543
Czwartek, 8 lip
Zaproszono mnie wczoraj do cudownej kuchni, która miała byc tłem do zdjęcia. Odkryłam, że są w Warszawie takie miejsca, gdzie życie toczy się powoli i tak naturalnie, jak na wsi.
Kuchnia i mieszkanie znajdowały się w niezwykle eleganckim domu, tworzącym niewielkie osiedle na Wilanowie. Posadzki, parkiety, szklane balkony, srebrne klamki...
Wyszłam na balkon, bo zdawało mi sie, że słysze jakieś głosy. I co zobaczyłam?... Tuż pod tym superpięknym, nowoczesnym i stylowym domem stała stara chałupka z desek i cegieł. Przed chałupką ciągnęło się poletko truskawek, a na jego skraju na starych stołkach siedziało trzech panów ze szklankami i rozmawiali o życiu.
`Nowe`, które buduje się w różnych miejscach Warszawy nie może wyprzeć `starego`, więc najczęściej zostaje do niego przytulone. Dzieli je tylko płot.
Z tego szklanego balkonu widziałam dwa światy: trzech starszych, wychudzonych mężczyzn popijających wino, siedzących przy zaniedbanej chałupie z gołębnikiem - i młode małżeństwo z małym dzieckiem, w pachnących świeżością pokojach, z fortepianem, obrazami, książkami i ogromnym rudym kotem.
A nad wszystkim trzepotały skrzydłami gołębie z gołębnika :)))
fea