"Wieczorami maluję piranie"
Beata Pawlikowska ma wielki dar opowiadania. Człowiek siedzi z otwartą buzią i słucha. A te opowieści są jak czytanie książek podróżniczych. Na swojej stronie internetowej pisze dziennik. O wszystkim – od zwycięstwa Rafała Blechacza w Konkursie Chopinowskim po... szelest opadających jesienią liści.
TEKST: Dariusz Tuzimek
Ma także swoje zdanie o polskim futbolu. – Wystarczy spojrzeć na Brazylijczyków i na naszych piłkarzy. Od razu wiadomo w czym rzecz: po prostu nasi nie mają pasji! A bez tego nie ma w życiu sukcesów – mówi Pawlikowska‚ która ostatnio wróciła z wyprawy do Nepalu.
Wraz z Krzysztofem Wielickim‚ legendą polskiego himalaizmu‚ brała udział w nagrywaniu drugiej edycji programu „Zdobywcy”. W ubiegłym roku pojechała ze „Zdobywcami” do Peru wyłącznie jako specjalistka od dżungli. W wysokie góry miała nie iść.
– W noc poprzedzającą wyjście w góry kręciłam się‚ nie mogłam zasnąć – opowiada Pawlikowska. – Byłam niespokojna‚ czułam‚ że coś tracę. Rano oświadczyłam‚ że idę z nimi na wulkan Mismi. Było ciężko‚ miałam kryzysy‚ chorobę wysokościową‚ ale tak mi się to spodobało‚ że w tym roku nie mogłam sobie odmówić pójścia w Himalaje.
Zdobyła szczyt Lobuche o wysokości 6120 metrów‚ wraz z Wielickim i bohaterami „Zdobywców”. Nie wszystkim uczestnikom wyprawy to się udało. Niektórzy musieli skapitulować długo przed szczytem.
Pawlikowska jest podróżniczką‚ fotografem‚ tłumaczem‚ łowcą‚ ale sama najchętniej mówi o sobie‚ że jest pisarką. Prowadzi też turystów do Amazonii. Niebawem dla fundacji Marka Kamińskiego poprowadzi wyprawę („proszę wyraźnie napisać‚ że to wyprawa‚ a nie wycieczka”) do Amazonii. Idą ci‚ dla których wypad np. na Kretę czy Kanary‚ to już nic ekscytującego. Poszukują czegoś więcej. Kim są? Szefowa polskiego oddziału wielkiej międzynarodowej firmy‚ piekarz‚ dentysta. Nie wszyscy są przygotowani na konfrontację z dziką dżunglą‚ z tysiącami insektów‚ które obsiadają moskitierę.
Napisała książkę „Blondynka w dżungli”. To był początek. Później spytała w polskim oddziale National Geographic‚ czy jest jakiś powód‚ że w Polsce wydaje się książki podróżnicze pisane przez Anglików‚ Amerykanów a nie pojawiają się polscy autorzy. Powodów nie było. Wydała w National Geographic już 3 książki.
Wypełnić pustkę
W połowie listopada pojawi się jej kolejna pozycja‚ wydana przez wydawnictwo „Latarnik”. Ale to będzie inna pozycja‚ nie podróżnicza. Na stronie internetowej Beaty Pawlikowskiej ktoś napisał‚ że bardzo jej zazdrości. Ale nie tych egzotycznych podróży i magicznych miejsc‚ które poznała a umiejętności postawienia na swoim‚ bo przecież w życiu to takie trudne. Szczególnie jeśli jest to – dla otoczenia – coś dziwacznego. Właśnie dla takich ludzi będzie „W dżungli życia – poradnik dla dziewczyn i chłopców (oraz niektórych dorosłych)”.
