onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
Dla programu tv `Zdobywcy`

1b13  

Jak zaczęła się Pani „przygoda z przygodą”? I kiedy drobna blondynka postanowiła zostać wielkim zdobywcą?
 Przygoda znalazła mnie sama. Ja tylko oglądałam z szeroko otwartymi z ciekawości oczami fantastyczne zdjęcia i ilustracje w książkach podróżniczych i starych, wyblakłych egzemplarzach „National Geographic” i „Kontynentów”. Nie mogłam się nadziwić, że istnieją miejsca, gdzie ludzie żyją w wiecznym lodzie albo wprost przeciwnie – w bujnej, wilgotnej zieleni puszczy równikowej. Wyobrażałam sobie jak może wyglądać ich codzienność, ich szkoła, praca, rozmowy, śniadania. Kiedy czytałam książki przygodowe, wyobrażałam sobie, że jestem ich bohaterką, że to ja przedzieram się przez dżungle, błądzę w śniegu, zostaje zamknięta w dolinie bez wyjścia. A potem zapragnęłam sprawdzić to wszystko na własnej skórze, dotknąć tych miejsc, porozmawiać z ludŸmi, o których czytałam, zjeść z nimi na obiad pieczona świnkę morską albo smażonego węża i usiąść nad brzegiem błękitnego oceanu i zamyślić się. I zaczęłam to marzenie realizować.  
Egzotyczne miejsca można zwiedzać za pośrednictwem biur podróży, a liście bananowca rozwieszone między drzewami można zastąpić łóżkiem w klimatyzowanym pokoju. Co decyduje o tym, że Pani dokonała akurat takiego wyboru?
 Do przodu pchała mnie zawsze ciekawość. Wielogwiazdkowe hotele są podobne do siebie we wszystkich miastach świata, więc nie miałam ochoty zwiedzania kolejnej klimatyzowanej restauracji, gdzie na kolację podaje się francuskie wino. Po co? To samo mogę zamówić w Warszawie. Ja chciałam przecież sprawdzić jak żyją zwyczajni ludzie, dlatego wolałam sama wyruszyć do takich miejsc, gdzie turyści nie trafiają. Sama chciałam decydować dokąd pójdę, kogo spotkam i jak długo tam zostanę.  
A Peru? Co szczególnego urzekło Panią w tym miejscu?
 Peru to najbardziej magiczny kraj Ameryki Południowej. Nie tylko dlatego, że ponad połowę jego powierzchni zajmuje dziewicza puszcza amazońska, i nie tylko z powodu pozostałości po państwie Inków, jakie można znaleŸć w wielu miejscach w południowej części Peru – choćby takich jak Machu Picchu czy Cuzco. Peru to kraj serca. Mieszkają tam potomkowie Inków i Indianie wielu innych plemion. Prowadzą proste życie, ale potrafią czerpać z niego taką radość, jaką trudno spotkać u tzw. „wysoko cywilizowanych” ludzi w Europie. Czasem odnosze wrażenie, że wszystkie cudowne wynalazki techniki i przemysłu, które towarzyszą nam na co dzień w Europie, sprawiają, że ludzie zapominają o prostych radościach i zwyczajnych odruchach serca wobec drugiego człowieka. W Peru jedną z najbardziej egzotycznych rzeczy jest to, że ludzie się tam bez przerwy uśmiechają. A poza tym – Peru to kraina niezwykłych, osobliwych i przepięknych miejsc. Tam rodzi się Amazonka, tam płynie słynna rzeka Ukajali, tam w ciszy poranka stoją białe domy w kolonialnym stylu wzniesione przez hiszpańskich konkwistadorów, tam fruwają andyjskie kondory i dżunglowe papugi... Już mam ochotę jechać z powrotem do Peru.      
Jak ja, czy osoby czytające tę rozmowę, powinny się przygotować do wielkich wypraw, które były Pani udziałem?
