Wczoraj zobaczyłam jesień. Rano, kiedy miasto jest puste, tylko wiatr witał się ze mną na ulicy, rozrzucając dookoła żółte liście. Niebo było białe jak mleko, ale kiedy dotarłam po audycji z powrotem do domu, zaczynała juz powoli nadchodzić ciemność. Wydało mi się, że zaledwie kilka dni temu dni były tak gorace i długie, że wieczorem można było czytac książce w świetle dnia.
Potem w ciemności zaczął padać deszcz, hulał wiatr, ciskając kroplami o szybę. I pomyślałam - jesień :)