4ed
Poniedziałek, 5 lip
Dzien dobry w miesiącu lip :))) Ostatnie trzy dni spędziłam wśród jezior, lasów i skowronków oraz w otoczeniu stu osób, z których zostało pięćdziesiąt, a następnie tylko osiemnaście. Z tymi osiemnastoma pożegnałam się do następnego weekendu, który będzie tak samo zwariowany i tajemniczy jak ten, który własnie się skonczył :)))
Obserwowałam ludzi na wakacjach. przyjeżdżają na urlop nad jezioro, jedzą wędzone ryby i lody, chodzą na molo oglądać mały festiwal piosenki żeglarskiej, potem znowu jedzą wędzone ryby, kiełbaski i lody, potem wracają na molo... Przypomniały mi się moje dawne wakacje, kiedy byłam mała. Kiełbasek raczej nie pamiętam, ale te gofry!... :)))) Gofry z bitą śmietaną i jagodami - to był najważniejszy symbol wakacji, którym należało pieczętowac każdy dzień, a najlepiej - każdy poranek, popołudnie i wieczór. Drugim symbolem była torebka z frytkami. Jedyna drobną różnicą było to, że wtedy łatwo było uwierzyć, że jest już lipiec, w co ja, trzęsąc się z zimna nad kaszubskim jeziorem, uwierzyć nie moge do dziś :)))
fdd