8ea
Czwartek, 9 stycznia 2003r.
Wczoraj spotkałam Anioła :)) Miał skrzydła, ale schowane pod kurtką. Miał anielski uśmiech na twarzy.
A propos aniołów przypomniała mi się jeszcze jedna historia z życia Elvisa. Acha, wczoraj też ktoś napisał, że powinnam mieć więcej rozwagi i świadomości bycia prawdziwą kobietą. Ja ciągle dążę do tego, żeby rozwinąć w sobie świadomość bycia prawdziwym człowiekiem i chyba dlatego jestem w stanie dostrzec poza twarzą gwiazdora Elvisa Presleya także jego prywatną twarz i tę prywatną twarz polubiłam kiedy ją poznałam. A jego piosenki lubiłam zawsze, bo on śpiewał prosto z serca :)
Priscilla Beaulieu-Presley pisze:
Elvis zaczął poszukiwać mistycznych odpowiedzi na pytania dotyczące życia. Kiedyś znaleliśmy go na tyłach domu w Bel Air. Patrzył na planety latające po niebie. Był całkowicie przekonany i prawie udało mu się nas też do tego przekonać że istnieją potężne fale energii, które są tak wielkie, że kiedy uderzą, to gwiazdy zaczynają się ślizgać po wszechświecie. Przez całe godziny staliśmy z głowami zadartymi do góry, gapiąc się na niebo i pytając siebie nawzajem: Czy to w ogóle możliwe?...
Innym razem, kiedy staliśmy wszyscy na podwórku przyglądając się terenom należącym do Klubu Bel Air, podlewanym przez automatyczne spryskiwacze.
- Widzicie je? zapytał nagle Elvis patrząc z napięciem na trawę.
- Co widzimy? zapytaliśmy.
- Czy widzicie te anioły?
- Anioły?... zapytaliśmy, wpatrując się w spryskiwacze. Ja bardzo c h c i a ł a m je zobaczyć.
Elvis wpatrywał się w fontanny wody przez kilka następnych minut jak w transie. Potem zaczął iść w ich kierunku.
- Muszę tam podejść -powiedział. Ale wy zostańcie tutaj. One próbują mi coś powiedzieć.
Ja wczoraj z Aniołem nawiązałam komunikację bez potrzeby stosowania w tym celu spryskiwacza do podlewania trawników.
f91