
Dzień zaczynam od koktailu owocowego: pół melona, dwie brzoskwinie, jeden banan, odrobina wody. Owoce myję, obieram, kroję i miksuję. Tak powstaje pyszna jasno-kremowa masa, którą wypijam przez słomkę.
Potem zaparzam sobie yerba mate - zioła z Ameryki Południowej. Potrzebny jest do tego specjalny, drewniany kubek, rurka zakończona sitkiem, zwana bombillą i termos. Do 2/3 wysokości kubka wsypuję ziół i zalewam je gorącą wodą z termosu. Kubek jest pełen ziół, więc goracej wody trzeba co chwile do niego dolewac. Codziennie rano wypijam półtora litra tego naparu. Ma niezwykle dobry wpływ nie tylko na ciało, ale także na umysł - pobudza i nie uzależnia tak jak kawa. Poza tym pomaga się skoncentrować, a to dla mnie ważne, bo pracuję właśnie nad nową książką.
Około 13.00 robię się głodna i wtedy jem prawdziwe śniadanie - to znaczy kromkę pumpernikla z kozim serem i twarogiem. A do tego ogórek małosolny lub zwykły i pomidor. Taki zestaw popijam sokiem pomarańczowym - najbardziej lubię ten z brazylijskich pomarańczy z cząstkami owoców.
Czasem jeszcze po południu gotuję sobie coś np. kaszę lub ryż z warzywami. Bardzo lubię kaszę - jest tyle różnych gatunków, że chyba nie można się znudzić! A z warzyw moimi ulubionym są kukurydza, brokuły i fasolka szparagowa. To tyle o obiedzie. Kolacji nie jadam – czasem zastępują ją jogurtem owocowym.
Przez cały dzień jem dużo owoców - najchętniej sezonowych, ale przepadam też za owocami tropikalnymi – melonem, ananasem, mango Czasem wieczorem znów robię sobie koktajl z owoców, do którego nigdy nie dodaję mleka ani cukru. Wykreśliłam te rzeczy z mojego jadłospisu. Nie jem także masła. Nie wspomniałam o mięsie, ale nie jestem wegetarianką.
W czasie moich podróży po dżungli nie mam wyboru - jem mięso małp, robaki, mrówki, wszystko czym podzielą się ze mną Indianie. Ale będąc w domu owoce i warzywa mi wystarczają. Czasem na mieście skuszę się na jakąś sałatkę z grilowanym kurczakiem. Albo rybę z warzywami.
I jeszcze jedna rzecz. Przez cały dzień piję dużo wody - najlepiej takiej średniozmineralizowanej. Butelka i szklanka zawsze stoją na moim biurku i nie ruszam się bez wody na miasto. Z moją dietą czuję się naprawdę dobrze.