onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
"Fakt" - dodatek telewizyjny

- Jaka była najbardziej niebezpieczna przygoda, jaką kiedykolwiek pani przeżyła w czasie swoich wypraw?

- Podczas wypraw do dżungli spotykałam jaguary i węże, jadowite pająki i armie milionów krwiożerczych mrówek. Raz omal nie spadłam w przepaść, huśtając się nad nią na lianie, innym razem płynęłam po Ukajali statkiem wyładowanym pasażerami i towarem tak bardzo, że pokład wystawał zaledwie dwa centymetry nad wodę. W nocy wpadliśmy na mieliznę, do środka zaczęła lać się woda, cudem uniknęliśmy zatopienia. Innym razem na rzece Orinoko Indianie chcieli mnie sprzedać wodzowi, który szukał dziewczyny o niebieskich oczach. W Paragwaju chorowałam na gorączkę tropikalną dengue, a w dżungli Wenezueli zaatakował mnie nieznany wirus, który zamienił mi prawą nogę w wielką ropiejącą ranę. Czasem śledzili mnie chińscy szpiedzy, czasem wojownicy indiańskiego szczepu. Zawsze jednak udawało mi się szczęśliwie dotrzeć do celu. Mam nadzieję, że to się nie zmieni.

- Czy zdarzyło się pani kiedyś postąpić w czasie wyprawy jakoś nieodpowiedzialnie, zrobić cos nieprzemyślanego?

- W sytuacjach zagrożenia nie ma czasu na przemyślane decyzje. Trzeba działać natychmiast. Dopiero po jakimś czasie można ocenić czy to było słuszne, czy nie. Kiedyś z gęstwiny wypadło na mnie zdezorientowane stado dzikich amazońskich pekari. Są podobne do dzików i równie niebezpieczne. Teoretycznie powinnam była skoczyć w pobliskie krzaki i próbować wspiąć się na drzewo, żeby uniknąć zaatakowania kłami, ale ja nie zrobiłam tego. Zastygłam w bezruchu. Gdyby pekari mnie zaatakowały, byłoby po mnie. Na szczęście stado zatrzymało się, a potem galopem zawróciło. Jak się okazało kilka minut później, w krzakach, gdzie mogłam się ukryć – ale tego nie zrobiłam – na gałęzi leżał jadowity wąż. Dlatego pekari uciekły. A ja przeżyłam tylko dlatego, że coś mnie powstrzymało przed wskoczeniem w te krzaki.

- Czy każdy może zostać podróżnikiem? Czy trzeba mieć na to dużo pieniędzy? Ile mniej więcej kosztuje taka wyprawa?

- Podróżnikiem może zostać ktoś, kto jest ciekawy świata, otwarty na różne zwyczaje i kultury, a przede wszystkim samodzielny. Jeśli komuś nie przeszkadza spanie w hotelu z karaluchami albo w hamaku pod gwiazdami, w otoczeniu jadowitych skorpionów i pająków, jeśli nie boi się jeść mrówek na śniadanie, polować na węże, podróżować rozklekotanymi autobusami, którymi razem z ludźmi jeżdżą kaczki, kurczaki i prosiaki, to nie potrzebuje też na podróże dużo pieniędzy. Drogie są luksusowe hotele i przeloty samolotami. Zwykłe życie, jadanie w miejscowych barach, przemieszczanie się lokalnymi środkami transportu – autobusami, łódkami czy na wielbłądzie – jest tanie. I prawdę mówiąc – najbardziej fascynujące.

- Czy pan Krzysztof Wielicki tez szedł z Wami przez dżunglę? Jeśli tak to jakie były jego wrażenia?

- Krzysztof Wielicki był z nami w dżungli, przyglądał się słoniom, pijawkom i wężom, a potem wieczorem poszedł z nami do leśnego obozowiska, gdzie pokazywałam Zdobywcom jak się rozwiesza hamaki i w jaki sposób najlepiej jest się w hamaku położyć, żeby było wygodnie. Zapadła noc, zaproponowałam więc Krzysztofowi, żeby wybrał sobie miejsce do spania, ale upierał się, że chce wrócić do obozowiska nad rzeką. Dżungla chyba nie jest jego ulubionym środowiskiem, mam nadzieję, że następnym razem uda mi się go przekonać, że dżungla jest równie piękna jak Himalaje, a nawet piękniejsza.

Powrót