|
|
Lipcowa skrzynka pocztowa (22)
3d5f
Piękna nowa lipcowa skrzynia pocztowa. Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com albo beata@oliwkowo.pl albo
kliknąć tutaj.
Odpowiedzi szukajcie poniżej.
`Dzień dobry!
Mam na imię Tomek (jestem Oliwką). Mam kilka pytań do pani w związku z wyprawą do dżunglii:
1. Czy są jakieś ograniczenia wiekowe(mam 15 lat)?
2. Co należy zabrać na taką wyprawę?
3. Czy będzie można spotkać panią niedługo w Krakowie (chodzi mi o spotkania z Oliwkami)?
4. Czy planuje pani jakieś wyprawy do Amazonii w przyszłym roku?
5. Czy mogłaby pani zorganizować kiedyś wyprawę na Machu Picchu?
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów,
Tomek
1. Hm, ograniczenia wiekowe?... Nie sądzę, żeby Amazonia miała cos przeciwko małolatom :))) 2. Lista ekwipunku jest dostarczana przed wyjazdem wszystkim osobom, które sie zapisza na wyprawe. 3. W najblizszym czasie wybieram sie do Peru, do Krakowa na razie nie. W padzierniku bedę w Katowicach na spotkaniu autorskim. 4. Oczywiście, niejedną :))) 5. Z najwieksza przyjemnością :))))) O szczegółach będę pisac w dziale `Wakacje dla zuchwałych` :)))
`Pani Beato,
Z zapartym tchem odkrywam Pani ksiazke ` Blondynka u szamana` i wcale nie dlatego, ze wielkie mi sie wydaja Pani poczynania, lecz ze bliskie i osobiscie pozadane. Jestem 26letnia `blondynka` ze Staszowa, po psychologii na UW i 2 masterach w Leuven, w Belgii, ktora chce dotknac indianskiej madrosci i przezyc tropiki w pocie czola. 31 pazdziernika 2004 wyruszam w swoja podroz do Amazonii, ktora planuje na rok, zarabiajac dzielnie euro belgijskie i pracujac na dwa etaty.
Oczami wyobrazni podrozuje podobnie do Pani i dlatego postanowilam napisac. Uzywam podobnych porownan i przymiotnikow do opisu przezywnej codziennosci. Jestem tez radiowcem z zamilowania, choc magie radia w programie trzecim poznalam, to smak jej do dzis czuje i pasja obdarzam.
Nie smiem porownywac wlasnych doswiadczen i madrosci do tych ktore zdobyla Pani w [pdrozujac i z calym szacunkiem do Pani imponujach doswiadczen, odkrywam podobienstwo dusz i mam `natarczywe wrazenie`, ze podobna droge wybieram w swoim zyciu. Moze moim spelnieniem bedzie polaczeni psycholgii, podrozowania i radia... ale czy spelnienie jest celem w zyciu? Mysle ze dazenie do spelnienia jest wazniejsze, co niniejszym czynie.
Wybiore sie tam, tak czy inaczej,... z przewodnikiem rzecz jasna, ale chcialabym uniknac komecyjnej `lapanki` przez tubylczych lowcy turystow w portach Amazonki i odkryc dzungle intymnie, duchowo i dlugo, tak by poczuc codziennosc tamtego swiata i poczuc go wszystkimi zmyslami, zmagajac sie z wlasnymi slabosciami i calym `torem przeszkod` stworzonym tam przez nature.
Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo dobra
Ewa G.`
Tak, Pani Ewo, spełnienie w życiu to najważniejszy cel, do którego warto dążyć :)))) Dobry przewodnik - a jeszcze lepiej dwóch - na pewno się Pani przyda, prosze z nich absolutnie nie rezygnowac :)))) Trzymam kciuki za Pani wyprawę, prosze sie odezwać po powrocie :)))))
`Pani Beato
kilka miesięcy temu wyczyściłam skrzynkę mailowa i swoje gg. wymazałam z niej Anioła. ale nie da sie wymazać myśli. chciałabym zostawić Mu tylko kilka słów. ale nie wiem jak to zrobić. proszę mi pomóc. nie mam złych zamiarów :).
