4b6
Sobota, 8 maja, 2004
Dzień dobry w sobotę po piątku. Wczoraj cały świat na chwilę się odmienił - bo zawsze tak się dzieje, kiedy dowiadujemy się, że ktoś żył - a potem nagle przestał żyć. I zawsze w takich chwilach mam takie samo wrażenie, jak podczas trzęsienia ziemi - które też przychodzi niespodzianie i rzuca na wszystkich jakiś blady cień. I zawsze się wtedy zastanawiam: czy ten ktoś, kto właśnie zginął, wiedział o tym, że za chwilę skończy się jego życie - bo takie rzeczy chyba się wie zanim one się staną.
Powtórzę więc dzisiaj to, co powiedziałam wczoraj w Studio Pogoda: byłam w różnych niebezpiecznych miejscach: w Kolumbii podczas wojny domowej, w Nikaragui i Wenezueli podczas zamieszek, w Argentynie i w Paragwaju podczas epidemii tropikalnej gorączki, wędrowałam przez najbardziej malaryczną dżunglę świata - ale zawsze udawało mi sie szczęśliwie wrócić do domu.
I tego samego życzę wszystkim, którzy wybierają sie w każdą dużą i małą podróż: żebyśmy zawsze zdążyli bezpiecznie wrócić do domu.
Do usłyszenia jutro rano w wiecie według Blondynki :)))
fd4