Pojutrze w Ameryce przypada Halloween, które w Kanadzie jest obchodzone z pewnym umiarem, ale w Stanach Zjednoczonych jest to święto dosłownie przerażające.
Chyba nigdy nie zapomnę widoku wielkich zakrwawionych ludzkich gałek ocznych, które kupuje się dzieciom w prezencie do gry w piłkę. Bo oczy są oczywiście sztuczne, zrobione z gumy i plastiku, ale wyglądają BARDZO realnie. I jakos nie mogę uwierzyć w to, że jeżeli dziecko w wieku dziesięciu lat bawi się na podwórku kopiąc piłkę w kształcie ludzkiego oka, to że jako dorosły człowiek nie będzie miał ochoty zrobić czegoś podobnego – ale tym razem na serio.

W sklepach w Stanach Zjednoczonych teraz jest pełno urwanych ludzkich rąk, przerażających kosmatych pająków, nietoperzy-wampirów oraz ludzi-wampirów z zakrwawionymi zębami, masek wilkołaków i Frankensteinów, samobieżnych pięści i innych zabawek, które mają pobudzić strach i wywołać mocne emocje.
Czasem mam wrażenie, że dzisiejszym dzieciom odbiera się możliwość rozróżnienia dobra i zła. Podczas obchodów amerykańskiego święta Halloween ja dostaję dreszczy ma myśl o tym jakimi ludźmi będą dzisiejsze amerykańskie nastolatki.
Dlatego cieszę się, że w Polsce Halloween jest obchodzone bardzo łagodnie i z dynią w roli głównej.

W dawnych czasach wierzono, że pod koniec października zaciera się na chwile granica między światem żywych a umarłych, więc trzeba bardziej dbać o swoją duszę. Opowiem dzisiaj o tym co na ten temat uważają Indianie oraz Aborygeni.
Będą też opowieści o kawie, wybierzemy się w tajemniczą podróż z Sherlockiem Holmesem, ugotujemy pyszną zupę z dyni i przyjrzymy się cudownie odnalezionym zdjęciom Beatlesów:

Przepis na kawę spod Kilimandżaro
Przepis na kokosową zupę z dyni z wysp Pacyfiku
Wesoły cmentarz w Sapanta