onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Zapiski z Ameryki Południowej Amazońskie śliwki

64c   Poniedziałek, 21 kwietnia 2003 r.

  Popłynęłam z Indianami na ryby. Zatrzymaliśmy się w pobliżu katarakty, przez którą woda płynie niespokojnie, przeciskając się między głazami, kręcąc się w wirach i niewidzialnych głębinach, spadając na kamienie z bryzgami piany. Żadna łódŸ tędy nie przepływa. Trzeba wyładować wszystkie bagaże na brzeg, przenieść je na drugą stronę katarakty, a potem przeciągnąć po głazach pustą łódŸ. Tyle że nawet kiedy jest pusta, to indiańska łódŸ jest wciąż bardzo ciężka, bo zrobiona z drewna.

  Przeciągnęliśmy naszą łódŸ z wielkim trudem, przedŸwigaliśmy bagaże, zrobiliśmy obozowisko. A potem popłynęliśmy na ryby - z powrotem do tej samej katarakty, bo tam amazońskie ryby lubią żerować - w niespokojnej, rwącej wodzie.

  Jako przynętę zabraliśmy gałąŸ zerwaną z drzewa, na której dojrzewały małe owoce - z zielonych robiły się czarne.


  Amazoński sposób na łowienie ryb jest następujący: na haczyk nałóż dojrzałą czarną śliwkę, zamachnij się, pluśnij haczykiem do wody, po czym natychmiast go poderwij i zarzuć jeszcze raz, a najlepiej jeszcze dwa razy. Chodzi o to, żeby ryby pomyślały, że nad rzeka zerwał się wiatr i strąca z gałęzi do wody dojrzałe śliwki - które są ich przysmakiem. Indianie naśladują naturę.
  Naśladowałam i ja. Łowiło się szybko i łatwo. Trzeba było tylko pamiętać, żeby najpierw pluskać śliwkami o wodę, a potem dopiero zarzucać. Kolacja była pyszna.

e0c

Powrót