slimak`
Prosze slac do mnie. Przekaze Aniolowi :)))) :))))
`Beato, kociaro najmilsza
czy wiesz może co się robi z kotem, który po przeprowadzce już pół roku sika po kątach? Ustawianie kuwet w tych miejscach nic nie dało. głupio tak wyrzucić kotka moim przyjaciołom skoro go mieli tyle
lat i uratowali mu życie....
szkoda, że nie mogłam Ci pokazać torunia ostatnio...
w samiutkim centrum torunia stoją chałupy kryte strzechą. ja też niby mieszkam w centrum a mam: po lewej rano wyjące psy dingo i krzyczące papugi, na wprost drewniane domy a za nimi rzeka, na prawo stawy a za nimi łany zboża. pomiędzy łanami idzie dróżka, niedawno chciałam sprawdziś dokąd prowadzi. jechałam jakieś 20km, cały czas były zboża, to jest niekończąca
się dróżka.
może jeszcze kiedyś będzie okazja to zobaczysz...
kasiap`
Nie wiem co się robi z takim kotem :)))) On pewnie przez cały czas próbuje zawłaszczyć nowe terytorium, więc może właściciele mieszkania robia cos takiego, co sprawia, że on się jednak nie czuje panem na swoich włościach?...
Wiem tyle, że nawet dla jednego kota powinny być w domu dwie kuwety - żeby mógł sobie zawsze wybrać która mu akurat bardziej pasuje :))))
`Witaj Beato!
Całkiem przypadkiem trafiłam na Twoja strone. Gratuluje, jest bardzo ciekawa.
Dużo ludziom dajesz. Mają dzieki Tobie możliwość podróżowania, w świecie wyobrani i w rzeczywistości. Otwierasz umysły, pokazujesz innym, że można żyć inaczej, zachecasz do samorozwoju.
Chciałam Ci zadać jedno krótkie pytanie, ktore chyba wymaga dość długiej odpowiedzi. Jak udało Ci się z takiego całkiem amatorskiego podróżowania zrobić zawód? Jaka jest droga od pierwszego wyjazdu gdzieś w nieznane do własnej ksiązki i programu w radiu? I to jeszcze ksiązki wydanej przez tak dobre wydawnictwo i programu w całkiem niezłym radiu :)
Pytam, bo sama zastanawiam sie nad wyborem swojej scieżki zyciowej i bardzo sie gubię. Skończyłam dobre studia i mam dobry zawód, lubie go ale nie potrafie pracowac na etacie. Umieram w tej samej pracy, co dzień, przy tej samej robocie, prędziej czy pózniej rzucam ja i gdzieś jadę. Kocham góry, wspinam sie, uprawiam ski - alpinizm, jestem na kursie przewodnickim i zawsze to wygrywa z moim poczuciem obowiazku.
No i tak sie szarpie w obie strony :) Rozumiesz? No i wlasnie teraz jest ten wiek kiedy musze coś wybrac i jakos mi nie idzie.
Nie wiem jak TY to zrobiłaś :) Da sie z tego zyć? Nie masz troche obaw związanych z tym, ze kiedys bedziesz w gorszej formie i nie bedziesz mogła już robić tego co teraz, a nic innego juz nie bedziesz potrafiła?
Gosia`
Myśle, że odpowied na to pytanie nie jest aż tak bardzo długa :))) To dlatego, że moje zycie nie jest wynikiem jakiejś drobiazgowej kalkulacji czy strategii. Wprost przeciwnie - nie planowałam niczego dokładnie. Koncentrowałam się na zrobieniu jednej, wybranej rzeczy, któras wydawała mi sie najwazniejsza. Z mojego doświadczenia wynika, że to dobry sposób na szczęście: zaplanowac jedną, osiągalną rzecz i poświęcić sie jej realizacji.
Ja wiedziałam tylko tyle, że nie moge zyc bez pisania i bez podróżowania. I tym zajmowałam się z całą pasją, jaka w sobie miałam. I w pewnym momencie okazało się, że to stało się najwazniejszym zajęciem w moim zyciu, bo inne sprawy zostały temu podporzadkowane.
