onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
"Metropol" - jesień 2006
Co dają studia kulturoznawcze, oprócz możliwości dogadania się na Stadionie Dziesięciolecia?

To zależy od tego, na jakiego trafimy wykładowcę. Jeśli będzie mądrym człowiekiem, przekaże nie tylko konkretną wiedzę o danejkulturze, ale nauczy otwratości wobec obcych, często niezrozumiałych obyczajów. Rolą kulturoznawstwa jest przecież rozumienie innych kultur. Turkologia albo romanistyka to nie tylko język i literatura, ale też sposób myślenia, codzienne rytuały, sztuka i wiele innych rzeczy.

Sporo osób trafia na indologię albo sinologię pchana dziecinną romantyką; zapach przygody, egzotyka, podróże i tak dalej. Przeżyją rozczarowanie?

Odpowiedź jest prosta - każdy może podróżować, także polonista albo matematyk, jeśli coś ciągnie go w drogę. Studia kulturoznawcze ułatwiają spełnienie takich marzeń, bo przybliżają, oswajają wymarzony cel, a do tego pozwolą poznać język i obyczaje. To ułatwia podróże. A co do pasji - jeśli ktoś wybiera iberystykę albo indologię, to znaczy, że czuje nie tylko chęć przezycia przygody, ale także zrozumienia innej kultury. Ciekawość świata sama w sobie jest godna szacunku.

Iranistyka, etiopoistyka albo studia latynoamerykańskie - to chyba studia zaoczne, bo chęć poznania przedmiotu badań osobiście może być ryzykowna?

Podróżowałam po wielu miejscach uważanych za niebezpieczne - w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej; i nigdzie nic złego mnie nie spotkało. Niebezpieczeństwa czyhają na kogoś, kto nie czuje szacunku wobec innej kultury. Ruszając w świat trzeba nie tylko znać realia i obyczaje regionu, ale też umieć się do nich dostosować. No i trzeba lubić ludzi... Tego ostatniego raczej w szkole się nie uczy, a szkoda.

Na hungarystykę pchnęła panią ciekawość świata?

To nie było zamiłowanie do języka węgierskiego. Po prostu chciałam uciec na Zachód, a Budapeszt wydawał się temu Zachodowi najbliższy. I dostałam się - ale na hungarystykę w Warszawie. Wytrzymałam tam dwa tygodnie.

Kulturoznawstwo to po części lingwistyka. Czy biegła znajomość egzotycznych języków przydaje się w podróży?

Ja posługuję się angielskim, hiszpańskim i portugalskim; ten ostatni jest jak znalazł w Brazylii. Oczywiście nie znam narzeczy indiańskich albo afrykańskich, bo jest ich zbyt wiele. W puszczę amazońską ruszam z przewodnikiem-tłumaczem, który zna lokalne narzecza. Na pewno podstawy najważniejszego języka regionu, który nas fascynuje są niezbędne. Przychodzą do mnie listy z pytaniami: chcę jechać do Ameryki Łacińskiej, znam trochę angielski, czy sobie poradzę? Otóż nie. Angielski to za mało, jeśli nie zamierzamy przemieszczać się wyłącznie między luksusowymi hotelami.

Wiele osób od orientalistyki odstraszają trudy nauki języka?

Dla Polaka problemem nie jest wymowa albo gramatyka, ale bariera psychologiczna. Już samo słowo "obcy" język może budzić strach. Ale nie powinien. Wystarczy zagłębić się w te dziwne dźwięki i ich budowę, żeby odkryć, że każdy obcy język można łatwo oswoić.


Powrót