
475
Czwartek, 27 lis 2003 r.
Rafał złapał mnie przedwczoraj w Katowicach aparatem fotograficznym, potem to zdjęcie rozpowszechnił i nic już dłużej nie ukryję :)) Mam węża :))
Pierwszy tatuaż zrobili mi Indianie kilka lat temu. Był zrobiony naturalnymi barwnikami i zniknął po dwóch tygodniach. Potem jeszcze kilka razy miałam taki tatuaż Indianie na czarno wymalowali mi całą twarz, potem nogi i ręce. Ale znów po dwóch tygodniach byłam czysta :)) Nigdy nie starczyło mi czasu, że zrobić ten tatuaż mocniej po indiańsku bo można go zrobić palmowymi igłami, ale to bardzo długo trwa i bardzo boli ale zostaje na zawsze.
Aż wreszcie... Podczas ostatniej wyprawy do Amazonii... znowu Indianie zrobili mi tatuaż. Na prawej ręce przez dwa tygodnie nosiłam czarną anakondę. Ale już zaczęła blaknąć. Więc zanim opuściłam wioskę indiańską, poprosiłam o trochę indiańskiego barwnika i zaniosłam go do studia tatuażu w Bogocie. I to wszystko :)) Mam węża na lewej ręce i cień anakondy na prawej :))
fda