Wczoraj w audycji, kiedy opowiadałam o Amiszach, przyszło mi do głowy pytanie: ilu Polaków chciałoby zamieszkać we wspolnocie Amiszów? Z jednej strony zero bezrobocia, z drugiej strony zero luksusów.
Amisze mają zelazny zestaw reguł dotyczących wszystkich sfer życia, który nazywa się ordnung. Jest tam precyzyjnie okreslone co wolno robić, jakie książki wolno czytać, jakie ubranie wolno nosić. grzechem jest próżność - dlatego na przykład wszystkie ubrania muszą być ciemne i skromne, żeby nie przyciągac uwagi. Kobiety noszą długie suknie zapinane pod szyję, mężczyźni spodnie na szelkach i koszule z długimi rękawami.
W niektórych wspólnotach Amiszów uważa się nawet, że jeśli jedna szelka przy spodniach wystarczy, to zbytkiem jest noszenie dwóch szelek.
Minimalizm, skromność i surowe obyczaje, których trzeba przestrzegać. Nie ma samochodów, żadnych urzadzeń elektrycznych ani telefonów.
Dla Polaka to chyba za trudne życie :) Polacy zawsze byli rewolucjonistami, którzy nie chcieli się zgodzić na to, co mają i zawsze próbowali to zmieniać "na lepsze", czasem przy okazji tracąc perspektywę i zagłębiając się w spory i kłótnie między sobą.