Kto lubi zimę?...
Chwyciłam za szuflę i dźwignęłam parę kilogramów śniegu. Odrzuciłam poza chodnik. Potem następna szufla i następna... I muszę przyznac, że całkiem to było miłe zajęcie :) I bardzo pożyteczne, bo dzięki temu mogłam wprowadzić samochód do garażu.
Wczoraj po poludniu jechałam samochodem na wieczór autorski znajomego pisarza. Pomyślałam, że z powodu sniegu ruch na ulicach będzie pewnie trochę wolniejszy, więc zalożyłam, że bedę jechac dwa razy dłużej niż zazwyczaj. Jechałam cztery razy dlużej, spóźniając się o całą godzinę!
Ludzie brnęli w śniegowym błocie na chodnikach, samochody ślizgały się po blotnistym śniegu na jezdniach...
A jednak wszyscy cieszą się z tego, że wreszcie przyszła zima :)
Ja cieszę się z tego, że ci wszyscy, którzy planowali wyjechać na narty podczas ferii, będą mieli sniegu pod dostatkiem. A sama prywatnie chętnie zamieniłabym śniegową Warszawę na kawałek tropikalnej Afryki... :)