Wczoraj podczas audycji uświadomiłam sobie, że życie jest czasem jak czekanie na pociąg, który nie nadjeżdża.
Człowiekowi wydaje się, że trzyma bilet w ręce i że przyszedł na właściwą stację – i stoi na tym peronie i czeka, a jego pociąg nigdy nie nadjeżdża.
To chyba tylko znaczy, że trzeba poszukać lepszego peronu, z którego można jechać dalej przez życie.
Bo jeśli pociągu nie ma, bilet stracił ważność, a peron wydaje się dziwnie pusty i smutny, to nie ma co dłużej czekać.
Trzeba chwytać za walizki i szukać innego środka transportu.
I najprawdopodobniej przed tym dworcem czeka już autobus gotowy do drogi. Wystarczy tylko do niego wsiąść :)