Czasem myślę, że kiedy człowiek wyjeżdża na wakacje daleko – a więc siłą rzeczy najczęściej na krótko – nie ma zbyt wiele czasu, żeby się dokładnie rozejrzeć dookoła i dostrzec rzeczy mniej ważne od słynnych zabytków, rachunku w restauracji albo znanej atrakcji turystycznej.
Dlatego zdjęcia przywożone z dalekich wakacji zwykle są podobne do siebie – pomnik, zabytek, bohater na tle pomnika, bohater na plaży…
Łatwiej jest otworzyć szeroko oczy tu w Polsce, pójść na spacer i znaleźć to, co znalazł Michallo podczas wakacyjnej wyprawy do lasu:



