d6f
Piątek, 31 stycznia 2003 r.
Pomyślcie jakie czary: kilka miesięcy temu wpadłam na pomysł napisania książki razem ze słuchaczami Radia Zet, a teraz trzymam tę książkę w rękach! Ma sercową okładkę bo będzie szczególnie polecana zakochanym na Walentynki. W księgarniach powinna być już w poniedziałek. Ale zanim będzie dostępna dla wszystkich, mam dziesięć specjalnych, pierwszych egzemplarzy, które będą do wygrania pojutrze w wiecie według Blondynki.
A potem będą też spotkania z zakochanymi, to znaczy z czytelnikami, będę podpisywać tę książkę przy różnych okazjach podczas najbliższych dwóch tygodni, także będzie okazja się spotkać i porozmawiać J))
A teraz obiecany przepis na Sałatkę myszowatą:
1 kg ziemniaków
1 paczka mrożonych brokułów
5 jajek
1 puszka kukurydzy
1 pęczek koperku
1 pęczek szczypiorku
3 łyżki majonezu
3 łyżeczki musztardy
Ziemniaki dokładnie umyć, pokroić na mniejsze kawałki i ugotować w mundurkach ale czujnie, żeby nie były całkiem miękkie, bo się wtedy zrobią mdłe i rozpaprzą się na mączystą masę. Ja gotowałam moje ziemniaki co jakiś czas wyjmując jeden widelcem i sprawdzając czy już w środku przestał być twardy. Kiedy największe kawałki były p r a w i e miękkie, odcedziłam je, lekko odparowałam i odstawiłam do ostudzenia.
W tym samym czasie ugotowałam pięć jajek na twardo. I nastawiłam wodę do gotowania brokułów. Teraz uwaga: kiedy woda się zagotuje, dosypujemy szczyptę soli i wrzucamy zamrożone brokuły. Są to warzywa bardzo delikatne, które szybko ulegają rozgotowaniu na zieloną masę. Dlatego gotujemy brokuły bardzo krótko. Muszą pozostać lekko twarde. Ja gotowałam te brokuły nie więcej niż 5-10 minut. Odczekałam aż woda z brokułami znowu się zagotuje i od razu je ostrożnie odcedziłam. I były już całkiem miękkie.
Ziemniaki obrałam ze skórki i pokroiłam na mniejsze kawałki. Nie na drobną kostkę jak do sałatki warzywnej, ale tak mniej więcej centymetr na półtora centymetra żeby pozostały zauważalnymi kawałkami i wyranie wyczuwalnymi w smaku, a nie zlały się w jedną masę z pozostałymi składnikami. Jajka też pokroiłam nie drobno, tylko w solidne kawałki, chociaż mniejsze od ziemniaków.
I to już właściwie prawie koniec przepisu, bo teraz wystarczy w dużej misce albo jeszcze lepiej w szklanym, prostokątnym naczyniu do zapiekania wsypać pokrojone ziemniaki, dodać do nich jajka, kukurydzę, szczypiorek i koperek posiekane na drobno, szczyptę przyprawy warzywnej świeżo mielonego pieprzu - i wymieszać. Niezbyt mocno i nie gwałtownie. Następnie dołożyć brokuły podzielone na niewielkie kawałki, dodać majonez i musztardę, znowu lekko wymieszać. Spróbować. Czasem trzeba jeszcze dodać trochę pieprzu albo przyprawy albo szczyptę suszonych ziół sałatkowych.
Można jeść od razu, ale jeszcze lepsze jest po kilku godzinach spędzonych w lodówce (to znaczy potrawa spędza te godziny w lodówce, nie my) kiedy wszystkie składniki się ze sobą zaznajomią i jak to mówią przegryzą. No to smacznego.
f54