Na portalu Gazety przeczytałam wczoraj bardzo ciekawy artykuł, którego już dzisiaj nie moge znaleźć :) Pisał pewien znawca literatury o polskich pisarzach, przytaczając miedzy innymi cytat z pewnej rozprawy naukowej poświęconej literaturze, którego autorka pisała, że "pan X jest także świetnym pisarzem MIMO ŻE pisze swoje książki czytelnym, przejrzystym, łatwym do zrozumienia językiem".
Cytat przytaczam z pamięci, ale jego sens pozostaje niezmieniony. Otóż z zaskoczeniem dowiedziałam się wczoraj, że dobry, szanowany, powazany pisarz w Polsce to taka osoba, która pisze niezrozumiale, niewyraziście, nieczytelnie i ktorej celem jest wykręcenie języka polskiego. Czytelnik w umyśle "dobrego polskiego pisarza" nie istnieje, nie musi byc odbiorcą jego literatury, bo literaturę tę tworzy się dla niej samej.
To mnie zdumiało zarówno jako czytelnika, jak i twórcę. W książkach zawsze szukałam treści wyrażonej zrozumiałym, barwnym, ciekawym językiem. jako twórca książek tak tez staram się pisać.
Tworzenie jako sztuka zagmatwania i połamania języka jest dobra jako ćwiczenie dla studentów. Od Twórcy przez duże "T" powinno się wymagać znacznie więcej - po pierwsze żeby miał do powiedzenia coś ważnego, a po drugie, żeby potrafił to napisac w sposób barwny, ciekawy i fascynujący.
Czy zgodzicie się ze mną?