onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Rezerwat

Afrykański Łowca Głów namówił mnie na pójście do kina. Właściwie do kina nie trzeba mnie namawiać, ale chodziło o polski film.

A ja niezbyt chętnie oglądam polskie filmy, bo przeszkadza mi w nich niezdarnie zrobiony dubbing i nienaturalna gra aktorów, którzy zazwyczaj „odgrywają” jakąś rolę zamiast po prostu „być” określoną postacią. W dodatku polskie filmy opowiadają często o jakimś ciężkim fragmencie rzeczywistości, nie próbując jednocześnie dokonać syntezy faktów, przyczyn i konsekwencji, co ze szczyptą poczucia humoru i inteligentnych dialogów pozwoliłoby stworzyć nie tylko pojedynczy film o cierpieniu, ale bardziej ponadczasową historię, z której każdy mógłby zaczerpnąć trochę mądrości dla siebie.

Tak więc Afrykański Łowca Głów zaproponował, żebyśmy poszli do kina na polski film pt. „Rezerwat”, a ja się zgodziłam.

I wyszłam z kina zachwycona!
To jeden z najlepszych polskich filmów, jakie widziałam. Bezpretensjonalny, nie próbuje powielać żadnych wzorców czy cudzego stylu, nie sili się na wielkie hasła i nie poucza.

Zabiera widza na Pragę, czyli tę bardziej niegrzeczną i niesforną część Warszawy po prawej stronie Wisły. Tam stoją rozpadające się kamienice, tam w warsztacie fotograficznym wciąż ręcznie wywołuje się zdjęcia, a pani w kiosku zna wszystkie plotki i wie wszystko o wszystkich.

Życie na Pradze nie jest radosne i lekkie. Jest w nim raczej duzo bezsilności i bezradności ludzi, którzy być może chcieliby zmienić swój los, ale nie wiedzą jak. Więc nic nie robią i pozwalają, żeby życie toczyło się z dnia na dzień tak samo.

A z drugiej strony mają w sobie pewną szczególną cechę, której większości ludzi już dzisiaj brak. Oni chcą, żeby wszystko pozostało tak, jak było na starych fotografiach. Żeby zachować tradycję, która towarzyszyła im od lat, żeby pan Zbyszek ręcznie wywołał w ciemni ich fotografie, kopcąc przy tym papierosa i patrząc na zdjęcia zza grubych szkieł w niemodnych oprawkach. Chcą słyszeć krzyki nocą i chcą widzieć pranie rozwieszone na podwórku na wprost drzwi wejściowych do domu. Bo to jest ich folklor. I to jest ich dom. A oni czują się w nim jak rodzina.

To naprawdę świetny film. Bez zadęcia, z humorem, czasem z przymrużeniem oka, czasem ze wzruszeniem pokazuje świat, który być może wciąż istnieje i który jest czymś polskim, fascynującym i bardzo wyjątkowym.

Powrót