– To książka o życiu‚ o tym jak być szczęśliwym – mówi Pawlikowska. – Pisze do mnie mnóstwo ludzi‚ którzy dzielą się ze mną wewnętrznym niepokojem. Mają pracę‚ rodziny‚ ale czegoś im w życiu brakuje. Odczuwają pustkę‚ chcieliby coś zrobić‚ ale na razie w życiu dryfują. Ono niesie ich samo. Kto ma im powiedzieć‚ że życie trzeba brać w swoje ręce? Nauczyciel to przecież ktoś obcy. Ja też chodziłam z pytaniami do nauczycieli‚ do księdza. Ale odpowiedzi nie dostałam. Dojrzałam dopiero w dżungli‚ dzięki swoim podróżom‚ wyjazdom zrozumiałam pewne rzeczy. Bo czasem‚ by spojrzeć na swoje życie z dystansu‚ potrzebujemy dystansu rzeczywistego – odległości w kilometrach. Książka jest właśnie o tym‚ o drodze jaką odbyłam‚ o dochodzeniu do prawdy‚ o tym jak błądziłam i jak odnajdywałam właściwy szlak. Przecież nikt‚ dobrowolnie‚ nie rezygnuje z marzeń. Ale życie wciąga nas swoją codziennością‚ wybieramy coś na chwilę i tak to już zostaje. To nie jest świadome planowanie tego‚ co zrobimy jutro czy za 10 lat. Robisz tylko to‚ co konieczne‚ a i tak masz wypełnione 24 godziny na dobę. Dopiero w którymś momencie pojawia się niepokojąca refleksja‚ że coś w tym wszystkim jest jednak nie tak...
Pawlikowska zastrzega‚ że nie radzi ludziom jak żyć. Namawia ich jedynie‚ żeby się nad tym zastanawiali.
– Ja chcę, żeby sami zadawali sobie pytania‚ bo dzięki temu będą mieć wiedzę. A i tak posiadanie samej wiedzy to dopiero początek – mówi Pawlikowska.
W nowej książce pisze o swoich wszystkich trudnych doświadczeniach. Każda rada jest poparta przykładem z życia autorki. – Piszę i ostrzegam‚ ale tylko na podstawie własnych błędów. Gdybym pisała o czymś ze słyszenia‚ to nie byłabym wiarygodna.
A autorka chce być wiarygodna‚ momentami aż do bólu. W książce „W dżungli życia” pisze nawet o tym‚ że została zgwałcona. Opis jest tak zimny i suchy‚ że nie mamy wątpliwości‚ że to po prostu fakt‚ przytoczony na karty książki jako coś w rodzaju pomocy dydaktycznej na zajęciach z nauki odpowiedzialności – czyli co się może przydarzyć młodej dziewczynie, jeśli pije alkohol i pali trawkę z nieznajomym.
To momentami mocna lektura‚ ale taka‚ którą się pamięta – a przecież o to chodzi.
Da się żyć
Pawlikowskiej udaje się teraz żyć ze swojej pasji.
– Jeszcze niedawno pracowałam strasznie ciężko. Najpierw zarabiałam przez pół roku pieniądze‚ by potem w całości wydać je na wyprawę. Wracałam z tej wyprawy‚ pisałam o niej artykuły do czasopism‚ czasem felietony‚ albo książkę. I w ten sposób zarabiałam na następną wyprawę. Znów wydawałam wszystko. I tak w kółko – opowiada Pawlikowska.
– A teraz masz tak‚ że trochę ci jeszcze zostaje – dopowiada z boku z uśmiechem Krzysztof Wielicki. – Nawet kupiłaś sobie zegarek‚ który pokazuje pogodę – śmieje się himalaista.
– Tak‚ dziś jest dużo lepiej‚ ale jeszcze dobrze pamiętam te chwile‚ gdy zbierając na wyprawę‚ potrafiłam wszystkiego sobie odmówić i jeść wyłącznie chleb z pomidorem – mówi znana polska podróżniczka.
Jest ekscentryczna i chce być ekscentryczna. Bo czy znacie jeszcze kogoś‚ kto mówi o sobie w autoprezentacji: – Wieczorami maluję piranie.