onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Krok papugi – odcinek 2

9c6 Œroda, 14 kwiat 2004

  „Dżunglowa gęstwina jest jak zasieki z drutu kolczastego. To kłębowisko gałęzi dużych i małych, wielometrowych pnączy, zdrewniałych lian, liści lepkich, parzących albo kłujących, kolców mikroskopijnych albo kilkucentymetrowych, łodyg tak twardych, że nie można ich złamać albo tak miękkich, że leją się na głowę i wpadają za koszulę. Przy tym jest to gęstwina gęsto zasiedlona. Każdy ruch wywołuje deszcz owadów machających nóżkami albo skrzydełkami. Nawet kiedy się potrąci krzaki z boku, to cała ta plątanina drży, jedna roślina pociąga drugą, uderza o trzecią, wygina czwartą, aż z góry zaczynają spadać na człowieka stada rozzłoszczonych mrówek. Towarzyszą im setki innych owadów, wytrąconych z drzemki, posiłku albo działań mających na celu przedłużenie gatunku. Wszystkie te robaczki spadając zwykle otwierają ze zdumienia szczęki, a kiedy tylko coś stanie na drodze tych szczęk, automatycznie je zatrzaskują, czasem mimochodem dodając zastrzyk z narządów jadowych. Tym „czymś” najczęściej jest ludzkie ucho lub szyja, albo – jeżeli robaczek lotem ślizgowym wpadł pod ubranie – także każda inna część ludzkiego ciała, która się tam znajduje.

Dlatego przez dżunglę idzie się gęsiego. I zawsze w milczeniu, bo cała uwaga i wszystkie myśli są skoncentrowane na tym co się znajduje  p o d  nogami. A także na tym, co  m o g ł o b y  się pod nimi znaleŸć. Węże ubarwione identycznie jak zgniłe brązowe liście albo jak świeże zielone gałązki albo jak bure pniaki i kawałki kory drzew są największym niebezpieczeństwem. One w dżungli są u siebie w domu, każda ścieżka nakrapiana plamami słońca może być ich łóżkiem, każda gałąŸ może być leżakiem. Mają do tego największe prawo. Człowiek jest w puszczy równikowej tylko niezdarnym intruzem. Jeżeli nie zauważy w porę śpiącego węża i wdepnie mu pod kołdrę, to dostanie za swoje.
Są węże długości kilkunastu centymetrów, śmiertelnie jadowite. Wystarczy jedno ugryzienie w kostkę (bo tylko do kostki taki wężyk potrafi dosięgnąć), żeby człowiek przez następne kilka godzin umierał w męczarniach.
Są węże kilkumetrowe, gładkie, kolorowe, cienkie albo grube; jest ich wielka jadowita rozmaitość i nawet Indianie nie znają antidotum na ugryzienie niektórych z nich.”

  Ciąg dalszy nastąpi jutro.
Fragment pochodzi z książki „Blondynka u szamana”, która ukaże się 15 kwietnia.


fd2

Powrót