Myslę więc, że po prostu należy słuchać głosu serca i podążać za swoim przeznaczneniem i za swoimi marzeniami. Powodzenia :)))
` Pani Beato :)
Jak to jest ze słowami..? Patrzę (?) czasem na ilość słów wyrzucanych przez siebie i przyznam szczerze, rzadko idzie ona w parze z jakością..
Słowa mogą być jak śmieci.. a mogą być jak kwiaty.
Myślę, że milczenie jest sztuką, ale jeszcze większą sztuką jest wypowiedzieć dokładnie tyle słów, ile potrzeba..
I jeszcze zacytuję przypowieść spisaną przez P. Coelho, zamieszczoną w ostatnim `Zwierciadle`:
Uczeń mistrza Yu rozmawiał z uczniem mistrza Rinzai.
- Mój mistrz potrafi czynić cuda, dlatego szanowany jest przez wszystkich uczniów. Widziałem, jak czyni rzeczy niemożliwe do wykonania przez innych. A twój mistrz? Jakie cuda on potrafi czynić?
- Największym darem naszego mistrza jest cud, który sprawia, że nie musi czynić cudów, aby przekonać swych uczniów, że jest mądrym człowiekiem.
Są tacy, którzy żeby zaistnieć, muszą głośno, krzykliwie tworzyć swoją własną historię w głowach innchy ludzi. Wciąż coś udowadniać innym.. sobie.. I są tacy, którzy nawet bez słów potafią BYĆ.
Rozgadana pozdrawiam Panią serdecznie
Kocie
PS Jutro rano spróbuję pomedytować. Już teraz wiem, że mój mózg zwariuje słuchając ciszy.. ale spróbuję.`
Ze slowami to jest tak, że rzadko kto zdaje sobie sprawę z ich mocy. Kiedy słyszę takich, o któryc h piszesz, że krzycza głośno, zawsze mi sie przypomina opowieść napisana chyba przez Ignacego Krasickiego, który tłumaczył kiedys komuś: `Wiesz dlaczego dzwon jest taki głośny?... Bo pusty w środku`.
Ja wolę często pomilczeć :))))) I staram sie unikać głośnych dzwonów :)))
`Dzien Dobry
Mam pytanie czy mozna od panstwa kupic albo przeczytac audycje prowadzone przez pania beate pawlikowska?
z gory dziekuje za informacje
mariusz
Audycji można jak dotąd tylko posłuchać :))))) Jeżeli ma Pan ochotę poczytać, to proponuję którąś z moich książek - w najnowszej pt. `Blondynka u szamana` oprocz tekstu do czytania i zdjec do ogladania, jest też płyta cd do posłuchania - ze słuchowiskiem z dżungli. Wiecej informacji - w dziale `Moje ksiazki`. Pozdrawiam :))
Serdecznie witam !
Juz jakis czas 'sledze' Pani wyprawy i podboje dzungli;). Podejrzewam, ze z dzungla to jest tak `jak czlowiek raz tam pojedzie to bedzie tam wracal zawsze :)) ` do znajomych i fascynujacych widokow, ktore zostaly w pamieci z poprzednich wypraw, a takze aby odkrywa nowe krainy:) Zycze Pani szcescia :)
Pisze do Pani,poniewaz interesuja mnie sportowe zmagania kobiet w Ameryce Poludniowej. :)
Mieszkam w Krakowie i od pewnego czasu gram w pilke nozna. Trenuje w klubie. Ta dyscyplina nie ma jeszcze wielu zwolennikow i jest malopopularna. Chcialabym wiedziec jak to wyglada w krajach,ktore Pani odwiedza. Czy spotkala Pani podczas podrozy szalone dziewczyny
w pogoni za futbolowka? ;)
Pozdrawiam
Hania`
W Ameryce Południowej w piłkę nożna grają raczej mężczyni. W Brazylii i w Paragwaju spotkałam się z nielicznymi żeńskimi zespołami w szkołach i na uniwersytetach. Starsze pokolenie jest raczej tradycyjne i uważa, że pogoń za piłką po zielonej trawce to zajęcie w sam raz dla facetów :))) Pozdrawiam :)))
`Piszę bo jest mi dzisiaj bardzo ciężko. Mam 25 lat (prawie) i moje życie jest takie puste. Kończę studia ( we wtorek 29.06 moja obrona pracy mag.) i wydaje mi się że nie żyję tylko wegetuję jak roślinka. Z taką nadzieją czekałam na wczorajszy dzień - miałam dostać odpowied w sprawie pracy i oczywiście nikt nie zadzwonił. Nie jestem głupia, potrafię zrobić tyle
rzeczy, ale nikt mnie nie chce zatrudnić. Czekam i czekam...Jak na razie to opiekuję się takim rocznym bobaskiem, trochę rozpieszczonym przez rodziców,
ale kochanym.Czuję że oszaleję, rano wstaję i modlę się żeby ten dzień się szybko skończył. Jestem takim nikim. Nie codziennie się nad sobą użalam.
