onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Bogota - Warszawa - Kraków

Przedwczoraj Bogota, wczoraj Kraków, dziś Warszawa... 

Jadąc taksówką na dworzec w Krakowie nagle zauważyłam przedziwne drzewa. Rosły szpalerem w malej uliczce, która wyglądała jak z tajemniczego snu - pusta, wąska, zabudowana starymi niskimi domami z ogrodami. A drzewa były niesamowitym skrzyzowaniem południowoamerykańskich tamaryndowców i afrykańskich akacji...

Czarne, nagle gałęzie były obwieszone brązowymi długimi strąkami - tak jak to wlasnie jest u tamaryndowców. Indianie zbierają strąki i wyłuskują z nich jadalne nasiona. Można też robić sok z nasion tamaryndowca. ma brązowy, trochę błotnisty kolor i niezbyt ciekawy smak.

Obok tamaryndowych strąków na krakowskich drzewach sterczały długie, ostre kolce - identyczne jak kolce akacji rosnących na afrykańskiej sawannie.

Siedziałam w taksowce zagapiona na to przedziwne zjawisko i do dzisiaj nie mam stuprocentowej pewności, czy to była prawda, czy też może sen...

Bo to by znaczyło, że z Ameryki Południowej przyleciałam do Warszawy, by skosztować jej londyńskiej mgly, następnie wylądowałam w Krakowie, gdzie nagrywaliśmy program o Argentynie, a następnego dnia znalazłam się wsród drzew rosnących na skrzyżowaniu południowoamerykańskich tropików i afrykańskiej sawanny, by wreszcie dotrzeć z powrotem do Warszawy...

Powrót