644
Wtorek, 30 gru 2003
Gdybym nie była teraz tutaj, ale zupełnie gdzieś indziej, to na sniadanie zjadłabym ananasa, przypominając sobie, że gdybym nie była właśnie w tropikalnej Malezji, ale w Polsce, to pewnie jadłabym na śniadanie jabłko Ligol.
A kiedy byłam w Kolumbii i żywiłam się głównie sokami owocowymi przygotowywanymi ze świeżych owoców z dodatkiem wody i lodu, to myślami krążyłam wokół ogórków małosolnych i twarogu :)))
A dziś rano popatrzyłam na gruszki i jabłka i miło mi się zrobiło :)))
Dobrze, że mamy taki wybór, że świat składa się z małych kawałków bardzo różnych rzeczywistości, w których panują odrębne zwyczaje, ludzie mówią różnymi językami, wyznają różne religie i inaczej zaczynają każdy nowy dzień.
Dobrze jest móc przenosić się z jednego krańca świata na inny, żeby doświadczać na własnej skórze tych wszystkich inności, łącznie z bardziej mokrym deszczem, bardziej gorącym słońcem, bardziej pieprznym pieprzem i bardziej słodkim cukrem :))))
Przed Nowym Rokiem życzę Wam, żebyście odnaleli swoje najsłodsze miejsce na świecie :))))
I na razie szeptem, w tajemnicy powiem, że ...niedługo ...w Radiu Zet ...będzie można wygrać ...dwa biletu lotnicze ...prosto do Singapuru ...i z powrotem ...więc już zacznijcie się szykować... :)))) żeby wygrać :))))
f3d