6e3
Wtorek, 21 stycznia 2003 r.
Zadzwoniła do mnie pani z pisma Mój Pies z prośbą o wypowied w sprawie schroniska dla zwierząt, które ma być najbardziej luksusowym miejscem tego rodzaju w Europie środkowej. Pieski będą miały szklane tarasy i balkony, kwiaty w doniczkach, pod dostatkiem jedzenia i fachowych pracowników.
Ucieszyłam się.
A potem pomyślałam, że przecież nie istnieje i chyba nie może istnieć na świecie idealne schronisko, bo samo słowo schronisko kojarzy się z samotnym nieszczęściem. Niezależnie czy jest to schronisko dla dzieci, czy dla zwierząt, zawsze pozostaje tylko miejscem przejściowym, w którym ktoś zostaje umieszczony dlatego, że nie potrafi znaleć sobie domu i rodziny.
Bardzo bym chciała, żeby ludzie mieli serce dla innych ludzi i zwierząt. Żeby lekarze zawsze dobrze leczyli, a sędziowie zawsze uczciwie osądzali, żeby w domach dziecka dzieci czuły się kochane, a w schroniskach żyły sobie szczęśliwe psy i koty. Ale to wszystko nie zależy od tego, czy będą miały na wybiegu palmy w doniczkach i kryształowe miski, ale od tego ile serdeczności i opieki dostaną od ludzi, którzy w takim schronisku pracują.
Bo przecież każdy kot i każdy pies nawet w najpiękniejszym schronisku świata marzy tylko o tym, żeby znaleć choćby skromny i ubogi, ale własny dom i własne stado, do którego może się przyłączyć i spędzić w nim resztę życia. Wszystkim bezdomnym psom i kotom życzę więc, żeby schroniska były piękne, wygodne i krótkie. I żeby nigdy nie musiały do nich wracać.
ff3