Otworzyłam dziś rano okno. Powietrze pachniało tak, jak pachnie w Himalajach i w Andach o poranku. To rześki, świeży zapach przygody i obietnicy wielu niespodzianek.
To chyba znaczy, że właśnie przyszła jesień. Czas zbierania owoców z tych wszystkich nasionek, które sadziliśmy w życiu zimą i wiosną. Dożynki marzeń, zdarzeń i nadziei.
