Byłam w kinie na filmie z byłym Gladiatorem w roli głównej - Russellem Crowe. Prawdę mówiąc mialam ogromną ochotę zobaczyć ten film jeszcze przed wyjazdem do dzungli,a le nie zdążyłam. I może dobrze, to koniec roku to idealny moment :)
Wyobraźcie sobie szklany biurowiec w Londynie, gdzie pracuja ludzie w garniturach. Ich celem jest zarabianie pieniedzy. Nieważne jakim sposobem ani czy uczciwie - są rozliczani z tego ile zarobią dla swojej korporacji.
Ich szefem jest wyjątkowo zimny drań bez skrupułów, który na swoich pracowników mowi "szczurki". A zycie szczurków w takiej firmie jest proste - wyścig po kasę, zero przyjemności i zero marzeń. I po pewnym czasie szczurki się do tego przyzwyczajają i potrafia się w tym odnaleźć.
Ale czasem w życiu zdarzają się absolutnie nieprzewidywalne rzeczy i wtedy cały świat staje do góry nogami - a człowiek odkrywa, że oprócz pracy i pieniędzy ma tez serce i duszę, i ma marzenia - i chce z nich zacząć korzystać.
O tym mniej więcej opowiada ten film i jest idealny do obejrzenia pod koniec roku. Bo pokazuje, że szczęście bywa w zasięgu ręki :)