Wczoraj czwartek był piątkiem, by po pewnym czasie powrócić na właściwe miejsce w kalendarzu... Potem piątek znikł całkowicie, wraz z kilkoma cennymi godzinami i wszystkimi komentarzami.
Dziś rano - jak wskazują wszystkie znane mi znaki na ziemi i niebie - jest sobota, co niniejszym zaznaczam w "Dzienniku".
Czy być może dopadly nas spóźnione Dni Świstaka, ktore połykają czas z kalendarza?...
Za miesiąc będę już w Afryce...