onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
W Wielki Czwartek

Wiele lat temu wędrowałam po Panamie. Pewnego dnia dotarłam do maleńkiej osady w górach. Stała tam tylko jedna chata. Było zimno, zaczął właśnie padać deszcz, a ja szłam błotnistą drogą nie wiadomo dokąd. I wtedy właśnie zauważyłam tę chatę.

W „normalnych” okolicznościach nie zakłócałabym spokoju mieszkających tam ludzi. Czas podróży to jednak zwykle okoliczności jak najbardziej „nienormalne”, dlatego postanowiłam odważyć się i zastukałam do drewnianych drzwi.

Po chwili stanęła w nich kobieta w skromnym stroju. Spojrzała na mnie i natychmiast zaprosiła do środka. Na pewno zorientowała się od razu, że przybywam z daleka. Różniłam się od tubylców nie tylko bagażem i strojem, ale i kolorem skóry i oczu.

W chacie było kilka prostych sprzętów, odniosłam wrażenie, że własnymi rękami wykonał je mąż tej kobiety, który też się ze mną życzliwie przywitał i wskazał miejsce przy stole. Był stół, cztery trochę koślawe krzesła i skrzynia. Szafy nie było, ale pewnie nie potrzebowali takiego zbytkownego mebla, skoro i tak nie mieliby co do niej włożyć.

Akurat siadali do kolacji. Nie było wielkiej kuchni ani wielu garnków. W powietrzu unosił się zapach świeżo ugotowanych ziemniaków. Gospodyni wymieszała je z twardymi ziarnami kukurydzy i rozłożyła równo na trzy talerze. Nic więcej do jedzenia nie mieli. Ale wszystkim, co mieli, podzielili się ze mną.

Myślę, że takiego gestu i takiej hojności zabrakłoby wielu bogaczom. Takim, którym podzielenie się z uboższymi od siebie nie przyniosłoby zauważalnego uszczerbku w ich fortunie.

Ostatnio często o tym myślę. Kilka dni temu nagrywaliśmy program wielkanocny dla TVP3. Zaproszono gości z różnych dziedzin – i Krzysztofa Baranowskiego, i Magdę Gessler i między innymi także mnie. Siedzieliśmy przy stole, który uginał się pod smakołykami. Były tam kiełbasy, prawdziwy udziec cielęcy, mazurki i torty, jajka faszerowane, ryby i mnóstwo innych różności. Tak jakby Wielkanoc oznaczała przede wszystkim wielkie obżarstwo.

Czasem mam wrażenie, że w wielu domach więcej czasu poświęca się na przygotowanie i zjedzenie wszystkich specjalnych świątecznych dań niż na świętowanie duchem, sercem i myślami.

Dlatego już teraz i w każdy następny dzień aż po końca Wielkanocy wysyłam i będę wysyłać dobre myśli i dobrą energię wszystkim, którzy czuja się samotni, smutni, zagubieni albo nieszczęśliwi.

Wielkanoc to święto Nowego Życia. Niech każdy, kto go szuka, łatwiej go odnajdzie :)

Powrót