...
438
Poniedziałek, 22 grudnia 2003 r.
Szłam dzisiaj ulicą w Singapurze żując gumę do żucia. To wyczyn, bo słyszałam przed przyjazdem tutaj, że żucie gumy w miejscach publicznych(wszystkich - i na ulicy, i w autobusie, i w metrze itp) jest zabronione pod kara 500 $.
Węec szłam i żułam i rozglądałam się, co będzie dalej. I nic się nie stało :)))
Singapur to legendarnie czyste miasto, gdzie za zapalenie papierosa albo rzucenie papierka na ulicę płaci się mandaty rzędu 1000 $. Rzeczywiście, nikt nie pali i nikt nie rzuca. Wprost przeciwnie niż w Malezji, która jest kilkadziesiąt kilometrów dalej na północ.
Jestem teraz w hinduskiej dzielnicy Singapuru, która się nazywa Little India, pachnie przyprawami i kadzidełkami, dookoła chodzą Hinduski w sari, a Hindusi sprzedają aromatyczne owoce i przekaski.
Gregowi proszę przekazac, ze pozdrowiłam od niego Singapur :)))
Pozdrawiam przedświątecznie po singapursku i hindusku :))))
fd2