zmian.
najpierw przejrzałam. bolało. póniej zaczęłam słyszeć. aż chciało sie zatkac uszy i uciec gdziekolwiek przed siebie. póniej zaczełam sie wsłuchiwać i próbowac zrozumieć. na poczatku było tak le, że nie chciałam wstać z łóżka, nie chciałam jeść i oddychać. sił dodawał mi tylko fakt, że mam dla
kogo życ. że nie mogę teraz stchórzyć.
zmieniłam wszystko. zaczęłam od siebie. reszta zaczęła sie zmieniac sama. obroniłam prace magisterską z wyróżnieniem, znalazłam jedną prace, drugą, trzecia dopadła mnie sama. kiedy wątpiłam, zdarzały się małe cuda, które dodawały sił.
dzis myslę o rzeczach po które nie pomyslałam, że mogłabym siegnąć. nie czekam na cuda, pozwalam im wydarzać sie i jeśli trzeba- pomagam im tylko. modlę się tylko, bym nie skrzywdziła nikogo na swojej drodze, bym nie roztrwoniła brak kregosłupa na
drobne.
wciąż walczę. ale usmiecham sie i widzę słońce, które swieci i dla mnie. i cały czas wierzę, że starczy mi sił, jesli będzie we mnie dość wiary. a tej wciąż nie brakuje. mimo, że czasem zamiast ludzi wydaje mi się, że stoją wiatraki. a rece wydają
się drewniane i niezgrabne.
s.`
Ja tez nie czekam na cuda :)))) Bo one przychodzą same, najczęściej wtedy, kiedy człowiek ma mysli i serce bardzo czymś zajęte. One po prostu chca przyjść niespodziewanie. I tak sie dzieje. Ludzie czasem wydają się wiatrakami tylko dlatego, że są zagubieni i raczej chętnie przyjeliby pomoc od Ciebie :)))) Tak sie cieszę, ze sprawy ułozyły sie pomyślnie :)))) Życie jest niesamowicie ciekawe, bo nieprzewidywalne, ale czasem troche za trudne :)))) Wtedy trzeba założyc ogródek nadziei i codziennie cos w nim zasadzać :)))) Pozdrawiam :))))
`Witam Panią serdecznie,
O radiu i podróżach nie będę pisać, bo to niepotrzebne, banalne i oczywiste. W tej kwestii jest Pani niekwesiotowanym autorytetem. Odwiedzam czasem Pani stronę i przecieram oczy ze zdumienia. Podobnie jak Pani mam zamiar wyruszyć w niedługiej przyszłości w podróż... po Bałkanach. Na początek przybliżę zainteresowanym Serbię.
Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę ciekawych, choć bezpiecznych przygód i wielu zdjęć, bo fotografia obok dziennikarstwa jest moją drugą wielką pasją.
Bartek`
Dziekuję :))) Życze udanej wyprawy i pomyslnych łowów na fotografie i wrażenia z podróży.
`Witam pani Beato!!!
Korzystajac z okazji kontaktu ze znaną osobą chciałbym sie spytać czy zastanawiała sie pani nad sensem życia???
Bo w sumie jaki jest. Żyjemy borykamy sie z problemami i w końcu umieramy. a jeszcze gdy żyjemy samotnie. Mam dopiero 15 lat ale brakuje mi miłości z tego wzgledu że kocham jedńa dziewczyne ale wiem że ona mnie nie pokocha. I jak tu dalej żyć??? Rówieśnicy mówią że jak sie postaram to coś da... ale czy np. róże dzałają cuda??? Wątpie. Prosze o odpoweidz co pani sadzi na ten temat
Pablo.
P.S Ogladała pani może mecze wieczorne mistrzostwa Europy? Na samym końcu pokazywali wszystkie akcje meczu i leciała fajna piosenka, tylko nie wiem kto to spiewa.
Pablo, nie ma cudów. I chodzi właśnie o to, żeby pomiędzy urodzinami a smiercią odnaleć szczęście i cel, dla którego kazdy z nas znalazł sie tu na Ziemi. Szukaj więc, bo dla każdego to jest cos innego. Ja czasem powtarzałam coś, w co wierzę: kazdy człowiek ma w sobie tęczę, czyli cos niezwykłego, co go wyróżnia. Musi tylko tę tęczę odnaleć w sobie i ja rozwinąć - wtedy poczuje sie spełniony i zrozumie na czym polega sens tego wszystkiego. Inaczej mówiąc: każdy ma jakis talent i jakies powołanie - ale musi to w sobie odszukać. Nie martw sie dziewczyną - być może to nie jest ta JEDYNA i najwazniejsza,na którą wciąż czekasz. Pozdrawiam :))) P.S. Meczy nie oglądałam :)))
`Beatko :) świat nie jest mały - jest ogromny, tylko ludzie jacys tacy ruchliwi :)))Lecimy do Peru.
W planie oprócz Peru jest chwila w Boliwii i Chile;
lecimy na 3 tygodnie z trudem wyrwane pracodawcom ;)))
Cuzco, Machu Picchu, jezioro Titicaca, La Paz,
góóóóóóóóóóry, ciągle góry, Kanion Colca. przejazd z Arequipy do Pisco, przyjazd do Limy i zwiedzanie miasta.
To jest plan maximum i tak go traktujemy, oczywiście pojęcia nie mamy ile uda się z tego zrealizować ... co o tym myślisz jako specjalista? będę
wdzięczna za każde słowo ... :))) a jeśli trzeba nas `ochrzanić` to bardzo proszę - nie krępuj się :)
dziękuję za wszystko i serdecznie pozdrawiam,
L.
Plan rzeczywiście potężny. No i te goooooory przez cały czas :)))) Myslę, że to jest plan możliwy do zrealizowania, ale może Was zatrzymac i unieruchomić choroba wysokościowa. La Paz - najwyżej połozona stolica, ponad 3000 m npm, Titicaca podobnie, Colca też. Machu Picchu znośnie poniżej 3000, ale uważajcie, bez pospiechu. Trzeba sie aklimatyzowac, przeczytac ile się da na temat choroby wysokościowej i jeżeli zauważycie jakies objawy, to natychmiast wycofac się na mniejszą wysokośc, aklimatyzowac i powoli iśc wyżej. Jestem pewna, że będzie mnóstwo wrażeń :))))
| |