Beata Pawlak zginęła podczas zamachu bombowego na Bali. Zawsze marzyła o tym, żeby tam pewnego dnia pojechać. dzień po zamachu zadzwonił do mnie dziennikarz z pytaniem o mój komentarz. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do glowy była taka, że ona pojechała za swimi marzeniami, więc prawdopodobnie była bardzo szczęśliwa, że wlasnie marzenie się spełnia. Druga myśl była taka, że warto iść za glosem serca i za swoimi marzeniami bez wzgledu na ryzyko, jakie temu towarzyszy. Mam na mysli nie tylko ryzyko wybuchu bomby w odległym zakątku świata, ale także samotność, dziwne spojrzenia ludzi i rady "życzliwych przyjaciół". Trzecia myśl była taka, że warto jest umrzeć będąc szczęśliwym.
Od Alicji zza wody: Niezbity dowod, ze lato sie skonczylo i czas budzic szaliki i rekawiczki:
