onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Amazońska opowieść o dwóch mydelniczkach

a05   Piątek, 17 stycznia 2003r.

  Kupiłam sobie wczoraj dwie mydelniczki. To żelazna część ekwipunku na wyprawę do Ameryki Południowej. W jednej mydelniczce nosi się mydło do mycia rąk, a w drugiej mydło do prania.

  Dopiero podczas tych wypraw doceniłam w pełni słowo „pralka”. Nie zrozumie jego poezji nikt, kto choć raz nie klęczał nad rzeką wśród bzyczących z radości much o długich kosmatych nogach i wielkich gzów, dzikich pszczół i moskitów oraz mrówek.  
Wszystkie te zwierzęta gnają do człowieka aż z drugiego brzegu rzeki, ale przylatują w różnych celach – choć wszystkie te cele są łakome.

  Muchy siadają na skórze i zlizują pot. Gzy siadają podstępnie cichutko i leciutko, tak że wcale nie czuje się ich dotyku – do chwili gdy wgryzą się zębiskami jak sztylety do krwi. Dzikie pszczoły siadają na koszuli i usiłują na piechotę przejść do cudownie dla nich pachnącego spoconego czoła, żeby je polizać – bo pot ludzki zawiera dużo takich związków, które są niektórym owadom niezbędne do życia. Moskity – wiadomo – przylatują z ładunkiem malarii i gorączki tropikalnej i niecierpliwią się gdzie ten ładunek zrzucić, a przy okazji napić się trochę świeżej krwi. A mrówki – jak to mrówki – myślą, że wszędzie są u siebie i dlatego też po mnie spacerują i łaskoczą, a kiedy je przygniotę albo przestraszę, to gryzą jak wściekłe.


  Tak to sobie właśnie klęczę nad brzegiem Amazonki (bo od kucania rozbolały mnie nogi) i piorę wybłocone spodnie, skarpetki i jedyną pozostałą koszulę. Zawsze jedno się nosi na sobie, drugie jest w zapasie, więcej ubrań nie ma. Jak coś się pobrudzi na tyle, żeby nie dało się w tym dalej chodzić, bo natychmiast trzeba wziąć zieloną mydelniczkę – którą kupiłam pewnego mokrego styczniowego dnia w Warszawie – pójść nad rzekę i zrobić pranie.

  Tak moje życie będzie wyglądało znów już niedługo :))


  Wczoraj przez cały dzień rysowałam i mam już prawie wszystkie rysunki do nowej książki – będzie ich ponad trzysta. Łącznie z portretami konkwistadorów hiszpańskich oraz obrazkową historią poczynań Francisco de Orellany – tego, który odkrył Wielką Rzekę w Ameryce Południowej i nazwał ją Amazonką.
  Œladem Orellany pojadę za miesiąc do Ameryki z moimi nowymi mydelniczkami :))


fb4

Powrót