a71
Piątek, 24 stycznia 2003 r.
Są dwie rzeczy, na które zawsze patrzyłam w telewizorze z pewną obawą: łyżwiarstwo figurowe na lodzie i turnieje par tanecznych.
Kiedy patrzę na zawodowe pary taneczne, to zawsze się boję, że im jakaś żyłka pęknie, bo ciała mają napięte, twarze jakoś boleśnie albo siłowo uśmiechnięte, i poruszają się jak maszyny. Kiedy tańczą sambę albo czaczę albo tango czy walca, to nie ma w nich ani odrobiny radości, za to jest mnóstwo ciężkiej pracy, synchronizacja, układy, sekundy, sztywne ramiona i plecy, wyćwiczone ruchy głową i gesty. Zawsze trochę mi wyglądają na nieszczęśliwych. A taniec kojarzy mi się raczej z czynnością radosną i porywającą.
A kiedy patrzę na łyżwiarzy na lodzie, jak pan puszcza panią w szalonym piruecie albo jak rozpędzają się przed jakimś akrobatycznym skokiem, to zawsze mi się wydaje, że nie zdążą skręcić i wylądują na bandzie czyli na płocie oddzielającym lód od publiczności.
A wczoraj wieczorem jeszcze zwróciłam uwagę na to, co mówią komentatorzy podczas występów par łyżwiarskich na lodzie. Mówią tak:
- Podnoszenie jednoręczne biodrowe... spirala śmierci tyłem do wewnątrz... potrójny tulup i podwójny axel z potrójnym tulupem... podnoszenie wożone... wyrzucane potrójne salto...potrójny twist... wyrzucany ridberger, nieudany, lądowanie na dwóch nogach...
I też mi się zrobiło żal tych co jeżdżą. Ile mają z tego radości? Ile godzin ćwiczeń na pustym lodzie przez ile dni w tygodniu i przez ile lat? Po to żeby w końcu wejść na taflę i wykonać podnoszenie jednoręczne biodrowe z podwójnym axelem, potrójnym tulupem i spiralą śmierci tyłem do wewnątrz?...
Czy ktoś z Was kiedyś tego próbował?...
Czy można to nazwać pasją i powołaniem, skoro każdy podrzut, skręt, salto i podrzucenie jest ściśle zaplanowane i morderczo wyćwiczone?
A może to jest dla nich jakieś przekleństwo?... I robią to dlatego, że nic innego w życiu robić nie potrafią?
A może to jest jednak szczęście stanąć w końcu na lodzie z przypiętymi łyżwami, rozpędzić się w błyszczącym, obcisłym ubranku i z rozwianą grzywką na oczach wielotysięcznej publiczności i wykonać publicznie to, co do tej pory przygotowywało się w ukryciu na treningach?
Jak myślicie, czy łyżwiarze figurowi na lodzie są szczęśliwi?
fa7