60b
Niedziela, 27 kwietnia 2003 r.
Siedzę w dżungli stereo. W lewym kanale śpiewa cykada Alfa, w prawym śpiewa cykada Beta. Każda z nich siedzi na drzewie w mniej więcej podobnej odległości od ziemi i prowadzą rozmowę.
Najpierw cykada Alfa rzuca kilka trzeszczących dwięków, jakby chciała sprawdzić łączność. Natychmiast odpowiada jej cykada Beta - krótkimi,
świdrującymi hasłami, na co cykada Alfa wydaje z siebie taki odgłos, jakby - będąc podłączona do potężnego wzmacniacza - wkręcała się tułowiem w drzewo.
Cykada Beta natychmiast podejmuje temat i zaczyna gdakać i skrzypieć jak styropian po szybie. Do rozmowy włączają się plumkające żabki z trzcin poniżej. Cykada Alfa śpiewa jak świder ślusarski, wtóruje jej cykada Beta borująca krótkimi seriami jak wiertło dentystyczne. Potem nagle obie zaczynają piać w tym samym rytmie i tak samo ogłuszająco głośno, a potem
równie niespodziewanie obie milkną. Tak jakby odpoczywały albo szukały dalszych nut.
I rzeczywiście, po chwili cykada po lewej odzywa się krótkimi szczeknięciami, odpowiada jej jakaś nowo przybyła cykada za moimi plecami, natychmiast zgłasza się cykada B i rozmowa między cykadami w stereo zaczyna się od nowa. A ja siedzę pośrodku.
Dzisiaj w kolejnej audycji z Ameryki Południowej... Blondynka, Indianie górscy, Copacabana... Oj, będzie się działo:)
e14