Muszę być zawsze silniejsza od innych: mamy, taty, sióstr, brata. Muszę rozwiązywać ich problemy, bo oni obarczają mnie swoimi kłopotami. Nie śpię po nocach, bo obmyślam sposoby na rozwiązanie ich problemow. Muszę być od nich silniejsza. Tylko nie wiem czy długo to wszystko wytrzymam. Czuję że nie żyję swoim życiem, jestem uwięziona i duszę się. Nie wiem czemu zawracam
Pani głowę moimi żalami.
Może dlatego,że jest Pani dla mnie synonimem wolności. Czy czasem jak ogląda Pani zdjęcia z różnych stron świata to odczuwa Pani taką tęsknotę,że ból rozrywa serce? Ja tak mam. Czuję,że gdzieś coś na mnie czeka, tylko nie wiem jak tam trafić. Z drugiej strony tyle razy prosiłam Boga, by uratował moich bliskich z jakiejś opresji, że dziś staram się przyjmować każdy dzień jako możliwość wynagrodzenia Bogu za Jego
Miłosierdzie. Tylko to czasem tak bardzo boli...
Zawsze jednak zagryzam wargi i podnoszę czoło, bo przecież muszę być silna. Nikt nie wie ile zdrowia mnie
to kosztuje, ile nieprzespanych nocy. Przez to wszystko nie lubię siebie, nie wierzę że można mnie kochać, ale co najgorsze, to ja nie umiem nikogo
kochać. Nikomu nie potrafię zaufać. Trochę mi lepiej jak to napisałam.
Pisałam już ze kocham czytać książki? Gdyby nie one chyba bym oszalała.
Postanowiłam, że jako prezent z okazji obrony pracy magisterskiej kupię sobie `Blondynkę u szamana.` Może ta książka sprawi, że choć na chwilę oderwę się od rzeczywistości :-) Przeprasza za naruszanie Pani świata, w którym, mam nadzieję, że wszystko jest piękne, oliwkowe i nasycone miłością.P.S.
Mam na imię Paulina`
Paulino, znam to uczucie, bo towarzyszyło mi przez wiele lat życia. Nie lubiłam siebie ani świata, nie byłam szczęsliwa, widziałam tylko, że inni ludzie są szczęśliwi i im udaje się wiele rzeczy, które dla mnie moga być tylko marzeniem. Spadałam na samo dno rozpaczy i wtedy jeszcze zaczynałam użalać się nad sobą i roztkliwiać, więc widziałam wokół tylko czarne chmury i wieczny smutek.
Pewnego dnia zrozumiałam, że czekam na cos, co nigdy nie nadejdzie. Nie pojawi się cudowna odmiana mojego życia, mojej przyszłości, spełnienie moich tęsknot i marzeń.
Więc przestałam czekać. I wtedy poczułam chęć do działania. I zaczęłam sama starać sie zrobić cokolwiek, żeby poczuć się lepiej. Choćby tylko jedną rzecz, która sprawi mi radość.
Okazało się, że niesamowicie wciągające. Nagle zrozumiałam, że jestem w stanie przebudowac cały mój świat w taki sposób, żeby wszystko w moim życiu zaczęło grać. Koniec z pustką, łzami, samotnością i rozczulaniem nad sobą.
Spróbowałam nakreślić plan. Zrób to samo. Powiedz na głos do siebie co chcesz zmienić i zastanów się JAK to zrobić. I wtedy po prostu to zrób. Naprawdę :))
| |