 Na każdą wyprawę trzeba ze sobą zabrać przede wszystkim odpowiednio dużo zdrowego rozsądku.  Człowiek, który jest samodzielny i nie boi się wyzwań, poradzi sobie w niespodziewanych splotach okoliczności, które mogą zaskoczyć go w nocy, czy w dzień. Przed wyjazdem do krajów tropikalnych trzeba się profilaktycznie zaszczepić przeciwko żółtej febrze i kilku innym chorobom – radze więc zasięgnąć informacji w Klinice Chorób Tropikalnych. Dobrze jest znać język kraju, do którego się jedzie, bo to otwiera wiele drzwi i daje nieograniczone mozliwości przemieszczania się po mało uczęszczanych szlakach. Z mojego doświadczenia wynika też, że dobry podróżnik to taki człowiek, który lubi innych ludzi i jest gotów nauczyć się od nich czegos nowego.  
Czy do organizacji wypraw zawsze potrzebne są duże pieniądze?
 Wcale nie. Jeżeli ktoś nie musi sypiać w klimatyzowanym hotelu, jeść w eleganckich restauracjach i przemieszczać się samolotem, to dużo zaoszczędzi i jeszcze więcej zobaczy.    
Jak na naszym, polskim gruncie, możemy sprawdzić czy jesteśmy odkrywcami?
 „Odkrywcą” czy „zdobywcą” jest każdy z nas na co dzień. Każdy, kto stawia przed sobą cel i go realizuje.  
Wielokrotnie wspominała Pani, że nie trzeba się wcale daleko ruszać, aby przeżyć przygodę i poczuć w sobie ducha zdobywcy. Jakie rejony Polski Pani zdaniem stwarzają takie możliwości?
   - W każdym zakątku Polski może się kryć przygoda, tajemnica czy niezwykłe przeżycie. Czasem wystarczy tylko wyjść z domu, wsiąść na rower i pojechać w nieznane.  
Skąd pomysł na napisanie książki kucharskiej z przepisami na banany w roli głównej?
   - Kiedy po raz pierwszy przyleciałam do Ameryki Południowej, widok i rozmaitość  tamtejszych bananów był dla mnie szokiem. W Polsce znamy przecież tylko jeden, zwykły, żółty, dość nudny gatunek banana. Tymczasem tam ich odmian było tyle, ile w Polsce jest gatunkow jabłek! Były banany żółte, kremowe, zielone, brązowe i czerwone, słodkie, kwaskowate, mdłe i soczyste, wielkie i małe, owocowe i warzywne. A poza tym Latynosi używają bananów jako składnika wielu pysznych potraw, które można przyrządzić nawet z tych bananów, które są dostępne w polskich sklepach. Postanowiłam więc pokazać ile niezwykłych mozliwości kryje w sobie zwykły banan. Stąd pomysł na opowieść, która stała się częścią książki pt. „Blondynka wśród łowców tęczy”.  
Z całą pewnością znalazła się Pani w wąskim kręgu osób, które mogą się poszczycić tak nieprawodobnymi wyprawami i przygodami. Była Pani więziona przez Indian Cuna, ale także narzeczoną wodza Yanomami. Polowała na kajmany i oswajała piranie w Brazylii. Czy zdarza się Pani bać? Czy są rzeczy których boi się jeszcze Beata Pawlikowska?
 Zawsze boję się, kiedy wychodzę nocą do dżungli. Proszę sobie wyobrazić: totalna, nieprzenikniona ciemność, w której co chwilę rozlegają się jakieś dziwne chroboty, syki, warknięcia, trzaśnięcia gałązek, szelest nagle poruszonych liści... A o tego na policzku czuje Pan nagle dotyk miękkich skrzydeł nietoperza, czyjeś włochate nóżki spacerują Panu po szyi, a szaman kilkanaście minut temu odprawiał rytuał przyzywający tajemnicze demony. Każdy krok może być ostatnim krokiem. Zawsze mam tego świadomość, ale jak dotąd – zawsze udaje mi się bezpiecznie wrócić.

fe7

Powrót